Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„To było nie do przyjęcia” – tak o zabezpieczeniach wiecu, podczas którego postrzelono Donalda Trumpa mówi szefowa Secret Service Kimberly Cheatle.
"Odpowiedzialność spoczywa na mnie” – powiedziała Cheatle w wywiadzie dla stacji ABC News, pytana o słabe zabezpieczenie wiecu 14 lipca w Butler w Pensylwanii, podczas którego padły strzały. Jedna osoba nie żyje, a kandydat na prezydenta USA Donald Trump został postrzelony w ucho.
Cheatle podkreśliła jednak, że funkcjonariusze Secret Service szybko podjęli działania, aby zatrzymać napastnika po tym, jak uczestnicy zauważyli go na dachu budynku położonego tuż za granicą zabezpieczonego obszaru. „W budynku była lokalna policja. Także w okolicy znajdowała się lokalna policja, odpowiadająca za to, co jest na zewnątrz budynku” – podkreśliła. Przyznała jednak, że w zabezpieczeniu wiecu była „niedopuszczalna luka”.
Wywiad dla ABC to kolejne wystąpienie Cheatle po niedzielnym ataku. W oficjalnym oświadczeniu, wydanym 15 lipca, napisała:
„Od czasu strzelaniny byłam w stałym kontakcie z personelem Secret Service w Pensylwanii, który pracował nad utrzymaniem integralności miejsca zbrodni, dopóki FBI nie przejęło roli głównej agencji śledczej w sprawie próby zamachu. Współpracowałam również z ochroną byłego prezydenta Trumpa i poinformowałam prezydenta Bidena o szczegółach incydentu. Secret Service współpracuje ze wszystkimi zaangażowanymi agencjami federalnymi, stanowymi i lokalnymi, aby zrozumieć, co się stało, jak to się stało i jak możemy zapobiec takim incydentom w przyszłości”.
Zapewniła także, że Secret Service wprowadziło dodatkowe zasady, „aby zapewnić Donaldowi Trumpowi ciągłą ochronę podczas konwencji [Partii Republikańskiej] i pozostałej części kampanii”.