Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wielkie postępy i totalny reset – tak Donald Trump podsumowały pierwszy dzień rozmów pomiędzy Chinami i USA ws. zaogniającej się od kilku tygodni wojny celnej. Ale czy deeskalacja jest możliwa?
W Genewie trwa pierwsze spotkanie pomiędzy Chinami a USA od czasu rozpoczęcia wojny handlowej. Do rozmów usiedli sekretarz skarbu USA Scott Bessent, główny negocjator handlowy Jamieson Greer oraz chiński wicepremier ds. polityki gospodarczej He Lifeng. W sobotę 10 maja, po pierwszym dniu negocjacji prezydent Donald Trump ogłosił, że w przyjazny i konstruktywny sposób udało się wynegocjować „totalny reset”. „Chcemy zobaczyć, dla dobra Chin i USA, otwarcie Chin na amerykański biznes. DOKONANO WIELKIEGO POSTĘPU!!!” – napisał Trump w serwisie Social Truth.
To sygnał drobnej odwilży w relacjach handlowych obu państw. Już przed weekendowym spotkaniem w Szwajcarii prezydent USA zasugerował, że jest alternatywa dla 145 proc. ceł nałożonych na większość produktów importowanych z Chin. Trump stwierdził, że zamknięte rynki nie działają, a stawka 80 proc. „wydaje się w porządku”. Rzeczniczka Białego Domu pytana przez dziennikarzy o podstawy wyliczenia nowej taryfy celnej, odpowiedziała, że 80 proc. to liczba, którą „prezydent rzucił” i trzeba poczekać, co stanie się w weekend.
Chińska agencja prasowa Xinhu w sobotnim komentarzu stwierdziła, że „lekkomyślne nadużywanie ceł” przez USA zdestabilizowało globalny porządek gospodarczy. Niemniej negocjacje stanowią „pozytywny i niezbędny krok w celu rozwiązania nieporozumień i uniknięcia dalszej eskalacji”.
Większość analityków wskazuje jednak, że realna deeskalacja będzie trudna do osiągnięcia. Od czasu objęcia urzędu Donald Trump podniósł cła na chiński import do 145 proc., powołując się na nieuczciwe praktyki handlowe oraz oskarżając Pekin o uchylanie się od ograniczania eksportu fentanylu na amerykański rynek. Chiny odpowiedziały 125 proc. cłami odwetowymi, oświadczając, że nie ugną się przed „imperialistami”. Ale pełzający konflikt trwa pomiędzy krajami od czasów pierwszej prezydentury Trumpa, bo modele gospodarcze Chin i Ameryki są coraz bardziej niekompatybilne.
Xi Jinping, zamiast pompować pieniądze w stymulowanie krajowej konsumpcji, od czasu pandemii jeszcze mocniej postawił na eksport. Zamiast budować bardziej zbilansowaną gospodarkę i rozszerzać własny rynek, Chiny uzależniły dużą część świata od własnych tanich produktów, co wpływało na łańcuchy produkcji i opłacalność krajowych inwestycji w wielu częściach świata i sektorach (np. na rynku motoryzacyjnym). W obecnej sytuacji Chinom bardzo trudno będzie znaleźć wyjście, które będzie dla nich korzystne i nie będzie wizerunkową porażką.
Przeczytaj także: