Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Szef MSZ Węgier Peter Szijjarto powiedział, że Budapeszt nie planuje opuszczać Unii Europejskiej i chce silnej wspólnoty. Jednocześnie stwierdził, że praworządność w Polsce jest bardziej zagrożona niż na Węgrzech
W niedzielę 15 marca Węgrzy obchodzili święto narodowe. Z tej okazji w Budapeszcie rząd Viktora Orbána zorganizował wiece. Osobny wiec zorganizował lider opozycji i ruchu TISZA Peter Magyar. Na ulicach węgierskiej stolicy pojawiły się dziesiątki tysięcy osób.
Marsze mają zmobilizować elektoraty obu ugrupowań przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 12 kwietnia. Opozycja ma realną szansę na wygraną i odsunięcie Orbána od władzy.
W poniedziałek szef MSZ Węgier powiedział w Brukseli, że żałuje, że Donald Tusk nie przyjechał do Budapesztu, bo kiedy przed poprzednimi wyborami w 2022 r. wygłosił przemówienie na wiecu opozycji, to partia Orbána, Fidesz, wygrała z przewagą 20 proc. głosów. Miał być to komentarz do słów polskiego premiera, który zasugerował we wpisie mediach społecznościowych, że partia Orbána może przegrać wybory parlamentarne. Zorganizowany w niedzielę wiec opozycji węgierskiej Tusk skomentował słowami: „Wiosna nadchodzi”.
„Jeśli chodzi o jego słowa o Węgrzech, demokracji i naszym zaangażowaniu w Europie, to myślę, że demokracja na Węgrzech jest w o wiele lepszym stanie niż w Polsce. W Polsce praworządność jest w dużo większym stopniu zagrożona niż na Węgrzech” – powiedział Szijjarto.
Szef węgierskiego MSZ podkreślił, że jego kraj nie zamierza wychodzić z Unii Europejskiej. „Jesteśmy za tym, aby Unia Europejska znów była silna. Teraz obserwujemy osłabienie UE. Unia traci na znaczeniu, zarówno w polityce światowej, jak i w globalnej gospodarce” – mówił.
Dodał, że UE znowu będzie silna, jeśli nastąpi duża zmiana polityczna i w miejsce „partii skrajnie liberalnych” władzę przejmą „partie patriotyczne”.
Podczas wieców zarówno Orbán, jak i Magyar wzywali swoich rodaków do powstania i obrony kraju, tak jak zrobili to w obliczu okupacji sowieckiej w 1956 roku. Orbán w swoich wypowiedziach straszył Ukrainą, natomiast Magyar ostrzegał przed kolejnym rządem Orbána po 16 latach nieprzerwanej władzy.
„Nie będziemy ukraińską kolonią” – można było przeczytać na transparentach niesionych przez zwolenników Orbána. Dzień wcześniej Viktor Orbán mówił o tym w mediach społecznościowych.
Budapeszt pozostaje w ostrym konflikcie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Dotyczy on m.in. wstrzymania tranzytu rosyjskiej ropy przez Ukrainę oraz zablokowania 90 mld euro unijnej pożyczki na finansowanie działań wojennych Kijowa.
Magyara Orbán określił „pełnomocnikiem Brukseli”, który będzie realizował interesy UE i Ukrainy.
„Powiedziałem nie Sowietom” – mówił Orbán podczas wiecu. „Powiedziałem nie Brukseli i wojnie. Teraz staję razem z wami i mówię nie Ukraińcom”.
Węgierskie święto narodowe upamiętnia jeden z najważniejszych momentów w historii Węgier: wybuch rewolucji z 1848 roku. Obchodami wspomina się walkę o niepodległość, prawa obywatelskie i rządy konstytucyjne podczas fali europejskich powstań znanych jako Wiosna Ludów. Dzień ten jest oficjalnym świętem narodowym Węgier od 1990 roku i symbolizuje uwolnienie się spod panowania austriackiej monarchii Habsburgów.
Wśród maszerujących znaleźli się Robert Bąkiewicz oraz Marcin Romanowski. Ten ostatni ukrywa się na Węgrzech przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Przeczytaj także: