Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W 2023 roku Majtczak pędził autostradą A1 z prędkością przekraczającą 300 km/h. Stracił panowanie nad swoim autem i wjechał w rodzinę wracającą z wakacji. Trzy osoby, w tym 4-letnie dziecko, zginęły w płonącym samochodzie. Dziś sprawca wypadku usłyszał wyrok
21 września Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim uznał Sebastiana Majtczaka za winnego spowodowania wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.
Sędzia Renata Folkman skazała Majtczaka na 8 lat bezwzględnego więzienia. W Polsce to maksymalny wymiar kary za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
Sędzia orzekła też 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz wypłatę odszkodowań – po 500 tys. na rzecz każdego z rodziców ofiar.
Jak podkreślała sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku, do wypadku doprowadziły „wyłącznie działania oskarżonego”. I wskazała, że mężczyzna dwukrotnie zwiększał moc silnika swojego pojazdu do 650 km/h oraz zdejmował ograniczniki prędkości.
„Potrzebne mu to było do jazdy z prędkością wyścigową po drodze publicznej. Zamiast udać się na tor Formuły 1, sprawdzał, ile uda się wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW. Nie wiadomo, ile tego rodzaju eksperymentów wcześniej przeprowadzał, poza tym jednym, który zakończył się tragedią, która kosztowała życie rodziny Biały” – mówiła sędzia Folkman. „Jadąc 16 września z maksymalnie wciśniętym pedałem gazu, rozpędzając auto według biegłych 315-329 km/h, jadąc drogą publiczną nie torem, utracił panowanie nad BMW. Jadący drogami publicznymi mają prawo liczyć, że pozostali będą poruszać się z prędkością dopuszczalną – w tym przypadku autostradową, a nie wyścigową” – dodała.
Wyrok nie jest prawomocny.
Majtczak ani razu podczas procesu nie wyraził skruchy. Wbrew ustaleniom śledczych podważał swoją winę.
„Człowiek siedzący na ławie oskarżonych nie tylko złamał przepisy, on swoim egoizmem, szpanerstwem i brakiem wyobraźni doprowadził do męczeńskiej śmierci mojej córki Martyny, zięcia i wnuczka Oliwierka” – mówiła podczas mowy końcowej matka zmarłej w wypadku kobiety.
16 września 2023 na autostradzie A1 na wysokości Sierosławia niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego BMW kierowane przez Majtczaka uderzyło od tyłu w inny samochód osobowy. Biegli ds. rekonstrukcji wypadków oszacowali, że BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km/h. Jak udowodniono podczas procesu, Majtczak stracił panowanie nad pojazdem i zjechał z lewego na środkowy pas autostrady, taranując samochód, jadący z prawidłową prędkością. Rodzina, wracająca z wakacji nad Bałtykiem, nie miała szans. Ich samochód obrócił się, wpadł w bariery energochłonne i stanął w płomieniach. A ofiary utknęły w środku. Trzy osoby, w tym 4-letnie dziecko, zginęły na miejscu.
Świadkowie mówili mediom o krzykach dochodzących z płonącego auta. W mowie końcowej prokurator Aleksander Duda relacjonował, jak kierowcy znajdujący się w pobliżu zatrzymywali samochody i próbowali pomóc osobom uwięzionym w płonącej Kii. Używali dostępnych gaśnic samochodowych, jednak ogień rozwijał się tak gwałtownie, że nie byli w stanie opanować pożaru.
Majtczak nie został od razu zatrzymany przez policję, która początkowo przyjęła korzystną dla niego niezgodną z rzeczywistością wersję wydarzeń. Pospiesznie opuścił kraj, był następnie ścigany listem gończym. Zatrzymano go ostatecznie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, skąd został przekazany Polsce w maju 2025 roku.
Proces przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwał rok. W sumie w sprawie zebrano blisko 30 tomów akt.
Przeczytaj także: