0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:39 26-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Kyrylo Budanow/FacebookFot. Kyrylo Budanow/...

Budanow: konflikt z Polską to „straszliwy błąd”

Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow ostrzega, że obecne napięcie na linii Polska-Ukraina „to jeszcze nie szczyt”, jego zdaniem możliwa jest dalsza eskalacja. Konflikt między krajami nazwał „straszliwym błędem”

Co się wydarzyło?

Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow zabrał głos w sprawie konfliktu Polski z Ukrainą, który wybuchł z powodu nadania jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”, następnie skutkującego odebraniem Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu.

Ostatni ruch w tym konflikcie to odwołanie przez prezydenta Ukrainy swojego udziału w konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy, która odbywa się w Gdańsku w dniach 25-26 czerwca.

Budanow w rozmowie ze studentami, cytowanej przez RBC-Ukraina, powiedział:

„To klasyczne napięcie dyplomatyczne, to jeszcze nie konflikt. Sprzeczności, powiedzmy to w ten sposób.

To jeszcze nie szczyt, proszę mi wierzyć. Będzie więcej, jak to mówią, jeśli wszyscy się trochę nie powstrzymają. Oceniam to bardzo źle, uważam to za błąd, i to fatalny błąd.

Musimy mieć dobre lub neutralne stosunki z naszymi sąsiadami. Eskalacja napięć z naszymi sąsiadami zawsze powoduje poważne problemy – od politycznych po czysto ekonomiczne.”

Mówił też o „niedojrzałości ludzi w Polsce, którzy naciskali i ostatecznie podjęli decyzję” o zaostrzeniu stosunków z Ukrainą.

„Jeśli mamy robić takie rzeczy, to przynajmniej Mussoliniego należałoby pozbawić [Orderu Orła Białego] i tak dalej. Bo to wygląda wyjątkowo dziwnie” – powiedział Budanow.

Szef Biura Prezydenta Ukrainy tuż po decyzji Karola Nawrockiego sam również polskiego odznaczenia – Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi RP.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Napięcia między Polską i Ukrainą spowodowały, że Wołodymyr Zełenski nie przyjechał do Gdańską na przygotowywaną wspólnie przez oba kraje konferencję Ukraine Recovery Conference, URC 2026.

Zamiast Zełenskiego do Gdańska przyjechała premier Ukrainy Julia Swyrydenko. Zełenski jednak w czwartek, czasie trwającej Konferencji Odbudowy Ukrainy (URC 2026), rozmawiał telefonicznie z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, o czym poinformował w social mediach.

„Omówiliśmy współpracę obronną i wspólne działania na rzecz wzmacniania naszej odporności oraz ochrony ludzi przed rosyjskimi atakami, w tym dostawy dla Sił Obronnych. Wszyscy dobrze wiedzą, że to Rosja przedłuża wojnę i ignoruje wszystkie ukraińskie propozycje dyplomatyczne. Dlatego musimy jak najaktywniej działać, by wzmocnić nasz kraj i naszych ludzi. Ustaliliśmy również terminy naszych kolejnych spotkań osobiście. Dziękuję, Urszulo!” – napisał Zełenski na platformie X.

W czasie, gdy w Gdańsku trwał pierwszy dzień rozmów, kolejny ruch w wojnie orderowej wykonał prezes PiS Jarosław Kaczyński, który ogłosił, że zwróci Ukrainie swój Order Jarosława Mądrego,

„Ja też zwrócę order, bo mam dość wysokiej rangi. Order Jarosława Mądrego, czyli najwyższy tylko nie I klasy, bo nie jestem prezydentem. Mam klasę II”

– powiedział prezes PiS pytany podczas konferencji prasowej o swój stosunek do konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy.

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich. Z drugiej strony to akt lojalności wobec naszego prezydenta, takie akty są dziś potrzebne” – mówił Kaczyński.

Kaczyński jeszcze 8 czerwca zapewniał, że nie planuje zwracać ukraińskiego odznaczenia.

„Nie planuję, bo uważam, że tę sprawę trzeba postawić tak: trzeba uderzyć pięścią w stół, ale też patrzeć w przyszłość. A Ukraina powinna skutecznie obronić się przed Rosją”

– mówił Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

Wcześniej, w reakcji na odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu, trzech byłych prezydentów Ukrainy zrzekło się orderów przyznanych im przez Polskę. Zrobili to Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko.

Przeczytaj także:

10:41 26-06-2026

Prawa autorskie: (Photo by AFP)(Photo by AFP)

Potężny atak dronowy na Rosję. Cel: Moskwa, Krym i zakłady azotowe

W nocy z czwartku na piątek Ukraina przeprowadziła jeden z największych w tej wojnie ataków dronowych. Celem była Moskwa i jej okolice, Krym oraz zakłady chemiczne Azot w Nowomoskowsku – jedna z największych tego typu fabryk w Rosji

Co się wydarzyło?

W nocy z czwartku na piątek (25/26 czerwca) Ukraina przeprowadziła zmasowany atak dronowy na kilka regionów Rosji. Rosyjscy urzędnicy potwierdzili, że obrona przeciwlotnicza przechwyciła 660 ukraińskich dronów, a państwowe media określiły ten nocny atak dronowy jednym największych podczas tej wojny.

Celem Ukrainy ostatniej nocy była Moskwa i obwód moskiewski, Krym i zakład chemiczny „Azot” w obwodzie tulskim.

Mer Moskwy poinformował, że atak na stolicę rozpoczął się ok. 2.30, zestrzelono przynajmniej 47 ukraińskich dronów – informuje „Kyiv Post”. Na moskiewskich lotniskach Domodiedowo, Wnukowo i Szeremietiewo wprowadzano ograniczenia w ruchu.

Mer Siergiej Sobjanin na Telegramie przekazał, że "specjaliści ds. służb ratunkowych pracują w miejscach, w których spadły szczątki” i dodał, że nie było natychmiastowych doniesień o ofiarach lub znaczących szkodach.

Kolejny celem był zakład chemiczny Azot w Nowomoskowsku w regionie Tula, który atakowany był przez kilka godzin. Mieszkańcy tego regionu w mediach społecznościowych donosili, że w okolicy czuć silny zapach amoniaku, były też przerwy w dostawie prądu.

Gubernator regionu Tula Dmitrij Miljajew potwierdził, że region został poddany „masowym” atakom dronów.

Co istotne, zakład Azot jest jednym z największych przedsiębiorstw chemicznych w Rosji. Produkuje nawozy mineralne, amoniak, kwas azotowy, metanol oraz inne chemikalia przemysłowe. Jak pisze „Kyiv Post”, analitycy open-source powiązali obiekt z rosyjskim sektorem obronnym. Twierdzą, że Azot dostarcza surowce chemiczne wykorzystywane do produkcji materiałów wybuchowych i amunicji.

Zakład Azot w Nowomoskowsku był już wcześniej celem ukraińskich dronów – dokładnie 14 czerwca, kiedy uderzenie wywołało pożar.

Wybuchy odnotowano w nocy także na okupowanym przez Rosję Krymie, w pobliżu przeprawy promowej Kercz. Jest to jeden z najważniejszych wojskowych węzłów logistycznych, który łączy okupowanym Krym z Rosją kontynentalną.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Moskwa i okoliczne regiony są pod silnym naporem ukraińskich dronów od połowy czerwca. Rosyjskie władze informowały o przechwyceniu 60 dronów w pobliżu stolicy 16 czerwca, 19 czerwca i 22 czerwca.

Największy atak miał miejsce 18 czerwca, mer Moskwy Siergiej Sobjanin informował wówczas, że rosyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 194 drony wycelowane w stolicę. Wówczas atak spowodował poważne zakłócenia w moskiewskiej sieci lotniczej, 527 lotów było opóźnionych lub odwołanych.

Kijów informuje, że jego uderzenia w głąb Rosji mają na celu osłabienie zdolności Rosji do podtrzymania wysiłków wojennych i zmniejszenie dochodów z sektora energetycznego, które finansują wojnę.

Przeczytaj także:

09:28 26-06-2026

Prawa autorskie: fot. Agata Kołodziej/OKO.pressfot. Agata Kołodziej...

Szpital Południowy, dziwny przetarg i tajna kontrola

Szpital Południowy zapłacił 725 tys. zł za przygotowanie wniosku o dotacje z KPO, choć inne szpitale za podobne usługi płaciły dwudziestokrotnie mniej. Sygnalistka informowała o tym warszawski ratusz, ale wyniki kontroli zostały utajnione

Co się wydarzyło?

Wybucha kolejna afera w Szpitalu Południowym, tym razem dotycząca marnowania publicznych pieniędzy. „Gazeta Wyborcza” informuje, że szpital chciał zbudować oddział konkurencyjny dla Narodowego Instytutu Onkologii, z którym bezpośrednio sąsiaduje.

To nie zarzut – Instytut ma ogrom pacjentów onkologicznych, nie tworzy to efektu konkurowania o pacjentów.

Problem w tym, jak Szpital Południowy przygotowywał wniosek o dotację z Krajowego Planu Odbudowy na uruchomienie oddziału onkologicznego. Najpierw poproszono tylko dwie firmy o przygotowanie wyceny. Na tej podstawie przygotowano uchwałę o wyrażeniu zgody przez radę nadzorczą szpitala na zaciągnięcie zobowiązania finansowego w wysokości 808 500 zł netto (prawie 1 mln brutto). Tyle maksymalnie miało kosztować przygotowanie wniosku o środki z KPO.

Rada nadzorcza zgodę wyraziła jednogłośnie. Mimo, że ówczesny przewodniczący rady Robert Kempa (burmistrz Ursynowa), jednocześnie zasiadał w radzie nadzorczej Szpitala Czerniakowskiego, który za napisanie wniosku o pieniądze na onkologię z KPO zapłacił tylko 28 tys. zł

„Wyborcza” podaje znacznie więcej przykładów stawek z takie usługi. Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach zapłaciło za trzy wnioski niecałe 79 tys. zł brutto, w tym za wniosek o dofinansowanie onkologii – 27 tys. zł.

Wątpliwości, co do tego przetargu jest więcej niż tylko sama kwota. Szpital określił zamówienie w przetargu jako dostawę, a nie usługę. Jakby chodziło o dostawę leków czy sprzętu. Gazeta spekuluje, czy w ten sposób nie chodziło o celowe wprowadzenie oferentów w błąd.

Po drugie, termin na składanie ofert określono jedynie na siedem dni.

Po trzecie, wpisano dodatkowy warunek: zleceniobiorca musi zatrudniać osobę, która minimum przez 15 lat pracowała w Ministerstwie Zdrowia, Narodowym Funduszu Zdrowia albo w szpitalu na dowolnym stanowisku.

Mimo, że kwota określona w zamówieniu przekraczała stawki rynki kilkudziesięciokrotnie, zgłosiła się tylko jedna firma – Deloitte Doradztwo Podatkowe Dąbrowski i Wspólnicy. To jedna z tych dwóch, które pytano przed przetargiem o wycenę w ramach badania rynku.

W tej sprawie już w 2024 roku – wtedy, gdy do przetargu doszło – alarmowała sygnalistka w piśmie do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Miasto nie zrobiło kontroli, zleciło ją radzie nadzorczej Warszawskiego Szpitala Południowego. Tej samej, która wyraziła zgodę na takie warunki przetargu.

Rada przeprowadziła kontrolę, ale protokół z niej utajniła, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa. Sygnalistka otrzymała informację z ratusza, że „brak jest podstaw do twierdzenia, że interes majątkowy spółki został zagrożony”. Nie odpuszczała, otrzymała w końcu protokół, jednak w większości zaczerniony.

Po ujawnieniu tej sprawy przez „GW” szpital nie odpowiada na pytania o ponad 20-krotnie zawyżoną stawkę za przygotowanie wniosku o środki z KPO.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Rada nadzorcza Warszawskiego Szpitala Południowego została odwołana przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego już tydzień temu. Zarząd szpitala również. Powodem nie były jednak opisywane wyżej wątpliwości dotyczące przetargu, ale afera dotycząca lekarza Dawida Kacprzyka.

W czwartek 25 czerwca odbyła się Rada Warszawy, która dotyczyć miała udzielenia absolutorium prezydentowi miasta Rafałowi Trzaskowskiemu. Trwała ona kilkanaście godzin i skupiła nie tylko uwagę mediów, ale również polityków ze szczebla centralnego, z różnych partii, którzy pojawili się na Radzie w związku z aferą w szpitalu.

To właśnie kwestia Szpitala Południowego zdominowała obrady, zajmowano się nią osiem godzin. Politycy PiS złożyli wniosek o rozszerzenie obrad, żądając dymisji wiceprezydentów Warszawy, w tym:

  • Renaty Kaznowskiej odpowiedzialnej za zdrowie;
  • Aldony Machnowskiej-Góry, która zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego;
  • Tomasza Menciny, który odpowiada za nadzór nad spółkami;
  • Wnioskowali także o dymisję Ewy Janczar z KO – wiceprzewodniczącej Rady Warszawy, która zasiada również w zarządzie Szpitala Bródnowskiego, w którym także pracował lekarz Dawid Kacprzyk.

Podczas dyskusji na Radzie Miasta Rafał Trzaskowski deklarował, że nie zawaha się odwołać wiceprezydentów, jeśli w Szpitalu Południowym doszło do poważnych zaniedbań. Zaznaczył jednak, że jeszcze nie pora na to, bo audyt trwa.

Żadne z wiceprezydentów Warszawy nie zostało odwołane. Sam Rafał Trzaskowski ostatecznie również uzyskał absolutorium.

Przeczytaj także:

16:02 25-06-2026

Prawa autorskie: (Zdjęcie: Wojtek RADWANSKI / AFP)(Zdjęcie: Wojtek RAD...

Polskie firmy pomogą w odbudowie ukraińskiej energetyki

Podczas konferencji na rzecz odbudowy Ukrainy w Gdańsku szefowie PGE, Orlen, Enea i Tauron podpisali list intencyjny dotyczący zaangażowania w odbudowę ukraińskiej infrastruktury energetycznej.

Co się wydarzyło?

W ceremonii wzięli udział m.in. wiceprezes PGE Katarzyna Rozenfeld, prezesi Ireneusz Fąfara (Orlen), Grzegorz Kinelski (Enea) i Grzegorz Lot (Tauron). W wydarzeniu też uczestniczyli minister aktywów państwowych Wojciech Balczun oraz wiceminister Eliza Zeidler.

„Odbudowa Ukrainy to największy projekt od czasów II wojny światowej, którego wartość Bank Światowy szacuje na ponad 500 miliardów dolarów. Nie wyobrażam sobie, żeby polskie firmy nie brały w nim udziału” – mówił minister aktywów państwowych.

Jak podaje PAP, wiceprezes PGE Katarzyna Rozenfeld zaznaczyła, że energia elektryczna stanowi fundament funkcjonowania współczesnej gospodarki, a polski wkład w odbudowę ukraińskiego systemu może polegać m.in. na wykorzystaniu doświadczenia i kompetencji polskich organizacji.

Prezes Enei Grzegorz Kinelski powiedział, że polski sektor już teraz niesie doraźną pomoc techniczną dla Ukrainy.

Natomiast „podpisanie tego listu otworzy nam możliwości przygotowywania się do tego momentu, kiedy zostaniemy poproszeni o naprawdę konkretną pomoc przy odbudowie, rekonstrukcji, modernizacji i transformacji energetycznej” – mówił Kinelski.

Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara wspomniał o trudnych warunkach codziennego życia mieszkańców Ukrainy, przerwach w dostawach prądu i podkreślił, że ta inicjatywa pokazuje głęboki sens wspólnych działań w imię „biznesu, ale też przyjaźni i zrozumienia”.

Podpisany list intencyjny zakłada współpracę i koordynację działań największych krajowych firm paliwowo-energetycznych przy wsparciu i modernizacji zniszczonego wojną systemu energetycznego Ukrainy. Według sygnatariuszy ta współpraca ma być nie tylko odpowiedzią na bieżące potrzeby Ukrainy, ale także inwestycją w przyszłość całego regionu.

Jaki jest kontekst?

W Gdańsku odbywa się dwudniowa wielka międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy (Ukraine Recovery Conference, URC 2026). Biorą w niej udział przywódcy państw, przedstawiciele rządów, międzynarodowych instytucji finansowych, świata biznesu, samorządów lokalnych oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego.

Celem URC 2026 jest wzmocnienie międzynarodowego wsparcia dla odbudowy Ukrainy, a także stymulowanie inwestycji w ukraiński biznes.

Julia Swyrydenko, premier Ukrainy, współgospodyni konferencji w swoim przemówieniu podczas otwarcia wydarzenia powiedziała, że w ramach konferencji URC 2026 zostanie zawartych 160 umów o wartości ponad dziesięciu miliardów euro.

Jak podaje ukraińska agencja Ukrinform, Denys Szmyhal, wicepremier i minister energii Ukrainy poinformował, że państwowe i prywatne przedsiębiorstwa z ukraińskiego sektora energetycznego podpiszą ponad 20 umów dotyczących pozyskania ponad 1 mld euro finansowania.

Według Szmyhala już została podpisana umowa o wartości 210 mln funtów szterlingów na dostawę paliwa dla ukraińskich elektrowni jądrowych od brytyjskiej firmy Urenco. Podpisana będzie też umowa o wartości 300 mln dolarów dla ukraińskiego „Naftogazu” z amerykańskim Eximbankiem oraz umowa o wartości 90 mln euro dla „Ukrenergo” z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju.

Zdaniem Szmyhala to istotnie wesprze ukraiński sektor energetyczny przed nadejściem zimy.

Ukraiński minister dodał, że podpisano również umowę z partnerami z Holandii dotyczącą przeznaczenia 178 mln euro na przygotowania do zimy. Pakiet pomocowy obejmie m.in. zakup turbin gazowych i transformatorów.

Przeczytaj także:

13:21 25-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dariusz Borowic...

Katastrofa lotnicza w Warszawie. Rozbiła się awionetka

Do wypadku doszło na warszawskim Lotnisku Bemowo. Straż pożarna poinformowała, że zginęły dwie osoby, które znajdowały się na pokładzie.

Awionetka rozbiła się w pobliżu ośrodka szkolenia kierowców przy ul. Powstańców Śląskich na warszawskim Bemowie.

„Zgłoszenie o wypadku awionetki na Bemowie wpłynęło do nas o godz. 13.09. Na miejsce zostały zadysponowane cztery zastępy straży pożarnej. W momencie ich przyjazdu samolot był całkowicie objęty ogniem[...] Niestety, po ugaszeniu ognia zlokalizowano we wraku dwie ofiary śmiertelne” – mówił w komentarzu dla Onetu Przemysław Girgiel z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie.

„Poza tym poszkodowane zostały dwie osoby postronne, które w chwili zdarzenia znajdowały się na placu manewrowym nauki jazdy. Jedna z nich została przetransportowana do szpitala. Drugiej została udzielona pomoc na miejscu. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo” – dodał Girgiel.

Jak podaje TVN24, wrak samolotu leży poza pasem startowym, w pobliżu placu manewrowego nauki jazdy. Po pożarze z samolotu pozostała tylna część. Według ustaleń reportera serwisu Artura Węgrzynowicza samolot uderzył o ziemię, zahaczył o blaszany budynek na terenie lotniska i rozbił się.

„Z informacji, które do mnie docierają wynika, że samolot należał do prywatnego właściciela. Nie była to maszyna należąca do którejś ze szkół lotniczych działających na tutejszym lotnisku. Nie był to samolot służb” – mówił Węgrzynowicz.

Jak przekazała mediom nadkom. Marta Sulowska, rzeczniczka komendy na Bemowie, policjanci zabezpieczają teren, trwa ustalanie okoliczności i przyczyny zdarzenia. Sprawę będzie badała Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Lotnisko zostało zamknięte do odwołania.