Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Miały być badania przesiewowe poziomu testosteronu pod kątem zwiększania „biologicznej zdolności” żołnierzy do walki. Jednak Pentagon zaledwie po dniu obowiązywania nowych wytycznych usunął je ze strony w celu „aktualizacji” zaleceń. O co tu chodzi?
Jak poinformowała Agencja Reutera, Pentagon tymczasowo wycofał nowe wytyczne dotyczące obowiązkowych badań przesiewowych w kierunku niedoboru testosteronu wśród żołnierzy po 30 roku życia. Test badający poziomy hormonów miał zostać włączony do okresowej oceny zdrowia, a ewentualna terapia zastępcza miała być dobrowolna. Rekomendacje kliniczne dotyczące „optymalizacji zdrowia i sprawności fizycznej” opublikowano w środę 2 września. Zaledwie dzień później notatka wraz z linkiem do wytycznych zniknęła ze strony internetowej Pentagonu. Po wyszukiwaniu hasłowym wyskakiwała plansza z napisem: „Strony nie odnaleziono”.
Jak ustalił Reuters w rozmowie z urzędnikami Departamentu Obrony, dokument został „tymczasowo wycofany w celu wprowadzenia aktualizacji”. Natomiast wytyczne „pozostają w mocy”.
Nie tylko mężczyźni będą poddawani badaniom przesiewowym pod kątem poziomu testosteronu w organizmie. Także kobiety po wypełnieniu kwestionariusza będą mogły zostać skierowane na leczenie schorzeń związanych z zaburzeniami równowagi hormonalnej, które mogą objawiać się jako względny niedobór energii w sporcie (ang. Relative Energy Deficiency in Sport).
Pomysłodawcą programu badań przesiewowych wśród amerykańskich żołnierzy jest sekretarz wojny Pete Hegseth. Przedstawiając jego założenia w połowie lipca, Hegseth stwierdził, że chodzi o inwestycję w „biologiczne podstawy” zdolności do walki. Zapewniał, że nie chodzi o doping, lecz o przywracanie naturalnych możliwości organizmu, poprawę odporności i utrzymanie żołnierzy na czele „śmiercionośności”.
Jak pisał w OKO.press Marcin Powęska, choć wojskowi, którzy cierpią na nierozpoznany hipogonadyzm (tak się nazywa niedobór testosteronu), powinni mieć dostęp do diagnostyki i leczenia, to jednak przedstawianie testosteronu jako klucza do budowy sprawniejszej armii i bardziej „męskiego” żołnierza, to bzdura oparta na stereotypach płciowych.
Zmiany w wytycznych dla żołnierzy wpisują się w większą dyskusję w amerykańskiej mediosferze, w której testosteron przedstawiany jest jako płynny odpowiednik życiowej energii, siły charakteru i męskiej wartości. Influencerzy promują dziś „optymalizację hormonów”, prywatne kliniki obiecują odzyskanie młodości, a zwolennicy tzw. T-maxxingu próbują podnosić stężenie testosteronu nawet bez rozpoznanej choroby. Zjawisko przeniknęło także do polityki. Sekretarz zdrowia i opieki społecznej Robert F. Kennedy Jr. mówił publicznie o własnej terapii, a prawicowi komentatorzy pokroju Tuckera Carlsona przedstawiali domniemany spadek testosteronu w populacji jako część kryzysu współczesnej męskości.
Przeczytaj także: