Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Kolejna butelka szampana otwarta na Kremlu. Muszą im już kończyć się zapasy” – tak decyzję Donalda Trumpa o zamknięciu nadających od 75 lat rozgłośni skomentował rosyjski opozycjonista Władimir Kara-Murza.
15 marca weszło w życie rozporządzenie Donalda Trumpa, nakazujące agencji ds. globalnych mediów USA (USAGM) „ograniczenie wykonywania funkcji ustawowych i związanego z nimi personelu do minimum wymaganego przez prawo”.
Konsekwencją tej decyzji jest ocięcie od funduszy i de facto zamknięcie z dnia na dzień istniejącego od 1942 r. Głosu Ameryki i nadającego od 1950 r. Radia Wolna Europa.
Przez 75 lat obie rozgłośnie były nie tylko narzędziem amerykańskiego soft power, ale i wiarygodną alternatywą dla mediów kontrolowanych przez autorytarne reżimy na całym świecie, także w Polsce w okresie PRL.
Podobną rolę media te pełniły także po zakończeniu zimnej wojny, prowadząc śledztwa w sprawie korupcji i łamania prawa człowieka w Rosji, czy prześladowań Ujgurów w Chinach, a także dostarczając wiarygodnych informacji w państwach, w których dochodziło do kryzysu demokracji, takich jak Gruzja.
W dniu zamknięcia obie rozgłośnie zatrudniały ponad 2 tys. pracowników i nadając w 49 językach trafiały średnio do 361 mln odbiorców tygodniowo.
Uzasadniając swoją decyzję Biały Dom nazwał Głos Ameryki “głosem radykalnej Ameryki” i zapewnił, że “amerykańscy podatnicy nie będą więcej opłacać radykalnej propagandy".
Krytycy wskazują, że decyzja Donalda Trumpa osłabi pozycję USA na świecie.
„Zamykając Głos Ameryki i Radio Wolna Azja, Trump najwyraźniej zamierza wyeliminować kolejny instrument amerykańskiej siły. Można zapisać to jako kolejne zwycięstwo Putina i autokratów na całym świecie” – skomentował na platformie X były ambasador USA w Moskwie Michael McFaul.
Z opinią tą zgodził się rosyjski opozycjonista Władimir Kara-Murza: „Kolejna butelka szampana otwarta na Kremlu. Muszą im już kończyć się zapasy”.
Dekret Donalda Trumpa nakazujący radykalne ograniczenie działalności agencji ds. globalnych mediów, przypomina jego wcześniejsze działania wymierzone w agencję pomocy międzynardowej USAID.
20 stycznia, czyli w pierwszym dniu urzędowania, Donald Trump zawiesił jej działalność, argumentując, że „przemysł pomocy zagranicznej USA oraz związana z nim biurokracja nie są zgodne z amerykańskimi interesami, a w wielu przypadkach są sprzeczne z amerykańskimi wartościami”.
Decyzja Trumpa nie tylko zawiesiła z dnia na dzień działanie samej agencji, ale wstrzymała także wypłatę wszystkich środków, nawet tych przyznanych na toczące się już projekty. Z dnia na dzień bez funduszy zostało wiele organizacji zajmujących się m.in. leczeniem osób zarażonych wirusem HIV w Afryce czy monitoringiem rozprzestrzeniania się ptasiej grypy.
Na zamknięciu USAID 16 tys. dolarów (ok. 64 tys. złotych) straciło także OKO.press, co opisaliśmy dokładnie tutaj:
Przeczytaj także: