Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W nocy z czwartku na piątek Ukraina przeprowadziła jeden z największych w tej wojnie ataków dronowych. Celem była Moskwa i jej okolice, Krym oraz zakłady chemiczne Azot w Nowomoskowsku – jedna z największych tego typu fabryk w Rosji
W nocy z czwartku na piątek (25/26 czerwca) Ukraina przeprowadziła zmasowany atak dronowy na kilka regionów Rosji. Rosyjscy urzędnicy potwierdzili, że obrona przeciwlotnicza przechwyciła 660 ukraińskich dronów, a państwowe media określiły ten nocny atak dronowy jednym największych podczas tej wojny.
Celem Ukrainy ostatniej nocy była Moskwa i obwód moskiewski, Krym i zakład chemiczny „Azot” w obwodzie tulskim.
Mer Moskwy poinformował, że atak na stolicę rozpoczął się ok. 2.30, zestrzelono przynajmniej 47 ukraińskich dronów – informuje „Kyiv Post”. Na moskiewskich lotniskach Domodiedowo, Wnukowo i Szeremietiewo wprowadzano ograniczenia w ruchu.
Mer Siergiej Sobjanin na Telegramie przekazał, że "specjaliści ds. służb ratunkowych pracują w miejscach, w których spadły szczątki” i dodał, że nie było natychmiastowych doniesień o ofiarach lub znaczących szkodach.
Kolejny celem był zakład chemiczny Azot w Nowomoskowsku w regionie Tula, który atakowany był przez kilka godzin. Mieszkańcy tego regionu w mediach społecznościowych donosili, że w okolicy czuć silny zapach amoniaku, były też przerwy w dostawie prądu.
Gubernator regionu Tula Dmitrij Miljajew potwierdził, że region został poddany „masowym” atakom dronów.
Co istotne, zakład Azot jest jednym z największych przedsiębiorstw chemicznych w Rosji. Produkuje nawozy mineralne, amoniak, kwas azotowy, metanol oraz inne chemikalia przemysłowe. Jak pisze „Kyiv Post”, analitycy open-source powiązali obiekt z rosyjskim sektorem obronnym. Twierdzą, że Azot dostarcza surowce chemiczne wykorzystywane do produkcji materiałów wybuchowych i amunicji.
Zakład Azot w Nowomoskowsku był już wcześniej celem ukraińskich dronów – dokładnie 14 czerwca, kiedy uderzenie wywołało pożar.
Wybuchy odnotowano w nocy także na okupowanym przez Rosję Krymie, w pobliżu przeprawy promowej Kercz. Jest to jeden z najważniejszych wojskowych węzłów logistycznych, który łączy okupowanym Krym z Rosją kontynentalną.
Przeczytaj także:
Moskwa i okoliczne regiony są pod silnym naporem ukraińskich dronów od połowy czerwca. Rosyjskie władze informowały o przechwyceniu 60 dronów w pobliżu stolicy 16 czerwca, 19 czerwca i 22 czerwca.
Największy atak miał miejsce 18 czerwca, mer Moskwy Siergiej Sobjanin informował wówczas, że rosyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 194 drony wycelowane w stolicę. Wówczas atak spowodował poważne zakłócenia w moskiewskiej sieci lotniczej, 527 lotów było opóźnionych lub odwołanych.
Kijów informuje, że jego uderzenia w głąb Rosji mają na celu osłabienie zdolności Rosji do podtrzymania wysiłków wojennych i zmniejszenie dochodów z sektora energetycznego, które finansują wojnę.
Przeczytaj także:
Szpital Południowy zapłacił 725 tys. zł za przygotowanie wniosku o dotacje z KPO, choć inne szpitale za podobne usługi płaciły dwudziestokrotnie mniej. Sygnalistka informowała o tym warszawski ratusz, ale wyniki kontroli zostały utajnione
Wybucha kolejna afera w Szpitalu Południowym, tym razem dotycząca marnowania publicznych pieniędzy. „Gazeta Wyborcza” informuje, że szpital chciał zbudować oddział konkurencyjny dla Narodowego Instytutu Onkologii, z którym bezpośrednio sąsiaduje.
To nie zarzut – Instytut ma ogrom pacjentów onkologicznych, nie tworzy to efektu konkurowania o pacjentów.
Problem w tym, jak Szpital Południowy przygotowywał wniosek o dotację z Krajowego Planu Odbudowy na uruchomienie oddziału onkologicznego. Najpierw poproszono tylko dwie firmy o przygotowanie wyceny. Na tej podstawie przygotowano uchwałę o wyrażeniu zgody przez radę nadzorczą szpitala na zaciągnięcie zobowiązania finansowego w wysokości 808 500 zł netto (prawie 1 mln brutto). Tyle maksymalnie miało kosztować przygotowanie wniosku o środki z KPO.
Rada nadzorcza zgodę wyraziła jednogłośnie. Mimo, że ówczesny przewodniczący rady Robert Kempa (burmistrz Ursynowa), jednocześnie zasiadał w radzie nadzorczej Szpitala Czerniakowskiego, który za napisanie wniosku o pieniądze na onkologię z KPO zapłacił tylko 28 tys. zł
„Wyborcza” podaje znacznie więcej przykładów stawek z takie usługi. Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach zapłaciło za trzy wnioski niecałe 79 tys. zł brutto, w tym za wniosek o dofinansowanie onkologii – 27 tys. zł.
Wątpliwości, co do tego przetargu jest więcej niż tylko sama kwota. Szpital określił zamówienie w przetargu jako dostawę, a nie usługę. Jakby chodziło o dostawę leków czy sprzętu. Gazeta spekuluje, czy w ten sposób nie chodziło o celowe wprowadzenie oferentów w błąd.
Po drugie, termin na składanie ofert określono jedynie na siedem dni.
Po trzecie, wpisano dodatkowy warunek: zleceniobiorca musi zatrudniać osobę, która minimum przez 15 lat pracowała w Ministerstwie Zdrowia, Narodowym Funduszu Zdrowia albo w szpitalu na dowolnym stanowisku.
Mimo, że kwota określona w zamówieniu przekraczała stawki rynki kilkudziesięciokrotnie, zgłosiła się tylko jedna firma – Deloitte Doradztwo Podatkowe Dąbrowski i Wspólnicy. To jedna z tych dwóch, które pytano przed przetargiem o wycenę w ramach badania rynku.
W tej sprawie już w 2024 roku – wtedy, gdy do przetargu doszło – alarmowała sygnalistka w piśmie do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Miasto nie zrobiło kontroli, zleciło ją radzie nadzorczej Warszawskiego Szpitala Południowego. Tej samej, która wyraziła zgodę na takie warunki przetargu.
Rada przeprowadziła kontrolę, ale protokół z niej utajniła, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa. Sygnalistka otrzymała informację z ratusza, że „brak jest podstaw do twierdzenia, że interes majątkowy spółki został zagrożony”. Nie odpuszczała, otrzymała w końcu protokół, jednak w większości zaczerniony.
Po ujawnieniu tej sprawy przez „GW” szpital nie odpowiada na pytania o ponad 20-krotnie zawyżoną stawkę za przygotowanie wniosku o środki z KPO.
Przeczytaj także:
Rada nadzorcza Warszawskiego Szpitala Południowego została odwołana przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego już tydzień temu. Zarząd szpitala również. Powodem nie były jednak opisywane wyżej wątpliwości dotyczące przetargu, ale afera dotycząca lekarza Dawida Kacprzyka.
W czwartek 25 czerwca odbyła się Rada Warszawy, która dotyczyć miała udzielenia absolutorium prezydentowi miasta Rafałowi Trzaskowskiemu. Trwała ona kilkanaście godzin i skupiła nie tylko uwagę mediów, ale również polityków ze szczebla centralnego, z różnych partii, którzy pojawili się na Radzie w związku z aferą w szpitalu.
To właśnie kwestia Szpitala Południowego zdominowała obrady, zajmowano się nią osiem godzin. Politycy PiS złożyli wniosek o rozszerzenie obrad, żądając dymisji wiceprezydentów Warszawy, w tym:
Podczas dyskusji na Radzie Miasta Rafał Trzaskowski deklarował, że nie zawaha się odwołać wiceprezydentów, jeśli w Szpitalu Południowym doszło do poważnych zaniedbań. Zaznaczył jednak, że jeszcze nie pora na to, bo audyt trwa.
Żadne z wiceprezydentów Warszawy nie zostało odwołane. Sam Rafał Trzaskowski ostatecznie również uzyskał absolutorium.
Przeczytaj także:
Podczas konferencji na rzecz odbudowy Ukrainy w Gdańsku szefowie PGE, Orlen, Enea i Tauron podpisali list intencyjny dotyczący zaangażowania w odbudowę ukraińskiej infrastruktury energetycznej.
W ceremonii wzięli udział m.in. wiceprezes PGE Katarzyna Rozenfeld, prezesi Ireneusz Fąfara (Orlen), Grzegorz Kinelski (Enea) i Grzegorz Lot (Tauron). W wydarzeniu też uczestniczyli minister aktywów państwowych Wojciech Balczun oraz wiceminister Eliza Zeidler.
„Odbudowa Ukrainy to największy projekt od czasów II wojny światowej, którego wartość Bank Światowy szacuje na ponad 500 miliardów dolarów. Nie wyobrażam sobie, żeby polskie firmy nie brały w nim udziału” – mówił minister aktywów państwowych.
Jak podaje PAP, wiceprezes PGE Katarzyna Rozenfeld zaznaczyła, że energia elektryczna stanowi fundament funkcjonowania współczesnej gospodarki, a polski wkład w odbudowę ukraińskiego systemu może polegać m.in. na wykorzystaniu doświadczenia i kompetencji polskich organizacji.
Prezes Enei Grzegorz Kinelski powiedział, że polski sektor już teraz niesie doraźną pomoc techniczną dla Ukrainy.
Natomiast „podpisanie tego listu otworzy nam możliwości przygotowywania się do tego momentu, kiedy zostaniemy poproszeni o naprawdę konkretną pomoc przy odbudowie, rekonstrukcji, modernizacji i transformacji energetycznej” – mówił Kinelski.
Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara wspomniał o trudnych warunkach codziennego życia mieszkańców Ukrainy, przerwach w dostawach prądu i podkreślił, że ta inicjatywa pokazuje głęboki sens wspólnych działań w imię „biznesu, ale też przyjaźni i zrozumienia”.
Podpisany list intencyjny zakłada współpracę i koordynację działań największych krajowych firm paliwowo-energetycznych przy wsparciu i modernizacji zniszczonego wojną systemu energetycznego Ukrainy. Według sygnatariuszy ta współpraca ma być nie tylko odpowiedzią na bieżące potrzeby Ukrainy, ale także inwestycją w przyszłość całego regionu.
W Gdańsku odbywa się dwudniowa wielka międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy (Ukraine Recovery Conference, URC 2026). Biorą w niej udział przywódcy państw, przedstawiciele rządów, międzynarodowych instytucji finansowych, świata biznesu, samorządów lokalnych oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego.
Celem URC 2026 jest wzmocnienie międzynarodowego wsparcia dla odbudowy Ukrainy, a także stymulowanie inwestycji w ukraiński biznes.
Julia Swyrydenko, premier Ukrainy, współgospodyni konferencji w swoim przemówieniu podczas otwarcia wydarzenia powiedziała, że w ramach konferencji URC 2026 zostanie zawartych 160 umów o wartości ponad dziesięciu miliardów euro.
Jak podaje ukraińska agencja Ukrinform, Denys Szmyhal, wicepremier i minister energii Ukrainy poinformował, że państwowe i prywatne przedsiębiorstwa z ukraińskiego sektora energetycznego podpiszą ponad 20 umów dotyczących pozyskania ponad 1 mld euro finansowania.
Według Szmyhala już została podpisana umowa o wartości 210 mln funtów szterlingów na dostawę paliwa dla ukraińskich elektrowni jądrowych od brytyjskiej firmy Urenco. Podpisana będzie też umowa o wartości 300 mln dolarów dla ukraińskiego „Naftogazu” z amerykańskim Eximbankiem oraz umowa o wartości 90 mln euro dla „Ukrenergo” z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju.
Zdaniem Szmyhala to istotnie wesprze ukraiński sektor energetyczny przed nadejściem zimy.
Ukraiński minister dodał, że podpisano również umowę z partnerami z Holandii dotyczącą przeznaczenia 178 mln euro na przygotowania do zimy. Pakiet pomocowy obejmie m.in. zakup turbin gazowych i transformatorów.
Przeczytaj także:
Do wypadku doszło na warszawskim Lotnisku Bemowo. Straż pożarna poinformowała, że zginęły dwie osoby, które znajdowały się na pokładzie.
Awionetka rozbiła się w pobliżu ośrodka szkolenia kierowców przy ul. Powstańców Śląskich na warszawskim Bemowie.
„Zgłoszenie o wypadku awionetki na Bemowie wpłynęło do nas o godz. 13.09. Na miejsce zostały zadysponowane cztery zastępy straży pożarnej. W momencie ich przyjazdu samolot był całkowicie objęty ogniem[...] Niestety, po ugaszeniu ognia zlokalizowano we wraku dwie ofiary śmiertelne” – mówił w komentarzu dla Onetu Przemysław Girgiel z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie.
„Poza tym poszkodowane zostały dwie osoby postronne, które w chwili zdarzenia znajdowały się na placu manewrowym nauki jazdy. Jedna z nich została przetransportowana do szpitala. Drugiej została udzielona pomoc na miejscu. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo” – dodał Girgiel.
Jak podaje TVN24, wrak samolotu leży poza pasem startowym, w pobliżu placu manewrowego nauki jazdy. Po pożarze z samolotu pozostała tylna część. Według ustaleń reportera serwisu Artura Węgrzynowicza samolot uderzył o ziemię, zahaczył o blaszany budynek na terenie lotniska i rozbił się.
„Z informacji, które do mnie docierają wynika, że samolot należał do prywatnego właściciela. Nie była to maszyna należąca do którejś ze szkół lotniczych działających na tutejszym lotnisku. Nie był to samolot służb” – mówił Węgrzynowicz.
Jak przekazała mediom nadkom. Marta Sulowska, rzeczniczka komendy na Bemowie, policjanci zabezpieczają teren, trwa ustalanie okoliczności i przyczyny zdarzenia. Sprawę będzie badała Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
Lotnisko zostało zamknięte do odwołania.
Jarosław Kaczyński ogłosił, że zwróci Ukrainie swój Order Jarosława Mądrego. „To będzie wyraz mojego stosunku nie tyle do Ukraińców, a do elit ukraińskich”.
„Ja też zwrócę order, bo mam dość wysokiej rangi. Order Jarosława Mądrego, czyli najwyższy tylko nie I klasy, bo nie jestem prezydentem. Mam klasę II” – powiedział dziś podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński, prezes PiS, gdzie został zapytany o swój stosunek do konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy, która odbywa się w Gdańsku.
„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich. Z drugiej strony to akt lojalności wobec naszego prezydenta, takie akty są dziś potrzebne” – mówił Kaczyński.
„Byłem zwolennikiem i mówiłem o tym publicznie, żeby nie tego konfliktu nie eskalować. Tylko że ten konflikt jest eskalowany gwałtownie przez drugą stronę” – uważa prezes PiS.
O stosunku Ukraińców do rzezi wołyńskiej mówił tak:
„Przyznanie się do winy, przeprosiny, pochowanie wszystkich ofiar, oczywiście wcześniej ekshumacje. To są nasze warunki”.
Jarosław Kaczyński został nagrodzony Order Jarosława Mądrego II klasy latem 2022 r. Jest to wysokie państwowe odznaczenie Ukrainy. Nadawane jest obywatelom Ukrainy i cudzoziemcom za wybitne zasługi na rzecz państwa ukraińskiego, w tym za umacnianie jego pozycji międzynarodowej.
Innym odznaczonym był wówczas Mateusz Morawiecki, który zapowiadał, że nie zamierza zwrócić ukraińskiego orderu.
Podobne wypowiedzi padały też od prezesa PiS-u. Kilka tygodni temu w wywiadzie dla Wirtualnej Polski opublikowanym 8 czerwca mówił, że nie planuje zwracać ukraińskiego odznaczenia.
„Nie planuję, bo uważam, że tę sprawę trzeba postawić tak: trzeba uderzyć pięścią w stół, ale też patrzeć w przyszłość. A Ukraina powinna skutecznie obronić się przed Rosją” – mówił wówczas Kaczyński. Dodawał, że stawianie ultimatum Ukrainie „nie miałoby praktycznego znaczenia i sprawie by nie pomogło”.
Po tym, jak prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o pozbawieniu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderu Białego Orła w związku z nadaniem jednej z ukraińskich jednostek nazwy Bohaterów UPA prezydent Zełenski poinformował, że wysłał Order pocztą. Odesłali do Polski swoje ordery i odznaczenia również inni prezydenci Ukrainy oraz ukraińscy politycy, którzy zostali przez Polskę nagrodzeni.
Wydarzenia te spowodowały, że relacje polsko-ukraińskie znalazły się w głębokim kryzysie.
W związku z ostatnimi wydarzeniami Wołodymyr Zełenski zdecydował, że nie przyjedzie do Gdańska, gdzie 25-26 czerwca 2026 roku odbywała się międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. Ukraińskiej delegacji przewodniczy premier Julia Swyrydenko.
Przedstawiciele ukraińskiego rządu przyjechali nie tylko rozmawiać o inwestycjach i możliwościach dla Ukrainy, chcą doprowadzić do poprawy relacji z Polską, która jest dla Ukrainy strategicznym partnerem. Takie ogłoszenia, jak Jarosława Kaczyńskiego, mogą w tym zaszkodzić.
Przeczytaj także: