0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:49 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Senat poprawił ustawę o kontroli służb

Senat przyjął poprawki do ustawy o kontroli inwigilacji prowadzonej przez służby. Poprawki zgłosił senator Adam Bodnar, który jako RPO i minister sprawiedliwości głosił konieczność wzmocnienia kontroli nad służbami.

Co się stało?

Senat przyjął z poprawkami ustawę wzmocnienia nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną służb. Sejm przyjął ją przed tygodniem.

  • Ustawa formalnie zwiększa sądową kontrolę nad działaniami służbami. Zostały zobowiązane do informowania sądu o wyniku kontroli operacyjnej (podsłuchu) po jej zakończeniu, a na żądanie sądu — również w trakcie (dotychczas takie uprawnienie kontrolne miał jedynie prokurator).
  • Sąd dostał też prawo, by w dowolnym momencie cofnąć zgodę na podsłuch. Ma prawo sprawdzić, czy materiały zebrane podczas kontroli operacyjnej, które nie potwierdzają popełnienia przestępstwa, zostały zniszczone.
  • Ponadto ustawa zobowiązuje sąd, by zgodę na inwigilację uzasadniał. Dotychczas obowiązek taki dotyczył tylko braku zgody.

Jest to kolejny krok we wzmacnianiu cywilnej kontroli nad służbami. W grudniu 2024 r. rząd przyjął zestaw rozporządzeń, dzięki którym sąd, podejmując decyzję, czy zgodzić się na kontrolę operacyjną, wie, czy będzie to zwykły podsłuch, czy narzędzie tak inwazyjne jak oprogramowanie typu Pegasus. Może ono ściągać wszystkie dane z zainfekowanego urządzenia, włączać kamerę, zbierać informacje z otoczenia, przechwytywać hasła do aplikacji, zmieniać zawartość urządzenia.

Formalnie polskie prawo nie zna tak głębokiej inwigilacji – ale właśnie dlatego sędziowie wydawali na to zgody. Nie wiedzieli, że coś takiego jest możliwe. To na tej podstawie obrońcy Pegasusa mówią teraz, że jego użycie było legalne. Tymczasem zgody na jego użycie służby po prostu wyłudziły w sądach.

Poprawki senatora Adama Bodnara

Senackie komisje wniosły o przyjęcie ustawy bez poprawek. Zgłosił je jednak senator Adam Bodnar. Zakładają one, że informacje o tym, jak sądy korzystają z nowych uprawnień, znajdą się w corocznym sprawozdaniu Prokuratora Generalnego. Informuje on w nim parlament, ile było wniosków o kontrolę operacyjną i ile wniosków sady odrzuciły.

  • Teraz miałby też informować, jak często sędziowie prosili o dodatkowe materiały przed wydaniem zgody na inwigilacji i ile razy przerwali ją, uznając ją za bezpodstawną
  • Kolejna poprawka ma przeciwdziałać procederowi, którego obawiają się obrońcy praw człowieka: że jeśli sąd poprosi o wyjaśnienia, zostanie zasypany materiałami, np. surowymi godzinami nagrań, i nie będzie w stanie ich przetworzyć. Poprawka ta doprecyzowuje, na czym ma polegać „przekazanie dodatkowych materiałów”.
  • Jest też poprawka dookreślająca termin „niezwłocznie”, jeżeli chodzi o obowiązki niszczenia materiałów zebranych w sprawach, które nie trafiły do sądu.

Minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak poparł te poprawki i powtórzył zapewnienia z Sejmu, że ustawa jest tylko kolejnym krokiem do poprawy sytuacji. „Uznaliśmy, żeby trzeba stworzyć taki projekt, który będzie projektem kompromisowym, z szansą na kompromisowe przejście przez Sejm i Senat i szansą na podpis prezydenta, a więc nie rozszerzaliśmy tego na inne kwestie”.

W sprawie samej ustawy i poprawek senatorowie PiS wstrzymali się od głosu.

Jaki jest kontekst?

Ustawa jest pierwszą w XXI, która nie tylko nie daje dodatkowych uprawnień służbom, ale wprowadza mechanizmy kontroli. Mimo to obrońcy praw człowieka uważają, że szansa na realną zmianę została zmarnowana. Wszak obecna koalicja po aferze Pegasusa szła do wyborów 2023 r. z obietnicą postawienia realnej tamy nadużyciom służb.

O tym, że działania służb wymykają się spod kontroli, alarmowała w 2023 NIK.

Przeczytaj także:

Ustawa nie wprowadziła tymczasem narzędzia, które jest w stanie powstrzymać służby przed nadużyciami: obowiązku informowania osoby bezpodstawnie inwigilowanej o tym, że inwigilacja miała miejsce. Dziś o fakcie inwigilacji można się dowiedzieć z aktu oskarżenia. Jeśli sprawa nie trafi do sądu, człowiek nie wie, że był inwigilowany. Nie wie, co na jego temat zebrano i czy na pewno dane te zostały zniszczone, jak wymaga tego prawo.

Minister Siemoniak powiedział w Senacie, że rząd jest „otwarty na dyskusję” o wprowadzeniu instytucji zawiadamiania osoby bezpodstawnie inwigilowanej o tym fakcie.

Tyle że na wprowadzenie takiej zmiany obecny rząd nie ma już czasu – wybory są za rok.

Tymczasem prawo do informacji jest jedyną cywilizowaną metodą powstrzymania służb przed nadużyciami. Przekonywali o tym eksperci, którzy pod egidą RPO Adama Bodnara przygotowali w 2019 r. raport „Osiodłać Pegaza”.

Na podobnym stanowisku stanął Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku w sprawie grupy polskich aktywistów (w sprawie Bychawska-Siniarska oraz Pietrzak i inni przeciwko Polsce) Próbowali się oni dowiedzieć, czy polskie państwo inwigiluje, ale nasze przepisy nie pozwalają tego ujawnić. Poszli więc z tym do Strasburga i wygrali: Trybunał w maju 2024 r. nakazał Polsce zmienić przepisy. Ówcześni ministrowie: sprawiedliwości Adam Bodnar i spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak zapewnili, że zaraz przystąpią do prac.

Przeczytaj także:

Jednak ustawa pojawiła się dopiero teraz. W okrojonej wersji. Minister Siemoniak wskazywał, że ujawnianie faktu podsłuchu mogłoby ostrzegać przestępców.

„Ustawa została napisana przez koordynatora służb specjalnych. Dla nich oczywiste są sytuacje, że jeśli namierzy się szpiega, to nie idzie się z tym do sądu. Perspektywa wywiadu nie pozwala jednak dostrzec, że sprawy szpiegów to zasadne wyjątki od reguły. Większość kontroli operacyjnych prowadzą zwykłe policyjne służby. Takie, które mają skierować sprawę do sądu. Tymczasem my nadal mamy system, że o podsłuchu dowiaduje się tylko oskarżony. Pozostali – czyli ci, o których państwo wie, że nic złego nie zrobili – nie. Więc nie mają szansy sprawdzić, co o nich zostało zebrane i czy na pewno zostało to zniszczone” – mówił nam przed tygodniem Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon.

Fundacja od lat zajmuje się ochroną prywatności w świecie, w którym zdobywanie i masowe przetwarzanie informacji o nas staje się coraz bardziej powszechne i łatwe.

Oto cała rozmowa:

Przeczytaj także:

Zdaniem Fundacji zmiany przyjęte przez Sejm nie zadziałają. Sądy nie dadzą rady przetworzyć dostarczanego im przez służby materiału – zwłaszcza, że teraz mają go dostawać dużo więcej do oceny. Zaś obowiązkowe teraz uzasadnienia zgody na kontrolę operacyjną przyjmą formę rozbudowanych pieczątek, którymi przeciążony pracą sędzia będzie stemplował dokumenty.

Panoptykon argumentował, że ustawa nie pozwoli nawet sprawdzić, czy przepisy działają. Bo nie będzie danych o tym, ile razy sędziowie domagali się dodatkowych informacji, albo przerwali kontrolę operacyjną jako niezasadną.

Takie poprawki przyjął właśnie Senat – teraz musi je ocenić Sejm.

Tymczasem nad raportem końcowym dotyczącym afery Pegasusa pracuje sejmowa komisja śledcza. Raport miał być gotowy do 30 czerwca, ale prace nadal trwają. Problemem jest m.in. pokazanie w raporcie wniosków bez ujawniania tajnych dokumentów.