0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

24 minuty temu

Prawa autorskie: 24.02.2025 Lublin . Konsulat Generalny Ukrainy . Dzien pamieci ofiar pelnoskalowej wojny w Ukrainie. Dokladnie 3 lata temu putinowska Rosja zaatakowala Ukraine , bombardujac jej miasta i dokonujac desantu swoich wojsk na terytorium tego panstwa . Ukraincy bronia sie do dzis, pomimo iz Putin zakladal podbicie tego narodu w 3 dni . Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl24.02.2025 Lublin . ...

Milion! Tyle wpłaciliście na pomoc ukraińskim uchodźcom

Zbiórka na pomoc dla pozbawionych pomocy państwa uchodźczyń i uchodźców z Ukrainy w ciągu dwóch dni pobiła rekord! Nie ma naszej zgody na politykę wykluczania najsłabszych

Serhij, Victoria, Volodymyr, Nadiia, Iryna, Larysa potrzebują naszej pomocy. Potrzebujących jest więcej. 5 marca 2026 roku weszła w życie tzw. ustawa wygaszająca (okrutna nazwa w tym kontekście) pomoc dla uchodźców z Ukrainy. Politycy zdecydowali, że wsparcie mieszkaniowe, 800+ oraz opieka medyczna nie będą przysługiwać uchodźcom, którzy nie pracują, czyli akurat tym, którym są najbardziej potrzebne.

12 maja wystartowała zbiórka „Pomóżmy Ukraińcom”. to wspólna inicjatywa OKO.press i Fundacji Polskie Forum Migracyjne. Wspierają nas „Kwiatki Polskie” (program TVP Info) i radiowa Trójka. Kilka programów o akcji zrobił też TVN24. To wszystko dało już wspaniały efekt.

Przeczytaj także:

W ciągu dwóch dni ponad 8 tys. osób wpłaciło ponad milion zł! A zbiórka trwa. Znajdziecie ją tutaj:

Wśród komentarzy pod zbiórką czytamy:

„Ludzie są ważni, nie jesteście sami!”

„Nie mogą pozostać sami w potrzebie, cierpieniu i chorobie!”

„Żadna kwota nie wystarczy, by odwdzięczyć się Ukrainie i Ukraińcom”

Podpisujemy się pod nimi, a wszystkim, którzy wpłacili nawet najmniejszą kwotę – bardzo dziękujemy!

I ... prosimy o więcej, bo mimo tak imponującego wyniku potrzeby są jeszcze wielokrotnie większe.

Razem z Fundacją Polskie Forum Migracyjne i kilkoma innymi organizacjami pomagającymi uchodźcom z Ukrainy, przystąpimy lada moment do rozdzielania pieniędzy między potrzebujących wsparcia na:

  • zakup leków i kontynuację leczenia,
  • kryzysowe, krótkoterminowe zakwaterowanie,
  • wsparcie w uzyskaniu orzeczenia o niepełnosprawności i załatwianiu innych formalności,
  • transport w celu uzyskania pomocy,
  • i inne formy indywidualnie dopasowanej pomocy.

O regułach podziału środków i ich rozliczaniu będziemy precyzyjnie informować opinię publiczną.

Przeczytaj także:

godzinę temu

Prawa autorskie: RC Rossija 1, 9 maja 2026RC Rossija 1, 9 maja...

Rosja rozszerza prawo do użycia wojsk za granicami kraju

Rosyjska Duma przyjęła ustawę rozszerzającą uprawnienia Władimira Putina do użycia armii poza granicami kraju. Czy Putin szykuje grunt pod atak na któreś z państw NATO?

Co się wydarzyło?

Rosyjska Duma Państwowa przyjęła ustawę znacząco rozszerzającą możliwości użycia rosyjskich sił zbrojnych poza granicami kraju – donosi agencja Interfax. Nowe przepisy pozwalają Władimirowi Putinowi dokonać interwencji zbrojnej poza granicami kraju państw pod pretekstem ochrony obywateli Federacji Rosyjskiej przed „bezprawnym ściganiem” przez zagraniczne sądy i instytucje międzynarodowe.

Zgodnie z zapisami ustawy rosyjska armia może zostać użyta w sytuacji, gdy obywatele Rosji zostaną zatrzymani, aresztowani lub objęci postępowaniem karnym za granicą. Regulacja obejmuje również przypadki decyzji sądów międzynarodowych, których Rosja nie uznaje lub w których – według Moskwy – nie uczestniczyła w sposób właściwy. Rosja nie jest sygnatariuszem np. Statutu Rzymskiego, który jest podstawą działania Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Projekt przeszedł przez drugie i trzecie czytanie niemal jednogłośnie. Za ustawą zagłosowało 381 deputowanych, nie odnotowano głosów przeciw. Przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin przekonywał, że Zachód wykorzystuje wymiar sprawiedliwości jako „narzędzie represji” wobec Rosjan i państw niezgadzających się z polityką europejskich elit.

„Zachodni wymiar sprawiedliwości stał się w praktyce narzędziem represji wobec osób uznanych za niepożądane. Dla nich [państw Zachodu – red.] ignorowanie międzynarodowych norm i zasad, rażąca ingerencja w sprawy suwerennych państw oraz bezprawne prześladowanie osób są na porządku dziennym. W tych okolicznościach konieczne jest podjęcie wszelkich możliwych działań w celu ochrony naszych obywateli” – powiedział przewodniczący Dumy Państwowej, zgodnie z oświadczeniem opublikowanym na stronie internetowej Dumy Państwowej.

Nowe przepisy rozszerzają już istniejące kompetencje rosyjskiego prezydenta w zakresie użycia armii poza granicami kraju. Dotąd Kreml mógł podejmować takie działania w sytuacji zagrożenia rosyjskich interesów lub bezpieczeństwa państwa. Teraz formalnym uzasadnieniem może być również ochrona obywateli rosyjskich przed zagranicznymi postępowaniami sądowymi.

Rosyjski prezydent ma teraz 14 dni na podpisanie ustawy.

Według zachodnich komentatorów ustawa wpisuje się w rosyjską doktrynę wykorzystywania ochrony ludności rosyjskojęzycznej lub obywateli Rosji jako pretekstu dla działań militarnych. Kreml stosował podobną narrację do uzasadnienia interwencji zbrojnych w Gruzji i w Ukrainie.

Jaki jest kontekst?

Przyjęcie ustawy zbiega się w czasie z nasilającymi się obawami o możliwą eskalację działań Kremla wobec Europy. Choć według ekspertów Rosja nie ma zasobów militarnych do pełnej konfrontacji z NATO, to wiele zachodnich wywiadów ostrzega przed możliwą prowokacją, której celem może być wystawienie jedności NATO na próbę.

Niemiecki wywiad BND już latem 2025 ostrzegał przed możliwością prowokacji w państwach bałtyckich na wzór scenariusza krymskiego z 2014 roku. Z kolei duński wywiad oceniał, że Rosja mogłaby być zdolna do wywołania większego konfliktu w Europie w perspektywie kilku lat. O ryzyku rosyjskiego ataku na państwa bałtyckie mówi też Ukraina, choć strona estońska w kwietniu 2026 zaprzeczała tym doniesieniom.

Analitycy amerykańskiego think tanku Institute for the Study of War wskazują, że Rosja rozpoczęła już tzw. „fazę zero” przygotowań do potencjalnego konfliktu z Zachodem. Według tych analiz obejmuje ona reorganizację okręgów wojskowych, rozbudowę baz przy granicy z Finlandią oraz działania hybrydowe, takie jak zakłócanie sygnału GPS, sabotaż czy prowokacje w przestrzeni powietrznej Europy – zwraca uwagę „Ukraińska Prawda”.

Przeczytaj także:

19:27 13-05-2026

Prawa autorskie: Fot, Oleksandr GIMANOV / AFPFot, Oleksandr GIMAN...

Sześciu zabitych w kolejnym rosyjskim ataku na Ukrainę

Rosja przypuściła w środę nowy zmasowany atak na Ukrainę. Celem była krytyczna infrastruktura na zachodzie kraju. Zginęło co najmniej sześć osób.

Co się wydarzyło?

Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował w środę (13 maja), że od północy Moskwa wysłała nad Ukrainę co najmniej 800 dronów. Atak trwał do wieczora i został wymierzony przede wszystkim w regiony położone najbliżej granic państw NATO, w tym obwody: zakarpacki, lwowski, wołyński, iwanofrankowski i rówieński.

Zełenski poinformował, że w ataku zginęło sześć osób, a dziesiątki zostało rannych. Infrastruktura kolejowa Ukrainy została zaatakowana 23 razy. Uszkodzone zostały pociągi, trakcje kolejowe i mosty. Ukraina zdołała jednak utrzymać ruch.

Ukraiński wywiad ostrzegł, że w ślad za dronami Rosja może wieczorem posłać rakiety.

Jaki jest kontekst?

Rosja wznosiła ataki na Ukrainę po trzydniowym rozejmie, który ustaliła z Ukrainą za pośrednictwem prezydenta USA Donalda Trumpa. Putinowi chodziło o bezpieczeństwo defilady 9 maja na „Dzień Zwycięstwa”, czyli rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej w Europie. Trump oczekiwał jednak, że rozejm zostanie przedłużony, a już w weekend Rosja uwolni tysiąc ukraińskich jeńców. Był to ukraiński warunek powstrzymania się od ataków na Moskwę.

Nic takiego się nie stało.

Irytację Trumpa widać było rano przed odlotem do Chin na szczyt z Xi Jinpingiem: pierwszy raz od spotkania z Putinem na Alasce w sierpniu 2025 r. Trump zdementował rosyjskie twierdzenia, jakoby w Anchorage zobowiązał się do oddania Rosji ukraińskiego Donbasu. Rosja powtarza to w kółko — Amerykanie nigdy tego nie zdementowali. Do teraz.

Tymczasem Putin prawdopodobnie nie jest w stanie wstrzymać ataków na Ukrainę. Jego reżim próbuje zatrzeć złe wrażenie z krótkiej i skromnej defilady 9 maja w Moskwie. Z propagandy Kremla wynika, że rozczarowanie w Rosji defiladą jest potężne. Ze strachu przed ukraińskim ostrzałem nie pokazano tam bowiem nowoczesnego rosyjskiego sprzętu, a Putin nikomu nie pogroził w tradycyjnym przemówieniu.

Rosja wycofała się też z gróźb zniszczenia centrum Kijowa, choć groźby te przez kilka dni były elementem przygotowań do „najświętszego dnia w Rosji”. Rosja żądała przerwania ostrzału już 8 maja — Ukraina jednak nic z tego sobie nie robiła. Zgodziła się na rozejm dopiero na prośbę Trumpa.

Przeczytaj także:

Zerwanie trzydniowego rozejmu było więc konieczną manifestacją siły Rosji. Już 12 maja telewizja pokazała testy „rakiety balistycznej Sarmat, czterokrotnie potężniejszej od zachodnich odpowiedników”. Ponadto Putin obiecał, że do końca roku Sarmaty wejdą na wyposażenie rosyjskiej armii. Demonstracja superbroni nie zrobiła jednak wrażenia. Bowiem Putin co najmniej od 2022 r. obiecuje armii Sarmaty „do końca roku”.

Wreszcie – atak na Ukrainę 13 maja miał być kolejnym dowodem, że Putin ciągle sobie radzi na wojnie, którą wywołał ponad 4 lata temu.

Studio telewizyjne. Za prezenterem mapa Ukrainy z zaznaczonymi miejscami ataku w Ukrainie
"Wiesti", 13 maja 2026 pokazuj a atak na Ukrainę

Tymczasem Ukraina też wznowiła ostrzał Rosji. Od zerwania rozejmu przez Putina ukraińskie drony i rakiety trafiły w Orenburg, Orsk, Czelabińsk, Astrachań i Jarosław. Zniszczyły kolejny port naftowy na Morzu Czarnym. Ukraińskie drony leciały też 12 i 13 maja na Moskwę, co prawdopodobnie uniemożliwia Putinowi wycofanie spod stolicy dodatkowych zestawów przeciwlotniczych sprowadzonych tam przed defiladą 9 maja – kosztem osłabienia obrony innych terenów kraju.

Przeczytaj także:

14:47 13-05-2026

Prawa autorskie: Photo by CLEMENT MAHOUDEAU / AFPPhoto by CLEMENT MAH...

Reuters: Arabia Saudyjska zaatakowała Iran w trakcie wojny

To pierwszy potwierdzony atak Saudyjczyków na terytorium Iranu w niemal stuletniej historii królestwa. Obie strony zdołały doprowadzić do deeskalacji.

Co się wydarzyło?

Agencja Reuters podaje, że w trakcie wojny USA i Izraela z Iranem Arabia Saudyjska przeprowadziła kilka ataków na terenie Iranu, o których wcześniej nie mówiła żadna ze stron. Ataki przeprowadziły Królewskie Saudyjskie Siły Powietrzne pod koniec marca. Były one odpowiedzią na uderzenia Iranu w saudyjską infrastrukturę energetyczną. Iran przeprowadzał je, by podnieść koszt wojny dla całego świata i w ten sposób wywrzeć presję na zakończenie konfliktu.

Zachodni i irańscy urzędnicy, na których powołuje się Reuters, mówią też, że Saudyjczycy poinformowali Iran o atakach. Po nich nastąpiły rozmowy, w efekcie których strony zgodziły się na deeskalację.

Jaki jest kontekst?

Informacja o saudyjskich atakach to kolejny element skomplikowanego obrazu stosunków irańsko-saudyjskich. Oba kraje uważają się za rywali nie tylko politycznych, ale też ideologicznych. Kraje te uosabiają kluczowy podział świata islamskiego na sunnitów i szyitów. Arabia Saudyjska to sunnicka monarchia i strażnicy najświętszych miejsc islamu. Islamska Republika Iranu uważa się za światowego lidera dla wszystkich szyitów. To też dwa najsilniejsze kraje w Zatoce Perskiej.

Pomimo tak napiętych stosunków i wielu punktów spornych, ujawnione właśnie ataki były pierwszym w historii uderzeniem Saudyjczyków na Iran. Dalsze wydarzenia – dyplomatyczna deeskalacja oraz dążenie Saudyjczyków do zawieszenia broni i zatrzymania całej wojny – pokazują jednak, że obie strony rozumieją, że eskalacja i wojna im nie służą.

Przeczytaj także:

14:26 13-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

4,5 mld na Izerę-bis. Jest umowa na środki z KPO

Miliardy spłyną na konta spółki Electromobility Poland. Pozwolą na budowę „hubu elektromobilności” i doprowadzenie do wypuszczenia trzech modeli samochodu elektrycznego.

Co się wydarzyło?

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podpisał umowę na przekazanie 4,5 mld złotych spółce ElectroMobility Poland (EMP). To ona odpowiadała za projekt polskiego samochodu elektrycznego – Izery. Jego powstanie było ambicją rządu Prawa i Sprawiedliwości, który zapewnił Polsce środki z KPO na uruchomienie produkcji aut elektrycznych do 2026 roku.

Rząd koalicyjny zastanawiał się do tej pory, w jaki sposób wykorzystać te środki. Ostatecznie polski samochód elektryczny otrzymał finansowanie zaraz po ogłoszeniu współpracy z nowym partnerem strategicznym – koncernem Foxconn z Tajwanu. Razem z technologicznym gigantem (z niewielkim do tej pory doświadczeniem w motoryzacji) EMP ma wypuścić na rynek trzy modele samochodu.

Przedstawiciele rządu twierdzą jednak, że najlepszym wyjściem będzie rezygnacja z marki Izera, a fabryka w Jaworznie ma nie być jedynie „montownią”, a nowoczesnym hubem pozwalającym na produkcję komponentów dla elektromobilności.

"To jest zupełnie nowy projekt. Tamten nie wyszedł spoza makiety. Jest symbolem nieudanych działań. To na pewno będzie nowa marka; chcielibyśmy, by nawiązywała w jakimś stopniu do polskiej tradycji” — powiedział cytowany w komunikacie NFOŚiGW minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.

„Nie zwalniamy tempa. W ubiegłym tygodniu ogłosiliśmy porozumienie z partnerem strategicznym – tajwańskim gigantem technologicznym Foxconn. Dziś spółka ElectroMobility Poland uzyskuje stabilne źródło finansowania inwestycji z KPO, co istotnie przybliża nas do rozpoczęcia budowy fabryki w Jaworznie. Środki te, w wysokości 4,5 mld zł, pokazują, że ambitne plany z prezentacji, ale bez zabezpieczenia finansowego, zamieniamy w konkretne działania” — dodał Balczun.

Jaki jest kontekst?

Według rynkowych ekspertów kontynuowanie projektu „Izera” byłoby nieopłacalne, a plany rządu PiS po kilku latach nie współgrają z rynkową rzeczywistością.

— Wypuszczenie na rynek pierwszego samochodu najpewniej zajmie co najmniej 3-4 lata. Nie mamy wciąż pewności, czy kontynuowana będzie marka Izera. Być może warto wypromować zupełnie nową nazwę. Niezależnie od tego, ważne, by wejście na rynek było dopasowane do jego potrzeb i wycelowane w niszę — mówił w OKO.press Jacek Mizak, ekspert rynku elektromobilności z Instytutu Zrównoważonej Gospodarki.

— Taką niszą są teraz segmenty B oraz C, czyli mniejsze i bardziej przystępne cenowo samochody. Jeśli udałoby się wypuścić na rynek samochód w stylu mniejszych chińskich konstrukcji, ale bardziej trwały – bo w Chinach klienci nastawiają się często na 2-3 lata użytkowania auta, które potem idzie do utylizacji – to myślę, że możemy zawalczyć o sukces. Jeśli dojdzie do tego korzystna cena, na przykład nieco poniżej 100 tysięcy złotych, to pojawi się też szansa na zaistnienie poza Polską — powiedział Mizak.

Przeczytaj także: