0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:39 17-07-2026

Prawa autorskie: Fot. SAUL LOEB / AFPFot. SAUL LOEB / AFP

Trump w orędziu oskarża Chiny o ingerencję w wybory

„Odnosimy wielkie sukcesy w Iranie i już wkrótce zobaczycie owoce tych działań” – przekonywał Donald Trump. Całość orędzia poświęcił jednak na powtarzanie wielokrotnie weryfikowanych twierdzeń o sfałszowanych wyborach.

Co się wydarzyło?

W czwartek wieczorem Donald Trump wygłosił w Białym Domu orędzie do narodu. Wystąpienie trwało 30 minut i było poświęcone głównie zarzutom prezydenta USA wobec wiarygodności amerykańskiego systemu wyborczego. Skupiał się przede wszystkim na wyborach z 2020 r. .

Trump ogłosił „natychmiastowe odtajnienie i publikację kluczowych materiałów wywiadowczych, ujawniających szokujące słabości naszej infrastruktury wyborczej”. Twierdził, że zgromadzone dowody pokazują, iż amerykański system wyborczy jest „niebezpiecznie narażony na włamania, wykorzystanie i zagraniczną ingerencję”.

„Żaden kraj nie może być wielki bez uczciwych i rzetelnych wyborów” – mówił Trump. „Jeśli nie może być zaufania, nie może być wielkości. Niestety system, który mamy, katastrofalnie nie spełnia tego standardu” – dodawał.

W orędziu padły oskarżenia pod adresem Chin o ingerencję w amerykańskie wybory. Trump stwierdził, że Pekin próbował zaszkodzić Republikanom podczas wyborów do Kongresu w 2018 r., a także wpłynąć na jego szanse reelekcji w 2020 r. oraz uzyskać dostęp do danych amerykańskich wyborców. Ponownie powrócił także do wielokrotnie powtarzanych twierdzeń o sfałszowaniu wyborów prezydenckich z 2020 r., argumentując, że ujawnione dokumenty potwierdzają skalę zagrożeń dla procesu wyborczego.

W orędziu prezydent mówił również o rzekomo dużej liczbie cudzoziemców zarejestrowanych do głosowania w wyborach federalnych. Według Trumpa przegląd przeprowadzony przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego wykazał około 278 tys. osób niebędących obywatelami USA znajdujących się w rejestrach wyborców. Powrócił także do zarzutów dotyczących rzekomych nieprawidłowości przy rejestracji wyborców w mieście Muskegon w stanie Michigan oraz sugerował, że powolne liczenie głosów po ostatnich prawyborach w Kalifornii może świadczyć o oszustwach wyborczych.

Trumo wezwał także do niezwłocznego uchwalenia Save America Act, która zakłada m.in. obowiązek potwierdzenia obywatelstwa USA przy rejestracji na wybory i dokumentu ze zdjęciem przy głosowaniu.

Prezydent USA odniósł się także krótko do sytuacji w Iranie. „Odnosimy wielkie sukcesy w Iranie i już wkrótce zobaczycie owoce tych działań” – stwierdził.

Kilka stacji telewizyjnych, w tym NBC, ABC i CNN, odmówiło transmisji orędzia na swoich głównych kanałach, udostępniając transmisję jedynie w streamingu. Stacje uzasadniały to zastrzeżeniami, że wystąpienie Trumpa miało mieć charakter politycznie stronniczy i podżegający. Prezydent USA zareagował na ten ruch, wzywając do odebrania stacjom licencji nadawczych.

Jaki jest kontekst?

Jak przypomina „The Guardian”, amerykańska Wspólnota Wywiadowcza w ocenie opublikowanej w 2021 r. stwierdziła, że żaden zagraniczny podmiot (w tym Chiny) nie próbował zmienić technicznych aspektów procesu głosowania w wyborach prezydenckich w 2020 r. Raport wskazywał, że Rosja prowadziła operacje wpływu wymierzone w kampanię Joe Bidena, jednak Chiny nie podjęły działań mających zmienić wynik wyborów. Według oceny wywiadu Pekin nie uznawał zwycięstwa ani Trumpa, ani Bidena za szczególnie korzystne dla swoich interesów i nie chciał ryzykować pogorszenia relacji z USA poprzez ingerencję w wybory.

W analizie wystąpienia Trumpa agencja Reuters przypomina liczne ustalenia podważające zarzuty dotyczące masowego udziału nieobywateli w wyborach. Według Bipartisan Policy Center przypadki nieuprawnionych osób stanowią około 0,04 proc. spraw analizowanych podczas weryfikacji list wyborców. Eksperci ostrzegają jednocześnie, że szeroko zakrojone akcje usuwania nazwisk z rejestrów mogą prowadzić do pozbawienia prawa głosu legalnie zarejestrowanych wyborców.

Agencja odnosi się także do zarzutów dotyczących Muskegon w stanie Michigan. Choć śledczy wykryli część sfałszowanych formularzy rejestracyjnych, zostały one unieważnione jeszcze przed dniem wyborów, a w związku z nimi nie oddano żadnych głosów. Sprawę przekazano FBI, jednak nikomu nie postawiono zarzutów. Sekretarz stanu Michigan Jocelyn Benson określiła powrót do tej historii jako odwoływanie się do „dawno obalonych i bezpodstawnych teorii spiskowych”.

Reuters odniósł się również do zarzutów dotyczących powolnego liczenia głosów w Kalifornii. Agencja podkreśla, że proces ten od lat trwa długo głównie dlatego, iż 80–90 proc. z około 23 mln wyborców w stanie oddaje głosy korespondencyjnie. Mimo sugestii Trumpa nie przedstawiono dowodów na oszustwa wyborcze, a prokurator generalny Kalifornii Rob Bonta podkreślił, że kolejne przeliczenia głosów, audyty i postępowania sądowe nie wykazały istnienia powszechnych fałszerstw wyborczych.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: