Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent USA Donald Trump zapowiedzia, że wyśle okręty wojenne, by zabezpieczyć cieśninę Ormuz, blokowaną przez Iran. Jednocześnie wezwał kolejne państwa do tego samego.
„Stany Zjednoczone będą piekielnie bombardować wybrzeże i nieustannie ostrzeliwać irańskie łodzie i statki. Tak czy inaczej, wkrótce Cieśnina Ormuz będzie OTWARTA, BEZPIECZNA i WOLNA!” – zapewnił prezydent w mediach społecznościowych.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w sobotę, że wiele krajów wyśle okręty wojenne, by razem z USA zabezpieczyć cieśninę Ormuz. Wyraził nadzieję, że do regionu okręty skierują też Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania.
Jednak przedstawiciele administracji USA zasugerowali, że nie są jeszcze gotowi do rozpoczęcia eskorty morskiej. Sekretarz ds. energii Christopher Wright powiedział w tym tygodniu, że „nastąpi to stosunkowo wkrótce, ale nie teraz”, wskazując na koniec miesiąca jako możliwy termin.
Przewodniczący amerykańskiego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, ostrzegał Trumpa, że w reakcji na atak Iran może zamknąć cieśninę Ormuz. Trump stwierdził jednak, że Teheran prawdopodobnie skapituluje, zanim podejmie taki krok – podaje „Wall Street Journal”.
Caine powiedział prezydentowi podczas kilku briefingów, że amerykańscy urzędnicy od dawna uważali, że Iran może spróbować zablokować ten kluczowy szlak żeglugowy za pomocą min morskich, dronów i pocisków rakietowych, jeśli wybuchnie konflikt – poinformował „WSJ”, powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą.
Szef Pentagonu Pete Hegseth powiedział w piątek, że „nie trzeba się martwić” o cieśninę Ormuz, bo USA nie pozwolą, by pozostała zamknięta.
Cieśnina Ormuz, mająca zaledwie 21 mil szerokości w najwęższym miejscu, od dawna jest postrzegana jako potencjalny punkt zapalny.
Eksperci wojskowi, cytowani przez stację CBS News, oceniają, że każda próba przeprowadzenia tankowców przez cieśninę Ormuz – z ominięciem potencjalnych irańskich min, pocisków, dronów czy kutrów „kamikaze” z ładunkami wybuchowymi – będzie wymagała wcześniejszych działań ograniczających zdolność Iranu do atakowania celów na morzu.
Jeśli Marynarka Wojenna USA i jej partnerzy spróbują eskortować statki handlowe w pobliżu irańskich wód, Teheran może zdecydować się na ostrzał takich jednostek. Eksperci wskazują, że konieczne może być zaangażowanie amerykańskich okrętów, samolotów bojowych oraz systemów rozpoznawczych. Taka operacja wiązałaby się z dużym ryzykiem.
Na początku tygodnia Amerykanie informowali, że Iran może rozważać zaminowanie cieśniny Ormuz. Skala irańskiego arsenału min morskich nie jest publicznie znana, jednak w różnych szacunkach pojawia się liczba od około 2 tys. do nawet 6 tys. takich ładunków.
Po wybuchu walk pod koniec lutego irańska Gwardia Rewolucyjna zamknęła cieśninę Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Według brytyjskiej Agencji ds. Operacji Handlowych na Morzu (Maritime Trade Operations Agency) od początku marca 20 statków handlowych, w tym dziewięć tankowców znalazło się w centrum ataków w okolicy Ormuz.
W obawie przed atakami tankowce niemal przestały przepływać przez cieśninę Ormuz, którą transportuje się około 20 proc. światowej ropy naftowej – głównie na statkach irańskich i chińskich. Z powodu ograniczeń w transporcie część dużych arabskich eksporterów ropy zmniejszyła wydobycie. Jak podaje CBS News, w ciągu ostatnich dwóch tygodni ceny surowca wzrosły o około 40 proc., w związku z obawami o kryzys podaży.
Wiele lat temu Stany Zjednoczone eskortowały statki przez cieśninę Ormuz.
W 1987 roku, pod koniec wojny iracko-irańskiej, Marynarka Wojenna USA rozpoczęła eskortowanie kuwejckich tankowców przez Zatokę Perską i cieśninę Ormuz, aby chronić je przed irańskimi minami i pociskami. Kilka miesięcy później amerykański okręt zestrzelił irański samolot pasażerski (Iran Air 655), który pomylono z myśliwcem. Zginęło 290 osób.
Wkrótce potem wojna iracko-irańska zakończyła się zawieszeniem broni. Eksperci wskazują, że jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na kolejną operację eskortową, może ona zakończyć się podobnie – zawieszeniem broni lub ustępstwami ze strony Iranu.
Tyler Rogoway, dziennikarz specjalizujący się w tematyce wojskowej, główny autor i założyciel portalu „The War Zone” napisał w mediach społecznościowych, że „gdy myśli się o ekspedycyjnej jednostce piechoty morskiej w kontekście [starcia USA z Iranem], od razu pojawia się jeden cel: wyspa Chark”.
Dodał, że z wyspy Chark wychodzi większość irańskiego eksportu ropy. "Jej zajęcie byłoby ruchem o ogromnej wadze i operacją obarczoną bardzo wysokim ryzykiem. Zagrożenie tkwi nie tylko w samym desancie, ale przede wszystkim w utrzymaniu wyspy. Jeśli Iran uzna, że ją stracił, może ostrzelać ją każdym posiadanym środkiem rażenia”.
Jak pisaliśmy w OKO.press, Donald Trump poinformował w piątek, że USA zaatakowały wyspę Chark, niszcząc „wszystkie cele militarne”. Infrastruktura naftowa pozostała nietknięta.
Trump napisał: „Nasza broń jest najsilniejsza i najbardziej zaawansowana, jaką kiedykolwiek widział świat. Jednak z powodów humanitarnych i z uwagi na względy moralne zdecydowałem, że nie zniszczymy infrastruktury naftowej tej wyspy. Jeśli jednak Iran lub jakiekolwiek inne państwo spróbuje zakłócić swobodny i bezpieczny przepływ statków przez Cieśninę Ormuz, natychmiast wrócę do tej decyzji”.
Przeczytaj także: