Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Amerykanie, Rosjanie i Ukraińcy mogliby siąść do wspólnego stołu i wznowić rozmowy na temat zakończenia konfliktu w Ukrainie – podaje amerykański portal.
Trójstronny szczyt pokojowy i rozmowy pomiędzy Donaldem Trumpem, Wołodymyrem Zełenskim i Władimirem Putinem – taką propozycję miał wysunąć dyrektor CIA John Ratcliffe podczas swojej wizyty w Moskwie na początku tego tygodnia. Informację tę podał amerykański portal Axios, powołując się na źródła bliskie administracji rządowej.
Z nieoficjalnych informacji przekazanych dziennikarzom Axiosa wynika, że jednym z celów wizyty Ratcliffe’a było sprawdzenie, czy szefowie rosyjskiego wywiadu mogliby przekonać Putina do podjęcia kroków w kierunku wznowienia rozmów pokojowych z Ukrainą. Axios donosi również, że amerykańscy urzędnicy poinformowali Zełenskiego w piątek o rozmowach Ratcliffe’a w Moskwie oraz o propozycji organizacji szczytu trójstronnego.
Z kolei „New York Times” donosił wcześniej, że w trakcie rozmów z szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji Aleksandrem Bortnikowem szef CIA przedstawił pesymistyczną ocenę sytuacji na froncie dla rosyjskich sił. Inne z amerykańskich mediów oceniają, że Ratcliffe mógł przestrzec Rosjan przed ewentualnym atakiem na NATO. „Celem mogło być powiedzenie: »Wiemy, co zamierzasz, i lepiej tego nie rób«” – powiedziała Wall Street Journal Bett Sanner, była zastępczyni szefa wywiadu krajowego USA.
Jak przypominał portal Politco, ostatni raz szef CIA odwiedził Kreml pod koniec 2021 roku za czasów prezydentury Joe Bidena. Wówczas miał ostrzegać Moskwę przed atakiem na Ukrainę, ale Moskwa te ostrzeżenia zignorowała.
Przez ostatnie miesiące mówiło się o możliwości wznowienia rozmów pokojowych jeszcze latem. Nadzieję na taką możliwość wyrażał między innymi minister Spraw Zagranicznych Niemiec Johann Wadephul, który oceniał, że tę opcję poważnie rozważa Władimir Putin. Rzecznik kremlowskiej administracji, Dmitrij Pieskow stwierdził jednak ostatnio, że negocjacje są „głęboko wstrzymane”, a Rosja będzie kontynuować działania zbrojne.
Przeczytaj także:
52,8 proc. wyborców w Islandii sprzeciwiło się wznowieniu rozmów akcesyjnych z Unią Europejską w sobotnim głosowaniu.
Aktualizacja: 52,8 proc. uczestników przeciw, 47,2 proc za – to ostateczne wyniki islandzkiego referendum po podliczeniu wszystkich głosów.
„Jeśli Islandczycy opowiedzą się za kontynuowaniem negocjacji, to o samym wejściu do UE zdecyduje kolejny plebiscyt, gdy znane będą warunki akcesji. Jeśli większość głosujących w referendum będzie na »nie«, sprawa integracji z UE nie będzie podnoszona do końca kadencji parlamentu, czyli do 2028 roku” – zapowiedziała wcześniej premierka Islandii Kristrun Frostadottir.
Za wznowieniem negocjacji opowiedziała się stolica kraju. W okręgu Reykjavik-Północ za wznowieniem rozmów z UE opowiedziało się 57,5 proc. wyborców, w okręgu Reykjavik-Południe – 54,5 proc. Przeciw głosowała przede wszystkim islandzka prowincja. W reszcie okręgów wyraźną przewagę mieli przeciwnicy wznowienia negocjacji, a liczba głosów na „nie” wahała się w okolicahc 60 proc.
„Łącznie oddano 225 031 głosów, co dało frekwencję na poziomie 82,5 proc. Jest to najwyższa frekwencja w wyborach na Islandii od wyborów parlamentarnych w kwietniu 2009 roku, kiedy wyniosła 85,1 proc.”- zauważyła publiczna telewizja RUV.
Najważniejszymi tematami kampanii referendalnej były zasady funkcjonowania rybołówstwa w przypadku dołączenia do wspólnego rynku UE. Brak pełnej zgody w tej sprawie był powodem wstrzymania negocjacji w 2015 roku. Islandia po dołączeniu do Wspólnoty byłaby największym producentem ryb w UE, a niektórzy Islandczycy obawiają się wpływu unijnych regulacji na pozycję sektora. Kontrowersje na europejskim forum mogłaby wzbudzać również sprawa polowań na wieloryby, wciąż dopuszczalnych przez władze w Reykjavíku. Z drugiej strony w debacie publicznej pojawiły się głosy o szansach, które islandzkiej gospodarce dałoby przyjęcie wspólnej, europejskiej waluty.
Przeczytaj także:
W niedzielę nad ranem w miasteczku Aarau pod Zurychem padły strzały na imprezie techno. Szwajcarskie media informują o jednej ofierze śmiertelnej.
Poszkodowanych jest więcej. Dziennik „Blick” informuje o pięciu rannych, spośród których niektórzy doznali bardzo poważnych obrażeń. Strzały miały paść około godziny 3:00 nad ranem. W imprezie co roku bierze udział około 3,5 tysiąca osób.
„Potencjalny motyw i dokładne okoliczności przestępstwa pozostają na razie niejasne. Na miejsce skierowano znaczne siły i rozpoczęto dochodzenie” – wyjaśniali szwajcarskim mediom funkcjonariusze.
Jak poinformowała Vanessa Rumpold, rzeczniczka policji w kantonie Argowia, do incydentu doszło podczas imprezy rave na torze wyścigów konnych. Rumpold przyznała, że „na razie nie wiadomo, jak dokładnie przebiegały wydarzenia”. Policja potwierdza jedynie, że „padło kilka strzałów, oddanych przez grupę osób”. Na miejscu pracują także służby kryzysowe kantonu Argowia oraz wojskowy śmigłowiec. Teren wokół toru wyścigów konnych i pobliskiego boiska sportowego jest ogrodzony. Policja prosi o nieobecność w tym rejonie, a w Aarau w niedzielny poranek pracują dodatkowe patrole służb.
Przeczytaj także:
Islandczycy w sobotę głosują nad wznowieniem rozmów akcesyjnych z Unią Europejską. Badania opinii publicznej wskazują, że niezwykle trudno jest przewidzieć ostateczny wynik głosowania.
“Czy Islandia powinna wznowić negocjacje akcesyjne z Unią Europejską?” – tak brzmi pytanie zadane w sobotnim referendum na Islandii. Kraj złożył wniosek o akcesję we Wspólnocie jeszcze w 2009 roku, jednak sześć lat później roku poprosił o jego wycofanie (choć proces rezygnacji z procesu akcesyjnego nie został do tej pory zakończony). Islandzki rząd zdecydował o ponownym rozpatrzeniu sprawy członkostwa w UE w 2024 roku. Pierwotnie głosowanie zaplanowano na 2027 roku. Władze zdecydowały jednak, że Islandczycy pójdą do urn wcześniej przez coraz trudniejszą sytuację międzynarodową i wypowiedzi Donalda Trumpa o planach zajęcia innego wyspiarskiego państwa dalekiej północy – Grenlandii.
Islandia mimo braku członkostwa w UE jest silnie zintegrowana z kontynentalną Europą poprzez udział w Europejskim Obszarze Gospodarczym – układzie ułatwiającym obieg towarów i usług. Islandia jest również członkiem Strefy Schengen.
Uprawnionych do głosowania jest około 265 tysięcy spośród niemal 400 tysięcy Islandczyków. Zdaniem islandzkiego ministerstwa spraw zagranicznych proces akcesyjny mógłby rozpocząć się pod koniec roku i zająłby od 18 do 24 miesięcy. Sondaże wskazują na mocny podział wśród Islandczyków. Ostatnie badanie pracowni Gallupa mówi o prawdopodobnym nieznacznym zwycięstwie przeciwników akcesji, choć inne sondażownie prognozowały dokładnie odwrotny scenariusz. Gallup szacował, że ostateczne wyniki pokażą 51,5 proc. głosów przeciwko wznowieniu rozmów. Z badania lokalnej pracowni Maksina wynika z kolei, że to obóz „za” dalszym staraniem o przystąpienie do UE może liczyć na przewagę i około 51,3 proc. głosów.
Najważniejszymi tematami kampanii referendalnej były zasady funkcjonowania rybołówstwa w przypadku dołączenia do wspólnego rynku UE. Brak pełnej zgody w tej sprawie był powodem wstrzymania negocjacji w 2015 roku. Islandia po dołączeniu do Wspólnoty byłaby największym producentem ryb w UE, a niektórzy Islandczycy obawiają się wpływu unijnych regulacji na pozycję sektora. Kontrowersje na europejskim forum mogłaby wzbudzać również sprawa polowań na wieloryby, wciąż dopuszczalnych przez władze w Reykjavíku. Z drugiej strony w debacie publicznej pojawiają się głosy o szansach, które islandzkiej gospodarce dałoby przyjęcie wspólnej, europejskiej waluty.
“Wiele osób postrzega możliwość wprowadzenia euro jako narzędzia do obniżenia bardzo uporczywej inflacji i stóp procentowych, a co za tym idzie kosztów kredytów. Islandia od dłuższego czasu zmaga się z rosnącymi cenami” – mówił Polskiej Agencji Prasowej islandzki politolog Eirikur Bergmann.
Premierka Islandii Kristrún Frostadóttir przypominała przed głosowaniem, że jego stawką nie jest ostateczna decyzja o dołączeniu do Wspólnoty, a otwarcie się na taką możliwość. Jednocześnie przewaga głosów na „nie” ma oznaczać, że Reykjavík odstąpi od kolejnych prób wznowienia rozmów akcesyjnych do końca obecnej kadencji parlamentu.
Przeczytaj także:
Bilans nocnego rosyjskiego ataku na obwód kijowski i okolice Buczy sięga 37 zabitych. Poinformował o tym Tymur Tkaczenko, szef Kijowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej.
37 osób zginęło, a 42 zostały ranne na skutek rosyjskiego ataku na okolice Kijowa w nocy z piątku na sobotę. Liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć. Rano na Telegramie szef władz obwodu kijowskiego Tymur Tkaczenko pisał o 27 ofiarach śmiertelnych.
W ataku zginął Taras Didycz, wójt gminy Dmytrówka. Hospitalizowano czwórkę dzieci, a ewakuacje z piątku na sobotę objęły 381 osób.
Drony i pociski zniszczyły w sumie 50 budynków, w tym magazyny uzbrojenia w miejscowości Myła w pobliżu Buczy. Z kolei w Kijowie w wyniku uderzenia dronowego w kawiarnię w dzielnicy Obołoń zginęło dwuletnie dziecko.
Do sprawy uderzenia w magazyny w Myłej odniósł się prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, Jak zauważył, uderzenie w obiekt i następujący po nim wybuch przechowywanych tam materiałów zagroził otaczającej infrastrukturze, uszkadzając budynki mieszkalne oraz dom opieki dla osób starszych i niepełnosprawnych. Ukraiński przywódca stwierdził, że podobne magazyny nie powinny znajdować się tak blisko cywilnych zabudowań.
"Ci, którzy dopuścili do tej sytuacji, muszą ponieść odpowiedzialność za swoje decyzje. Śledczy z Policji Państwowej i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy prowadzą dochodzenie przedprocesowe, a postępowanie karne zostało wszczęte z zarzutów zaniedbania służbowego. Istnieją przepisy – amunicja nie może być przechowywana w pobliżu domów lub innych obszarów mieszkalnych. Odpowiednie wnioski z pewnością zostaną wyciągnięte” – stwierdził Zełenski.
“Ukraińska Prawda” zwraca uwagę, że to nie pierwszy taki przypadek. 6 lipca Rosjanie uderzyli w magazyny w mieście Wysznewe w obwodzie kijowskim. Bilans strat objął sześć ofiar śmiertelnych i ponad 280 uszkodzonych budynków.
Przeczytaj także: