Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zerwijcie łańcuchy, odrzućcie weto – to hasło przewodnie marszu dla zwierząt, który przeszedł ulicami Warszawy. Uczestnicy domagają się, żeby Sejm odrzucił weto prezydenta Nawrockiego w sprawie ustawy łańcuchowej – głosowanie w tej sprawie już w przyszłym tygodniu
„Prezesie, miej sumienie, zakończ to cierpienie” – skandowali uczestnicy i uczestniczki marszu, który przeszedł ulicami: Wiejską, Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem przed Pałac Prezydencki. Na banerach, które widać było w tłumie, uczestnicy pisali „Zerwijmy razem łańcuchy”, „Wolne pieski”, „Ich cierpienie nie ma głosu”, „Weto=wyrok”. W marszu wzięły udział też psy, również takie, które zostały uratowane z łańcucha.
„Stoimy dzisiaj tutaj, bo nie godzimy się na cierpienie, które wciąż jest w Polsce legalne” – mówił dr Robert Maślak, biolog z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Manifestujący przeszli pod Pałac Prezydencki, żeby zaprotestować przeciwko zawetowaniu ustawy łańcuchowej. Prezydent Karol Nawrocki 2 grudnia poinformował, że ustawy nie podpisze, bo zawarte w niej wielkości dopuszczalnych kojców są zbyt duże. Tym samym przekreślił wprowadzenie w życie ustawy, za którą głosowała nie tylko koalicja rządząca, ale również część posłów PiS – w tym Jarosław Kaczyński.
W środę 17 grudnia odbędzie się głosowanie w Sejmie nad odrzuceniem weta.
„Mamy wszyscy nadzieję, że to weto zostanie odrzucone. Od 30 lat walczymy o to, żeby odpiąć psy z łańcucha. Przy pierwszej ustawie o ochronie zwierząt, która się pojawiła, a której byłam autorką – to było 30 lat temu – również pojawiły się głosy, żeby te psy z łańcucha odpiąć. Ale niestety wtedy było za wcześnie” – wspominała posłanka KO Katarzyna Piekarska.
To pierwszy z dwóch protestów w tej sprawie. Na 17 grudnia zaplanowano manifestację pod Sejmem. „Musimy pokazać, że społeczeństwo nie zgadza się na cofanie ochrony zwierząt o dekady. Musimy pokazać, że widzimy, pamiętamy i reagujemy, że Polska nie jest krajem, w którym cierpienie psa jest normą. To ostatni dzwonek, by zmienić los setek tysięcy istot” – pisała fundacja Mondo Cane w mediach społecznościowych, zapowiadając protesty.
Prezydent Karol Nawrocki nie tylko zawetował rządową ustawę łańcuchową, ale również ogłosił, że ma swój pomysł na uwolnienie psów z łańcuchów. Zaraz po wecie poznaliśmy prezydencki projekt – jest to przepisana niemal słowo w słowo zawetowana ustawa, skrócona o wymogi dotyczące wielkości kojców, w których mają przebywać psy trzymane do zewnątrz domów. Prezydent, uzasadniając weto, porównał proponowane wielkości kojców do miejskich kawalerek.
W zawetowanej ustawie tak określono rozmiary kojców:
Zdaniem Karola Nawrockiego brak regulacji w tej kwestii będzie lepszym rozwiązaniem i ma skuteczniej doprowadzić do uwolnienia psów z łańcuchów. Nie zgadzają się z tym eksperci.
„Jeśli – załóżmy – w życie weszłaby ustawa pana prezydenta, to co zrobi policjant, który przyjedzie na interwencję i zastanie owczarka w kojcu metr na dwa metry? Właściciel powie, że jego zdaniem, to jest wystarczające i policjant będzie miał związane ręce. Nie ukaże takiej osoby. Do tego doprowadzi genialny pomysł prezydenta i jego kancelarii” – oceniała w OKO.press adwokatka Katarzyna Topczewska.
Przeczytaj także:
"To weto będzie głosowane, dlatego że uważamy tę decyzję prezydenta jako absolutnie niezrozumiałą” – ogłosił marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Za ustawą łańcuchową w listopadzie 2025 zagłosowało 280 posłów i posłanek. Weto prezydenckie można odrzucić większością kwalifikowaną 3/5 głosów w obecności minimum połowy liczby posłów. W wariancie maksymalnym, czyli przy obecności 460 posłów i posłanek, za odrzuceniem musiałoby się wstawić 276 osób. Jarosław Kaczyński ogłosił jednak, że nie pomoże koalicji rządzącej w odrzuceniu weta.
Przeczytaj także: