Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Błyskawiczna ofensywa syryjskich rebeliantów nie zatrzymuje się, ale napotyka na pierwsze poważne punkty oporu. Wiele wskazuje na to, że czeka nas bitwa o Hamę piąte co do wielkości miasto Syrii
Rozpoczęta 27 listopada ofensywa koalicji ugrupowań opozycyjnych wobec rządu Baszszara al-Asada (w większości islamistycznych) pod przywództwem organizacji Hajat Tahrir asz-Szam (HTS, Organizacja na rzecz Wyzwolenia Lewantu) nie zwalnia.
Wczoraj pisaliśmy o tym, że rebelianci zajęli Aleppo, drugie największe miasto Syrii. I miejsce najostrzejszych walk w trwającej od 2011 roku wojnie domowej. Aleppo padło bez walki i błyskawicznie. Siły rządowe nie były gotowe na ofensywę rebeliantów i szybko wycofały się z miasta. Wiele wskazuje jednak na to, że Hama nie padnie już tak łatwo. To piąte największe miasto w kraju po Aleppo, Damaszku, Homs i Latakii. Znajduje się 125 km na południe od Aleppo i niemal 200 km na północ od stolicy, Damaszku.
Grupy rebeliatnów wczoraj wieczorem i dziś w nocy zbliżyły się do Hamy i zdobyły kilka miejscowości na północ od miasta. Tym razem armia rządowa podjęła jednak walkę i próbuje ustabilizować front na północ od Hamy. Sytuacja jest bardzo płynna i na dziś bardzo trudno powiedzieć, co przyniosą kolejne dni – jakie są rzeczywiste możliwości rebeliantów pod wodzą HTS, jaki jest stan morale armii rządowej. Wczoraj wieczorem z różnych źródeł donoszono o walkach w stolicy kraju. Spekulowało się nawet o puczu i próbie przejęcia władzy w kraju przez brata prezydenta, Mahera al-Asada. Najpewniej były to jednak starcia z uśpionymi dotychczas komórkami rebeliantów.
Rozpoczęta w 2011 roku wojna domowa w Syrii od 2020 roku pozostawała zamrożona. Wówczas do kluczowego porozumienia doszli prezydenci Turcji i Rosji. Rosja aktywnie wspierała syryjskie siły rządowe. Turcja natomiast walczyła o równowagę na granicy turecko-syryjskiej i starała się powstrzymać napływ kolejnych setek tysięcy uchodźców, a także wspierała syryjskie siły opozycyjne jako punkt nacisku na prezydenta Baszszara al-Asada.
Od tego czasu rebelianci kontrolowali jedynie około 10 proc. powierzchni kraju. Ostatnie kilka dni pokazało, że kontrola nad tak małym terytorium nie odpowiada ich ambicjom a ostatnie lata poświęcili na przygotowania do ofensywy. Moment, w którym osłabiony Hezbollah w Libanie podpisał porozumienie o zawieszeniu broni z Iraelem okazał się dla syryjskich rebeliantów bardzo korzystny. Hezbollah odegrał ważną rolę w pacyfikacji syryjskiej rebelii. Jeszcze ważniejszym sojusznikiem dla Asada była Rosja. Rosjanie w 2015 roku na prośbę syryjskiego dyktatora rozpoczęli wojskową interwencję w Syrii. Ich siły były kluczowe w odbiciu między innymi Aleppo. Według oficjalnych danych rosyjskiego Ministerstwa Obrony, w Syrii zginęło 117 rosyjskich żołnierzy. Dziś rosyjska armia jest zajęta wojną w Ukrainie i ma znacznie mniejsze możliwości w pomocy syryjskiemu sojusznikowi. Układ sił jest więc zupełnie inny niż 5-10 lat temu.
Przeczytaj także: