0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 16.04.2023 Olsztyn , Stare Miasto . Lotto 20 . Bieg Jakubowy . Fot . Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl16.04.2023 Olsztyn ,...

Dzień na żywo. Prawica protestuje ws. Barskiego. Działacze partyjni w Totalizatorze Sportowym

Pikieta przed prokuraturą w sprawie Dariusza Barskiego. Onet: Działacze PO, PSL-u i Lewicy z dyrektorskimi stanowiskami w Totalizatorze Sportowym

Google News

18:39 10-08-2024

Prawa autorskie: "Wiesti", 10.08.2024"Wiesti", 10.08.2024

Kursk. 76 tys. uciekinierów z rosyjskiego przygranicza. Putin zniknął

Putin się schował w sobotę, o sytuacji na froncie opowiada tylko czeczeński dowódca sił, o których wiadomo, że pierwsze uciekły przed Ukraińcami pod Kurskiem. „Kontrolujemy sytuację na tyle, na ile to możliwe” – mówi.

Z powodu ofensywy ukraińskiej na Rosję w kierunku Kurska władze ewakuowały z tych terenów już 76 tys. osób. Dla 4 tys. miejsce znalazło się tylko w namiotach. Takie są oficjalne dane podawane przez propagadę Kremla.

Rosyjska telewizja pokazuje migawki z konwojów wojskowych jadących z odsieczą (na zdjęciu — jedna, mija napis KURSK). Takie kolumny są łatwym celem dla Ukraińców, o ile rzeczywiście znajdują się w strefie działań wojennych, jednak teraz najwyraźniej najważniejszy jest wydźwięk propagandowy.

Państwo się wali

Telewizja przekonuje też masy uchodźców. Twierdzi, że mieszkańcy przygranicznych terenów ze zrozumieniem przyjęli wprowadzenie tam operacji antyterrorystycznej i bez problemu się legitymują przed przedstawicielami sił bezpieczeństwa. Rzecz w tym, że jednocześnie propaganda podaje, że te tysiące ewakuowanych ludzi uciekło z domu bez niczego, a więc bez dokumentów. Zatem chaos musi narastać, kiedy służby poszukują wśród uciekinierów ukraińskich zwiadowców i żołnierzy sił specjalnych.

Państwo zawaliło się na tyle, że porzucony przez uciekinierów majątek jest rabowany. Co potwierdził burmistrz miasta Łgów. Jego uspokajający komunikat z sobotniego popołudnia brzmiał: „W ostatnim czasie nie odnotowano w mieście ani jednego przypadku grabieży”.

Putin współczuje Brazylii

Putin całkiem się schował. W sobotę wysłał list kondolencyjny do prezydenta Brazylii z powodu katastrofy samolotu. Nie powiedział słowa w sprawie ataku na swój własny kraj. Także najwyżsi dowódcy wojskowi z szefem sztabu Gierasimowem przestali się pokazywać. Sytuację na froncie raportuje dowódca sił specjalnych Achmatu i „zastępca szefa głównego zarządu wojskowo-politycznego Ministerstwa Obrony Rosji” generał Apti Ałaudinow. Ze słów tego czeczeńskiego wojskowego wynika, że Rosjanie nie wiedzieli, jak wielką akcję wyszykowała Ukraina („Wróg... przygotował i ściągnął wszystkie swoje siły z granicy białoruskiej i zewsząd, i rzucił je tutaj w celu przeprowadzenia akcji na dużą skalę”).

A jak jest naprawdę? „Zasadniczo sytuacja, jest dość poważna, wróg również wkroczył na nasze terytorium dużymi siłami. Ale w zasadzie jest już pod kontrolą. Kontrolujemy sytuację na tyle, na ile to możliwe” – powiedział Ałaudinow. To znaczące, bo czeczeńscy wojskowi słyną nie tylko z błyskawicznego opuszczania pola walki, kiedy robi się nieciekawie, ale także z tego, są mocni w gębie, kiedy do nich nie strzelają.

Tymczasem w sobotę rosyjski MSZ oskarżył Ukraińców o sfabrykowanie deepfake’a — fałszywego nagrania, w którym rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa twierdzi, że Rosjanie chętnie oddadzą okupowaną przez siebie zaporoską elektrownię atomową za elektrownię kurską. Władze tej elektrowni przyznają, że znalazła się ona w niebezpieczeństwie. Potwierdziła to agencja RosAtom.

Po raz kolejny widać, że ukraińska ofensywa jest przygotowana nie tylko militarnie. Władze rosyjskie nieustanie powtarzają, by słuchać tylko oficjalnych źródeł informacji. Ale kto odróżni fałszywą Zacharową od kłamiącej naprawdę?

14:03 10-08-2024

Prawa autorskie: Zdjęcie: Alberto PIZZOLI / AFPZdjęcie: Alberto PIZ...

Upały we Włoszech, pożary w Chorwacji. Gorące lato w pełni

We Włoszech do szpitali trafia coraz więcej turystów z objawami przegrzania. W Chorwacji służby apelują o rozwagę, bo nawet kawałek szkła pozostawiony w lesie może spowodować pożar

W Polsce przez ostatnie dni zapomnieliśmy o ekstremalnych temperaturach, mimo że jeszcze niedawno niektóre z modeli prognostycznych mówiły o szczycie upałów od 6 do 10 sierpnia. Najgorętsze powietrze utknęło jednak w kotle południa Europy, co nie sprzyja mieszkańcom i turystom, którzy chcą korzystać z uroków regionu śródziemnomorskiego.

Upał we Włoszech

Upał szczególnie daje się we znaki we Włoszech, gdzie temperatury przekraczają 40 stopni Celsjusza. Fala niebezpiecznego gorąca dotarła do Rzymu, gdzie oblężenie przeżywają szpitale. Przyjmują między innymi nierozważnych turystów, którzy mimo ekstremalnej temperatury próbują zwiedzić jak najwięcej atrakcji. Trudna jest również sytuacja we Florencji. Najwyższy, czerwony stopień zagrożenia upałem obowiązuje Rzymie, Florencji, Brescii, Campobasso, Frosinone, Genui, Latinie, Palermo, Perugii i Rieti.

Upały nie oszczędzają również Hiszpanii, gdzie temperatury miejscami przekraczają 40 stopni. Najtrudniej jest w interiorze i na Balearach. W Madrycie na niedzielę prognozuje się 39 stopni.

Pożary w Chorwacji

To jednak nie koniec problemów w południowej części naszego kontynentu. Z pożarami mierzyli się przez ostatni tydzień strażacy w Albanii i Chorwacji. W walce z żywiołem zaangażowane były helikoptery i samoloty. Władze w Zagrzebiu nie ma wątpliwości: większość pożarów lasów powodują ludzie.

“Nieugaszony dym pszczelarski, rakieta sygnalizacyjna wystrzelona podczas spotkania towarzyskiego na łodzi i lądująca na lądzie, resztki szkła, które mogą spalić suchą roślinność promieniami słońca — to tylko niektóre z czynników wywołujących tegoroczne pożary, które można sprowadzić do jednego wspólnego mianownika: ludzkiego zaniedbania” – piszą w apelu o rozwagę Chorwackie Lasy. Leśnicy apelują o czujność. Jak twierdzą, spostrzegawczość każdej z osób odwiedzających las może ratować dziką przyrodę.

Gorący lipiec i co dalej?

Sierpniowe upały w Europie nie odpuszczają i nie dają wytchnienia po bardzo gorącym lipcu. Najnowsze dane unijnej agencji klimatycznej Copernicus wskazały, że miniony lipiec był drugim najcieplejszym lipcem oraz drugim najcieplejszym miesiącem w ogóle w historii pomiarów.

Średnia temperatura powierzchni Ziemi w lipcu 2024 roku wyniosła 16,91°C – 0,68°C powyżej średniej dla lipca z lat 1991-2020 oraz o 0,04°C poniżej rekordowego – jak dotąd – lipca 2023. Miniony lipiec był także o 1,48°C cieplejszy od średniej dla tego miesiąca z okresu przedindustrialnego (czasy sprzed znaczącego wzrostu emisji gazów cieplarnianych), czyli z lat 1850-1900.

Przeczytaj także:

13:49 10-08-2024

Prawa autorskie: Fot Ina FASSBENDER / AFP, Open Grid EuropeFot Ina FASSBENDER /...

Siły ukraińskie wysadziły w powietrze platformę gazową, na której było 40 Rosjan

Ukraińska Marynarka Wojenna potwierdziła wspólną operację z tamtejszym wywiadem przeciwko Rosjanom. Opublikowała również nagranie, na którym widać moment wybuchu platformy gazowej.

„Okupanci wykorzystali tę lokalizację do fałszowania GPS, aby uczynić cywilną nawigację niebezpieczną. Nie możemy do tego dopuścić” – napisał rzecznik Marynarki Wojennej Dmytro Pletenczuk na Facebooku. „Pół dnia przed atakiem wróg sprowadził na platformę sprzęt i personel wojskowy. Nie było tam cywilów. Platforma nie spełniała swoich normalnych funkcji” – dodał.

Celem ataku była platforma gazowa na Morzu Czarnym. Marynarka opublikowała nagranie, w którym widać moment wybuchu i późniejszy pożar.

Według niepotwierdzonych doniesień Rosjanie gromadzili tam sprzęt rozpoznania technicznego i oraz ok. 40 osób personelu. Strona ukraińska nie podaje jednak żadnych szczegółów. Moskwa również nie skomentowała ataku.

Zaatakowane wieże Bojki to platformy wiertnicze na Morzu Czarnym wybudowane przez ukraiński Naftogaz w 2010 roku. Jak zauważa Reuters, po zajęciu Krymu przez Rosję w 2014 r. Ukraina utraciła kontrolę nad licznymi platformami gazowymi i naftowymi na morzu. Część z nich, jak twierdzi Ukraina, była od tamtej pory wykorzystywana przez siły rosyjskie w celach wojskowych.

12:10 10-08-2024

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

12,5 ton martwych ryb wyłowiono z Dzierżna Dużego. Zabiły je toksyny złotej algi

Martwe ryby zaobserwowano zarówno w Dzierżnie Dużym, jak i Kanale Gliwickim. Stężenie złotej algi w litrze wody utrzymuje się na wysokim poziomie

„Trwa wyławianie ryb — ta sytuacja potrwa prawdopodobnie jeszcze kilka dni” – przekazał podczas piątkowego (9.08) briefingu wojewoda śląski Marek Wójcik. Wyjaśniał, że w Dzierżnie Dużym w powiecie gliwickim wciąż utrzymuje się wysoki poziom złotej algi — tej samej, która w 2022 roku spowodowała katastrofę w Odrze. Alga, kwitnąc, wydziela toksyny, które powodują śmierć ryb. Ich ciała są wyławiane z Dzierżna i sąsiadującego z nim odcinka Kanału Gliwickiego od początku tygodnia.

Urząd wojewódzki podaje, że od 3 sierpnia wyłowiono już 12,5 tony ciał.

Na zdjęciu: ryby, które zginęły w Odrze w 2022 roku.

100 mln komórek w litrze wody

Badania wody z Dzierżna przeprowadzone w Centralnym Laboratorium Badawczym Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wykazały obecność 100 mln komórek złotej algi w litrze. To bardzo wysokie stężenie, jednak podczas katastrofy ekologicznej z 2022 r. w Kanale Gliwickim było ono nawet trzy razy wyższe.

„Dobra informacja jest taka, że już nie obserwujemy śnięcia ryb w czwartej sekcji Kanału Gliwickiego, w związku z tym zakładamy, że tam już od kilku dni nie występuje toksyna” – podał wojewoda.

Zarówno Kłodnica, której wody zasilają Dzierżno Duże, jak i Kanał Gliwicki, w okolicy Kędzierzyna-Koźla wpływają do Odry. Na razie jednak w Odrze nie zaobserwowano martwych ryb.

Pomóc Odrze

Eksperci powtarzają, że katastrofa odrzańska nieprzerwanie od 2022 roku trwa. Martwe ryby w Kanale Gliwickim wyławiano w tym roku już w lutym. Tak tragicznej sytuacji, jak na Dzierżnie, jednak jeszcze w 2024 roku nie obserwowaliśmy.

Jednym z rozwiązań, które pomogą Odrze i jej dopływom, może być nowelizacja przyjętej przez rząd PiS specustawy odrzańskiej. Najważniejsze, by wody wpływające do Odry oczyścić z solanek i ścieków, również tych przemysłowych. Naukowcy postulują przegląd tzw. pozwoleń wodno-prawnych i ograniczenie zrzutów solanek z kopalni węgla kamiennego.

Jak pisaliśmy w OKO.press, rząd PiS w specustawie nie skupił się na tych rozwiązaniach. Umieścił za to listę zadań, które po prostu chce zrealizować – a nie te, które mają realnie pomóc Odrze. Stopnie wodne, elektrownie wodne, nowe jazy, budowa wałów – to wszystko ukryto pod hasłem „rewitalizacji”. PiS chciał również utworzenia Inspekcji Wodnej, nowej służby, która miałaby wykrywać przestępstwa związane z zanieczyszczaniem wód.

Przeczytaj także:

Ministerstwo Infrastruktury pod nowymi rządami zapowiada zmianę zapisów specustawy.

"Przesłankami do zmiany specustawy jest utrzymujący się zły stan wód Odry ze znacznie podwyższonymi wartościami parametrów biologicznych i fizykochemicznych, które odbiegają od naturalnych norm. Nie można twierdzić, że katastrofa minęła, gdyż jej przyczyny i skutki są wciąż widoczne” – napisało w zarysie nowelizacji ministerstwo.

Spotkanie na Śląsku

Specustawa była jednym z tematów spotkania w śląskim urzędzie wojewódzkim w piątek 9 sierpnia. Brał w nim udział wiceminister infrastruktury Przemysław Koperski.

„Dzisiejsze spotkanie to nie tylko analiza problemów, z jakimi się mierzymy, ale przede wszystkim okazja do wypracowania konkretnych, skutecznych działań, które przywrócą równowagę ekosystemów wodnych na Kanale Gliwickim i Odrze” – komentował Koperski. Ministerstwo informuje, że wśród zaleceń znalazły się działania mające na celu minimalizację zasolenia przez wody kopalniane, a także działania rewitalizacyjne i utrzymaniowe. Podkreślono istotne znaczenie monitoringu wód.

10:05 10-08-2024

Prawa autorskie: Omar AL-QATTAA / AFPOmar AL-QATTAA / AFP

Atak na szkołę w Strefie Gazy. Zginęło ok. 100 osób

Szkoła, którą zbombardowały siły izraelskie była tymczasowym schronieniem dla wysiedlonych rodzin. Do ataku doszło podczas porannej modlitwy – podaje strona palestyńska

Na nagraniach ze szkoły w Gazie, która była schronieniem dla wielu palestyńskich rodzin, widać ruiny budynku, spalone dziecięce łóżeczka, kałuże krwi i ciała owinięte kocami. Prowadzone przez Hamas biuro medialne podało w oświadczeniu, że ataki miały miejsce, gdy mieszkańcy odprawiali poranne modlitwy. Zginęło około 100 osób.

„Do tej pory jest ponad 93 ofiar, w tym 11 dzieci i sześć kobiet. Są też niezidentyfikowane szczątki” – powiedział rzecznik palestyńskiej Obrony Cywilnej, Mahmoud Bassal, podczas telewizyjnej konferencji prasowej. Dodał, że w kompleksie schroniło się około 6 tys. osób.

Strona izraelska informuje, że te szacunki są zawyżone i podaje, że w szkole ukrywało się około 20 bojowników Hamasu i Dżihadu.

„Kompleks i meczet, który został w niego uderzony, służył jako aktywny obiekt wojskowy Hamasu i Islamskiego Dżihadu” – napisał podpułkownik Nadav Shoshani na X. Izrael twierdzi, że palestyńscy bojownicy ukrywają się wśród ludności cywilnej Gazy, w szkołach, szpitalach i wyznaczonych strefach humanitarnych. Hamas temu zaprzecza.

Podkreśla również, że atak na szkołę był „przerażającą zbrodnią i poważną eskalacją” – cytuje Reuters. Izzat El-Reshiq, członek biura politycznego Hamasu, powiedział w oświadczeniu, że wśród zabitych nie ma „ani jednego bojownika”.

Kolejna runda negocjacji

Reuters informuje, że ministerstwo Spraw Zagranicznych Egiptu również potępiło atak, który nastąpił w momencie, gdy mediatorzy dążyli do wznowienia rozmów w sprawie zawieszenia broni. Zabijanie cywilów w Strefie Gazy pokazuje, że Izrael nie ma zamiaru zakończyć wojny — podkreśliło egipskie MSZ.

Nowa runda negocjacji dotyczących zawieszenia broni została zaplanowana przez USA, Egipt i Katar na najbliższy czwartek. Premier Izraela Benjamin Netanjahu zadeklarował, że wyśle delegację na te negocjacje. Jednak nie zgadza się na zakończenie wojny „dopóki Hamas nie przestanie stanowić zagrożenia dla Izraelczyków”. Przedstawiciel Hamasu powiedział agencji Reuters, że ugrupowanie analizuje nową ofertę rozmów. Nie podał jednak szczegółów.