Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Zewsząd lała się krew, a pomimo tego w pewien sposób czułem się bezpieczny, bo miałem Boga po swojej stronie” – mówił Donald Trump podczas konwencji wyborczej w Milwaukee.
W czwartek wieczorem Donald Trump oficjalnie przyjął nominację Partii Republikańskiej na kandydata na prezydenta USA w wyborach, które odbędą się 5 listopada 2024 roku.
„Kandyduję na prezydenta całej Ameryki, nie połowy Ameryki, bo nie jest zwycięstwem wygranie połowy Ameryki” – mówił.
Podczas najdłuższej w historii przemowy akceptującej partyjną nominację w wyborach Trump odniósł się do także sobotniego zamachu na swoje życie.
„Nie powinno mnie tu być” [I'm not supposed to be here tonight]- powiedział. „Powinieneś” [yes you are] – skandował w jego stronę tłum.
„Dziękuję. Ale nie powinienem. I powiem wam, że stoję przed wami na tej arenie tylko dzięki łasce najwyższego Boga” – odpowiedział. Podzielił się także ze zgromadzonymi szczegółami wydarzeń. „Usłyszałem głośny świst i poczułem, jak coś naprawdę mocno uderzyło mnie w prawe ucho”. Powiedziałem sobie: «Wow, co to było? To może być tylko kula» (...)
„Zewsząd lała się krew, a pomimo tego w pewien sposób czułem się bezpieczny, bo miałem Boga po swojej stronie”.
Przeczytaj także:
W dalszej części wystąpienia Trump odniósł się także do swoich zarzutów karnych, twierdząc, że to część spisku Demokratów. Powtórzył również swoje twierdzenia o tym, że wybory w 2020 zostały „ukradzione”. Wskazywał, że ubiegający się o reelekcję Joe Biden to najgorszy prezydent w historii. Oskarżył go także o zmierzanie do rozpętania „Trzeciej Wojny Światowej”
„Zakończę każdy kryzys międzynarodowy wywołany przez obecną administrację, w tym straszliwą wojnę Rosji z Ukrainą, do której nigdy by nie doszło, gdybym był prezydentem” – stwierdził. I mówił o tym, że jest w stanie zakończyć każdy konflikt zbrojny jednym telefonem.
W jego przemowie nie zabrakło także tematu migracji. „W tej chwili w naszym kraju ma miejsce największa inwazja w historii. Przybywają z każdego zakątka ziemi, nie tylko z Ameryki Południowej, ale z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu” – mówił. „Nadciągają z intensywnością, jakiej nigdy wcześniej nie widzieliśmy. To rzeczywiście jest inwazja, a ta administracja nie robi nic, aby ich powstrzymać”.
Kandydat Republikanów stwierdził, że zamknie granicę pierwszego dnia swojej kadencji, skończy budowę muru na południowej granicy oraz rozpocznie „największy program deportacyjny w historii kraju”.
W sprawach gospodarczych Trump obiecał zakończenie inflacji, obniżenie kosztów energii, przywrócenie opłacalności produkcji w USA m.in. poprzez ulgi dla przedsiębiorców, a także ogólne obniżenie podatków.