0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:19 19-05-2026

Prawa autorskie: FC/M23 soldiers provide security for the movement’s authorities at the Rodolphe Mérieux Laboratory, National Biomedical Research Institute (INRB) in Goma, on May 19, 2026 during their guided visit to the laboratory responsible for analyzing and handling suspected Ebola cases. The World Health Organization on Tuesday voiced concern about the "scale and speed" of an Ebola outbreak that has killed an estimated 131 people in the Democratic Republic of Congo, and warned it could be lengthy. The UN health agency has declared the surge of the highly contagious haemorrhagic fever an international health emergency and called an urgent meeting on the crisis. No vaccine or therapeutic treatment exists for the Bundibugyo strain of Ebola responsible for the outbreak, which has killed more than 15,000 people in Africa in the past half-century. (Photo by Jospin Mwisha / AFP)FC/M23 soldiers prov...

Ebola w Demokratycznej Republice Konga. WHO zwołuje nadzwyczajne spotkanie

Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje o „niepokojącej skali i tempie” rozwoju epidemii wirusa eboli w DRK. W wyniku zakażenia zmarło już 131 osób. „Nie ma gdzie odizolować chorych” – relacjonują mieszkańcy

Co się wydarzyło

Według najnowszych danych przekazanych przez rząd w Kinszasie, liczba śmiertelnych ofiar epidemii wirusa ebola wzrosła do 131. Aż 513 osób wykazuje objawy zakażenia, niemal 200 więcej niż zaledwie dwa dni temu.

W niedzielę 17 maja Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Tempo rozwoju epidemii w Demokratycznej Republice Konga jest tak duże, że WHO powołało komitet ds. sytuacji nadzwyczajnych. Eksperci spotkają się jeszcze dziś, we wtorek 19 maja, w Genewie, żeby przeanalizować skalę zjawiska.

Pierwsze oficjalne informacje o epidemii pojawiły się w piątek 15 maja. Do soboty ogłoszono 88 ofiar śmiertelnych. Niepokojący jest też zasięg epidemii – wirus, który najpierw pojawił się we wschodniej prowinicji Ituri, dotarł do Kinszasy, oddalonej o 2,5 tys. km na zachód stolicy DRK. Najnowsze informacje wskazują, że epidemia rozwija się także w sąsiadującej z Rwandą i Ugandą prowinicji Kiwu Północne. W obu krajach odnotowano pierwsze przypadki zakażeń.

Cytowany na łamach African News Dyrektor Narodowego Instytutu Badań Biomedycznych profesor Jean-Jacques Muyembe przekazał, że zarządzanie epidemią jest utrudnione ze względu na obecność licznych grup zbrojnych, szczególnie we wschodnich prowincjach kraju. „Nie ma gdzie odizolować chorych. Umierają w domach, a ich ciałami zajmują się członkowie rodzin" – relacjonował Isaac Nyakulinda, mieszkanie Bunii (miasto w prowinicji Iturii).

Według źródeł BBC Stany Zjednoczone rozważają ewakuację niewielkiej grupy swoich obywateli z DRK na kwarantannę do bazy wojskowej w Niemczech. Tam też ma być leczony amerykański lekarz, u którego potwierdzono zakażenie ebolą.

Jaki jest kontekst

Według afrykańskiego urzędu ds. zdrowia Africa CDC epidemia zaczęła się w trzecim tygodniu kwietnia. Choroba wywoływana jest przez znany od 2007 roku szczep wirusa ebola o nazwie Bundibugyo, cechujący się wysoką śmiertelnością zakażonych sięgającą (według władz DRK) nawet 50 proc.

Ebola – nawet w wariancie Bundibugyo – nadal nie jest jednak chorobą należącą do najbardziej zaraźliwych, co w sposób naturalny ogranicza jej potencjał pandemiczny. W normalnych warunkach wirus nie rozprzestrzenia się bowiem drogą kropelkową.

Choroba rozprzestrzenia się poprzez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi, takimi jak krew, wymiociny, nasienie lub innymi skażonymi materiałami, w tym pościelą i odzieżą. Ebola staje się zaraźliwa dopiero po wystąpieniu objawów. Objawy obejmują gorączkę, wymioty, biegunkę, silne osłabienie, bóle mięśni, a w ciężkich przypadkach krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne, czyli objawy typowe dla gorączek krwotocznych. Okres inkubacji może trwać od dwóch do 21 dni.

Przeczytaj także:

13:04 19-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.plFot. Mateusz Skwarcz...

Tusk: Amerykanie muszą wiedzieć, dlaczego ścigamy przestępców takich jak Ziobro

Amerykanie, nie tylko z administracji Donalda Trumpa, mają dostać komplet informacji na temat Zbigniewa Ziobro – zapowiedział premier Tusk. To ma pomóc Polsce zabiegać o ekstradycję zbiegłego polityka

Co się wydarzyło

Podczas wtorkowego posiedzenia rządu, 19 maja, premier Donald Tusk polecił szefowi polskiej dyplomacji Radosławowi Sikorskiemu i ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi, aby przedstawili Amerykanom „komplet informacji” w sprawie Zbigniewa Ziobro.

„Mówię nie tylko o waszych odpowiednikach, ale także o amerykańskiej opinii publicznej i tych politykach i liderach opinii publicznej, którzy mogą mieć znaczenie w wyjaśnieniu, dlaczego tak ważne jest dla nas, abyśmy mogli liczyć na pomoc, kiedy ścigamy przestępców, na których ciążą tak poważne zarzuty, jak na ministrze Ziobrze” – mówił premier.

Dodał, że chciałby, żeby argumenty polskiego rządu dotarły „możliwie szeroko”, „do każdego, kto może pomóc w tej sprawie”.

Jednocześnie Donald Tusk przyznał, że ekstradycja z USA nie będzie prosta. Przypomniał sprawę Edwarda Mazura, ściganego w Polsce m.in. za zabójtswo gen. Marka Papały. „Podejmiemy wszystkie działania, żeby przynajmniej nikt nie miał pretekstu i nie mógł powiedzieć, że nie wiedział, o co chodzi” – zapewnił premier.

Jaki jest kontekst

Słowa premiera mogą zapowiadać ofensywę PR-ową w USA, której celem jest przygotowanie gruntu pod wniosek o ekstradycję zbiegłego Zbigniewa Ziobro. Były minister sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy jest ścigany w Polsce za przestępstwa związane z Funduszem Sprawiedliwości. Ciąży na nim 26 zarzutów. Problem w tym, że Zbigniew Ziobro uciekł z Budapesztu, w którym wcześniej się ukrywał i – jak ustaliło Radio Zet – przez Mediolan wyleciał do Stanów Zjednoczonych. Do niedawna nie było jasne, jakimi dokumentami posługiwał się w podróży. Wiadomo, że od Viktora Orbana dostał paszport uchodźczy. Były już premier Węgier przyznał mu bowiem azyl polityczny. Jak 19 maja podał Reuters, Zbigniewowi Ziobro w ucieczce pomogli też Amerykanie. Christopher Landau, czyli numer dwa w amerykańskiej dyplomacji, polecił wysokim rangą urzędnikom Departamentu Stanu, aby ułatwili i zatwierdzili wydanie wizy dziennikarskiej dla Ziobry. Polityk oficjalnie ma być komentatorem politycznym Telewizji Republika, należącej do Tomasza Sakiewiecza.

Landau miał usłyszeć o sprawie Ziobry od Toma Rose'a, ambasadora USA w Polsce, i uznał byłego ministra za osobę niesłusznie ściganą. Swoje instrukcje dla urzędników w Departamencie Stanu wiceszef amerykańskiej dyplomacji uzasadnił „względami bezpieczeństwa narodowego".

Przeczytaj także:

11:53 19-05-2026

Prawa autorskie: (Photo by Kent NISHIMURA / AFP)(Photo by Kent NISHI...

Trump odsuwa atak na Iran. Znowu

Na Bliskim Wschodzie bez zmian. Kompromisu między USA a Iranem na horyzoncie nie widać. Trump twierdzi, że wstrzymał powrót wojny, który miał nastąpić dziś. Blefuje?

Co się wydarzyło

Trump kolejny raz zagroził Iranowi powrotem wojny. A następnie kolejny raz się wycofał. Jak przekazał amerykańskim mediom, tym razem zrobił to na prośbę liderów państw arabskich.

W poście w mediach społecznościowych Trump wymienił przywódców Kataru, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wedle jego relacji, poprosili oni o wstrzymanie ataku, „który był planowany na jutro, ponieważ trwają obecnie poważne negocjacje i ich zdaniem, jako Wielkich Liderów i Sojuszników, Porozumienie, które będzie bardzo akceptowalne dla USA, a rakże dla Krajów Bliskiego Wschodu i wielu innych, zostanie osiągnięte. Co ważne, porozumienie to zawierać będzie BRAK BRONI ATOMOWEJ DLA IRANU” – napisał Trump w poniedziałek.

Wedle mediów amerykańskich, z Półwyspu Arabskiego płynęła do Trumpa wspólna wiadomość od wszystkich krajów: poczekajmy na negocjacje, bo w przeciwnym razie irański odwet będzie nas drogo kosztował.

Jaki jest kontekst

Trudno zliczyć, który już raz Trump grozi Iranowi powrotem wojny. W licznych tekstach w OKO.press podkreślaliśmy już: USA i Iran podchodzą do negocjacji z pozycji zwycięzcy. A to uniemożliwia kompromisy. I w tej kwestii nic się nie zmienia. Trump grozi powrotem wojny, ale jednocześnie ewidentnie do niej wracać nie chce. A to osłabia siłę jego gróźb. Nie oznacza to automatycznie, że wojna już z pewnością nie wróci.

Ale Iran nie zamierza się ugiąć tak, jak chciałby tego Donald Trump. W zeszłym tygodniu Amerykanie odrzucili kolejną kontrpropozycję Iranu na zakończenie wojny. Każde kolejne odrzucenie kolejnego planu rozbija się mniej więcej o to samo: Iran chce reparacji wojennych, zakończenia wojny na wszystkich frontach (w tym w Libanie), chcą usankcjonować swoją kontrolę nad cieśniną Ormuz, o broni atomowej chce rozmawiać dopiero w kolejnym korku. Amerykanie żadnych reparacji płacić nie chcą, chcą zająć się kwestią cieśniny Ormuz i programem atomowym.

Trudno stwierdzić, czy słowa Trumpa, że atak był zaplanowany na dziś, były kolejnym blefem, czy Amerykanie faktycznie są blisko takiej decyzji. Iran skutecznie pokazał w marcu, jakimi konsekwencjami kończy się zaatakowanie go, szczególnie dla krajów Zatoki Perskiej. Kolejny atak te koszty może podnieść. Czyli: pat trwa.

Przeczytaj także:

10:52 19-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Thibaud MORITZ / AFPFot. Thibaud MORITZ ...

Myśliwiec NATO zestrzelił drona nad Estonią

Dron pochodził prawdopodobnie z Ukrainy i był wymierzony w cel w Rosji

Co się wydarzyło

Minister obrony Estonii Hanno Pevkur poinformował we wtorek 19 maja, że myśliwiec NATO zestrzelił drona, prawdopodobnie ukraińskiego, w estońskiej przestrzeni powietrznej. Według portalu Delfi, na który powołuje się agencja Reutersa, bezzałogowiec został unieszkodliwiony w okolicach jeziora Voertsjoarv na południu kraju. Wcześniej mieszkańcy południowych regionów Estonii dostali ostrzeżenie z informacją o zagrożeniu z powietrza.

Ukraińskie drony nad krajami bałtyckimi nie są niczym nowym. Część bezzałogowców wysłanych w kierunku Rosji zbacza z kursu i narusza przestrzeń powietrzną Estonii i Litwy w wyniku zmasowanego zagłuszania elektroniczego. Kreml wykorzystuje zakłócenia w systemach naprowadzania nie tylko do odpierania ukraińskich ataków, ale także do testowania czujności i procedur obronnych państw wschodniej flanki NATO.

Kraje bałtyckie nie mają własnych myśliwców, dlatego ich nieba strzegą lotnicy z innych krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Jaki jest kontekst

Ukraińcy coraz częściej uderzają w Rosję daleko, często ponad 100o kom, za linią frontu. W piątek 15 maja po raz kolejny trafiona została rafineria w Riazaniu. Dzień wcześniej – zakład przetwórstwa gazu w Astrachaniu. Rosyjską infosferę wypełniają komunikaty o alarmach dronowych i rakietowych w całym kraju. Na Telegramie krążą filmiki pokazujące skalę zniszczeń – obrazki, których Rosjanie nie zobaczą w państwowej propagandzie. W mioniony weekend Ukraińcom udało się trafić nawet w Moskwę, która do tej pory stanowiła granicę nienaruszalną.

W odpowiedzi Rosjanie stosują terror wobec ukraińskiej ludności cywilnej – masowo atakując infrastrukutrę mieszkalną, szpitale czy szkoły. W ostatnich tygodniach celem były m.in. Kijów, Dniepr, Odessa, czy Charków.

Przeczytaj także:

09:59 19-05-2026

Prawa autorskie: Fot. AFP / Ukraińskie służbyFot. AFP / Ukraiński...

Rosjanie uderzają w Charków i Izmaił. Ukraińskie drony lecą w stronę Moskwy

Trwa wymiana ciosów. Od kiedy Ukraińcom udało się skutecznie zaatakować Moskwę, Kreml intensyfikuje akcje odwetowe

Co się wydarzyło

W nocy z 18 na 19 maja Rosjanie zaatakowali Izmaił, największy ukraiński port nad Dunajem. Lokalne władze przekazały, że w wyniku nalotu doszło do uszkodzenia infrastruktury portowej. Ukraińska obrona przeciwlotnicza strąciła niemal wszystkie wrogie cele. „Na szczęście nie ma ofiar ani poważniejszych zniszczeń” – poinformowały lokalne władze.

Rosyjskie siły zaatakowały również Charków. Mer miasta Ihor Terechow poinformował, że spod gruzów jednego ze zniszczonych budynków mieszkalnych uratowano dwie osoby, ale akacja poszukiwawcza wciąż trwa.

Ukraińcy odpowiedzieli, wysyłając drony w kierunku Moskwy. Mer miasta Siergiej Sobianin przekazał, że wszystkie obiekty zostały strącone. Lokalne rosyjskie władze donoszą w mediach społecznościowych, że celem ataków dronów stały się także obwód rostowski na południu kraju oraz obwód jarosławski na północny wschód od Moskwy. Za to sztab operacyjny w obwodzie kurskim poinformował, że w wyniki ukraińskiego ataku zginęła jedna osoba, dwie zostały ranne. Prawdziwa skala zniszczeń nie jest znana.

„Władimir Putin zbudował oczywiście wojenny budżet, ale z pewnością nie wystarczy on, by prowadzić wojnę w nieskończoność” – ocenił w nocnym wpisie na platformie X prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Dodał, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy rosyjskie moce rafineryjne spadły o 10 proc., a część szybów naftowych została zamknięta.

Jaki jest kontekst

Ataki z ostatniej nocy to kontynuacja wymiany ciosów pomiędzy Rosją i Ukrainą. W niedzielę ukraińskie służby popisały się spektakularnymi akcjami. W tym samym czasie doszło do ataków z udziałem bezzałogowców na rafinerię w Moskwie, zakłady produkujące półprzewodniki dla rosyjskiej armii oraz lotnisko wojskowe na okupowanym przez Rosję Krymie. „W obwodzie moskiewskim trafione zostały zakłady Angstrem, które dostarczają półprzewodniki dla rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego i są objęte sankcjami USA, Moskiewska Rafineria Ropy Naftowej, stacja przepompowywania ropy naftowej Soniecznogorska oraz stacja przepompowywania ropy naftowej Wołodarskoje” – podała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

Oficjalnie Kreml nie informował swoich obywateli o atakach, ale Rosjanie oglądali filmiki pokazujące dym nad Moskwą na kanałach na Telegramie. Niezależnie od realnych strat i wojennej mgły, znad Moskwy symbolicznie i fizycznie zniknął dotychczasowy parasol ochronny. To pierwszy skuteczny ukraiński atak na stolicę Rosji od początku wybuchu wojny.

W odwecie Kreml przeprowadził naloty rakietowe i dronowe na Odessę i Dniepr. Trafione zostały bloki mieszkalne, szkoły i infrastruktura energetyczna. Rany odniosło ponad 30 osób.

Przeczytaj także: