Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Przez „Zieleniak” – obóz przejściowy na warszawskiej Ochocie – w sierpniu 1944 r. przeszło kilkadziesiąt tysięcy osób. Zginęło około tysiąca. Obóz został oddany w ręce żołnierzy RONA, którzy grabili, mordowali i przede wszystkim bestialsko gwałcili
Przez wiele lat historia „Zieleniaka” – targowiska na Ochocie – była zapomniana. Znali ją głównie Ochocianie. W 2019 r. upamiętnienie tragicznych losów kobiet i dziewcząt, które przeszły przez obóz przejściowy „Zieleniak” zainicjowała aktywistka i psychoterapeutka Elżbieta Podleśna. W kolejnych latach dołączyły m.in. Sylwia Chutnik, Joanna Gzyra-Iskandar i radna warszawska, Agata Diduszko-Zyglewska. Wydarzeniu patronowała Halina Bortnowska (zmarła w 2024 r.), dziennikarka, która sama przeszła przez „Zieleniak”.
Na zdjęciu u góry: Katarzyna Kotula składa kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary z „Zieleniaka”. Fot. Magdalena Chrzczonowicz, 4 sierpnia 2025 r.
W sierpniu 2022 r. udało się na postumencie upamiętniającym Powstanie warszawskie na Ochocie umieścić tabliczkę informującą o ofiarach gwałtów na „Zieleniaku”. Do tej pory nie udało się ustawić tam osobnego pomnika, o który zabiegają od dawna aktywistki. W 2022 r. sprawę opisywała „Gazeta Wyborcza”.
4 sierpnia 2025 r. po raz kolejny pod tablicą przy Grójeckiej 95 odbyła się uroczystość upamiętnienia ofiar „Zieleniaka”.
Trzy dni po wybuchu Powstania Warszawskiego na Zieleniaku, placu targowym stołecznej Ochoty, hitlerowcy urządzili obóz przejściowy dla ludności cywilnej. Nadzorowała go współpracująca z hitlerowcami jednostka SS RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa) pod wodzą Bronisława Kamińskiego. Więzionych cywilów kierowano następnie do kolejnego obozu przejściowego w Pruszkowie.
RONA różniła się od innych formacji. Miała, jak donosili dowódcy hitlerowscy, niemal zerową wartość bojową. Słynęła natomiast z bestialstwa, brutalności i pijaństwa. Nie zależało jej na zdobyciu terenu, ale na grabieżach i gwałtach. Stąd tragiczny los kobiet i dziewcząt zagonionych do „Zieleniaka”.
„Zapadł wieczór i noc, rozświetlona przez pożary domów w pobliżu Zieleniaka. Było czerwono i krwawo. Zaczęła się piekielna noc.
Pijane grupy rozwydrzonych mołojców deptały po ludziach, szukając młodych kobiet i dziewczyn.
Potem wlekli je pod mur i tam w nieludzkim wrzasku, śmiechu i wyciu, gwałcono je (nawet po jedenastu na jedną dziewczynę). Po tym, półnagie leżały, nieraz z nogami opartymi o mur, zastrzelone przeważnie strzałem w brzuch lub piersi”, pisała Lidia Ujazdowska w „Zagładzie Ochoty”.
„Na okrucieństwo strażników mniej byli narażeni ci, którzy niczego nie mieli: pierścionków na opuchniętych palcach – bo takim obcinano ręce, wisiorków i medalików na szyi – bo takie zrywano bez ich rozpinania, dziewczęcej kobiecości, bo takie gwałcono. Zieleniak, bo to miejsce wspominam, był dla relatywnie nielicznych zakończeniem życia, ale dla wszystkich miejscem odzierania ich z ludzkiej godności. Zstąpieniem do piekła”, pisała Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz w „Zieleniak – zstąpienie do piekła”.
„Gwałt. Słowo wykreślone z historii wojen. Niemal nieobecne w maczystowskim kulcie wojaczki. Tym bardziej w mitologii Powstania Warszawskiego”, pisała Elżbieta Podleśna podczas upamiętnienia ofiar „Zieleniaka” w 2021 r.
W sumie w sierpniu 1944 r. przez „Zieleniak” przeszło ok. 60 tys. osób. Zginęło ok. tysiąca.
Więcej w OKO.press na ten temat:
Przeczytaj także: