Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Mamy deficyt w relacjach z UE” – powiedział Donald Trump, zapowiadając wprowadzenie ceł. Najpierw jednak planuje nałożenie ceł na towary z Chin, Meksyku i Kanady.
„Czy nałożę cła na Unię Europejską? Chcesz prawdziwą odpowiedź, czy powinienem dać ci odpowiedź polityczną?” – powiedział prezydent Donald Trump, odpowiadając na pytania dziennikarzy podczas ceremonii podpisania rozporządzenia ustanawiającego Douga Burguma nowym ministrem zasobów wewnętrznych. „Oczywiście, tak” -potwierdził.
Dodał, że „Unia Europejska potraktowała nas [USA] strasznie. Nie biorą naszych samochodów, nie biorą produktów rolnych. Mamy deficyt w relacjach z UE”.
Donald Trump wskazywał, że „nałożenie ceł może powodować krótkoterminowe zakłócenia”, a „koszty są czasami przenoszone na konsumentów”. Podkreślił jednak, że nie zamierza przejmować się reakcją rynków na jego zapowiedzi.
Prezydent zapowiedział również, że najpierw nałoży dodatkowe 25 proc. cła na dobra z Meksyku i Kanady oraz 10 proc. na towary z Chin. Poinformował, że dla ropy naftowej z Kanady stawka taryf zostanie obniżona do 10 proc. Planuje również wprowadzenie ogólnych ceł na import ropy i gazu spoza USA — miałyby obowiązywać od połowy lutego.
Reuters informuje, że decyzja Trumpa pociągnie za sobą wprowadzenie ceł odwetowych, co może zakłócić roczną dwustronną wymianę handlową USA z trzema dużymi partnerami handlowymi o wartości ponad 2,1 biliona dolarów. Chiny „stanowczo sprzeciwiają się” takim decyzjom Trumpa – przekazał zecznik ambasady Pekinu w Waszyngtonie. Kanada już opracowała katalog produktów amerykańskich, które mogą zostać oclone, ale planuje przeprowadzenie konsultacji publicznych w tej sprawie.
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum również zagroziła odwetem, ale stwierdziła, że „zaczeka z chłodną głową” na ostateczne decyzje i jest gotowa kontynuować z nim dialog na temat granicy. Trump podkreślał, że jego decyzja ma związek nie tylko z gospodarką, ale również z przepływem fentanylu do USA oraz nielegalnym przekraczaniem granicy z Meksykiem przez migrantów. Domaga się „zdecydowanych działań” od sąsiadów w tych dwóch sprawach.
Trump już podczas kampanii wyborczej podkreślał, że będzie dążyć do wprowadzenia ceł w ramach swojej wizji gospodarczej, która ma doprowadzić do „złotej ery” opartej na samowystarczalności rynku w USA. Jego zdaniem cła ochronią amerykańskich przedsiębiorców przed zagraniczną konkurencją.
Ekonomiści są odmiennego zdania. Wyjaśniają, że takie decyzje mogą prowadzić do wzrostu inflacji, wyższych kosztów pożyczek oraz negatywnie wpłynąć na gospodarkę USA.
Jake Colvin, prezes National Foreign Trade Council, która reprezentuje główne amerykańskie firmy w sprawach handlowych, powiedział Reutersowi, że nałożenie ceł na kluczowych amerykańskich partnerów handlowych „może wpłynąć na koszty i dostępność wszystkiego, od awokado po klimatyzatory i samochody, i grozi odwróceniem uwagi naszych relacji od konstruktywnego dialogu”.
Przeczytaj także: