Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Donald Trump ósmy raz w tym roku rozmawiał telefonicznie z Putinem. Jak wszystkie poprzednie rozmowy, skończyła się ona zapewnieniem o „wielkim postępie” i „produktywności”. Ta rozmowa miała być rozmową ostatniej szansy dla Putina przed decyzją o przekazaniem Ukrainie Tomahawków. Skończyła się zapowiedzią przygotowań do kolejnego szczytu Putin-Trump.
Prezydent Wołodymyr Zełenski, po dwóch rozmowach telefonicznych w weekend, spotka się z osobiście z Donaldem Trumpem w piątek 17 października w Waszyngtonie. Ma naciskać na zwiększenie wsparcia militarnego, w tym potencjalne rakiety ofensywne dalekiego zasięgu Tomahawk. Trump zapowiadał, że jest na to „w zasadzie” gotowy. Musiał jednak jeszcze porozmawiać z Putinem, bo Tomahawki mogą doprowadzić do eskalacji konfliktu. Ale zdaniem Trumpa Putin może się z niego wycofać.
„Rozmowa ostatniej szansy” z Putinem miała trwać bardzo długo. Nie trwała dłużej niż poprzednie siedem rozmów w tym roku – około dwóch godzin. Komunikaty z niej też nie odbiegały od tego, co było do tej pory. Rozmowa miała być zdaniem Kremla „bardzo produktywna”. Trump ogłosił natomiast: „Uważam, że dzisiejsza rozmowa telefoniczna przyniosła wielki postęp”. Przy czym rozmowa dotyczyła tego „jak będzie wyglądał handel między Rosją i Stanami Zjednoczonymi po osiągnięciu porozumienia na Ukrainie”.
Z propagandy Kremla wynika, że Putin wobec Trumpa grożącego Rosji dozbrojeniem Ukrainy przyjął koncyliacyjną postawę. Pogratulował Trumpowi porozumienia pokojowego na Bliskim Wschodzie, a Melanii Trump podziękował za „zainteresowanie ukraińskimi dziećmi”. Następnie zastosował stałą rosyjską taktykę w rozmowach z Trumpem: zgadzał się z rozmówcą, ale zauważał, że trzeba jeszcze popracować nad szczegółami. Można to wnosić z komunikatu Białego Domu, że „Trump i Putin zgodzili się omówić sytuację wokół Ukrainy na szczeblu swoich wysoko postawionych doradców”. Szczegóły ma ustalić w przyszłym tygodniu sekretarz stanu Marco Rubio z szefem MSZ Rosji Ławrowem. Potem Putin z Trumpem maja się spotkać na Węgrzech. Orbán się natychmiast na to zgodził.
W ten sposób kolejny deadline Trumpa dla Putina, który skończyłby się w przyszłym tygodniu, został najwyraźniej przedłużony – a o to gra Moskwa.
Propaganda Kremla wyraziła nadzieję, że Trump znowu „wyślizguje się spod wpływu antyrosyjskich jastrzębi, którzy mieli na niego wpływ w ciągu ostatnich dwóch miesięcy”. Przyznała jednak, że Trump nie złożył Putinowi zaległych życzeń urodzinowych (73. urodziny były przed tygodniem i Kreml je bardzo celebrował).
Przeczytaj także:
Na górze – zdjęcia zapowiadające rozmowę w rosyjskiej telewizji, z charakterystycznym wyidealizowanym portretem Putina. W propagandzie nie jest on okrągłolicym starszym panem, tylko mężczyzną w sile wieku o pociągłej twarzy.
Ósma w tym roku rozmowa Trumpa z Putinem była pierwszą od amerykańskiego zwrotu wobec Rosji. W czasie sesji Zgromadzenia ONZ w Nowym Jorku Trump ogłosił 23 września, że Ukraina jest w stanie wygrać i odbić zajęte przez Rosję terytoria. Rosję nazwał „papierowym tygrysem”. Zauważył, że Ukraina stawia jej twardo czoła już prawie cztery lata, a postępy rosyjskie są słabe mimo ogromnych strat – wedle Trumpa sięgających już 1,5 mln osób (z przecieków po spotkaniu na Alasce 15 sierpnia wynikało, że Putin miał zapewnić Trumpa, iż wkrótce zakończy podbój Donbasu i na tym zakończy sprawę).
Od kiedy administracja amerykańska z Trumpem na czele mówi o przekazaniu Ukrainie Tomahawków, Moskwa na przemian grozi eskalacją konfliktu i prosi, by tego nie robić, bo w sprawie Ukrainy wielkie potęgi mogą się dogadać.
Zachodnie media zdążyły tymczasem ujawnić, że ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie są tak skuteczne dzięki amerykańskim informacjom wywiadowczym. 16 października Ukraińcy ponownie trafili w rafinerię saratowską, dzień wcześniej – w wołgogradzką. Rosyjski rząd zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą, choć zdarzają się kłopoty z „transportem i logistyką”. Jednocześnie 16 października Putin wyraził publicznie życzenie, by zaopatrzenie w paliwa i opał były w okresie zimowym „terminowe”.
Rozmowa Trump-Putin musiała być szykowana od kilkunastu godzin. A jednak w nocy z 15 na 16 października Rosja ponownie zaatakowała Ukrainę. W oficjalnym komunikacie rosyjski MON podał, że był to „odwet” za ukraińskie ataki na rosyjskie zaplecze wojny. Kilka godzin później rzecznik Kremla Pieskow powtórzył kolejny raz, że Rosja nie zatrzyma „specjalnej operacji wojskowej” w Ukrainie, dopóki nie zrealizuje celów postawionych przez Putina. Czyli nie podporządkuje Ukrainy Moskwie. „Tak czy inaczej, Rosja zabezpieczy swoje interesy i osiągnie swoje cele” – powtarza Pieskow.
Putin miał powiedzieć natomiast Trumpowi (wedle oficjalnego komunikatu Kremla), że Rosja w Ukrainie wygrywa, o czym świadczą ataki Ukrainy na rosyjską infrastrukturę. Rosja uważa swoje rafinerie za infrastrukturę cywilna, dlatego jest w prawie niszczyć ukraińską infrastrukturę wojskową, którą wedle niej są ukraińskie elektrownie i ciepłownie.
Putin miał też powiedzieć Trupowi to, co jego propaganda powtarza cały czas: że Rosja gotowa jest na rozmowy pokojowe. Pod warunkiem, że tak zrealizuje swoje cele. Ostatnio i Putin, i jego przedstawiciele opowiadają, że Ukrainą mogłyby tymczasowo administrować mocarstwa za pośrednictwem ONZ. Po zawarciu porozumienia w sprawie Gazy (do którego Moskwa nie została zaproszona) przedstawiciele Kremla zaczęli opowiadać, że model zarządzania zniszczoną palestyńską strefą można by zastosować do Ukrainy.
Trump tymczasem znowu powtórzył to, co po każdej rozmowie z Putinem: że rozmowa Putina z Zełenskim jest możliwa i powinna się odbyć. Tymczasem Kreml cały czas powtarza, że to niemożliwe. Taka rozmowa zrównywałaby status Putina z ukraińskim prezydentem. A w rosyjskiej narracji roszczenia Rosji wobec Ukrainy wynikają właśnie z jej niższego statusu, jako „niby państwa”, „niby narodu” z „niby władzami”. Spotkanie z prezydentem Zełenskim załamałoby całą propagandową strategię tłumaczenia najazdu.
Przeczytaj także: