Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Redukcja zatrudnienia, automatyzacja pracy i awans na podium na rynku kurierskim – prezes Poczty Polskiej ujawnia plany restrukturyzacji spółki.
Celem Sebastiana Mikosza, który został prezesem Poczty Polskiej w marcu 2024 roku, jest zmiana struktury przychodów spółki w ciągu najbliższych 3 lat.
“Z poczty skoncentrowanej na listach, czyli realizującej model biznesowy sprzed pięciu wieków, przeistoczymy się w firmę kuriersko-digitalowo-finansową” – mówi Sebastian Mikosz w rozmowie z Pulsem Biznesu. Według prezesa Poczty Polskiej, po wprowadzeniu usługi e-doręczeń, podstawowe zadanie poczty, czyli świadczenie tzw. powszechnej usługi listowej w ciągu najbliższych kilku lat przestanie być potrzebne.
Jak zapewnia, Poczta Polska stoi na progu transformacji: Tto, co trzeba było zrobić w siedem lat, teraz trzeba zrobić w siedem kwartałów”.
W planach Sebastiana Mikosza jest między innymi redukcja zatrudnienia. Jeszcze w tym roku ma ruszyć tzw. program dobrowolnych odejść. Prowadzący rozmowę Małgorzata Grzegorczyk i Marcel Zatoński zwrócili jednak uwagę, że 10 lat temu Poczta Polska zatrudniała 90 tys. osób, a obecnie załoga liczy już nieco ponad 60 tys. pracowników.
Prezes Mikosz przekonuje jednak, że to wciąż za dużo. ”Dziś wynagrodzenia to 65 proc. kosztów Poczty Polskiej. To najwięcej w branży w Europie — w porównywalnych pocztach sięgają 35-40 proc.” – podkreśla Mikosz.
Redukcja zatrudnienia ma objąć przede wszystkim pracowników “z zaplecza”. Ich praca ma zostać zautomatyzowana.
“Wystarczy przejść się po sortowni, żeby zobaczyć, ile stanowisk nie ma przyszłości, jak bezsensowne i nieefektywne jest sadzanie człowieka przy stole i kazanie mu, by przekładał listy między przegródkami czy przerzucał paczki z sortera” – tłumaczy Mikosz.
O pracę mogą być jednak spokojni listonosze oraz pracownicy obsługujący klientów przy okienkach.
“Dla Poczty fundamentalną wartością jest 20 tys. listonoszy i kolejne tysiące pracowników naszych placówek, czyli ludzi mających bezpośredni kontakt z klientami. Ich rola musi ewoluować, muszą mieć funkcję bardziej komercyjną. Nie chodzi o to, by byli komiwojażerami sprzedającymi pastę do butów, ale już proste, szablonowe produkty finansowe powinni dostarczać” – mówi Mikosz.
W praktyce może to oznaczać, że listonosze staną się sprzedawcami lokat czy kredytów oferowanych przez Bank Pocztowy. Ten, jako jedyny podmiot w portfolio Poczty Polskiej utrzymuje rentowność, więc jak zapewnia prezes poczty, nie ma mowy o jego sprzedaży: “Jest dla nas ważny, bo daje możliwość dystrybuowania produktów finansowych” – tłumaczy.
Przeczytaj także:
Poczta nie będzie się także pozbywać swoich nieruchomości. “Mamy ich dużo, w dobrych miejscach, chcemy wykorzystać je w taki sposób, w jaki np. PKP wykorzystuje swoje grunty w ramach wspólnych projektów z deweloperami” – mówi Mikosz.
Prezes Poczty chciałby, aby w placówkach pocztowych można było załatwiać sprawy urzędowe. W mniejszych ośrodkach poczta jest często jedyną działającą instytucją.
“Z perspektywy wielkich miast często tego nie widać, ale w mniejszych ośrodkach Poczta gra inną rolę i tam nawet ta sprzedaż detaliczna, która jest często krytykowana, ma głęboki sens — oczywiście z rozsądniejszym, lepiej uporządkowanym i bardziej lokalnie dopasowanym asortymentem niż obecnie” – tłumaczy Mikosz.
W najbliższym czasie Poczta będzie jednak inwestować przede wszystkim w cyfryzację. W ciągu 3 lat przeznaczy 500 mln zł na modernizację sieci logistycznej i przestawienie logiki jej działania z wysyłki listów, na obsługę paczek.
“Chcę jednak, żeby była jasność — w automatach paczkowych nie będziemy się porywać na konkurowanie z obecnym liderem. Uważam jednak, że możemy obsługiwać więcej niż obecne 150 mln paczek rocznie i z siódmego miejsca na polskim rynku kurierskim awansować na podium” – podkreśla Mikosz.