Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Do zdarzenia doszło w pobliżu portu w Konstancy. Władze podjęły decyzję o ewakuacji. „Nie panikujemy, środki te mają charakter czysto prewencyjny” – przekazał wiceminister spraw wewnętrznych
„Dron morski nieznanego pochodzenia eksplodował w piątek w pobliżu rumuńskiego portu w Konstancy nad Morzem Czarnym” – poinformowało rumuńskie Ministerstwo Obrony. Do wybuchu doszło na skutek samozniszczenia bezzałogowca.
Lokalne służby przekazały, że w zdarzeniu nikt nie zginął, nie odnotowano też żadnych strat materialnych. Port został ewakuowany, a o możliwym zagrożeniu zostali poinformowani mieszkańcy miasta.
„Wiemy teraz, że istnieje ryzyko samozniszczenia, ewakuowaliśmy się na wypadek, gdyby pojawiły się kolejne drony” – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Rumunii Raed Arafat.
„Nie panikujemy, środki te mają charakter czysto prewencyjny” – dodał Arafat.
Port i wybrzeże patrolują dwa śmigłowce. Reuters, powołując się na lokalny portal Digi24, przekazał, że w wyniku działań poszukiwawczych na rumuńskim wybrzeżu odnaleziono trzy kolejne morskie bezzałogowce.
Ich pochodzenie nie jest znane. Resort obrony przekazał tylko, że dron, który eksplodował, należy do typu używanego w wojnie na Ukrainie i nie jest na wyposażeniu rumuńskiej armii.
Rumunia, która dzieli z Ukrainą 650 km granicy, już wielokrotnie miała do czynienia ze wtargnięciem rosyjskich pocisków i dronów na swoje terytorium. Jak podaje agencja Reuters, cytując rumuńskie ministerstwo obrony, do naruszenia przestrzeni powietrznej Rumunii doszło już 28 razy, a 47 razy zabezpieczono na rumuńskim terytorium fragmenty dronów.
Incydenty mają związek z rosyjskimi atakami na ukraińskie porty nad Morzem Czarnym.
W nocy z 28 na 29 maja rosyjski bezzałogowy statek powietrzny uderzył w dach budynku mieszkalnego w miejscowości Gałacz. „Zabłąkany" dron wywołał pożar 10-piętrowego bloku mieszkalnego, na który spadł. Ranne zostały dwie osoby, które same ewakuowały się z budynku.
Gałacz to jedno z największych miast wschodniej Rumunii, zamieszkałe przez prawie 300 tys. osób.
Przeczytaj także:
Izba Reprezentantów przegłosowała projekt ustawy nakazujący nowe sankcje na Rosję oraz 8 mld dol. wsparcia wojskowego dla Ukrainy i sojuszników w regionie.
„Projekt poparło 227 kongresmenów, w tym niemal wszyscy Demokraci i 19 Republikanów. Przeciwko było 191 parlamentarzystów” – czytamy w publikacji PAP.
Przegłosowane w izbie nowe regulacje przewidują m.in. zaostrzenie restrykcji wobec rosyjskiego sektora energetycznego i finansowego, rozszerzenie pomocy militarnej dla Ukrainy do 8 miliardów dolarów oraz wsparcie dla krajów bałtyckich.
Niepewna jednak pozostaje przyszłość ustawy w Senacie ze względu na sprzeciw części dyplomatów i możliwe weto prezydenta Trumpa. Sami politycy Partii Republikańskiej są podzieleni w sprawie sankcji.
Projekt proponuje pakiet wsparcia dla Ukrainy i zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Fragment dokumentu dotyczący sankcji zobowiązuje prezydenta USA do nałożenia dodatkowych restrykcji na ten kraj. Wśród nich wymieniono restrykcje na rosyjskie instytucje finansowe, wszystkie firmy sektora energetycznego i wydobywczego, koncern Rosatom oraz podmioty ułatwiające dostawy broni z Korei Północnej.
Dokument przewiduje też odcięcie objętych sankcjami banków od systemu SWIFT, podniesienie ceł na rosyjskie towary do minimum 500 proc., stuprocentowy podatek od dochodów z zamrożonych aktywów Rosji i Białorusi oraz zakaz importu produktów z rafinerii przerabiających rosyjską ropę.
Jeśli chodzi o pomoc wojskową, to ustawa przedłuża tzw. mechanizm Lend-Lease do roku fiskalnego 2028, autoryzuje do 8 mld dolarów pożyczek w ramach programu Foreign Military Financing na zakup sprzętu przez Ukrainę i sojuszników NATO oraz przedłuża program zakupu sprzętu dla Ukrainy (Ukraine Security Assistance Initiative) do końca 2027 r. z budżetem 300 mln dolarów.
Natomiast kraje bałtyckie mają otrzymać po „30 mln dolarów rocznie dodatkowego finansowania wojskowego”.
W czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał list do Władimira Putina w ramach ponownej próby zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej.
W otwartym liście stwierdził, że „błędem byłoby po prostu czekać”, aż wojna w Europie ponownie stanie się centrum uwagi USA, dodając, że pokój może nastąpić jedynie „poprzez bezpośrednie zaangażowanie” Ukrainy i Rosji.
Wezwał również do całkowitego zawieszenia broni na czas trwania proponowanych negocjacji.
Przeczytaj także:
W Szkole w Chmurze uczy się dziś 26 tys. uczniów i uczennic. To najpopularniejsza, ale i najbardziej kontrowersyjna instytucja zajmująca się edukacją domową. Teraz do jej siedziby weszła policja
Zaczęło się od kontroli stołecznego Biura Edukacji. Urzędnicy z Warszawy zakwestionowali sposób wydatkowania dotacji dla Szkoły w Chmurze, a miasto zażądało zwrotu części pieniędzy. Jak podaje portal Zero.pl, nieprawidłowości dotyczyły m.in. wysokości kosztów zakupu narzędzia informatycznego. Dotacja opiewała na kwotę 22 mln zł, a 55 proc. środków poszło na zakup platformy edukacyjnej, z której korzystali uczniowie.
Wątpliwości urzędników i służb wzbudziła nie tylko kwota wydana na ten cel, ale też fakt, iż platforma należała do fundacji, której założycielem był Mariusz Truszkowski, czyli prezes Szkoły w Chmurze.
Prokuratura Regionalna w Warszawie, po zawiadomieniu ze strony Centralnego Biura Antykorupcyjnego, prowadzi w tej sprawie śledztwo. Jak przekazał prokurator Mateusz Martyniuk dotyczy ono „doprowadzenia w latach 2021-2022, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości Urzędu m.st. Warszawy, w związku z rozliczeniem wydatków otrzymanych w ramach dotacji oświatowej”.
W ubiegłym tygodniu policja weszła do siedziby spółki Szkoła w Chmurze, żeby zabezpieczyć materiał dowodowy. Szkoła podkreśla, że w tej sprawie nikomu nie zostały jeszcze postawione zarzuty.
„Sprawa dotyczy tych samych kosztów i wątpliwości, które były już przedmiotem postępowania administracyjnego zakończonego korzystnym dla szkoły rozstrzygnięciem SKO. Szkoła nie kwestionuje prawa właściwych organów do wyjaśniania spraw, ale zwraca uwagę na ryzyko przenoszenia sporu administracyjnego na grunt karny. Wierzymy w niezależność instytucji państwa. Liczymy na szybkie rozwianie wszelkich wątpliwości i zakończenie sprawy zasadności wydatkowania środków na narzędzie informatyczne wykorzystywane przez szkołę we wspomnianych latach" – przekazał rzecznik spółki Michał Cieśla.
Szkoła w Chmurze to największa niepubliczna instytucja, która wspiera polskich uczniów w edukacji domowej. Nie ma w niej klasycznych lekcji, sprawdzianów i ocen. Dzieci i młodzież samodzielnie realizują podstawę programową, korzystając z interaktywnej platformy edukacyjnej. Dla uczniów i uczennic dostępne są też konsultacje z nauczycielami. Jedynym stałym punktem są doroczne egzaminy, które odbywają się stacjonarnie lub zdalnie.
Szkoła rozkwitła w 2021 roku, gdy MEN zniósł rejonizację edukacji domowej – teraz można się zapisać do dowolnej szkoły, niezależnie od miejsca zamieszkania. Przed reformą Szkoła w Chmurze miała 900 uczniów, obecnie uczy się w niej aż 26 tys. osób.
Warszawa, która dotuje szkołę, od początku podkreślała, że zniesienie rejonizacji może prowadzić do nadużyć – brakuje bowiem faktycznego nadzoru nad standardem nauki i egzaminowania. W 2024 roku kontrola resortu edukacji wykazała, że egzaminu maturalnego nie zdał co czwarty absolwent Liceum w Chmurze (to znacznie więcej niż średnia dla wszystkich placówek).
Teraz resort edukacji wydał zalecenia, aby nie organizować egzaminów online, które miały być furtką dla szkół tylko na czas pandemii. MEN zaleca powrót do stacjonarnego egzaminowania. Szkoła w Chmurze nie zgadza się z zaleceniami i zapowiada, że nie zamierza ich przestrzegać. To kolejny już konflikt MEN i niepublicznej placówki.
Przeczytaj także:
W ostatnich atakach w Ukrainie zginęły 3 osoby, a 30 zostało rannych. Rosyjskie drony trafiły w mieszkania i autobus, a także rodziny na spacerze. Do szpitali z poważnymi obrażeniami trafiły dzieci
W ciągu ostatniej doby Rosjanie przeprowadzili 1034 ataki na 49 miejscowości w obwodzie zaporoskim. Drony trafiły w budynki mieszkalne, infrastrukturę cywilną, samochody i autobus komunikacji publicznej. Jak przekazał szef lokalnych władz Iwan Fedorow, w wyniku ataków zginęła 44-letnia kobieta. Co najmniej 16 osób zostało rannych, w tym dziewięcioletnia dziewczynka.
Celem ataków był też obwód sumski na północy Ukrainy. Burmistrz Konotopy poinformował, że w wyniku ataku dronowego rannych zostało pięć osób, w tym 37-latka z trójką dzieci w wieku czternastu, dziewięciu i trzech lat. Wszyscy zostali przewiezieni do szpitala. Ataki Rosjan pozbawiły mieszkańców miasta dostępu do wody i prądu.
Kolejnych osiem osób ucierpiało w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie Ukrainy. „Wrogi dron eksplodował w pobliżu ludzi” – donoszą lokalne media. W ataku rannych zostałom.in. dwóch mężczyzn, dwie kobiety, dwuletnia dziewczynka i dwunastoletnia dziewczynka. Ranni zostali hospitalizowani.
Jak podaje PAP, w sumie liczba poszkodowanych w ciągu ostatniej doby przekroczyła 30 osób.
Bilans ofiar tego tygodnia rośnie. 2 czerwca, w wyniku rosyjskich ataków zginęło 13 osób, a ponad 100 zostało rannych. Jak informował Ihor Kłymenko, minister spraw wewnętrznych Ukrainy, największe zniszczenia odnotowano wówczas w Kijowie, Dnieprze i Charkowie. W ukraińskiej stolicy pożary wybuchły aż w siedmiu dzielnicach. Prezydent Wołodymyr Zełenski apelował o amarykańską pomoc w dostarczeniu pocisków przechwytujących do systemów Patriot lub udzielenie licencji na ich wspólną produkcję w Ukrainie.
Zełenski podkreślił, że w kraju brakuje środków do zestrzelenia pocisków balistycznych, co stara się wykorzystać przyparta do muru Rosja. Moskwa nie poczyniła żadnych postępów na linii frontu od 2023 roku, a sama jest nękana coraz odważniejszymi atakami Ukraińców na własną infrastrukturę. Kijów w ostatnich dniach skutecznie uderzył na Petersburg, drugie co do wielkości miasto w Rosji, gdzie odbywało się Forum Ekonomiczne. Dzień później przemawiał tam Władimir Putin, który choć stwierdził, że wojnę wygrywa, to wyraźnie szukał wsparcia w osiągnięciu porozumienia u partnerów z Europy.
Przeczytaj także:
Kiedy Putin w Petersburgu opowiadał, jak mu świetnie idzie na wojnie w Ukrainie i bagatelizował kłopoty, Wołodymyr Zełenski opublikował do niego list otwarty. Zaproponował bezpośrednie rozmowy i przerwanie wojny na linii frontu. Wypunktował, co złego Rosji przyniosła wojna. Podał dane, które Putin przemilcza
Zełenski w liście, który jest tak naprawdę antywojennym manifestem, pisze: „Nie będzie Pan miał wystarczająco pieniędzy ani kapitału politycznego, by dalej kupować lojalność Rosjan tak, jak to robił Pan przez ostatnie 26 lat. A my zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by świat pomógł przyspieszyć nadejście tej chwili”.
Przeczytaj także:
„Wczoraj otrzymałem raport dotyczący strat twojej armii na froncie na Ukrainie w maju. Po raz kolejny liczba ta przekroczyła 30 000 rosyjskich żołnierzy zabitych i ciężko rannych” – pisze.
Przypomina Putinowi, jaki koszt wojny ponosi rosyjskie społeczeństwo – tego w wewnętrznej rosyjskiej narracji w ogóle nie ma. Przypomina wszystkie błędne kalkulacje Putina – Ukraina się nie załamała, to Rosja słabnie. Dziś jest zależna od Chin, a świat jest nią coraz bardziej zmęczony. Rosję czekają zmiany — a sam Putin musi się zająć nie wojną, ale własnym przetrwaniem
Zełenski wzywa Putina do bezpośrednich rozmów, których punktem wyjścia ma być sytuacja na froncie. Spotkanie mogłoby się odbyć w Szwajcarii, Turcji lub krajach arabskich. W negocjacjach muszą wziąć udział Europejczycy i Amerykanie.
Odpowiedzi rosyjskiej na list nie ma. „Kreml widział ten list, ale prezydent Rosji nie miał jeszcze okazji go przeczytać” – oznajmił rzecznik Putina Pieskow.
Publikujemy list w całości. Śródtytuły od redakcji.
„Kiedy ponad 26 lat temu objął Pan władzę w Rosji, wielu Ukraińców postrzegało Pana pozytywnie. Tak właśnie było. Ale to już przeszłość. Obecnie przeważająca większość Ukraińców pozytywnie ocenia fakt, że nasze drony dalekiego zasięgu odwiedziły otwarcie Pana forum w Sankt Petersburgu, pokonując odległość ponad 1000 kilometrów. Jak Pan dobrze wie, odległość ta nie stanowi granicy naszych możliwości.
Przeczytaj także:
W ciągu 26 lat Pana rządów agenda stosunków między Ukrainą a Rosją uległa całkowitej zmianie. Z rozmów o handlu i innych sprawach cywilnych nasze narody przeszły do rozmów niemal wyłącznie o atakach i stratach.
Prawie połowę swoich 26 lat u władzy w Rosji spędził Pan, prowadząc wojnę przeciwko Ukrainie.
Cokolwiek może Pan powiedzieć o NATO, geopolityce czy języku rosyjskim, ta wojna jest Pana osobistym wyborem – wojną bez prawdziwej przyczyny. Tak zapamięta ją historia.
Te lata mogły wyglądać zupełnie inaczej.
Często słyszymy, że czuje się Pan dobrze z tą wojną. Oczywiście nie w tych przypadkach, gdy chodzi o bezpieczeństwo Pana rezydencji na Wałdaju lub Pana parady w Moskwie. Własne życie jest dla Pana cenne.
Wszyscy widzimy, że Rosjanie w końcu czują się coraz mniej komfortowo z tą rzeczywistością – z faktem, że wojna przynosi Rosji coraz więcej negatywnych konsekwencji.
Tak, nadal może Pan zmuszać Rosjan do życia w ten sposób. Jednak Pańskie zasoby znacznie się kurczą.
Nie będzie Pan miał wystarczająco pieniędzy ani kapitału politycznego, by dalej kupować lojalność Rosjan tak, jak to robił Pan przez ostatnie 26 lat.
A my zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by świat pomógł przyspieszyć nadejście tej chwili.
Jak sam Pan mawia: „trzeba policzyć liczby”.
Wczoraj otrzymałem raport dotyczący strat twojej armii na froncie na Ukrainie w maju. Po raz kolejny liczba ta przekroczyła 30 000 rosyjskich żołnierzy zabitych i ciężko rannych. Utrzymujemy ten poziom miesiąc po miesiącu i mamy potwierdzenie wideo każdej z waszych strat – to nie są puste słowa.
Wiemy, że 63 procent waszych strat na polu bitwy to zabici, a tylko 37 procent to ranni.
W XXI wieku żadna armia nie może sobie pozwolić na taki stosunek. A odsetek zabitych będzie nadal rósł.
Nie chodzi o to, że my na Ukrainie martwimy się o los rosyjskich żołnierzy po tym wszystkim, co wasza wojna przyniosła naszemu krajowi.
Ale zależy mi na Ukraińcach.
Tracimy naszych ludzi, a każda strata jest dla nas bolesna. Nawet jeśli stosunek strat ukraińskich do rosyjskich wynosi jeden do pięciu lub jeden do sześciu, to nadal ma to ogromne znaczenie.
Istotne jest również to, że co kilka miesięcy regularnie przesuwacie terminy zdobycia naszych regionów – zwłaszcza regionu donieckiego. I w tym roku też go nie zdobędziecie.
Jednak my na Ukrainie nie chcemy wojny na stałe. Doskonale wiemy, że życie bez wojny jest nieskończenie lepsze. I chcemy to osiągnąć.
Jestem przekonany, że większość Rosjan również zareagowałaby na to pozytywnie – i dobrze o tym wiecie.
Wielu nie wierzyło, że Ukraina będzie w stanie wytrzymać tak długo. Pan w to nie wierzył. Nie wierzyli w to również ci, którzy panu doradzali. To był błąd.
Nie spodziewał się Pan pełnego oporu ze strony Ukrainy i nie przewidział Pan, że sprawy zajdą tak daleko. A jednak wszyscy tu jesteśmy – w piątym roku tej wojny na pełną skalę.
Nie bój się wybrać drogi wyjścia z tej wojny. To jest teraz najważniejsze, czego od ciebie oczekujemy.
Ukraina zachowała swoją niezależność. I zachowa ją. Pomimo wszystkich prognoz, które przewidywały coś innego.
Zjednoczyliśmy wielu ludzi na całym świecie, by stanęli po stronie Ukrainy i przeciwko tobie. Znaleźliśmy broń i finansowanie, których potrzebowaliśmy.
Otrzymujemy wsparcie. Pan otrzymuje sankcje. I tak będzie, dopóki nie zostanie wymierzona sprawiedliwość dla Ukrainy – sprawiedliwość, której szukamy i którą można osiągnąć. Nie pozwolimy, by odnieśli sukces ci, którzy próbują cię przekonać, że sankcje wobec Rosji zostaną znacznie złagodzone, a wsparcie dla Ukrainy znacznie zmniejszone, bez żadnej znaczącej zmiany twojego stanowiska wobec Ukrainy. Przykład Orbána pokazuje, jak ci, którzy decydują się pomóc Rosji w jej wojnie przeciwko nam, kończą w hańbie.
Ukraina przetrwała surowe zimy, podczas gdy wy próbowaliście zniszczyć nasz system energetyczny. Trzymaliśmy się mocno – i nawet w ciemnościach odporność Ukraińców pozostała nienaruszona.
Przenieśliśmy wojnę na wasze terytorium i nie bylibyście w stanie sobie z nią poradzić bez pomocy Korei Północnej. Jesteście pierwszym przywódcą Rosji, który zwrócił się do Pjongjangu o pomoc.
A dziś jesteście w pełni zależni od Chin – również po raz pierwszy w historii Rosji.
Wierzył Pan, że Ukraińcy nie będą mieli siły, by się bronić. A jednak dziś nasz naród pomaga naszym partnerom na Bliskim Wschodzie i w Zatoce Perskiej budować ich własne systemy obronne.
Miał Pan nadzieję na wewnętrzne niepokoje na Ukrainie. Zamiast tego to Pana własne formacje wojskowe zorganizowały bunt przeciwko tobie. 23 czerwca minie kolejna rocznica tego wydarzenia, a milczenie nie wymazuje tego faktu z historii.
A teraz to na Pana patrzą z oczywistym zmęczeniem Pana właśni urzędnicy, biznesmeni i propagandyści. Świat to widzi.
Świat nie zmęczył się Ukrainą, jak długo miał Pan nadzieję. Ale rośnie zmęczenie Rosją – nawet wśród tych w szerszym świecie, którzy pomagają ci omijać sankcje i utrzymywać twoją gospodarkę na powierzchni.
Nie może Pan tego nie zauważyć. Po 26 latach u władzy wiek zaczyna zbierać swoje żniwo. A wraz z upływem czasu zmęczenie tobą będzie tylko rosło.
Widzieliśmy raporty wywiadowcze wskazujące, że rozważa Pan obecnie plany kontynuowania wojny do 2027 i 2028 roku. Wiemy również, że ma Pan nadzieję, iż pociski balistyczne osiągną dla Pana to, czego nie udało się osiągnąć wszystkim innym. Chce Pan wciągnąć Białoruś jeszcze głębiej w tę wojnę, a my jesteśmy teraz zmuszeni przygotować się również na to. Widzimy, że próbuje Pan coś zaaranżować wokół Naddniestrza. Twoi propagandyści grożą, w taki czy inny sposób, każdemu krajowi sąsiadującemu z Rosją. Czy naprawdę chcesz przez to wszystko przechodzić?
Wybór należy teraz do Pana.
Dość wojny.
Ukraina proponuje zakończenie tej wojny.
Należy to zrobić uczciwie, z godnością i z gwarancjami, że wojna nie wybuchnie ponownie.
Widzimy, że Stany Zjednoczone są w pełni skupione na kwestii Iranu i błędem byłoby po prostu czekać, aż wojna w Europie ponownie znajdzie się w centrum ich uwagi.
Ukraina proponuje zakończenie tej wojny poprzez bezpośrednie rozmowy między nami a wami.
Proponuję spotkanie.
Wszyscy słyszeli, jak wasi przedstawiciele z uśmiechem mówili, że rzekomo mógłbym przyjechać do Moskwy. Jednak po tych 26 latach ukraiński przywódca nie ma nic do roboty w waszej stolicy – tak samo jak rosyjski przywódca nie ma nic do roboty w Kijowie.
Są kraje, które tradycyjnie gościły przywódców w celu rozwiązania kwestii wojny i pokoju. Szwajcaria, Turcja, kraje świata arabskiego – wiele z nich jest w stanie i chętnych do zorganizowania takiego spotkania.
To przywódcy rozwiązują kluczowe kwestie. Tak było zawsze i tak będzie zawsze.
Proponuję wyznaczyć konkretną datę takiego spotkania.
Słyszeliśmy, że na Alasce obiecano wam rozwiązanie pewnych kwestii dotyczących Ukrainy i Europy. Ale sami widzicie, że sprawy ukraińskie i europejskie nie są rozstrzygane w Anchorage.
Inni uzgodnieni uczestnicy mogliby dołączyć do dwustronnego dialogu, który zostanie nawiązany między nami.
Ponieważ wojna toczy się w Europie, a Ukraina potrzebuje gwarancji bezpieczeństwa, a Państwo również poszukują gwarancji bezpieczeństwa dla siebie, logiczne byłoby zaangażowanie tych, którzy mogą naprawdę pełnić rolę gwarantów.
Uważamy, że Europa powinna być częścią tego procesu – ci, którzy naprawdę mają zdolność wpływania na sytuację.
Uważamy również, że Stany Zjednoczone muszą być częścią tego procesu. To właśnie mogłoby pomóc w kształtowaniu nowej architektury bezpieczeństwa dla naszej części świata.
Mamy już za sobą wiele porozumień z Rosją, w tym porozumienia mińskie, które ostatecznie zakończyły się niepowodzeniem. Dlatego musimy najpierw znaleźć między sobą bezpośrednie odpowiedzi na pozostałe pytania, a nie chować się przed trudnymi kwestiami za formułami, technicznymi grupami roboczymi czy niekończącą się dyplomacją wahadłową.
Wasza wojna na stałe podzieliła Ukrainę i Rosję.
Dzisiejsza linia frontu jest linią, od której musi rozpocząć się dyplomacja.
Ukraina jest gotowa na całkowite zawieszenie broni na czas trwania negocjacji. Jest to standardowa praktyka, a obecne wydarzenia wokół Iranu tylko to potwierdzają. Próba ustanowienia prawdziwej ciszy jest najlepszym sposobem na rozpoczęcie rozmów. Uważamy, że nie byłaby to tylko próba, ale prawdziwe zawieszenie broni – jeśli tego właśnie chcecie.
Wie Pan, że Stany Zjednoczone są w stanie monitorować zawieszenie broni wzdłuż linii, na której ustają działania wojenne.
Ukraina jest gotowa na wymianę wszystkich jeńców wojennych, co mogłoby stać się dobrym prologiem do zakończenia wojny.
Należy podjąć poważne kroki w celu powrotu cywilów i dzieci, które zostały zabrane podczas wojny.
Musimy zdecydować, jaka przyszłość czeka pokolenia Ukraińców i Rosjan, które przyjdą po nas. Jeśli osobiście nie dojdziesz do wniosku, że nadszedł czas, aby zakończyć tę wojnę, Ukraina będzie nadal walczyć o swoje istnienie. Będziemy mieli tych, którzy nas wspierają.
Ale i Pan będzie musiał walczyć znacznie ciężej o swoje własne istnienie — nie Rosji, ale swoje własne. I nie jest to groźba ze strony mnie ani Ukrainy. Jest to fakt z historii Rosji, który dobrze Pan zna: kiedy Rosja się zmęczy, nadchodzą zmiany.
Możemy działać na rzecz tego zmęczenia.
Możecie zakończyć swoją wojnę.
Wieczna pamięć dla wszystkich, których życie zabrała ta wojna.
Chwała Ukrainie!