Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Z dotychczasowych komunikatów wynika, że spotkania przebiegają w bardzo dobrej atmosferze. Xi Jinping twardo stawia kwestię Tajwanu
Donald Trump przebywa z wizytą w Chinach do piątku 15 maja. Dziś, w czwartek 14 maja, został przyjęty w Pekinie, gdzie około 3 godzin trwało spotkanie z Xi Jinpingiem. Przywódcy wzięli później udział w wystawnym przyjęciu.
Podczas powitalnego bankietu Xi Jinping podkreślał, że stosunki amerykańsko-chińskie są najważniejszą relacją dwustronną na świecie. Donald Trump nazwał przywódcę Chin przyjacielem, podkreślał, że zna go od lat i przekonywał, że żaden inny amerykański prezydent nie miał tak trwałej relacji z najważniejszą osobą w Chinach.
Trump zaprosił Xi Jinpinga do Waszyngtonu na 24 września. Padło wiele słów o wzajemnym szacunku, potrzebnie współpracy i konstruktywnego dialogu.
Przed spotkaniem sporo mówiło się, że kluczowymi tematami może być sytuacja w Cieśninie Ormuz i Tajwan.
W pierwszym przypadku dostaliśmy na razie deklarację, że obaj przywódcy uważają, że cieśnina powinna zostać otwarta. W drugim Amerykanie otrzymali ostrzeżenie.
W oficjalnym chińskim komunikacie po spotkaniu czytamy, że Xi Jinping uważa Tajwan za najważniejszą kwestię w stosunkach z USA. Jeśli Amerykanie podejdą do niej „w odpowiedni sposób”, stosunki amerykańsko-chińskie będą udane. „W przeciwnym wypadku oba kraje czekają starcia lub nawet konflikty, stawiając całą relację pod znakiem zapytania”. Dlatego — jak czytamy w komunikacie — Amerykanie powinni podejść do sprawy bardzo ostrożnie.
W amerykańskich komunikatach nie znajdziemy nic o Tajwanie. W rozmowie z mediami sekretarz skarbu Scott Bessent powiedział natomiast, że Donald Trump rozumie, jak delikatna dla Chin jest ta kwestia.
To pierwsza wizyta Trumpa w Chinach podczas tej kadencji oraz drugie spotkanie przywódców odkąd w zeszłym roku Donald Trump rozpętał wojnę celną z dużą częścią świata. Przez moment w zeszłym roku cła nałożone przez USA na Chiny przekraczały 100 proc.
Podczas wizyty Trumpa w Chinach tych napięć na razie nie widać.
Kwestia Tajwanu wydaje się główną osią ewentualnego sporu, ale Amerykanie zachowują w tej kwestii milczenie. A to może oznaczać oddanie pola Chinom. Chiny uważają Tajwan, gdzie po wojnie domowej w 1949 roku zbiegł nacjonalistyczny rząd Czang Kaj-Szeka, za integralną część swojego państwa. Xi Jinping wielokrotnie podkreślał, że zjednoczenie Tajwanu z kontynentalnymi Chinami to dla niego podstawowy priorytet polityczny.
Tajwan prowadzi jednak niezależną politykę. Zjednoczenie, o którym mówi Xi Jinping, będzie wymagało użycia siły militarnej ze strony Chińskiej Republiki Ludowej.
Tajwan odgrywa ważną rolę w światowej gospodarce m.in. jako kluczowy producent najnowocześniejszych układów scalonych. Amerykanie nie uznają niepodległości Tajwanu, dziś takie stanowisko zajmuje zaledwie kilka małych krajów na świecie. Jednocześnie przez dekady Amerykanie stali na stanowisku, że Chiny nie powinny zajmować wyspy i przyłączać jej do swojego państwa. Xi Jinping dąży do tego, by Amerykanie zrezygnowali z tego stanowiska, a dzisiejsze jego słowa to potwierdzają.
Przeczytaj także: