Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W najnowszym stanowisku Donald Trump znów mówi o zmianie reżimu w Iranie, która w rzeczywistości się nie dokonała. I grozi popełnieniem zbrodni wojennych
Rano czasu waszyngtońskiego Donald Trump podzielił się z nami swoim najnowszym stanowiskiem na temat przebiegu wojny i rozmów z Iranem:
„Stany Zjednoczone Ameryki prowadzą poważne rozmowy z NOWYM I BARDZIEJ ROZSĄDNYM REŻIMEM w celu zakończenia naszych operacji wojskowych w Iranie. Osiągnięliśmy znaczny postęp, ale jeśli z jakiegokolwiek powodu porozumienie nie zostanie wkrótce zawarte – choć prawdopodobnie tak się stanie – oraz jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie natychmiast „otwarta dla interesów”, zakończymy nasz uroczy „pobyt” w Iranie, wysadzając w powietrze i całkowicie niszcząc wszystkie ich elektrownie, szyby naftowe oraz wyspę Chark (a być może także wszystkie zakłady odsalania!), których celowo jeszcze nie „tknęliśmy”. Będzie to odwetem za wielu naszych żołnierzy i innych ludzi, których Iran zarżnął i zabił w ciągu 47-letnich „rządów terroru” starego reżimu”.
Przeanalizujmy krótko to stanowisko.
To nie pierwszy raz, gdy Trump mówi o nowm reżimie w Iranie. W pierwszym dniu wojny Trump mówił do Irańczyków: „kiedy skończymy, przejmijcie rządy. To zadanie należy do was. To może być jedyna szansa na kolejne pokolenia”. Kolejnego dnia mówił, że wypełnił swoją obietnicę pomocy protestującym w styczniu Irańczykom. Jasno pokazywał w ten sposób, że jednym z celów wojny jest zmiana władzy w Teheranie.
Miesiąc później system władzy Republiki Islamskiej jest daleki od upadku. Dlatego Trump próbuje przekonywać, że skoro zabito kluczowe postaci władzy i zastąpiono je innymi, doszło do zmiany reżimu. Rewolta, o której mówił Trump, nie zmaterializowała się, choć z wielu doniesień medialnych wiemy, że na nią liczył. Irańskie władze zdołały utrzymać kontrolę nad sytuacją wewnętrzną. To, co się stało, nie mieści się jednak w żadnej rozsądnej definicji „zmiany reżimu”, doszło jedynie do wymuszonych zmian wewnątrz tego samego reżimu politycznego.
Trump twierdzi jednak, że nie tylko doszło do zmiany reżimu, ale że z nowym reżimem bardzo dobrze się rozmawia. To kolejne zaskakujące twierdzenie bez poparcia w żadnych źródłach. Amerykański prezydent mówi rozmowach od ponad tygodnia. W tym czasie nie stało się nic, poza wymianą stanowisk przez pośredników.
Amerykanie wyrażają gotowość do spotkania w stolicy Pakistanu, Islamabadzie, ale na dziś nie ma sygnałów, że do takiego spotkania może w najbliższym czasie dojść. Irańczycy dalej kategorycznie zaprzeczają, by były prowadzone jakiekolwiek bezpośrednie rozmowy. Jedyne stanowiska do ewentualnych rozmów z obu stron, o jakich dotychczas słyszeliśmy, są nie do pogodzenia i wymagałyby daleko idących ustępstw i od USA, i od Iranu. Z żadnej ze stron nie widać skłonności do takiego kompromisu.
Trump próbuje przekazać, że rozmowy idą świetnie i z pewnością uda się je niedługo zakończyć. To oczywisty blef. Można go interpretować jako szykowanie gruntu pod zrzucenie na Iran winy za dalszą eskalację. Jeśli bowiem rozmowy się nie powiodą – pisze Trump – wówczas Amerykanie mają doprowadzić do kolejnej eskalacji. Identyczną podwójną ścieżkę Trumpa obserwowaliśmy już w lutym – z jednej strony prowadzono faktyczne rozmowy z Iranem, z drugiej koncentrowano amerykańskie wojska w regionie, by straszyć Iran.
Wiemy dziś doskonale, czym to poskutkowało.
Trump stosuje dziś tą samą metodę, licząc, że przyniesie inne skutki. A gdy połączymy to z nasza wiedzą na temat tego, jak faktycznie idą rozmowy, o których mówi Trump, staje się jasne, że mamy do czynienia z bardzo niebezpieczną sytuacją. Ryzyko dalszej poważnej eskalacji jest więc dziś wysokie.
Dodatkowo Trump właściwie wprost grozi popełnieniem zbrodni wojennych. Mówi bowiem o intencji ataku na stacje odsalania wody (podobnie należy traktować groźby dotyczące ataków na elektrownie). A to krytyczna infrastruktura cywilna, szczególnie ważna w niektórych regionach na południu Iranu. W 2022 roku Irańczycy mówili, że w skali całego kraju jedynie 3 proc. wody pitnej pochodziło ze stacji odsalania. Dla 90-milionowego kraju to jednak nawet ponad 2 mln osób. A w niektórych prowincjach na południu kraju to kluczowe źródło wody.
Warto uzupełnić, że eskalacja, o jakiej mówi Trump, z całą pewnością przyniesie ostrą odpowiedź Iranu. Może to np. wzmóc ataki na cele związane z produkcją energii w Zatoce Perskiej. A to dalej podniesie ceny paliw na świecie.
Przeczytaj także: