Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
CNN twierdzi, że ekipa Trumpa szuka sposobów na podważenie wyniku wybór połówkowych do Kongresu. Reuters z kolei pisze, że Biały Dom od miesięcy analizuje, jak Donald Trump może nadal rządzić krajem z pominięciem zdominowanego przez Demokratów Kongresu. I jak uniknąć śledztw Kongresu
3 listopada odbędą się wybory uzupełniające do Kongresu. A właściwie tego dnia się zakończą, albowiem Amerykanie w niektórych stanach mogą głosować wcześniej.
Przedwyborcze analizy mówią, że Republikanie mogą nawet stracić swoje tradycyjne, czerwone bastiony. Sondaże pokazują, że kandydaci Demokratów do Senatu prowadzą w Teksasie, Ohio i na Alasce – czyli w stanach, w których Donald Trump wygrał w 2024 roku z aż dwucyfrową przewagą. Amerykańskie media piszą o niebieskiej fali, która ponownie może zalać USA.
Wobec tej sytuacji Donald Trump przygotowuje się na przegraną w wyborach połówkowych. Agencja Reuters pisze w niedzielę 1 listopada, że Biały Dom od miesięcy przygotowuje się na ewentualne przejęcie Kongresu przez Demokratów, opracowując plany dalszego realizowania głównych części jego programu za pośrednictwem władzy wykonawczej. Czyli na rządzenie bez Kongresu.
Jak poinformowały Reutersa trzy osoby, które chciały zachować anonimowość, wysocy rangą urzędnicy, w tym zastępca szefa sztabu Stephen Miller i dyrektor ds. budżetu Russell Vought, od kwietnia współpracują z Biurem Radcy Prawnego Białego Domu w celu zidentyfikowania środków wykonawczych dotyczących imigracji, taryf, kosztów mieszkaniowych i wydatków federalnych, które Trump mógłby wdrożyć bez zgody Kongresu.
Chodzi o cła na import kluczowych minerałów i turbin wiatrowych, bardziej rygorystyczne przepisy wizowe dla studentów zagranicznych i tymczasowych pracowników zagranicznych oraz środki mające na celu obniżenie kosztów mieszkalnictwa i budowy.
Radca prawny Białego Domu Will Scharf i jego zespół badają również „co Trump może legalnie zrobić samodzielnie, gdzie może przekroczyć granice swoich uprawnień i jak bronić swoich decyzji w sądzie” – powiedział urzędnik Białego Domu.
Agencja podkreśla, że nawet w wypadku przejęcia Kongresu przez Demokratów, Donald Trump zachowałby szerokie uprawnienia wykonawcze w zakresie handlu, polityki zagranicznej i federalnej biurokracji, z których agresywnie korzystał już w drugiej kadencji.
Z kolei Demokraci stanowiący większość w Kongresie mogliby blokować ustawodawstwo i ograniczać kwestie wydatków administracji Trumpa.
Ale jest jeszcze coś. Demokratyczny Kongres miałby możliwość prowadzenia śledztw w sprawie Trumpa. I na to amerykański prezydent też się przygotowuje.
Agencja Reuters informowała już wcześniej, że wysocy rangą przedstawiciele Partii Demokratycznej w Izbie Reprezentantów oraz asystenci komisji rozmawiali o możliwości zorganizowania przesłuchań, wezwań i wniosków o udostępnienie dokumentów w celu zbadania, czy Trump wykorzystał swoją władzę prezydencką w celu osiągnięcia własnych korzyści albo korzyści dla sojuszników lub darczyńców.
Prawnicy Białego Domu mieli już instruować osoby nominowane politycznie i szefów agencji, jak postępować w przypadku dochodzeń Kongresu, wniosków o dokumenty i wezwań sądowych. Doradzali urzędnikom, aby byli ostrożni w tym, co piszą. Starali się również uzyskać opinię Departamentu Sprawiedliwości, która mogłaby pozwolić Trumpowi powołać się na przywileje władzy wykonawczej w celu ochrony korespondencji z prywatnymi doradcami przed kontrolą Kongresu.
Przeczytaj także:
Biały Dom oficjalne odrzuca możliwość porażki Republikanów w wyborach uzupełniających do Kongresu, a media, które mówią o niebieskiej fali i przewadze Demokratów, oskarża o promowanie fałszywej narracji.
„Ta administracja i rozsądni Republikanie będą nadal chronić nasze granice, przywracać prawo i porządek, przekazywać więcej pieniędzy do kieszeni ciężko pracujących Amerykanów i zapewniać amerykańskiemu narodowi zwycięstwa” – powiedziała rzeczniczka Białego Domu Lauren Bis.
A jednak, również CNN informuje, że Trump przegraną bierze pod uwagę i może nawet dopuścić się podważania wyników wyborów, jeśli będą dla niego i dla Republikanów niekorzystne. Już szykuje sobie pod to grunt.
Pretekstów może być kilka. Pierwszy, klasyczny, to maszynki do głosowania. Pojawiają się bowiem zgłoszenia, że zmieniają one samoczynnie kandydata, na którego dany wyborca chce oddać głos. Wyjaśnienie może być jednak takie, że są one bardzo wrażliwe na dotyk i to może być przyczyna pomyłek w głosowaniu.
Drugi, to ujawnienie, że w Kalifornii w rejestrach wyborców znajduje się 20 tysięcy osób, które prawdopodobnie nie są obywatelami USA, więc nie powinny mieć prawa do głosowania.
„Departament Sprawiedliwości wysłał do obu stanów pisma z żądaniem odłożenia na bok kart do głosowania oddanych przez osoby, które – zdaniem departamentu – mogą nie być obywatelami USA. Pozwał również Kalifornię, gdy władze tego stanu uznały, że żądanie jest sprzeczne z obowiązującym tam prawem" – podaje CNN.
Trzeci to Alaska, gdzie naprzeciw siebie startują dwie osoby o tym samym imieniu i nazwisku – obecny senator Republikanów Dan Sullivan i Dan J. Sullivan, kandydat Demokratów. Trump już zarzuca Demokratom fortel w tej sprawie.
Sam Trump twierdzi, że uzna wynik wyborów, „jeśli będą to uczciwe wybory”. A jednocześnie zapowiedział, że osoby, które zgłoszą udowodnione oszustwa wyborcze, otrzymają milion dolarów nagrody. Dotyczy to zarówno przeszłych jak i tych najbliższych wyborów.
Przeczytaj także: