Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pięć największych amerykańskich stacji telewizyjnych w proteście przeciwko ograniczaniu wolności prasy nie będzie towarzyszyć prezydentowi USA w Nowym Jorku w ramach korpusu prasowego
W związku z zaostrzającym się konfliktem z amerykańskimi mediami Biały Dom wypuścił własny kanał streamingowy działający 24/7. Trump TV wystartował w poniedziałek 21 września o godz. 19:00 czasu waszyngtońskiego (1 w nocy we wtorek w Warszawie). W ramówce nie ma klasycznych formatów dziennikarskich. Na początek emitowano wakacyjne wystąpienia Donalda Trumpa oraz ćwiczenia amerykańskich sił zbrojnych. Głównym celem ma być jednak dokumentowanie obecności prezydenta USA podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, które rozpoczyna się we wtorek 22 września.
Normalnie prezydentowi w ramach korpusu prasowego towarzyszyłyby kamery jednej z pięciu głównych stacji telewizyjnych – ABC, CBS, CNN, NBC i Fox News. Jednak w związku z wykluczeniem części mediów z Białego Domu, sygnału, z którego korzystały także media lokalne i portale informacyjne, nie będzie.
„W żywotnym interesie opinii publicznej jest otrzymywanie dokładnych i niezależnych informacji na temat rządu. Żadna administracja nie powinna ograniczać działalności organizacji medialnej tylko dlatego, że nie podoba jej się sposób, w jaki ta organizacja relacjonuje wydarzenia” – podkreśliły we wspólnym oświadczeniu ABC, CBS, CNN, Fox News i NBC.
W piątek 18 września Donald Trump we wpisie na portalu X poinformował, że zakazał wstępu do Białego Domu dziennikarzom CNN, MSNBC i portalu Politico. Jak pisał, chodzi o „ciągłe przekazywanie fake newsów” na temat działań prezydenta. „Media nie powinny móc ciągle pisać ani relacjonować fikcji i kłamstw” – stwierdził Trump. Następnego dnia dziennikarze tych redakcji nie zostali wpuszczeni na teren kompleksu – ich wejściówki zostały zdezaktywowane.
Jak podkreślały amerykańskie media, nie chodziło o żaden konkretny materiał, ale całą, niepoprawną według prezydenta USA, linię redakcyjną zbanowanych mediów. Od tego czasu ograniczanie wolności prasy jest najważniejszym tematem w debacie publicznej za oceanem.
CNN, powołując się na Bruce'a D. Browna, prezesa Komitetu Reporterów na Rzecz Wolności Prasy (RCFP) wskazywała, że decyzja Trumpa jest niezgodna z Konstytucją i jawnym złamaniem Pierwszej Poprawki.
„W czasie, gdy administracja rządowa toczy liczne batalie sądowe z mediami, dzisiejszy atak to coś więcej niż tylko kolejna prowokacja. Sugeruje, że administracja będzie was ścigać, jeśli nie spodoba jej się to, co relacjonujecie. Słowa prezydenta po raz kolejny są najlepszym dowodem jego złowrogich zamiarów” – pisał w oświadczeniu Brown z RCFP.
Najpierw Biały Dom odmawiał komentarzy, jednak gdy konflikt eskalował wiceprezydent J.D Vance przekazał dziennikarzom, że Donald Trump nie zakazuje działalności mediom, ale cofa niektórym „specjalny dostęp, jeśli angażują się w coś, co w praktyce jest propagandą”.
Przeczytaj także: