Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Dziennikarze portalu wp.pl, Magda Mieśnik i Michał Janczura, dostarli do dokumentów ze śledztwa, które dotyczy nie sprawców przemocy, ale instytucji, które powinny były reagować i chronić dziecko.
„Trudno ubrać w słowa to co wczoraj się wydarzyło. Sąd Okręgowy w Częstochowie orzekł [6 maja 2026], że ojczym Kamilka powinien ponieść karę 25 lat pozbawienia wolności za doprowadzenie do śmierci dziecka. Matka powinna ponieść karę 16 lat pozbawienia wolności a wujostwo, za brak udzielania pomocy dziecku, karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata” – napisała na platformie Facebook rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak.
Rzeczniczka nie zgadza się z kwalifikacją czynu. Sąd nie uznał bowiem, że ojczym, Dawid B., dokonał zabójstwa. Skazany znęcał się nad ośmioletnim Kamilem ze szczególnym okrucieństwem. Dziecko zmarło w maju 2023 w wyniku rozległych oparzeń obejmujących ok. 25 proc. powierzchni ciała. Dawid B. polewał go wrzącą wodą i rzucił na rozgrzany piec.
Wyrok mają zaskarżyć pełnomocy rodzeństwa Kamila.
„Ja jako Rzeczniczka Praw Dziecka, nie mając uprawnienia zaskarżenia, będę popierać złożone odwołania. Odwołanie będzie też popierać Fundacja To ja – Dziecko im. Kamilka Mrozka. Będziemy na każdej rozprawie. Będziemy walczyć do końca o sprawiedliwości dla Kamilka i innych dzieci w Polsce. Nie ma przyzwolenia na przemoc wobec dzieci!” – napisała Horna-Cieślak.
Śmierć Kamila wywołała publiczne oburzenie nie tylko z powodu szczególnego okrucieństwa ojczyma, ale również ze względu na brak reakcji przedstawicieli różnych instytucji. Latami pracownicy pomocy społecznej, nauczyciele, policjanci, prokuratorzy i sędziowie ignorowali zaniedbanie dziecka i przemoc, jakiej doświadczało.
Dziennikarze portalu wp.pl, Magda Mieśnik i Michał Janczura, dostarli do dokumentów ze śledztwa, które dotyczy nie sprawców przemocy, ale instytucji, które powinny były reagować i chronić dziecko. „Prokuratura bada, czy sędziowie rodzinni, policjanci, pracownicy socjalni i kuratorzy nie dopuścili się zaniedbań. Śledztwo już raz umorzono, ale sąd kazał je wznowić” – piszą dziennikarze.
O sytuacji Kamila po raz pierwszy alarmuje w listopadzie 2022 lekarz pediatra, do którego trafia chłopiec. W aktach jest jego notatka przekazana sądowi w Olkuszu.
„Zwracają uwagę sińce na głowie, na kończynach górnych i dolnych, liczne otarcia naskórka, przeczosy na powierzchni całego ciała, które prawdopodobnie sugerują świerzb. Chłopiec słabo mówi i pisze, brak umiejętności zachowania społecznego”.
Dziennikarze cytują zeznacznia kuratorki – pracownicy socjalnej z Olkusza, która odwiedzała rodzinę:
„Czy rozmawiała pani z Kamilem o ucieczkach, czy dzieje mu się krzywda?
- Tylko mówiłam mu, żeby nie uciekał. Nigdy nie zapytałam, czy w domu dzieje mu się krzywda. Nie mam wiedzy, by Kamil miał jakiekolwiek obrażenia fizyczne, gdy był w Olkuszu. Młodszy brat miał zasinienie na policzku. Nie rozmawiałam z nim o tym, kto mu to zrobił, bo nie mówił.
- Dlaczego nie zadała pani chłopcom pytania, czy ktoś stosuje wobec nich przemoc?
- Nie odpowiem na to pytanie”.
Już w 2022 roku Prokuratura Rejonowa w Olkuszu „wszczyna postępowanie w sprawie narażenia chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. Jednak ostatecznie kończy się niczym.
Relacjonują dziennikarze wp.pl:
„Sąd Rejonowy w Kielcach po trzech latach oceni pracę prokuratury i zwróci uwagę, że śledztwo trwało zaledwie 19 dni: «W sprawie podjęto jedynie minimum czynności, co prowadziło do tego, że nie ustalono rzeczywistej sytuacji małoletniego. (...) W sprawie istniały okoliczności nakazujące szczególną dociekliwość i ostrożność»”.
Jedna z pracownic socjalnych mówi w zeznaniach, że nie zabezpieczyła dziecka po jego ucieczce, bo była niedziela. Inna – że nie poinformowała policji o podejrzeniach biologicznego ojca, że dziecko jest bite, bo założyła, że sam to zrobił, a poza tym miała umierającą matkę.
Szczegółowa relacja, kto, kiedy i co zaniedbał i jak się z tego tłumaczył przed sądem w materiale Magdy Mieśnik i Michała Janczury na wp.pl.