0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:03 16-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Mandel NGAN / AFPPhoto by Mandel NGAN...

Trump: Netanjahu musi być bardziej odpowiedzialny w Libanie

Amerykański prezydent pozwala sobie na śmiałe uwagi krytyczne wobec premiera Izraela. Ich spór może być jednym z głównych przeszkód ku dalszemu porozumieniu z Iranem

Co się wydarzyło

Podczas wypowiedzi dla mediów we francuskim Évian-les-Bains, gdzie Donald Trump bierze udział w szczycie G7, amerykański prezydent zapewniał, że jego relacja z Benjaminem Netanjahu jest bardzo dobra. A następnie niemal wszystko, co powiedział, świadczyło o czymś zupełnie przeciwnym. Ze słów Trumpa wynika np., że jest on zirytowany działaniem Izraela w Libanie. Zarówno w ostatnich dniach, jak i w szerszej perspektywie.

„Za dużo ludzi ginie, nie trzeba niszczyć całych budynków za każdym razem, gdy chce się trafić jakiś cel, bo w tych budynkach jest dużo ludzi, którzy nie są z Hezbollahu. Sugerowałem Izraelowi, by to Syria zajęła się Hezbollahem, bo, szczerze mówiąc, myślę, że zrobiliby to lepiej” – przekonywał Trump w stylu, który z całą pewnością nie został dobrze przyjęty w Izraelu. Amerykański prezydent mówił, że premier Netanjahu „musi być bardziej odpowiedzialny” w odniesieniu do Libanu.

Trump powiedział też wprost, że nie podobały mu się ataki Izraela na cele Hezbollahu w Libanie na chwilę przed uzgodnieniem wstępnego porozumienia z Iranem. Ataki te są powszechnie interpretowane jako próba sabotowania tego porozumienia przez Izrael.

Jaki jest kontekst

To kolejna odsłona konfliktu na linii Trump-Netanjahu, którego katalizatorem jest wojna w Iranie i jej rozczarowujący dla obu przywódców wynik. Liban i wojna Izraela z Hezbollahem to jednocześnie jeden z kluczowych czynników dla powodzenia dalszych rozmów USA z Iranem. Możemy się więc spodziewać, że napięcia między Trumpem a Netanjahu będą w najbliższych miesiącach nieustannie silne.

Izrael konsekwentnie realizuje w regionie agresywną politykę zagraniczną. Prowadzi działania wojenne na terenie sąsiednich krajów bez konsultacji z tymi krajami, jeśli uzna, że tego wymaga jego polityka bezpieczeństwa. Konsekwencją jest bardzo duża liczba ofiar cywilnych, co zauważa sam Trump. Według libańskiego Ministerstwa Zdrowia liczba ofiar śmiertelnych izraelskich ataków od 2 marca wynosi obecnie 3826 osób. Wśród ofiar są setki cywili, dzieci, ratowników.

Izrael jesienią czekają wybory parlamentarne. Wątpliwe więc, by Netanjahu chciał się wycofać, by nie pokazywać się jako słaby przywódca. Izraelskie wojsko zapowiedziało już z resztą, że z zajętych na południu Libanu terenów nie zamierza się wycofywać w związku z amerykańskim porozumieniem z Iranem.

Irańczycy z kolei zdążyli już zapewnić Hezbollah (który jest bliskim sojusznikiem Islamskiej Republiki Iranu), że w kolejnej rundzie rozmów z USA będą domagali się pełnego wycofania sił izraelskich z południa Libanu. Iran w swojej retoryce i praktyce politycznej traktuje Izrael jako byt w pełni zależny od USA, który nie prowadzi własnej polityki, a jedynie realizuje zadania nakreślone w Waszyngtonie. To, że nie jest to do końca prawda, pokazują np. ostatnie spięcia między Netanjahu i Trumpem (jednocześnie Izrael w sprawach wojskowych w dużej mierze polega na Amerykanach). Ale takie podejście ma konkretne konsekwencje dla dalszych rozmów. Będzie to powodowało nieustanne napięcie, które może spowodować zerwanie rozmów.

Przeczytaj także: