0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:16 01-11-2025

Prawa autorskie: Michael JAMSON / AFPMichael JAMSON / AFP

Zamieszki w Tanzanii po wyborach prezydenckich

Wybory prezydenckie w Tanzanii wygrała Samia Suluhu Hassan – rozpocznie teraz swoją drugą kadencję na tym stanowisku. W całym kraju od środy trwają zamieszki.

Co się wydarzyło?

Samia Suluhu Hassan zdobyła około 31,9 mln głosów, co stanowi 97,66 proc. ogółu, a frekwencja wyniosła prawie 87 proc. spośród 37,6 mln zarejestrowanych wyborców w kraju – poinformował w sobotę 01.11 szef komisji wyborczej w Tanzanii.

“Międzynarodowi obserwatorzy wyrazili zaniepokojenie brakiem przejrzystości i zamieszkami, w wyniku którego zginęły setki osób, a setki zostały ranne” – podaje BBC. Zamieszki wybuchły już w środę, podczas głosowania. Protestujący sprzeciwiają się wykluczeniu z wyborów dwóch największych kontrkandydatów prezydenta oraz represjami wobec przeciwników politycznych. Państwowa komisja wyborcza już w kwietniu poinformowała, że do wyborów nie zostanie dopuszczona główna partia opozycyjna Tanzanii, Chadema, za odmowę podpisania kodeksu postępowania wyborczego. Aresztowano również lidera partii Tundu Lissu, oskarżając go o zdradę stanu. To on miał być jednym z kontrnadydatów Samii Suluhu Hassan. Drugim niedopuszczonym do wyborów konkurentem był Luhaga Mpina z partii ACT-Wazalendo.

BBC podaje, że do startu dopuszczono do startu szesnaście partii marginalnych. Żadna z nich nigdy nie cieszyła się znaczącym poparciem społecznym. Tym samym partia Samii, Chama Cha Mapinduzi (Partia Rewolucji) i Tanganyika African National Union (TANU) zdominowały wybory.

Przed wyborami prezydenckimi organizacje działające na rzecz praw człowieka potępiły represje wobec opozycji. Amnesty International mówiła o “fali terroru”, zaginięciach, torturach i zabójstwa działaczy opozycji. Rząd Tanzanii temu zaprzeczał, a urzędnicy zapewniali, że wybory będą “wolne i uczciwe”.

Chadema podała, że w zamieszkach w całym kraju zginęło już 700 osób. Nie ma jednak wiarygodnych danych, które potwierdzałyby te informacje. W całym kraju występują problemy z dostępem do internetu, co utrudnia raportowanie wydarzeń. Rzecznik ONZ ds. praw człowieka Seif Magango poinformował media, że istnieją wiarygodne doniesienia o śmierci co najmniej 10 osób w miastach Dar es Salaam, Shinyanga i Morogoro.

Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres w oficjalnym oświadczeniu wezwał do „przeprowadzenia dokładnego i bezstronnego dochodzenia w sprawie wszystkich zarzutów nadmiernego użycia siły” i wyraził ubolewanie z powodu ofiar śmiertelnych. Również ministrowie spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Kanady i Norwegii wydali wspólne oświadczenie, w którym zaapelowali do władz Tanzanii o zachowanie powściągliwości oraz o poszanowanie prawa do zgromadzeń i wolności wypowiedzi.

W odpowiedzi na zamieszki władze Tanzanii wprowadziły godzinę policyjną.

Jaki jest kontekst?

Samia Suluhu Hassan objęła urząd w 2021 roku jako pierwsza kobieta na stanowisku prezydenta Tanzanii, po śmierci swojego poprzednika Johna Magufuliego. Od 2015 roku była wiceprezydentką.

Kształciła się m.in. studiowała na Uniwersytecie w Manchesterze, gdzie uzyskała dyplom ukończenia studiów podyplomowych z ekonomii. „Rozpoczęła karierę polityczną w 2000 r. w rodzinnym Zanzibarze, półautonomicznym archipelagu, po czym została wybrana do zgromadzenia narodowego w kontynentalnej Tanzanii” – pisała Al Jazeera, kiedy Samia Suluhu Hassan po raz pierwszy objęła stanowisko prezydenta. Teraz rozpoczyna drugą kadencję.

W ubiegłym tygodniu nie tylko Tanzania wybierała prezydenta. Wybory odbyły się również w półautonomicznym archipelagu Zanzibar, który wybiera własny rząd i przywódcę. Wygrał je urzędujący prezydent Hussein Mwinyi z Partii Rewolucji (tej samej partii co Hassan), zdobywając prawie 80 proc. głosów.

Opozycja w Zanzibarze stwierdziła, że doszło do „ogromnego oszustwa” – podaje agencja AP.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: