Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
"Poważnie rozważam przeprowadzenie ataku na Iran w reakcji na tłumienie antyreżimowych protestów' – powiedział Donald Trump na pokładzie samolotu Air Force One. Dodał jednak, że władze Iranu chcą rozmawiać i że może się z nimi spotkać.
Trump wcześniej dwukrotnie groził irańskiemu reżimowi mocną odpowiedzią, jeśli będzie strzelać do uczestników antyreżimowych protestów. Teraz pytany, czy poważnie rozważa opcję ataku na Iran, potwierdził, że „przygląda się temu” dodając że zamierza spotkać się z synem obalonego w 1979 r. szacha Iranu Rezą Pahlawim, który namawia USA do ataków na reżim.
„Wojsko się nad tym zastanawia i rozważamy kilka bardzo mocnych opcji” – powiedział Trump reporterom. Ujawnił też, że „przywódcy Iranu” zadzwonili do niego w sobotę i „chcą negocjować”. Dodał, że może się z nimi spotkać, ale ocenił również, że być może będzie zmuszony do działania przed rozmowami.
Według „Wall Street Journal” Trump spotka się we wtorek z czołowymi członkami gabinetu i wojska, by omówić sposób odpowiedzi na irańskie protesty. Opcje działań w Iranie mają obejmować m.in. wzmocnienie antyrządowych głosów w internecie, cyberataki przeciwko irańskim obiektom wojskowym i cywilnym, nałożenie większych sankcji na reżim oraz ataki wojskowe. Trump chce też porozmawiać z Elonem Muskiem o przywróceniu w Iranie internetu. Władze go tam wyłączyły cztery dni temu, by powstrzymać protesty.
W odpowiedzi na zapowiedzi Trump Teheran zagroził atakiem na amerykańskie bazy wojskowe w regionie.
Groźby Trumpa, z którymi po raz pierwszy wystąpił już 4 stycznia, nie oznaczają inwazji lądowej, podobnej do tej z Iraku w 2003 roku. Amerykanie pokazali jednak w czerwcu 2025 roku, że w razie potrzeby są w stanie przeprowadzić szybki i skuteczny atak powietrzny na terenie Iranu.
Protesty w Iranie rozpoczęły się 28 grudnia w odpowiedzi na wzrost cen, a następnie zwróciły się przeciwko duchownym, którzy sprawują władzę od rewolucji islamskiej z 1979 r. To nie są pierwsze protesty w Iranie, a władze zdołały je przetrwać. Jednak teraz Teheran jest osłabiony i wciąż odczuwa skutki ubiegłorocznej wojny, a jego pozycja w regionie osłabła.
Przeczytaj także:
Nagrania z Teheranu, opublikowane w sobotę w mediach społecznościowych, pokazują tłumy maszerujące nocą, klaszczące i skandujące hasła. Tłum „nie ma końca ani początku”, jak mówi mężczyzna. Nagrania z północno-wschodniego miasta Meszhed pokazały dym buchający w nocne niebo z pożarów na ulicy, zamaskowanych protestujących i drogę usłaną gruzami, jak pokazało inne nagranie opublikowane w sobotę. Słychać było odgłosy eksplozji. Telewizja państwowa pokazała dziesiątki worków na zwłoki leżących na ziemi przed biurem koronera w Teheranie. Według doniesień medialnych zwłok ofiary to ofiary działań „uzbrojonych terrorystów”. Pokazano także nagrania bliskich osób zgromadzonych przed Centrum Medycyny Sądowej Kahrizak w Teheranie, oczekujących na identyfikację ciał – pisze Reuters.
Według najnowszych danych – pochodzących od aktywistów w Iranie i za granicą – amerykańska organizacja obrońców praw człowieka HRANA poinformowała, że potwierdziła śmierć 490 protestujących i 48 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, a w ciągu dwóch tygodni zamieszek aresztowano ponad 10 600 osób.
Przeczytaj także: