0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:54 05-02-2025

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

To nie koniec historii stopnia wodnego Siarzewo? Wody Polskie idą do sądu

GDOŚ w grudniu 2024 uchylił decyzję środowiskową dla stopnia wodnego Siarzewo. Wody Polskie zaskarżają to postanowienie i podkreślają, że inwestycja jest niezbędna dla rozwoju żeglugi i OZE.

Co się wydarzyło?

Wody Polskie w krótkim oświadczeniu poinformowały, że nie rezygnują ze starań o budowę stopnia wodnego Siarzewo na 707. kilometrze Wisły. W grudniu 2024 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uchyliła decyzję środowiskową dla tej inwestycji. Wody Polskie od tego postanowienia się odwołały.

Sprawa teraz trafi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

„Budowa tego stopnia wodnego została ujęta w październiku 2023 r. w rządowym programie wieloletnim »Zagospodarowanie Dolnej Wisły«. Wykonawcą Programu i inwestorem budowy stopnia wodnego na Wiśle poniżej Włocławka jest PGW Wody Polskie. Głównym celem realizacji Programu jest zagospodarowanie Drogi Wodnej Dolnej Wisły w sposób uwzględniający cele polityki transportowej i wodnej. Powstanie nowej infrastruktury hydrotechnicznej ma zwiększyć poziom ochrony przeciwpowodziowej obszarów położonych wzdłuż Dolnej Wisły i przyczynić się do wzrostu wykorzystania odnawialnych źródeł energii, przeciwdziałać suszy oraz zwiększyć poziom retencji w ujęciu regionalnym” – piszą Wody Polskie.

Nie podają jednak konkretów i nie wymieniają, z którymi punktami z decyzji GDOŚ się nie zgadzają.

Na zdjęciu: protest Sióstr Rzek w sprawie Siarzewa, 2021 rok

Jaki jest kontekst?

Sprawa stopnia wodnego Siarzewo ciągnie się od kilkudziesięciu lat, a w ostatnich kilkunastu nabrała tempa. I zaliczyła kilka dużych zwrotów akcji. W 2012 roku zatwierdzono lokalizację zapory, w 2016 roku Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej (KZGW) złożył wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Rok później wydała ją Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. W Siarzewie miała powstać również elektrownia wodna o mocy 80 MW (tyle, co kilkanaście wiatraków na morzu). Energa, spółka, która miała być odpowiedzialna za ten projekt, straciła jednak zainteresowanie.

Organizacje społeczne zaskarżyły decyzję środowiskową z 2017. Przyrodnicy zwracali uwagę, że stopień wodny będzie miał zły wpływ na środowisko. „Tama w Siarzewie poważnie zniszczy ekosystem rzeki. Władze planują zalać tereny chronione siecią obszarów Natura 2000. To m.in. kilkaset hektarów lasów łęgowych oraz piaszczyste wyspy. Pod wodą znajdą się więc siedliska rzadkich gatunków roślin i zwierząt, w tym miejsca gniazdowania takich ptaków jak rybitwa białoczelna i mewa siwa. Dodatkowo nowy stopień wodny Siarzewo przekreśli szansę na powrót ryb wędrownych (m.in. jesiotra ostronosego)” – wskazywał WWF.

Od momentu zaskarżenia decyzji środowiskowej, sprawa Siarzewa była przerzucana między RDOŚ, GDOŚ (były już generalny dyrektor Andrzej Szweda- Lewandowski wyłączył się ze sprawy, powołując się na konflikt interesów) i Ministerstwem Klimatu i Środowiska. W sierpniu 2021 roku ówczesny minister klimatu Michał Kurtyka uchylił decyzję środowiskową i przekazał ją do ponownego rozpoznania. Wody Polskie sprzeciwiły się Kurtyce, a sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten uchylił decyzję ministra. Sprawa zatoczyła koło i wróciła do resortu klimatu już pod kierownictwem Anny Moskwy, która z kolei oddała decyzje dotyczące Siarzewa Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska.

PiS jeszcze pod koniec kadencji poprzedniego rządu próbował reanimować projekt. Bezskutecznie.

W grudniu 2024 Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, Piotr Otawski, ostatecznie uchylił decyzję środowiskową. Wskazał szereg błędów, jakie popełnił w 2017 roku RDOŚ, wydając ją. To dokument, który jest niezbędny do wydania zgody na budowę, więc w efekcie grudniowej decyzji GDOŚ, sprawa Siarzewa wraca do punktu wyjścia.

Przez lata przepychanki w sprawie Siarzewa szacowany koszt budowy wzrósł z ponad 2 do 9,5 mld zł.

Wody Polskie nie zgadzają się z opinią GDOŚ i nie chcą, żeby Siarzewo trafiło do kosza. Dlatego teraz sprawą zajmie się WSA w Warszawie.

Przeczytaj więcej na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także: