Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Jak donoszą światowe media, nie jest wykluczone, że w piątkowym spotkaniu jednak weźmie udział również prezydent Ukrainy
W najbliższy piątek 15 sierpnia prezydent USA Donald Trump ma się spotkać z dyktatorem Rosji Putinem. Wyznaczone przez Trumpa miejsce to Alaska.
Wedle początkowych deklaracji Trumpa w spotkaniu miało wziąć tylko dwóch przywódców, jednak obecnie nie jest wykluczone, że dołączy do nich prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Między innymi Reuters i CNN, powołując się na źródła w Białym Domu, podają, że udział Zełenskiego jest możliwy.
Unijni przywódcy stanęli zjednoczonym frontem za Ukrainą. Najpierw przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Niemiec, Polski, Finlandii i Komisji Europejskiej opublikowali oświadczenie. Podkreślili, że wszelkie rozmowy pokojowe z Rosją muszą obejmować Kijów, a „granice międzynarodowe nie mogą być zmieniane siłą”.
Co oczywiste, na oświadczenie pozytywnie zareagował Zełenski.
„Koniec wojny musi być sprawiedliwy i jestem wdzięczny wszystkim, którzy dziś stoją po stronie Ukrainy i naszego narodu w imię pokoju w Ukrainie, która broni żywotnych interesów bezpieczeństwa naszych europejskich narodów.
Ukraina ceni i w pełni popiera oświadczenie prezydenta Macrona, premier Meloni, kanclerza Merza, premiera Tuska, premiera Starmera, przewodniczącej Ursuli von der Leyen oraz prezydenta Stubba w sprawie pokoju dla Ukrainy” – napisał Zełenski.
Rozmowy na temat zakończenia wojny w Ukrainie przyspieszyły. Przed tygodniem z Putinem spotkał się na Kremlu specjalny wysłannik Trumpa, Steve Witkoff. Putin pozostawił wrażenie, że Rosja jest gotowa do pewnych ustępstw terytorialnych.
„Odzyskamy trochę, a trochę się wymieni” — podsumował te rozmowy w piątek Trump. „Będzie pewna wymiana terytoriów, na korzyść obu stron”.
Komentuje reporter „New York Timesa”: „Dla prezydenta Rosji Władimira W. Putina jest to szansa nie tylko na zakończenie wojny w Ukrainie na własnych warunkach, ale także na rozbicie zachodniego sojuszu bezpieczeństwa”.
Amerykański dziennik cytuje Aleksander Gabujew, dyrektor Carnegie Russia Eurasia Center w Berlinie
„Putin rozumie, że Trump jest gotów zaoferować rzeczy, na które niewielu innych amerykańskich przywódców by się zdecydowało — co mogłoby pomóc Rosji podzielić Ukrainę i rozbić zachodni sojusz.
— Jeśli udałoby się skłonić Trumpa do uznania rosyjskich roszczeń do lwiej części terytorium, które Rosja zajęła, nawet wiedząc, że Ukraińcy i Europejczycy mogą tego nie zaakceptować, można wbić długotrwały klin między USA a Europę — powiedział Greene.
Jednak mimo chęci uzyskania tych ustępstw, Putin nie zakończy wojny, jeśli miałoby to oznaczać zgodę na istnienie suwerennej Ukrainy z silną armią, sprzymierzonej z Zachodem i zdolnej do samodzielnej produkcji broni — dodał Gabujew.
— Trump jest dla niego dużą szansą — stwierdził Gabujew. — Myślę, że on to rozumie. Ale jednocześnie nie jest gotów zapłacić ceny, jaką byłaby utrata Ukrainy na zawsze”.
Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby w rozmowach faktycznie wziął udział Zełenski.
Amerykański dziennik „Washington Post” obszernie komentuje wybór miejsca spotkania.
„Specjalny wysłannik gospodarczy Rosji, Kiriłł Dmitrijew — kluczowy pośrednik między Kremlem a administracją Trumpa — powiedział, że decyzja o zorganizowaniu szczytu na Alasce ma symboliczne znaczenie dla partnerstwa rosyjsko-amerykańskiego. Stany Zjednoczone zakupiły ten teren od Rosji w 1867 roku za 7,2 miliona dolarów, czyli około 2 centy za akr [ok. 0,81 centa za hektar]” – pisze „Washington Post”.
„Rosyjscy blogerzy wojskowi również świętowali, choć tonowali oczekiwania. „Spotkanie na Alasce ma wszelkie szanse, by stać się historycznym” — napisał prorządowy korespondent wojenny Aleksandr Koc na swoim kanale w komunikatorze Telegram. — „To oczywiście pod warunkiem, że Zachód nie spróbuje przeprowadzić kolejnej intrygi.”
Ze strony amerykańskiej na przykład były ambasador USA w Rosji z czasów administracji Obamy, Michael McFaul, napisał:
„Trump zdecydował się gościć Putina w części dawnego Imperium Rosyjskiego. Ciekawe, czy wie, że rosyjscy nacjonaliści twierdzą, iż utrata Alaski, podobnie jak Ukrainy, była dla Moskwy niekorzystnym układem, który należy odwrócić.”
W rozmowie z „Washington Post” Sam Greene, profesor polityki rosyjskiej w King’s College w Londynie, powiedział, że miejsce spotkania sprzyja Rosji: „Symbolika organizacji szczytu Trump–Putin na Alasce jest fatalna — jakby zaprojektowana po to, by pokazać, że granice mogą się zmieniać, a ziemię można kupować i sprzedawać” — stwierdził Greene. — „Nie wspominając o tym, że główny nurt rosyjskiej narracji utrzymuje roszczenie, iż Alaska powinna zostać zwrócona Rosji.”
Przeczytaj także: