0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:58 12-06-2024

Prawa autorskie: Tomasz Szmydt w programie Władimira SołowjowaTomasz Szmydt w prog...

Gazeta Wyborcza: Szmydt mógł współpracować z białoruskimi służbami co najmniej od roku

Dziennikarze Gazety Wyborczej spotkali się z informatorem, który zna szczegóły śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i kontrwywiad. Chodzi o byłego sędziego Tomasza Szmydta, który w maju poprosił o azyl na Białorusi.

Tomasz Szmydt jest podejrzany o działalność na rzecz białoruskiego wywiadu, począwszy od 6 maja 2024 roku, czyli od dnia, w którym wystąpił na konferencji prasowej w Mińsku i poprosił Aleksandra Łukaszenkę o azyl polityczny.

Współpraca z zagranicznymi służbami prawdopodobnie zaczęła się wcześniej, ale na udowodnienie tego w sądzie prokuratura nie ma jeszcze wystarczających dowodów. Dlatego przyjęła datę 6 maja 2024, aby móc już postawić Szmydtowi zarzut szpiegostwa (art. 130 § 2 kodeksu karnego) i wydać za nim list gończy. Byłemu sędziemu grozi nawet dożywocie.

Po wyjeździe do Mińska Tomasz Szmydt występuje w białoruskich i prorosyjskich mediach, krytykując politykę polskiego rządu, jest też aktywny w mediach społecznościowych.

Jak ustalili dziennikarze Gazety Wyborczej, Szmydt nie prowadzi sam kont w mediach społecznościowych. Mają mu w tym pomagać białoruskie służby. Same profile Szmydta w mediach społecznościowych powstały w ciągu kilku dni między wyjazdem sędziego z Polski a konferencją prasową 6 maja.

Wyjazd do “miasta szpiegów”

Jak ustalili dziennikarze Gazety Wyborczej, polskie służby były zaskoczone wystąpieniem Szmydta w Mińsku. Do tego momentu sędzia w ogóle nie był w kręgu ich zainteresowania. Dopiero po wydarzeniach z 6 maja, służby zaczęły prześwietlać przeszłość byłego sędziego. I ustaliły, że przedtem na Białorusi był raz – między 7 a 10 czerwca 2023 roku.

“Ani wcześniej, ani później – aż do 28 kwietnia 2024 roku – Szmydt na Białoruś już nie wyjeżdżał. Uwagę służb zwrócił jednak inny wyjazd sędziego. W grudniu 2023 roku, krótko przed Bożym Narodzeniem, poleciał na dwa dni do Turcji. Dla polskiego kontrwywiadu to trop wskazujący, że już wtedy Szmydta mogły „prowadzić” obce służby. Według ekspertów kontrwywiadu Turcja, szczególnie zaś Stambuł, nazywany również miastem szpiegów, to popularne miejsce spotkań agentów z oficerami prowadzącymi służb wywiadowczych różnych państw” – czytamy w tekście Gazety Wyborczej.

Śledczy ustalili także, że Szmydt miał kłopoty finansowe. Mimo że jako sędzia wojewódzkiego sądu administracyjnego zarabiał kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, brał tzw. “chwilówki” i zapożyczał się w parabankach. Mogły go do tego doprowadzić wysokie koszty życia – za wynajem mieszkania na ul. Stawki w Warszawie miał płacić 4 tys. zł, do tego dochodziły wysokie alimenty na trójkę dzieci. Według przesłuchanych przez śledczych świadków Szmydt miał też nadużywać alkoholu.

Czego dowiedziały się od Szmydta białoruskie służby?

Przed ucieczką na Białoruś Tomasz Szmydt był sędzią w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie. Orzekał w wydziale zajmującym się sprawami wojska, policji i służb specjalnych, rozpoznając m.in. zażalenia na odmowy dostępu do państwowych tajemnic.

“Każda osoba, która stara się o taki dostęp, wypełnia kwestionariusz ze szczegółowymi pytaniami na temat m.in. zdrowia i życia prywatnego. Nasze źródło przyznaje, że może być to cenna wiedza dla obcych służb, które szukają kandydatów do werbunku. Do tej pory nie znaleziono żadnego potwierdzenia, że Szmydt wyniósł i przekazał białoruskim służbom jakiekolwiek informacje uzyskane w związku z wykonywaniem obowiązków sędziego” – czytamy w tekście Wyborczej.