0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:55 07-08-2026

Prawa autorskie: Fot. AP Photo/Efrem Lukatsky)Fot. AP Photo/Efrem ...

W Kijowie pożegnano polskiego wolontariusza, który zginął w Charkowie od uderzenia rosyjskiego drona

W piątek w kijowskim rzymskokatolickiej katedrze św. Aleksandra odbyło się pożegnanie polskiego wolontariusza Marka Ruska-Wolskiego, który zginął w Charkowie w wyniku ataku rosyjskiego drona. W uroczystościach uczestniczył m.in. szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.

Co się wydarzyło?

W ceremonii pożegnania, oprócz bliskich 42-letniego wolontariusza, wzięli udział przedstawiciele władz ukraińskich, a także Szef ambasady RP w Kijowie Piotr Łukasewicz oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar (który kończy swoją misję w Polsce i wraca do Kijowa, gdzie obejmie stanowisko wiceministra spraw zagranicznych).

Szef ambasady RP w Kijowie przypomniał, że Marek Rusek-Wolski działał na terenach przyfrontowych, w okolicach Charkowa i Sum, „tam, gdzie rozgrywają się największe dramaty wojny, którą niesprawiedliwie i okrutnie wywołała Rosja i prowadzi ją przeciwko najsłabszym mieszkańcom Ukrainy: cywilom, ludziom starszym, dzieciom”.

„Pan Marek ruszył im na pomoc przywożąc leki, jedzenie, uczestnicząc w ewakuacjach. Ostatnim razem, kiedy, przyjechał, Rosjanie go zabili. Życie pana Marka było najpiękniejszym darem Polski dla Ukrainy” – mówił Łukaszewicz.

„Dzisiaj w Kijowie odprowadzono w ostatnią drogę wielkiego syna Polski, wielkiego przyjaciela Ukrainy, Pana Marka Ruska-Wolskiego – polskiego wolontariusza, który pomagał Ukrainie bronić się przed rosyjską agresją i zginął w Charkowie w wyniku ataku rosyjskiego drona” – napisał na X p.o. ministra spraw zewnętrznych Ukrainy Andrij Sybiha. Złożył kondolencje rodzinie i przylaciołom wolontariusza.

„Dzielimy ich ból i łączymy się z nimi w smutku. To straszna, niepowetowana strata” – dodał Sybiha.

„Pan Marek udowodnił konkretnymi czynami, że solidarność to nie abstrakcyjne hasło, lecz konkretne działanie i konkretny wkład. Nie pozostał obojętny, gdy na terytorium Ukrainy przyszło nieszczęście – rosyjska agresja. Sam siadał za kierownicą samochodu i raz za razem dostarczał pomoc, wspierał ludzi w Charkowie.

Robił to z potrzeby serca. To był jego wybór. Wybór, by czynić dobro, pomagać ludziom – i nigdy tego nie zapomnimy” – pisał szef ukraińskiej dyplomacji.

Według Sybihy ta tragiczna śmierć przypomina, że rosyjska agresja „nie ma granic”, ale ona „nigdy nie zniszczy przyjaźni ukraińsko-polskiej”.

„Nigdy nie zniszczy ukraińsko-polskiej współpracy sojuszniczej. Ponieważ chodzi tu o wspólny sojusz w obliczu wyzwań, które stoją nie tylko przed Ukrainą, ale także przed Polską i Europą” – utrzymywał Sybiha.

Jak relacjonuje agencja Ukrinform, zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy Iryna Wereszczuk w imieniu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego złożyła kondolencje rodzinie zmarłego.

„Bardzo ważne jest, aby doceniać i honorować bohaterskie czyny ludzi, którzy na pierwszy rzut oka wydają się zwyczajni. Jednak to właśnie tacy ludzie są solą tej ziemi. Bardzo wysoko cenimy wszystko, co uczynił pan Marek, a także to, co dziś i w przyszłości zrobią dla Ukrainy setki i tysiące Polaków” – podkreśliła Wereszczuk.

„Dzisiaj codziennie żegnamy obywateli Ukrainy – naszych bliskich, przyjaciół, znajomych – i czasami wydaje nam się, że to tylko nasz ból. Widzimy jednak, że każdego dnia pomagają nam ludzie z różnych krajów. Myślę, że pan Marek był człowiekiem o wysokich zasadach moralnych, bo tylko tacy ludzie są w stanie pomagać innym, zwłaszcza tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna – w regionach przyfrontowych” – mówiła wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Olena Kondratiuk.

Po wystąpieniach urzędników odbyła się wspólna modlitwa w języku polskim i ukraińskim. Jak podaje PAP, po uroczystości żałobnej Sybiha powiedział polskim dyplomatom, że strona ukraińska opłaci budowę pomnika na grobie polskiego wolontariusza.

Jaki jest kontekst?

4 sierpnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie potwierdziło, że w wyniku rosyjskich działań zbrojnych w Ukrainie zginął polski wolontariusz Marek Rusek-Wolski. O jego śmierci poinformował już 30 lipca profil „Razem dla Ukrainy” – Rusek-Wolski był jednym z jego administratorów. Polski wolontariusz zginął 27 lipca w Charkowie w wyniku ataku rosyjskiego drona. Marek Rusek-Wolski regularnie podróżował z Polski na wschód Ukrainy, dostarczając pomoc humanitarną.

„Z głębokim żalem potwierdzam śmierć polskiego wolontariusza w Ukrainie, który zginął w wyniku rosyjskich działań zbrojnych. Bliskim zmarłego składamy najgłębsze wyrazy współczucia” – napisał w serwisie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór. MSZ zaapelowało o uszanowanie prywatności rodziny zabitego wolontariusza.

Przeczytaj także:

15:41 07-08-2026

Prawa autorskie: fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Wlodek / ...

Łukasz Gibała ogłasza start w wyborach na prezydenta Krakowa

Szara eminencja krakowskiego referendum oficjalnie potwierdziła to, o czym w mieście mówiło się od miesięcy. Łukasz Gibała stanie do wyścigu o fotel prezydenta Krakowa. Jest liderem sondaży. Ale problemy ma dwa: łatka polityka, który pragnie władzy i rozpaczliwie się o nią stara oraz kontrkandydatów, z którymi jeszcze niedawno blisko współpracował.

Co się wydarzyło?

Bez wielkiej pompy znanej z konwencji Darii Gosek-Popiołek z Lewicy, bez konieczności jazdy do Warszawy, by tam w świetle reflektorów i premiera ogłosić start (to Monika Piątkowska, kandydatka KO i PSL). W końcu – bez wątpliwego wsparcia partyjnego szyldu, który ogłosił kandydata na prezydenta Krakowa, ale nawet nie pokwapił się, by go do tego ogłoszenia zaprosić (czego doświadczył Michał Drewnicki z PiS)

Łukasz Gibała 7 sierpnia ogłosił start w wyborach na prezydenta Krakowa. Przez przeszło dwa miesiące podsycał zainteresowanie krakowian, unikając jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy i tym razem powalczy o fotel prezydenta. To bowiem jego czwarta próba. Tym razem Gibała stanął na płycie rynku i w piątkowe popołudnie, o 16:30, potwierdził start. Przez kwadrans odpowiadał na pytania dziennikarzy – a potem się pożegnał.

„To będzie krótka kadencja, musiałem rozważyć wszystkie za i przeciw” – zapowiedział Łukasz Gibała. Krakowianie wybiorą prezydenta 27 września. Ten będzie rządził w mieście tylko do końca kadencji samorządu, a więc do 2029 roku.

„Uznałem jednak, że Kraków powinien mieć wybór. Zwłaszcza, że sondaże wskazują, że w nich dominujemy” – przyznał nieskromnie Łukasz Gibała. Pytany o plany na potencjalną prezydenturę odrzekł: „Nie łudźmy się, w dwa lata nic spektakularnego nie da się zrobić” – powiedział dodając, że najpierw dokona „przeglądu wydatków pod kątem racjonalności”.

Strefa Czystego Transportu? Rozwiązana w drodze referendum.

Trudna współpraca z radnymi (dziś większość w RMK mają politycy KO i Lewicy)? „Jestem o to spokojny. Polaryzacja w Krakowie naprawdę nie musi obowiązywać. Wiem, że możemy pracować ponad podziałami politycznymi”.

Jaki jest kontekst?

Krakowianie 24 maja odwołali prezydenta. Spora w tym rola Łukasz Gibały, który – choć nie był twarzą kampanii referendalnej, był jej motorem napędowym i finansowym. Sam twierdzi, że przekazał na referendum przynajmniej kilkaset tysięcy złotych.

Przeczytaj także:

Gibała przegrał ostatnie wybory prezydenckie z 2024 roku o raptem pięć tysięcy głosów. Nigdy dotąd nie był tak bliski zwycięstwa – dlatego też od początku prezydentury Aleksandra Miszalskiego mocno punktował prezydenta z KO i rozliczał z każdej wpadki i błędu.

Łukasz Gibała, prywatnie kuzyn Jarosława Gowina, przed laty był członkiem Platformy Obywatelskiej, potem włączył się w Ruch Palikota. Do ostatnich wyborów samorządowych szedł z politycznym poparciem aktywistów miejskich, organizacji pozarządowych oraz Darii Gosek-Popiołek, lewicowej posłanki związanej wtedy z partią Razem. Dziś od zielonej polityki i lewicowej agency mocno się odcina – ale w kampanii przyjdzie mu się zmierzyć nie tylko z Gosek-Popiołek, ale i Aleksandrą Owcą – kandydatką partii Razem, która do Rady Miasta Krakowa weszła z listy wyborczej Gibały, czy Janem Hoffmannem, krakowskim prawnikiem, który był oficjalnym liderem akcji referendalnej.

Gibała w czasie akcji referendalnej mocno zbliżył się do prawicowych środowisk politycznych. Ale i tu ma kontrkandydatów. O fotel prezydenta Krakowa startuje bowiem i jego kolega z ławy w Radzie Miasta Krakowa Michał Drewnicki (PiS), i Bartosz Bocheńczak z Konfederacji wspierany przez Sławomira Mentzena. Poparcie zbiera już także Monika Piątkowska, senatorka KO, Łukasz Wantuch, były radny Krakowa związany w przeszłości z PSL czy były prezes NIK Marian Banaś. Start w wyborach zapowiadała też Marianna Schreiber.

Przeczytaj wywiady z kandydatkami na prezydenta Krakowa:

Przeczytaj także:

14:48 07-08-2026

Prawa autorskie: Fot. AP Photo/Wason WanichakornFot. AP Photo/Wason ...

Strzelanina w szkole w Bangkoku. Nastolatek zabił siedem osób

W Tajlandii w piątek nastolatek zabił swoją babcię i dziadka, a następnie otworzył ogień w szkole. Tam zginęło pięć osób. Potem odebrał życie również sobie.

Co się wydarzyło?

Do strzelaniny doszło rano po godz. 10 czasu lokalnego (godz. 5 w Polsce) w szkole Debsirin Nonthaburi w prowincji Nonthaburi, położonej na północno-zachodnich obrzeżach stolicy Tajlandii. Kampus szybko ewakuowano, wezwano policję.

Jak podaje agencja Reuters, powołując się na policję, w szkole zginęło pięć osób – wszyscy byli nauczycielami lub pracownikami tej placówki.

23 osoby odniosły rany, z czego co najmniej dwie znajdują się w stanie krytycznym.

Rzecznik tajlandzkiej policji Trairong Piwpan poinformował, że motyw ataku nie jest jeszcze znany. Policja ustaliła, że pistolet miał należeć do dziadka sprawcy. Jak podają lokalne media, chłopiec miał 14 lub 15 lat.

Według danych policji zabójca najpierw zastrzelił swoją babcię i dziadka, a następnie udał się do szkoły, zabił tam pięć osób, potem odebrał życie też sobie. Nastolatek wystrzelił co najmniej 26 pocisków, a przy nim znaleziono jeszcze 34 naboje.

Jaki jest kontekst?

W prestiżowej szkole Debsirin, gdzie doszło dziś do ataku, uczy się około 3100 uczniów i pracuje 147 nauczycieli.

To już druga strzelanina w szkole w Tajlandii w tym roku – w lutym w południowym dystrykcie Hat Yai zginął nauczyciel, a uczeń został ranny.

Premier i minister spraw wewnętrznych Tajlandii Anutin Charnvirakul w związku z tragedią zapowiedział bezwzględne egzekwowanie prawa posiadania broni.

„Nie pozwalam zwykłym cywilom na posiadanie broni. Wymaga to pełnej świadomości, a w sytuacjach stresowych łatwo ją stracić” – mówił premier Tajlandii, cytowany przez nadawcę ThaiPBS. Przypomniał, że zakaz noszenia broni w miejscach publicznych dotyczy wszystkich, w tym niebędących na służbie funkcjonariuszy państwowych.

Według szacunków Small Arms Survey z 2017 r. Tajlandia ma największą liczbę broni w posiadaniu cywilów w Azji Południowo-Wschodniej i jedną z najwyższych w przeliczeniu na mieszkańca w Azji. W Tajlandii cywile posiadają około 10,3 miliona sztuk broni palnej, co daje około 15 sztuk broni na 100 mieszkańców.

Przeczytaj także:

13:40 07-08-2026

Prawa autorskie: Kai Pilger on UnsplashKai Pilger on Unspla...

Wzrósł indeks cen żywności na świecie

Jest to spowodowane upałami, wysokimi cenami energii oraz sytuacją geopolityczną.

W piątek, 7 sierpnia Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (Food and Agriculture Organization of the United Nations, FAO) poinformowała, że w lipcu wzrosły indeksy cen zbóż, cukru i olejów roślinnych. FAO co miesiąc publikuje indeks cen żywności, który pokazuje miesięczne zmiany cen koszyka towarów spożywczych w świecie.

W lipcu 2026 roku indeks ten średnio wynosił 31,1 punktu, co stanowi wzrost o 0,6 procent względem poziomu czerwcowego i o 1,0 procent więcej niż rok wcześniej.

Najbardziej wzrósł indeks cen zbóż FAO, który zwiększył się o 3,4 proc. w porównaniu z czerwcem.

„Globalne ceny pszenicy wzrosły o 5,8 procent w związku z rosnącymi obawami o dalsze zakłócenia w przepływach eksportowych przez Morze Czarne oraz prawdopodobny wpływ ostatnich fal upałów na plony w kilku kluczowych krajach produkujących” – wyjaśnia FAO.

Dodaje, że w ujęciu rocznym pszenica podrożała o 9,9 procent.

W ciągu ostatnich miesięcy Rosja zintensyfikowała swoje ataki na Morzu Czarnym, firmy transportowo-spedycyjne zawiesiły obsługę ukraińskich portów Wielkiej Odessy. Ukraina pozostaje jednym z największych eksporterów pszenicy w świecie.

„W 2022 roku, kiedy Rosja rozpoczęła nielegalną blokadę ukraińskich portów morskich, światowy indeks cen żywności wzrósł momentami o ponad 25%, co doprowadziło do poważnego zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego dla milionów rodzin. Rosja próbuje obecnie osiągnąć ten sam skutek, atakując statki cywilne w ukraińskich portach oraz wzdłuż ukraińskiego korytarza morskiego. Konsekwencje dla świata mogą być równie poważne, jak miało to miejsce w 2022 roku” – napisał wczoraj (6 sierpnia) wieczorem na X p.o. ministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Wezwał regiony i kraje dotknięte tym problemem do zabrania głosu, a „społeczność międzynarodową do zwiększenia presji na Moskwę, aby domagać się zaprzestania ataków naruszających swobodę żeglugi i zagrażających globalnemu bezpieczeństwu żywnościowemu na Morzu Czarnym”.

Światowe ceny kukurydzy również wzrosły – o 3,6 procent – przez obawy o warunki pogodowe w niektórych częściach Stanów Zjednoczonych oraz wyższe ceny energii.

Indeks cen oleju roślinnego wzrósł o 2,0 procent od czerwca, osiągając najwyższy poziom od czerwca 2022 roku. Wzrost był napędzany głównie przez droższy olej palmowy i sojowy. Natomiast spadły globalne ceny oleju słonecznika i rzepaku.

W lipcu wzrósł indeks cen cukru – o 5,6 procent. Wydarzyło się to głównie z powodu obaw o potencjalny wpływ utrzymującej się gorącej i suchej pogody na plony w Unii Europejskiej oraz warunków pogodowych związanych ze zjawiskiem El Niño na perspektywy produkcji w kluczowych krajach producentów Azji.

Natomiast spadły 0 2,8 procent notowania cen mięsa. Jest to pierwszy miesięczny spadek w tym roku. Są niższe ceny drobiu, wieprzowiny i wołowiny. Indeks cen nabiału spadł w lipcu o 0,7 procent.

11:13 07-08-2026

Prawa autorskie: Zrzut ekranu z x.com, Wołodymyr ZełenskiZrzut ekranu z x.com...

Do 2027 roku Ukraina planuje stworzyć własne rakiety balistyczne

Według prezydenta Zełenskiego Ukraina musi też jak najszybciej opracować alternatywę dla systemów Patriot. Pod koniec roku powinny pojawić się „konkretne wyniki”.

Co się wydarzyło?

Ukraina, która zmaga się z brakiem pocisków przechwytujących do systemów Patriot, planuje do przyszłego roku opracować własny system rakiet balistycznych i obrony przeciwrakietowej, jednocześnie rozwijając europejski system obrony przeciwbalistycznej.

W czwartek (6 sierpnia) prezydent Zełenski przeprowadził odpowiednią spotkanie z przedstawicielami instytucji, które są zaangażowane w te działania.

„Opracowanie własnej balistyki i stworzenie nowego systemu przeciwrakietowego to zadanie, które udało się zrealizować jedynie nielicznym krajom na świecie. Ukraina posiada tę zdolność. Ukraińcy dysponują odpowiednią bazą naukową i kompetencjami. Możemy stwierdzić, że również nasi producenci broni osiągnęli już wymagany poziom. Liczymy, że w latach 2026–2027 Ukraina osiągnie oczekiwane wyniki” – napisał Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Dodał, że podczas spotkania omówiono kluczowe wyzwania, a mianowicie dostęp do komponentów o znaczeniu krytycznym, a także dodatkowe działania w zakresie współpracy technologicznej z partnerami oraz lokalizację produkcji.

Zełenski poinformował, że są postępy w realizacji programu FREYJA. Jest to wspólna inicjatywa Ukrainy oraz kilku krajów europejskich. Jej celem jest stworzenie alternatywy dla kosztownych amerykańskich pocisków typu Patriot, których zapasy w USA znacznie się wyczerpały w wyniku konfliktu w Iranie.

Powstanie tzw. koalicji antybalistycznej ogłoszono podczas spotkania przywódców państw koalicji chętnych 13 lipca w Paryżu. Oprócz Ukrainy udział w tym projekcie zadeklarowali liderzy Danii, Francji, Niemiec, Włoch, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Holandii. Do inicjatywy dołączyło również dwunastu europejskich producentów uzbrojenia. Zełenski dodał, że Ukraina oczekuje, że do koalicji antybalistycznej dołączą również inne kraje partnerskie, które są w stanie wnieść realny wkład.

„Ukraina jest w stanie wyprodukować własną rakietę i wyrzutnię, a partnerzy zapewnią niezbędne komponenty i kluczowe elementy: radary, czujniki oraz inne potrzebne elementy. Wszyscy w Europie odniosą ogromne korzyści dzięki własnemu, naprawdę zakrojonemu na szeroką skalę programowi przeciwrakietowemu” – mówił ukraiński prezydent. Jak dodał, inne kraje pracowały nad swoimi projektami przez dziesięciolecia. Ukraina musi jednak działać jak najszybciej, tak aby na przełomie lat 2026–27 odnotowano konkretne wyniki.

„Ukraina podejmuje działania, aby dysponować własnymi rakietami balistycznymi. Testy wykazały obiecujące perspektywy. Należy przekształcić je w rzeczywistą broń” – kontynuowała głowa ukraińskiego państwa.

Zełenski podkreślił, że obecnie dla Ukrainy wyzwaniem numer jeden są rosyjskie ataki.

„Każdy ukraiński dyplomata, wszyscy nasi ukraińscy urzędnicy rządowi oraz Ministerstwo Obrony muszą wiedzieć, gdzie na świecie znajdują się pociski PAC-2, PAC-3 do systemów Patriot oraz inne pociski do obrony przeciwlotniczej. Potrzebne są bezpośrednie rozmowy, bezpośrednie kontakty i nowe porozumienia; oczekuję, że wszystko, o czym rozmawialiśmy z naszymi urzędnikami rządowymi, zostanie zrealizowane” – powiedział prezydent Zełenski. Odniósł też do niewystarczających sankcji, zwłaszcza wobec tych przedsiębiorstw i osób, które zajmują się produkcją amunicji w Rosji.

„To niedopuszczalne, że nawet teraz rosyjski przemysł, który służy zabijaniu, ma dostęp do światowych jurysdykcji. Trzeba to zablokować. Będę wdzięczny wszystkim naszym partnerom, którzy poprą te działania” – mówił Zełenski.

Jaki jest kontekst?

Ukraińscy urzędnicy codziennie pracują nad tym, żeby „znaleźć” wśród partnerów pociski do Patriotów, których drastycznie brakuje Ukrainie do zestrzeliwania rosyjskich rakiet balistycznych.

Według ukraińskiego Ministerstwa Obrony w lipcu siły obrony przeciwlotniczej Ukrainy przechwyciły jedynie 29 ze 195 pocisków balistycznych wystrzelonych przez Rosję w kierunku Ukrainy, a kolejne 40 nie dotarło do celu. (Ponadto w lipcu Rosja wystrzeliła 265 rakiet manewrujących. Siły obrony przeciwlotniczej przechwyciły 187 z nich. Wykryto też 8 653 bojowych bezzałogowców. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 5 143 rosyjskie drony. Ponadto zneutralizowano ponad 48 tys. dronów taktycznych).

„W lipcu ukraińska obrona przeciwlotnicza działała w warunkach krytycznego niedoboru pocisków przechwytujących, niezbędnych do przeciwdziałania atakom balistycznym” – pisze MOU.

W związku z krytyczną sytuacją z pociskami przechwytującymi coraz bardziej rośnie liczba ofiar cywilnych w Ukrainie. 5 sierpnia Rosja wystrzeliła na Kijów 24 rakiety balistyczne, zabijając co najmniej 17 osób. Ukraińska obrona powietrzna zestrzeliła 98 ze 115 rosyjskich dronów, ale żadnego z pocisków balistycznych.

Według biura ONZ w Kijowie w pierwszych sześciu miesiącach tego roku w Ukrainie zginęło 1 396 cywilów, a 7 978 zostało rannych. To wzrost o 37% w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku i wzrost o 114% w porównaniu z rokiem 2024.

Przeczytaj także: