Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Nasz dziennikarz Jakub Szymczak został nagrodzony Piórem Nadziei, nagrodą Amnesty International, za teksty o międzynarodowych kryzysach praw człowieka, szczególnie o wojnie w Strefie Gazy
Amnesty International Polska: „Pióro Nadziei to wyróżnienie dla osób, które swoją pracą medialną sprawiają, że temat praw człowieka jest obecny w przestrzeni publicznej. Ich wysiłek, rzetelność oraz nierzadko nowatorskie podejście do przedstawianych tematów i historii sprawiają, że stają się one ważne dla odbiorczyń i odbiorców – a to pierwszy krok do zaangażowania się w działalność na rzecz praw człowieka”.
Jakub Szymczak od lat pisze w OKO.press o sytuacji na Bliskim Wschodzie, szczególnie o wojnie w Strefie Gazy. Od ataku Hamasu na Izrael w 2023 r. relacjonuje sytuację w Strefie Gazy, analizuje sytuację międzynarodową i działania przywódców, ale przede wszystkim patrzy na wojnę z perspektywy tych najbardziej pokrzywdzonych – mieszkańców, cywilów, ofiar.
Do najważniejszych tekstów Jakuba należą przede wszystkim
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Więcej tekstów Jakuba Szymczaka znajdziecie tutaj:
Przeczytaj także:
W 2026 r. wśród nominowanych, poza Kubą, znaleźli się:
Nagrodę Publiczności zdobyła Marta Nowak z Gazeta.pl. Wyróżniono Paulę Szewczyk z TVP.info.
Donald Trump w krótkim poście wyraża, że tak naprawdę nie chce irańskiej drużyny na amerykańskim mundialu. To nie do niego należy jednak ta decyzja
„Irańska drużyna piłkarska będzie mile widziana na Mistrzostwach Świata [w piłce nożnej], ale naprawdę uważam, że nie powinni tu być, ze względu na swoje życie i bezpieczeństwo” – napisał w mediach społecznościowych Donald Trump.
Wczoraj irański minister sportu powiedział:
„Biorąc pod uwagę, że ten skorumpowany reżim zabił naszego przywódcę, w żadnym wypadku nie możemy wziąć udziału w tych mistrzostwach”.
Tegoroczne Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej rozpoczynają się 11 czerwca w Meksyku, ale gospodarzem większości meczów na przestrzeni ponad pięciu tygodni są Stany Zjednoczone (trzecim współgospodarzem jest Kanada).
Pomimo słów irańskiego ministra sportu, Iran nie wycofał się jeszcze formalnie z amerykańskiego mundialu. Iran zakwalifikował się do mistrzostw jako trzecia drużyna na świecie i druga w Azji, pięć dni po Japonii. Irańczycy mają rozegrać przynajmniej trzy mecze: z Nową Zelandią, Egiptem i Belgią w okolicy Los Angeles i w Seattle.
Na dziś wszystko wskazuje jednak, że Iran faktycznie nie weźmie udziału w turnieju. Będzie to wielka porażka FIFA, która żadnego obserwatora polityki tej organizacji jednak nie zdziwi. Jej szef, Gianni Infantino, chwali się, że jest wielkim przyjacielem Trumpa. Podczas losowania grup w jakich zagrają drużyny, wręczył Trumpowi Pokojową Nagrodę FIFA, która jeszcze kilka miesięcy wcześniej nie istniała. Infantino stworzył ją, by jak najbardziej przypodobać się Trumpowi.
W sytuacji, gdy państwo gospodarz największego sportowego turnieju na świecie atakuje państwo-uczestnika, a wojnę rozpoczyna nagrodzony Pokojową Nagrodą FIFA, Infantino spotyka się z Trumpem i wydaje bardzo miękkie oświadczenia o potrzebie jedności. 11 marca opublikował też na Instagramie wspólne zdjęcie z uśmiechniętym Trumpem. Nie należy spodziewać się, że skrytykuje de facto groźby Trumpa wobec irańskich piłkarzy w USA, na turnieju organizowanym przez FIFA.
Przeczytaj także:
Treść przemówienia odczytano w państwowej telewizji i opublikowano w internecie. Modżtaba Chamenei wciąż unika publicznego wystąpienia
Irańczycy opublikowali pierwszy komunikat od nowego przywódcy, Modżtaby Chameneiego. Nie jest to nagranie, na którym wygłasza przemowę, a jedynie tekst wiadomości przywódcy do narodu. Tekst został odczytany w irańskiej telewizji.
W przemówieniu Chamenei podkresla, że nie brał udziału w wyborach, które wyniosły go do najważniejszego stanowiska politycznego w Iranie, a o decyzji miał dowiedzieć się z państwowej telewizji. Potwierdza też, że w ataku, poza jego ojcem, zginęli też jego matka, żona i siostra. Dziękuje irańskim żołnierzom i sojusznikom: Hezbollahowi czy Hutim. I przekonuje, że dopóki trwa wojna, cieśnina Ormuz powinna pozostać zamknięta.
Nowy przywódca zapowiedział zemstę, m.in za atak na szkołę w Minab pierwszgo dnia wojny, w której zginęło niemal 200 osób, wśród których większość stanowiły dzieci. I obiecał kompensację dla Irańczyków, którzy ponieśli straty w wyniku ataków w trakcie wojny.
56-letni Modżtaba Chamenei 8 marca zastąpił swojego ojca na stanowisku irańskiego przywódcy. Ali Chamenei kierował Iranem ponad 36 lat i został zabity w izraelskim ataku pierwszego dnia wojny z Iranem, 28 lutego 2026. W tekście przemówienia Modżtaby nie widać zaskakujących akcentów. Dlatego najpewniej najszerzej komentowanym jego aspektem będzie forma.
Chamenei do dziś nie pokazał się publicznie jako nowy lider. Do pewnego stopnia można wytłumaczyć to potrzebą ukrycia jego miejsca pobytu. Jest on bowiem dla Izraela celem ataku. Wzmoże to też spekulacje na temat jego zdrowia – mówi się, że przydódca został ranny, ale nie wiemy, do jakiego stopnia. Brak publicznego wystąpienia oznacza, że Irańczycy dalej w większości nie wiedzą, jak brzmi głos nowego lidera państwa.
Przed wyborem Zgromadzenia Ekspertów 8 marca Modżtaba Chameneni nie pełnił bowiem żadnej publicznej funkcji i nigdy nie przemawiał publicznie. Znane jest jedynie krótkie nagranie, które skierował do studentów w sprawach uniwersyteckich (chodzi o uczelnię religijną). To zupełnie inna sytuacja w stosunku do dwóch poprzednich przywódców. Jednym z powodów popularności Ruhollaha Chomeiniego była jego charyzma. Za czasów ostatniego monarchy, Mohammada Rezy Pahlawiego, w kraju nielegalnie dystrybuowano kasety z przemówieniami Chomeiniego. Ali Chamenei z kolei przez 8 lat przed zastąpieniem Chomeiniego pełnił funkcję prezydenta i był znanym politykiem.
Przeczytaj także:
Nie widać dziś, by intensywna kampania izraelska w Libanie miała się w najbliższych dniach zakończyć
„Ostrzegłem prezydenta Libanu, że jeśli libański rząd nie wie, jak kontrolować swoje terytorium i jak powstrzymać Hezbollah od terroryzowania północnego Libanu i strzelania w stronę Izraela, wówczas my weźmiemy to terytorium i zrobimy to sami” – powiedział dziś izraelski minister spraw zagranicznych Israel Kac.
Pomimo znacznego osłabnienia na przestrzeni ostatnich lat, Hezbollah dalej jest w stanie znacząco zagrozić Izraelowi. Siła obecnej ofensywy Hezbollahu zaskoczyła Izraelczyków. W odpowiedzi Izrael prowadzi dziś bardzo agresywną kampanię na terenie dużej części Libanu, w tym w południowej części Bejrutu. Izrael nakazał ewakuację mieszkańcom dużej części południowego Libanu oraz wielu dzielnic stolicy kraju Bejrutu. Według ONZ zmusiło to już ponad 700 tys. osób do ucieczki ze swoich domów.
Izraelska ofensywa w Libanie to odprysk wojny w Iranie. Hezbollah jest szyicką grupą polityczną i zbrojną, która jest blisko powiązania z władzami Iranu. Hezbollah twierdzi też, że wysłane 2 marca na terytorium Izraela rakiety były ruchem defensywnym – odpowiedzią na ciągłe działania militarne Izraela na terenie Libanu pomimo zawieszenia broni. Izrael na te ataki odpowiedział bardzo intensywnymi nalotami. Na dzisiaj nie widać, by kampania ta miała się niedługo zakończyć.
Według libańskiego Ministerstwa Zdrowia do wczoraj zginęło w niej 634 osoby w Libanie.
Przeczytaj także:
Nocna cisza alkoholowa, zgodnie z nowym projektem uchwały, ma obowiązywać na terenie Warszawy w godzinach 22-6. Zakaz dotyczyć będzie sklepów i stacji benzynowych. Nowe przepisy wejdą w życie 1 czerwca.
„To jest wspaniały dzień dla warszawianek i warszawiaków” – mówiła radna Agata Diduszko-Zyglewska z klubu Lewica – Miasto Jest Nasze podczas sesji Rady Miasta Warszawy. „Cieszymy się, że wreszcie ta uchwała obejmie całe miasto i zwiększy bezpieczeństwo w nocy dzięki zakazowi sprzedaży alkoholu” – dodała.
„Uważam, że sensowne było wprowadzenie tych działań w sposób stopniowy” – mówił z kolei prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
W czwartek Rada Miasta Warszawy zajęła się projektem uchwały, który zakłada wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w całej stolicy w godzinach 22-6, obejmując sklepy i stacje benzynowe, z wyłączeniem strefy wolnocłowej na Lotnisku Chopina.
Za projektem głosowało 56 radnych (w tym radni z klubu KO), przeciw było dwóch radnych z PiS: Maciej Binkowski i Michalina Szymborska. Dwie osoby nie głosowały.
Pilotaż realizowany od 1 listopada ubiegłego roku w Śródmieściu i na Pradze Północ przyniósł pozytywne efekty. Z danych ratusza wynika, że w obu dzielnicach znacznie spadła liczba interwencji służb. Urzędnicy nie zaobserwowali też negatywnego wpływu regulacji na funkcjonowanie lokalnych firm.
Dane z ostatnich trzech miesięcy jednoznacznie wskazują na zmniejszenie się liczby interwencji policji.
Jeśli chodzi o całe miasto, to łączna liczba interwencji straży miejskiej spadła w styczniu w stosunku do października o 27,3 proc. (z 2693 do 1959).
W styczniu w całej Warszawie straż miejska odnotowała 1959 interwencji, czyli o 15,1 proc. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Analiza obejmuje trzy miesiące: listopad-styczeń. Autorzy raportu podkreślają, że ten okres był nietypowy ze względu na długie święta, ferie zimowe i silne mrozy, co może mieć wpływ na statystyki. Miasto podkreśla, że pełna analiza będzie możliwa dopiero po 12 miesiącach monitoringu.
A co mówią dane Komendy Stołecznej Policji? Te pokazują jeszcze większy spadek.
Pomysł wprowadzenia ograniczenia bardzo pozytywnie rozpatrzyli też sami Warszawiacy – podczas konsultacji społecznych w 2024 roku z rekordową frekwencją prawie 9 tys. osób aż 81% było za wprowadzeniem ograniczenia.
To drugie podejście do wprowadzenia nocnej prohibicji na terenie całej Warszawy. Pierwsze miało miejsce we wrześniu ubiegłego roku.
Uchwalenie tych ograniczeń poprzedziła wielka polityczna awantura. Najpierw swoją uchwałę wycofał prezydent miasta Rafał Trzaskowski, a później w głosowaniu przepadł projekt Lewicy. Projekt Trzaskowskiego zakładał obowiązywanie zakazu od godz. 23 wieczorem do godz. 6 rano oraz trzymiesięczne vacatio legis. Radni klubu Lewica – Miasto Jest Nasze przygotowali projekt, który wprowadzał zakaz od godz. 22:00 i 30-dniowy okres wdrożenia. W obu wypadkach zakaz miał objąć całe miasto.
Na sesji dochodziło do takich absurdów, że radni Koalicji Obywatelskiej, którzy mają większość w radzie miasta byli przeciw zakazowi, a radni PiS popierali inicjatywę prezydenta Warszawy.
Twarzą sprzeciwu warszawskiej KO stał się radny i lider klubu Jarosław Szostakowski. Na sesji miał mówić, że proponowane rozwiązania są nacechowane ideologicznie, a pomysł wprowadzenia zakazu sprowadzał do kuriozum. Twierdził, że podobne przepisy wprowadzał reżim gen. Wojciecha Jaruzelskiego czy Ku Klux Klan w latach 30. XX wieku w Stanach Zjednoczonych.
W czwartek prezydent oraz radni KO wyjaśniali, że zmienili zdanie, gdyż dane, które spłynęły z pilotażu, pokazują, że wprowadzenie zakazu zwiększyło bezpieczeństwo i poprawił się komfort życia mieszkańców.
Wcześniej radni wszystkich dzielnic poparli projekt wprowadzenia nocnej prohibicji w całej stolicy oraz zmniejszenia limitu zezwoleń na sprzedaż alkoholu.
W środę projekt dotyczący nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholu zaopiniowało ostatnie pięć dzielnic: Śródmieście, Wesoła, Wilanów, Wawer i Żoliborz, w poprzednich dniach odbyły się głosowania w tej sprawie w pozostałych 13 dzielnicach.
Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych wprowadzono już w 180 gminach – m.in. w Krakowie, we Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie i w Słupsku. W niektórych tylko częściowo – jak choćby w Łodzi, Rzeszowie i w popularnym wśród turystów Pucku. Na czas sezonu letniego ograniczenie wprowadziło również Giżycko.
Przeczytaj także: