Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:41 06-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Sztab koordynacyjny ds. postępowania z jeńcami wojennymi UkrainyFot. Sztab koordynac...

Drugi dzień wymiany jeńców między Rosją a Ukrainą

Z rosyjskiej niewoli uwolniono kolejnych 300 żołnierzy i dwóch ukraiński cywilów. Od początku pełnoskalowej inwazji do Ukrainy wróciło 6922 jeńców wojennych.

Co się wydarzyło?

W piątek, 6 marca odbyła się wymiana jeńców wojennych między Ukrainą a Rosją. Jest to drugi etap wymiany uzgodnionej podczas rozmów pokojowych w Genewie w połowie lutego.

Jak informuje Sztab koordynacyjny ds. postępowania z jeńcami wojennymi Ukrainy do domu wracają żołnierze Sił Lądowych, Sił Powietrznych, Sił Morskich, Sił Transportowych, Sił Powietrznych, Sił Bezzałogowych, a także żołnierze Gwardii Narodowej Ukrainy i Państwowej Służby Granicznej. Większość z nich była w niewoli ponad rok, niektórzy od 2022 roku.

Wśród uwolnionych dzisiaj obrońców, oprócz żołnierzy i sierżantów, są również oficerowie. Najmłodszy uwolniony jeniec ma 26 lat, a najstarszy – 60.

„Uwolnieni obrońcy zostaną przewiezieni do ośrodków medycznych w celu przeprowadzenia wszystkich niezbędnych badań, dalszego leczenia i rehabilitacji medycznej. Otrzymają niezbędną pomoc, dokumenty i należne świadczenia pieniężne” – zaznaczył Sztab koordynacyjny. Wyraził też wdzięczność Stanom Zjednoczonym Ameryki i Zjednoczonym Emiratom Arabskim za pośrednictwo i wsparcie w tym procesie.

Jaki jest kontekst?

Wczoraj, rano 5 marca szef rosyjskiej delegacji negocjacyjnej i doradca prezydenta Rosji Władimir Miediński informował, że w ramach porozumień w Genewie 5-6 marca odbędzie się wymiana jeńców wojennych w liczbie 500 na 500 osób.

Wcześniej nadzieję na „dobre wiadomości” w sprawie wymiany jeńców wyrażaził prezydent Ukrainy.

Później, około południa pojawiła się informacja o przeprowadzeniu pierwszego etapu uzgodnionej wymiany jeńców. Odbyła się ona w formacie 200 na 200.

Przeczytaj także:

Od początku pełnoskalowej inwazji do Ukrainy wróciło 6922 jeńców wojennych.

W połowie lutego na konferencji prasowej podczas Konferencji bezpieczeństwa w Monachium Zełenski powiedział, że w rosyjskiej niewoli przebywa obecnie około 7 tysięcy Ukraińców, a w Ukrainie – 4 tysiące rosyjskich jeńców. Ponadto w Ukrainie ponad 70 tys. osób jest zaginionych.

Przeczytaj także:

Na razie w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie nie wiadomo, kiedy i gdzie będą kontynuowana rozmowy w sprawie zakończenia rosyjskiej wojny w Ukrainie. Więcej o tym pisaliśmy w tym tekście:

Przeczytaj także:

12:34 06-03-2026

Prawa autorskie: 06.01.2026 Warszawa . Wojskowy Port Lotniczy Warszawa Okecie . Oswiadczenie premiera Donalda Tuska przed wylotem do Paryza . Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl06.01.2026 Warszawa ...

Gdzie konkrety? Premier pyta Nawrockiego o SAFE 0%

Premier Tusk ponagla prezydenta i czeka na konkrety jego propozycji SAFE 0% – a rząd w kilka godzin przekształci go w projekt ustawy i natychmiast skieruje do Sejmu.

Co się wydarzyło?

„Za dużo emocji, za dużo plotek. Tu nie ma czego ukrywać, tylko kawa na ławę i jedziemy, bo sytuacja wymaga pełnej solidarności wszystkich instytucji” – powiedział w piątek dziennikarzom premier Donald Tusk.

To był komentarz do zaproponowanego w środę programu „SAFE 0%”, opracowanego przez prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Tyle że obaj nie przedstawili żadnych konkretów. Nie wiadomo więc, jak w praktyce miałoby wyglądać finansowanie polskiej obronności przez Narodowy Bank Polski.

Zwłaszcza, że – jak podkreślał w OKO.press Wojciech Paczos – „rolą NBP nie jest pożyczanie rządowi na 0 proc. – na prośbę prezydenta, czy kogokolwiek. Takie pożyczanie wiązałoby się z ryzykiem utraty wiarygodności (wartość pieniądza papierowego jest oparta na wiarygodności banku centralnego), a za tym ze wzrostem inflacji i osłabieniem waluty. Takie pożyczanie likwiduje też dyscyplinujący mechanizm rynkowy dla rządu. Dlatego jest zabronione w Konstytucji”.

Przeczytaj także:

W piątek, podczas konferencji prasowej, premier Donald Tusk zaapelował o odłożenie polityki na bok i rozpoczęcie rozmów w sprawie finansowania polskiej obronności. „To nie może być pojedynek polityczny i alternatywa dla tego, co już się udało załatwić, ale z tego może być bardzo dobra synergia” – ocenił Tusk twierdząc, że rząd czeka. I jest w stanie w kilka godzin przekształcić konkrety w projekt ustawy.

„Jeśli dzisiaj dostanę ten materiał, to w poniedziałek w Sejmie będzie projekt ustawy dotyczący możliwości uchronienia tych środków” – oświadczył szef rządu.

Donald Tusk zazaczył, że sprawa powinna zostać załatwiona szybko i ... w świetle reflektorów, żeby nie było tu dwuznaczności.

W czwartek opublikował w sieci wezwanie skierowane do prezydenta. Wskazał w nim, że NBP doniosło, że pod koniec 2024 i 2025 roku Bank odniósł straty zbliżające się do 100 miliardów złotych. I że nie można ich wykluczyć również w kolejnych latach. „No to jak to jest? Pieniędzy dla rządu nie ma, bo są gigantyczne straty, a tu pojawiają się jakieś cudowne możliwości?” – mówi Donald Tusk.

Jaki jest kontekst?

SAFE to unijny program pożyczek wspierających obronność krajów UE. Polska jest jego największym beneficjentem i ma otrzymać nawet 43,7 miliarda euro (blisko 200 miliardów złotych) na dozbrojenie armii i jej modernizację. Rząd zadeklarował, że 89 procent tych środków ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Prezydent Nawrocki zwleka z podpisaniem ustawy.

Przeczytaj także:

Również PiS i Konfederacja są przeciwni udziałowi Polski w unijnym programie SAFE. Pisaliśmy szczegółowo, że podnoszone przez te ugrupowania zastrzeżenia nie mają nic wspólnego z programem SAFE. Głównie chodzi im o to, że ten program, jak wszystkie fundusze unijne, musi być realizowany zgodnie z zasadą warunkowości, która m.in. wymaga praworządności, czyli zgody z wartościami unijnymi, w każdym kraju uczestniczącym. Kontrargumenty prawicy rozbroiła skutecznie w swoim tekście Paulina Pacuła:

Przeczytaj także:

W Warszawie przebywa obecnie unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius, który nie ukrywał zdumienia dyskusją wokół SAFE. „To są pieniądze dla Polaków, dla Polek. To oznacza, że będą powstawały nowe zakłady – bez tych środków nie będą powstawały nowe fabryki, nie będą tworzone nowe miejsca pracy. Możemy dzięki temu wzmocnić sektor obronny i jeżeli nie skorzystamy z tych środków, to ta szansa na choćby budowę skutecznej ochrony przeciwrakietowej zostanie zaprzepaszczona” – podkreślił.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

10:33 06-03-2026

Prawa autorskie: Photo by Joseph EID / AFPPhoto by Joseph EID ...

Teheran i Bejrut pod ostrzałem. A USA łagodzi sankcje

Izrael ogłosił w nocy, że wchodzi w kolejny etap wojny z Iranem i zintensyfikował ostrzały. „Wczorajsza noc była najgorsza. Dom trząsł się przez pięć minut bez przerwy” – powiedział BBC mieszkaniec Teheranu. USA złagodziło z kolei sankcje na rosyjską ropę.

Co się wydarzyło?

Teheran i Bejrut znalazły się w nocy pod silnym ostrzałem Izraela.

W stolicy Libanu odnotowano 26 ataków – głównie w infrastrukturę Hezbollahu. Zniszczono co najmniej trzy budynki. Setki ludzi spędziły noc na ulicach – bo izraelska armia nakazała im ewakuację, głównie z południa Bejrutu.

„Widziałem, jak niektórzy wybiegali ze swoich domów boso” – mówił CNN właściciel miejscowej kwiaciarni, Husejn. Izraelski minister finansów Becacel Smotricz dodał, że region ten, uznawany za bastion Hezbollahu, może podzielić losy Chan Junis w Strefie Gazy.

W centrum Iranu, prawie dwa tysiące kilometrów dalej, bombardowania, odłosy wybuchow i samolotów przelatujących nad miastem słychać było jeszcze rano. J

ak przekazuje katarska telewizja Al Jazeera, co najmniej dwie osoby zginęły w wyniku czwartkowego ataku rakietowego USA i Izraela w Sziraz, na południu Iranu. Do uderzenia doszło w jednej z dzielnic mieszkalnych.

Al Jazeera podała też, że mieszkańcy Dubaju otrzymali w piątek rano ostrzeżenia o konieczności schronienia się przed potencjalnym zagrożeniem rakietowym ze strony Iranu. W Kuwejcie odłamki przechwyconego irańskiego pocisku uszkodziły samochód, władze Bahrajnu przekazały z kolei, że w nocy w stolicy, w Manamie, doszło do kilku pożarów. Pociski irańskie trafiły w hotel i dwa budynki mieszkalne. Nie ma jednak informacji o ofiarach ataków.

Drony lub pociski wystrzeliwane z Iranu przechwyciły Katar, Kuwejt, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Tymczasem USA zdecydowały o złagodzeniu sankcji na rosyjską ropę na 30 dni – tak, by umożliwić Indiom dostawy ropy z Rosji z powodu wstrzymania dostaw z państw arabskich z powodu zablokowania przez Iran Cieśniny Ormuz. W Zatoce Perskiej, w cieśninie Ormuz, którędy przepływa niemal połowa indyjskiego importu ropy i gazy, utknęły miliony baryłek ropy i gazu z Iraku, Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i ZEA.

Władze Indii twierdzą, że stają na skraju paraliżu kraju, bo zapasów wystarczy im raptem na 25 dni.

Jaki jest kontekst?

„Chcemy oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby [reżim – przyp.red.] w 10 lat” – mówił prezydenta USA Donald Trump w wywiadzie dla NBC News. Twierdzi, że Stany Zjednoczone już „mają kilku ludzi”, którzy jego zdaniem sprawdziliby się w roli nowych liderów Iranu. Wykluczył przy tym wkroczenie wojsk amerykańskim na terytorium Iranu uznając to za stratę czasu.

Nasilone nocne ataki w Bejrucie i Teheranu władze Izraela, uzasadniały tym , że zakończyły wstępną fazę uderzeniową i przechodzą do „następnego etapu” inwazji, którym ma być intensyfikacja uderzeń w „fundamenty reżimu” i jego „potencjał militarny”.

Koncepcja zdaje się zmieniać; jeszcze przed kilkoma dniami Trump mówił o operacji, która potrwa do miesiąca. Dziś – że nie ma limitów czasowych. „Nie mogą mieć broni nuklearnej. To numer jeden, dwa i trzy. Numer cztery: żadnych rakiet balistycznych” – ogłosił w wywiadzue dla magazynu „Time”.

Jak podaje Irański Czerwony Półksiężyc, co najmniej 1332 osoby zginęły od rozpoczęcia wojny w Iranie.

09:28 06-03-2026

Prawa autorskie: Foto Fabrice COFFRINI / AFPFoto Fabrice COFFRIN...

Izba Reprezentantów: Trump z zielonym światłem na wojnę

Senat, a potem Izba Reprezentantów USA odrzuciły rezolucję, która zobowiązywała Donalda Trumpa do wstrzymania ataków na Iran aż do czasu uzyskania autoryzacji Kongresu. To ósma już nieudana próba zahamowania jego zapędów militarnych

Co się wydarzyło?

Projekt rezolucji zakazującej Trumpowi dalszej wojny z Iranem pojawił się na najpierw na obradach Senatu USA w czwartek 5 marca – gdzie storpedowali go Republikanie. Niemal wszyscy, z wyjątkiem Randa Paula z Kentucky, zagłosowali przeciwko rezolucji. Za projektem głosowali niemal wszyscy Demokraci, z wyjątkiem John Fettermanna (Pensylwania). „Obaj politycy mają długą tradycję sprzeciwiania się władzom swoich ugrupowań” – zwraca uwagę Maciej Czarnecki z „Wyborczej”.

Jeszcze tego samego dnia projekt rezolucji trafił do Izby Reprezentantów. I tam również został odrzucony. „New York Times” informuje, że ręka w rękę, z Republikanami zagłosowała część Demokratów. Za rezolucją, która zabrania Trumpowi interwencji militarnych bez zatwierdzenia ich przez Kongres zagłosowało 212 kongresmenów. Przeciwko – 219. Jak czytamy w NYT, wśród nich jest czterech Demokratów. Dwóch Republikanów z kolei, powołując się na argumenty dotyczące nadużywania władzy wykonawczej przez Donalda Trumpa i lekceważenie władzy ustawodawczej, zagłosowało za przyjęciem rezolucji.

Projekt rezolucji przygotowała dwójka polityków, Thomas Massie, republikanin z Kentucky, oraz Ro Khanna, demokrata (Kalifornia).

Przeczytaj także:

Ten pierwszy podczas obrad Izby wskazywał, że amerykańska konstytucja przyznaje Kongresowi, a nie prezydentowi, uprawnienia do inicjowania wojny. To efekt Rezolucji o Uprawnieniach Wojennych (War Powers Resolution) z 1973 roku, która pozwala na szerszą debatę wokół ewentualnego zaangażowania się Stanów Zjednoczonych w konflikt.

Jak wynika z tych zapisów, prezydent może wysłać siły zbrojne do działań wojennych tylko w przypadku narodowego stanu wyjątkowego (np. ataku na terytorium USA), na mocy autoryzacji Kongresu lub wypowiedzenia wojny.

Republikanie twierdzą, że ową autoryzację sprowadzić można do poinformowania Kongresu o użyciu siły.

Przypomnijmy: w przypadku braku zgody Kongresu, operacje wojskowe muszą zostać zakończone w ciągu 60 dni (z możliwością przedłużenia o 30 dni na bezpieczne wycofanie wojsk).

Jaki jest kontekst?

Rezolucja, którą nieskutecznie wprowadzić w życie usiłowali Demokraci, jest już ósmą nieudaną próbą powściągnięcia zapędów militarnych Donalda Trumpa. Wcześniej senatorowie głosowali w sprawie interwencji w Wenezueli, uderzeń w łodzie na Karaibach i Pacyfiku, czy akcji przeciw Iranowi.

W czwartek 5 marca w Izbie Reprezentantów słychać było głosy, że uchwalenie rezolucji ograniczającej władzę Trumpa w obecnym momencie to de facto prezent dla wrogów, osłabiający siłę USA. Inni podnosili, że wojna w Iranie jest nielegalna.

Kongres, jak podaje agencja Reutersa, może jednak wkrótce odegrać większą rolę, jeśli Biały Dom zwróci się o uchwalenie dodatkowych środków, by m.in. uzupełnić zasoby kluczowych rodzajów amunicji, szybko zużywanej przez wojsko w Iranie.

Według agencji mowa nawet o wsparciu w wysokości 50 miliardów dolarów. Mike Johnson, przewodniczący Izby Reprezentantów powiedział, że „czeka na Biały Dom i Pentagon, by dali mu znać” w tej sprawie, i że prowadzi już dialog z administracją na temat dodatkowych środków.

Przeczytaj także w OKO.press:

Przeczytaj także:

09:24 06-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzałe...

WSA uchyla karę dla Poczty za wybory kopertowe

Chodzi o przetwarzanie danych wyborców z bazy PESEL bez podstawy prawnej przed wyborami kopertowymi w 2020 r. Według WSA posłuszeństwo premierowi ma pierwszeństwo przed ochroną danych 30 mln obywateli

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że Poczta Polska była zobowiązana do wykonania decyzji premiera Mateusza Morawieckiego o przygotowaniu w 2020 roku do wyborów prezydenckich.

Przypomnijmy, że tę decyzję Naczelny Sąd Administracyjny uznał za nieważną i nieistniejącą, ale zdaniem WSA decyzja obowiązywała Pocztę Polską do momentu ustalenia, że jest nieważna.

Jaki jest kontekst

W 2020 r. PiS próbował zorganizować wybory prezydenckie. Mógł je odłożyć z powodu pandemii, ale to mogło zmniejszyć szanse Andrzeja Dudy na reelekcję. Dlatego PiS postanowił zorganizować wybory „korespondencyjne”, z użyciem Poczty Polskiej.

Ustawa w tej sprawie przyjęta została bez dyskusji, w błyskawicznym tempie. Karty wyborcze miała dostarczyć głosującym Poczta Polska do skrzynek, a głosy oddawać mieliśmy do worków na ulicach – by nie gromadzić się w lokalach wyborczych, bo trwała pandemia Covid-19.

Z powodu błędów, które zawierała ustawa, była ona niewykonalna. Politycy PiS nie chcieli jednak tego powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zamiast tego zapewniali, że „na ich odcinku” sprawa jest jak najbardziej wykonalna. Opisywała to w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk.

Przeczytaj także:

Bez podstawy prawnej i wbrew prawu

Najpoważniejszy prawny problem polegał na tym, że PiS zaczął przygotowania do wyborów kopertowych zanim ustawa o tym weszła w życie. Nie miał więc do tego podstawy prawnej. Premier Mateusz Morawiecki nakazał Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych drukować karty wyborcze, a Poczcie przygotować się do ich dystrybucji, choć nie miał do tego prawa.

Poczta nie wiedziała, jak dostarczyć karty do głosowania do domów (3 mln gospodarstw nie ma skrzynek pocztowych – to jedna z rzeczy, których PiS w pośpiechu nie zauważył). Nie istniał też centralny spis wyborców.

Orientacyjnych danych o tym, gdzie są wyborcy, dostarczyć mogła tylko baza PESEL, ale zawiera ona tylko dane o zameldowaniu, a nie o miejscu zamieszkania. Mimo to Poczta Polska wystąpiła do Ministra Cyfryzacji o dane z tej bazy – po to by móc orientacyjnie ustalić, ile z każdych pocztowych punktów WER (Węzeł Ekspedycyjno-Rozdzielczy) powinien dostać pakietów.

Szczegółowe dane 30 mln wyborców zostały przewiezione z Ministerstwa Cyfryzacji na dyskach, w zbrojnym konwoju. Następnie były przetwarzane na serwerach Poczty, ale nikt nie wie, jak i czy były bezpieczne.

Było to złamanie Konstytucji, która gwarantuje obywatelom prawo do prywatności. A polega ono m.in. na tym, że państwo nie może przetwarzać naszych danych bez podstawy prawnej i bez wykazania, że jest to koniecznie i niezbędne.

Te same gwarancje daje nam unijne rozporządzenie RODO. Wskazuje ono warunki brzegowe, które trzeba spełnić, by przetwarzać dane osobowe. Ma to zminimalizować ryzyko, że ktoś nieuprawniony dostanie się do naszych danych i wykorzysta je na naszą niekorzyść.

Dane o nas, które przejęła Poczta Polska, miały zostać zniszczone w maju 2020 r. Co się z nimi działo do tego momentu, kto mógł je przejąć i co z nimi zrobić – nie wiadomo. Nie powstały bowiem żadne procedury ochronne.

Zagrożenie dla 30 mln wyborców

Baza danych 30 milionów dorosłych Polaków jest bazą bezcenną i można ją wykorzystać nie tylko przeciwko poszczególnym obywatelom, ale i całemu państwu.

Ówczesny prezes UODO, działacz PiS Jan Nowak, nie widział w tym jednak problemu – o czym zeznał przed sejmową komisją śledcza ds. wyborów kopertowych.

Przeczytaj także:

Decyzję Morawieckiego o przekazaniu Poczcie Polskiej danych osobowych obywateli natychmiast zaskarżył ówczesny rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Kancelaria Premiera i Poczta Polska broniły się do upadłego – ostateczny wyrok NSA unieważniający tę decyzję zapadł dopiero 28 czerwca 2024 r. (sygn. akt III OSK 4524/21)

18 marca 2025 r. nowy prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski, po przeprowadzeniu postępowania, nałożył na Pocztę Polską za przetwarzanie danych ze złamaniem przepisów RODO karę w wysokości 27 mln zł . Nałożył też karę w wysokości 100 tys. zł na Ministra Cyfryzacji (instytucję, nie człowieka), który przekazał te dane Poczcie Polskiej.

Przeczytaj także:

5 marca 2026 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie decyzję tę oddalił. Z ustnego uzasadnienia cytowanego prze z „Dziennik Gazetę Prawną” wynika, iż zdaniem sądu decyzja, której nieważność stwierdzono, wiązała jednak spółkę do czasu stwierdzenia jej nieważności.

„Tym samym do czasu prawomocnego stwierdzenia nieważności decyzji przez orzeczenie sądu należało przyjąć, że decyzja ta korzystała z domniemania legalności”.

Zatem polecenie premiera miało być ważniejsze niż ochrona kluczowych praw obywateli

Nie jest to jednak koniec tej sprawy – należy się spodziewać skargi kasacyjnej do NSA.