0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:55 04-05-2026

Jest list gończy za adwokatem od „trumny na kółkach"

Paweł Kozanecki usłyszał prawomocny wyrok skazujący w marcu 2026 roku. Nie stawił się jednak w łódzkim areszcie śledczym w celu odbycia kary pozbawienia wolności.

Co się wydarzyło?

Pod koniec kwietnia policja wystawił list gończy za Pawłem Kozaneckim. Adwokat poszukiwany jest w związku z art. 177 § 2 – Spowodowanie nieumyślnie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, poprzez naruszenie, chociażby nieumyślnie, zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym.

Kozanecki to sprawca wypadku z września 2021 r. na trasie Barczewo-Jeziorany. Mężczyzna czołowo zderzyć się autem z Audi 80. Dwie kobiety zginęły na miejscu. Adwokat został skazany w 2025 roku przez Sąd Rejonowy w Olsztynie na karę 2 lat więzienia oraz 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów. W marcu 2026 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał wyrok skazujący, ale skrócił karę do 1,5 roku pozbawienia wolności oraz 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd argumentował, że złagodzenie jest związane z tym, że adwokat doprowadził do wypadku nieumyślnie.

Jak podaje portal łódzkiej TVP3, mężczyzna nie stawił się w areszcie śledczym w Łodzi, gdzie miał rozpocząć odbywanie kary.

Niedługo po wypadku Kozanecki zamieścił w mediach społecznościowych film, w którym stwierdził, że całe zajście było konfrontacją bezpiecznego samochodu z „trumną na kółkach”. Jego zdaniem to było przyczyną śmierci dwóch kobiet. Kozanecki działał w sieci jako „Adwokat Nowej Ery”. Za te słowa wszczęto przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. W 2024 roku Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN orzekła wobec niego dwa lata zakazu wykonywania zawodu za sformułowania naruszające godność zawodu. Decyzja SN była utrzymaniem w mocy orzeczenia sądu dyscyplinarnego adwokatury.

„Te słowa [o trumnie na kółkach] stały się potem linią obrony w jego sprawie. Jego mecenasi do końca, nawet w mowach końcowych przed sądem I instancji, sugerowali, iż tak naprawdę kobiety zginęły w wypadku przez to, że jechały starym audi 80. Jeden z mecenasów na koniec próbował nawet przekonać sąd, że to urwana część z audi była przyczyną wypadku.

Mecenas Paweł K. domagał się też 200 tys. zł odszkodowania od ubezpieczyciela auta, którym podróżowały ofiary wypadku” – relacjonuje portal brd24.pl.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

11:35 04-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Szymon Hołownia i Collegium Humanum. Media donoszą o możliwych zarzutach

Szymon Hołownia sugeruje, że medialne informacje na temat wniosku o uchylenie mu immunitetu to polityczna prowokacja. I że prokuratura nie postawi mu zarzutów w związku z Collegium Humanum. „Tam, w przeciwieństwie do niektórych mediów, z g… bata nie ukręcisz” – pisze marszałek

Co się wydarzyło?

W sobotę autorzy podcastu „Stan wyjątkowy”, Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz, przekazali informację, że śląska prokuratura przygotowała wniosek o uchylenie immunitetu Szymonowi Hołowni. Dokument miał zostać skierowany do zatwierdzenia przez przełożonych w Prokuraturze Krajowej. Śledczy chcą postawić byłemu marszałkowi Sejmu zarzut fałszowania dokumentów dotyczących jego studiów.

„Kluczowe jest to, jak zachowają się prokurator generalny Waldemar Żurek i prokurator krajowy Dariusz Korneluk. Jeśli zatwierdzą wniosek i prokuratura wystąpi do Sejmu o uchylenie immunitetu Szymonowi Hołowni w sprawie fałszywych studiów na Collegium Humanum, to czeka nas awantura, która wstrząśnie koalicją. Walka Hołowni o jego immunitet może zachwiać koalicyjną większością w Sejmie. Hołownia stanie na głowie, żeby nie dać sobie postawić zarzutów i wykorzysta do tego klub Polski 2050, bez którego rząd nie ma większości” – czytamy w tekście na stronie Onetu.

W niedzielę dziennikarze „Superwizjera” i tvn24.pl Maciej Duda i Paweł Zieliński poinformowali, że prokuratura planuje także skierować wniosek o uchylenie immunitetu Michałowi Kobosce, europarlamentarzyście Polski 2050 i byłemu wiceprzewodniczącemu partii.

W niedzielę na doniesienia dziennikarzy zareagował Szymon Hołownia. W oświadczeniu opublikowanym na Twitterze (X) stwierdził, że „byli koledzy z Onetu i Newsweeka od miesięcy męczą się z próbami umoczenia go w Collegium Humanum”. We wpisie wicemarszałek Sejmu zaprzecza, że podjął studia na uczelni i że kontaktował się z jej rektorem Pawłem Cz. Oświadczenie zakończył sugestiami, że każda kolejna publikacja na temat jego powiązań z Collegium Humanum zbiega się w czasie z ważnymi momentami dla koalicji rządzącej. Jak wskazuje Hołownia: pierwszy wybuch afery – chwila przed głosowaniem wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska, drugi – przed ogłoszeniem startu Hołowni w wyborach prezydenckich, trzeci (wejście CBA do urzędu w Otwocku po próbki pisma Hołowni) – przed złożeniem rezygnacji z funkcji Marszałka, czwarty – w dniu głosowania nad wotum dla ministry klimatu.

„W mediach, zwłaszcza „przyjaznych” 😊, działa stara rzymska zasada: „Obrzucajcie g..nem, zawsze się coś przyczepi”. Wniosek prokuratury? Zakładam, że żadnego nie będzie. Bo prokuratura, przeciekając, może manipulować, ale żaden prokurator nie zaryzykuje jednak pójścia do sądu z czymś, czego nie ma.

Tam, w przeciwieństwie do niektórych mediów, z g… bata nie ukręcisz” – pisze Szymon Hołownia.

Sugestie byłego marszałka Sejmu popierają politycy Polski 2050.

„Nie mam powodów, żeby nie wierzyć i nie ufać Szymonowi Hołowni, w jego tłumaczenia w tej sprawie„ – powiedział w poniedziałek w rozmowie z Michałem Wróblewskim z Wirtualnej Polski Jan Szyszko, wiceminister funduszy. „Dziwi mnie to, że o tym, że coś ma się wydarzyć w tej sprawie, usłyszałem od dziennikarzy w zeszłym tygodniu. Dziwi mnie to, że o działaniach prokuratury najpierw wiedzą dziennikarze (...) Wydaje mi się, że jeżeli takie rzeczy wyciekają z prokuratury, to ma to zazwyczaj jakiś cel. Takie przecieki zazwyczaj sugerują, że jest jakiś cel polityczny”.

O sugestie ze strony Szymona Hołowni i polityków Polski 2050, że temat zamieszania byłego marszałka w aferę Collegium Humanym wraca w „w nieprzypadkowych momentach”, pytana była w poniedziałek 4 maja ministra edukacji Barbara Nowacka.

„W polityce w ogóle zawsze są trudne momenty, dla mnie to głosowanie ws. wotum nieufności wobec pań ministr Hennig-Kloski, Sobierańskiej-Grendy, nie było testem na lojalność, wiadomo było, że marszałek Hołownia będzie głosował po stronie koalicji 15 października, bo jest jej po prostu częścią i tu nie szukałabym powiązania" – powiedziała w rozmowie z Marcinem Fijołkiem w PolsatNews.

Jaki jest kontekst?

Ujawniona przez Renatę Kim z „Newsweeka” afera dotycząca Collegium Humanum polegała na tym, że uczelnia wystawiała dyplomy za pieniądze, umożliwiając absolutnie błyskawiczne „kończenie studiów”, które de facto żadnymi studiami nie były. Na łatwe zdobycie dyplomów MBA skusiły się setki osób, ponieważ dyplomy te dają między innymi możliwość ubiegania się o stanowiska w radach nadzorczych spółek, także spółek Skarbu Państwa. Dyplomy Collegium Humanum dostało, a w zasadzie kupiło, wielu polityków (najczęściej z PiS), ale również dowódców Wojska Polskiego, samorządowców i innych osób publicznych.

Jesienią 2024 roku „Newsweek” opublikował tekst, w którym powołując się na informacje od byłych pracowników uczelni, poinformowano, że Szymon Hołownia był studentem Collegium Humanum. Polityk miał widnieć na liście studentów uczelni, a jego oceny i dokumenty widniały w systemie teleinformatycznym obsługującym jednostkę. „Tyle że – dodają zgodnie moi informatorzy – Hołownia nigdy tak naprawdę nie studiował. Miał po prostu otrzymać dyplom ukończenia studiów magisterskich. Podstawą do tego miały być zaliczenia i oceny otrzymane wcześniej podczas studiów na SWPS. A także życzliwość byłego rektora Pawła Cz., który na własną odpowiedzialność wpisywał oceny i zaliczenia” – pisała Renata Kim.

Źródła dziennikarki „Newsweeka” twierdziły także, że „całą sprawę uzgodnił z Pawłem Cz. Michał Kobosko, jeden z liderów Polski 2050. To on miał wynegocjować u rektora, by studia dla nich obu były bezpłatne. Bo Kobosko także chciał studiować na Collegium Humanum”.

Szymon Hołownia od początku zaprzeczał, by był studentem uczelni.

„Bardzo jasno, stanowczo i po raz kolejny chcę poinformować, że nie studiowałem w uczelni Collegium Humanum, nie jestem absolwentem uczelni Collegium Humanum, nie posiadam jej dyplomu, nie podjąłem studiów na tej uczelni, nigdy nie dokonałem żadnej wpłaty na konto tej uczelni związanej z opłatą za studia, nie uczestniczyłem w żadnych zajęciach prowadzonych przez tę uczelnię, nie uczestniczyłem w żadnych uroczystościach, ja nawet nie wiem, gdzie się ta uczelnia znajduje” – wyjaśniał w listopadzie 2024. Polityk już wtedy sugerował, że oskarżenia mają być częścią brudnej kampanii sterowanej przez koalicjantów.

„To oznacza, że sprawa jest bardzo poważna i to oznacza, że dojdzie do bardzo poważnego kryzysu zaufania w naszej koalicji. Bo jeżeli służby za tym stoją, albo służby lub prokuratura miała w tym jakikolwiek udział, bo skądś te informacje musiały wyciec, to będzie znaczyło, że nie jest to, to, na co się umawialiśmy” – mówił Hołownia.

Michał Kobosko przekazał dziennikarzom, że w 2020 r. w imieniu swoim i Szymona Hołowni dostarczył do siedziby uczelni dokumentu rekrutacyjne. „Chcieliśmy te studia po bożemu skończyć" – twierdził Michał Kobosko i wskazywał, że plany były związane z kampanią prezydencką w 2025 roku.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

09:19 04-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Nie żyje arcybiskup Józef Michalik

O śmierci duchownego poinformowała Archidiecezja Przemyska.

W poniedziałek rano Archidiecezja Przemyska poinformowała, że w niedzielę 3 maja zmarł Józef Michalik, emerytowany arcybiskup archidiecezji. Michalik w latach 1986–1993 pełnił funkcję biskupa diecezjalnego zalonogórsko-gorzowskiego, w latach 1993–2016 był arcybiskupem metropolitą przemyskim.

W latach 1999-2004 sprawował funkcje wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, a następnie przez dwie kadencje był przewodniczącym KEP oraz wiceprzewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy (w latach 2011–2014).

Józef Michalik pełnił w Episkopacie rolę konserwatywnego „jastrzębia”. Na jego pamięci cieniem kładzie się udział – razem z ówczesnym prokuratorem rejonowym w Krośnie Stanisławem Piotrowiczem – w obronie ks. Michała M., proboszcza z Tylawy molestującego dzieci parafian. W liście do wiernych abp Michalik nazywał Michała M. gorliwym kapłanem, do którego nie ma zastrzeżeń i stwierdzał, że „znana z antyklerykalizmu” „Gazeta Wyborcza” świadomie wyrządziła mu krzywdę, a jej redaktorzy „wywodzą się od ojca kłamstwa”.

Przeczytaj także:

Pogrzeb odbędzie się w sobotę 9 maja w Bazylice Archikatedralnej w Przemyślu. Arcybiskup zostanie pochowany w podziemiach Archikatedry.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

15:06 03-05-2026

Prawa autorskie: fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Wlodek / ...

Kasa z SAFE jeszcze w maju. Umowa w piątek

Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdza: umowa SAFE ma zostać podpisana w najbliższy piątek. Wtedy też ma zostać otwarta linia kredytowa na zakup sprzętu. Jak zdradził szef MON, już zakontraktowane są pieniądze przeznaczone na zakup sprzętu związany z obroną przeciwdronową.

Co się wydarzyło?

Mimo prezydenckiego weta unijna kasa w ramach programu SAFE ma trafić do Polski w najbliższych dniach. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział 3 maja w Krakowie, że umowa pożyczkowa, opiewająca na 43,7 miliarda euro, może zostać podpisana w najbliższy piątek.

Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to w piątek podpiszemy umowę SAFE, otworzymy linię kredytową na zakup sprzętu. Część już jest zakontraktowana – to jest np. sprzęt związany z obroną przeciwdronową. Na to będzie najwięcej, na nowe technologie, bo to bardzo ważny komponent obrony cyberprzestrzeni” – ogłosił w rozmowie z dziennikarzami wicepremier.

Plan zakłada, że umowy z polskimi firmami z sektora przemysłu zbrojeniowego zostaną sfinalizowane jeszcze w tym miesiącu. Ich beneficjentami będą takie zakłady jak np. Huta Stalowa Wola czy Mesko w Skarżysku-Kamiennej. Sprzęt, którego nie uda się w Polsce wyprodukować, ma być kupiony u sojuszników Polski.

Jaki jest kontekst?

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE zapowiedziała w sobotę na łamach TVN24, że Polska „w ciągu kilkudziesięciu godzin” podpisze umowę pożyczkową z Komisją Europejską. Dodała, że Polska otrzyma od razu 15 proc. zaliczki, czyli ok. 20 miliardów złotych.

Wypłata unijnej pożyczki Polsce dzieje się mimo prezydenckiego weta. Jak pisaliśmy w OKO.press, rząd Donalda Tuska opracował plan B, który zakłada, że rząd wtłoczy środki z unijnego programu SAFE do istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Tak też się dzieje.

To jednak oznacza, że miliardy euro trafią tylko do wojska, a nie innych służb mundurowych. Pierwotny plan zakładał siedem miliardów złotych na dofinansowanie policji, straży pożarnej i granicznej. Te pieniądze do nich nie trafią. „Pewnie skończy się tak, że całość środków, czyli prawie 44 miliardy euro, trafi na potrzeby sił zbrojnych. Natomiast nie zostawimy bez wsparcia (...) Policji i Straży Granicznej” – zaznaczyła Sobkowiak-Czarnecka w TVN24.

Plan rządu Donalda Tuska zaakceptowała Komisja Europejska. Rzecznik KE Thomas Regnier już w marcu podkreślił, że Polska przedstawiła solidny, dobrze przygotowany plan. "Nasze stanowisko jest jasne: czas jest najważniejszy i jesteśmy zdecydowani wdrożyć plan bezzwłocznie. Dlatego Komisja finalizuje obecnie umowę pożyczkową, aby móc ją podpisać z polskimi władzami i wypłacić zaliczkę już w kwietniu” – mówił w połowie marca Regnier. Ostatecznie pierwsze środki trafią do Polski z minimalnym opóźnieniem, bo w pierwszym tygodniu maja.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

13:37 03-05-2026

Prawa autorskie: SES UkrainaSES Ukraina

Zełeński: rosyjska „flota cieni” w ogniu

„Te tankowce były intensywnie wykorzystywane do transportowania ropy. Ale już nie są” – napisał Wołodymyr Zełenski na portalu X. Prezydent Ukrainy potwierdził, że jego wojska zaatakowały dwa tankowce floty cieni nad Morzem Czarnym. W ogniu stanął też port w Primorsku.

Co się wydarzyło?

Ukraina intensyfikuje ataki dronami w rosyjską infrastrukturę krytyczną. Prezydent Ukrainy potwierdził, że siły ukraińskie zaatakowały dwa tankowce rosyjskiej floty cieni u wejścia do rosyjskiego portu Noworosyjsk nad Morzem Czarnym. „Te tankowce były intensywnie wykorzystywane do transportowania ropy. Ale już nie są” – napisał Zełeński zapowiadając kontynuację ataków na Rosję.

W niedzielę, 3 maja, agencja Reuters przekazała także, że ukraińskie drony zaatakowały rosyjski port nad Morzem Bałtyckim w Primorsku. Na miejscu wybuchł pożar, ale nie doszło do wycieku ropy. Aleksander Drozdenak, gubernator obwodu legingradzkiego w zachodniej Rosji przekazał, że minionej nocy w jego rejonie strącono ponad 60 ukraińskich dronów. W całej Rosji miało dojść do przechwycenia przeszło 334 dronów.

Ukraińskie wojska podają z kolei, że Rosja wystrzeliła w ich stronę 268 dronów oraz pocisk batalistyczny. Zestrzelono lub zneutralizowano 249 z nich, a uderzenia dronów i pocisku odnotowano w piętnastu miejscach. W wyniku tych ataków zginęły dwie osoby w obwodzie odeskim, a pięć zostało rannych. Dron trafił też w pojazd w Chersoniu, śmiertelnie raniąc jednego mężczyznę. Cztery kolejne trafiły do szpitala.

Jaki jest kontekst?

To 1530 dzień pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Premier Słowacji Robert Fico niespodziewanie ogłosił w sobotę 2 maja, że rozmawiał z prezydentem Ukrainy i potwierdził, że popiera jej starania o dołączenie do Unii Europejskiej oraz stoi na stanowisku, że żadne porozumienie w sprawie pokoju nie jest możliwe bez zgody strony ukraińskiej.

We wpisie na Facebooku Fico potwierdził, że w poniedziałek 4 maja w Erywaniu w Armenii ma dojść do spotkania prezydenta Ukrainy premierem Słowacji, w ramach szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej.

Fico wcześniej deklarował też udział w rosyjskiej paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja – mimo iż unijni dyplomaci ostrzegali przed wizytą w Moskwie i udziałem w propagandowym święcie Kremla.

Jak pisze „Rzeczpospolita”, Rosji zaczyna brakować pieniędzy na wojnę z Ukrainą. Władimir Putin chce, by państwo dotowali oligarchowie, dokonując dobrowolnych wpłat na kontynuowanie „operacji specjalnej”, jak Kreml nazywa wojnę w Ukrainie.

„Pieniędzy zaczęło brakować w ubiegłym roku. Na tym tle Kreml gwałtownie nasilił represje wobec elit – formalnie poprzez wszczynanie spraw karnych pod zarzutami korupcji. Co więcej, ludzi nie tylko wsadza się za kratki, ale też pozbawia całego majątku i nacjonalizuje aktywa. Majątek elit jest dzisiaj dzielony na nowo” – mówił w marcu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przebywający na emigracji prof. Andriej Jakowlew, czołowy rosyjski ekonomista i były wieloletni prorektor prestiżowej Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie. „Kreml więc stoi przed dylematem: sięgnąć do portfeli szeregowych obywateli czy elit. Na razie zabiera pieniądze tylko elitom” – wskazywał.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także: