Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Karol Nawrocki otrzymał od Donalda Trumpa propozycję dołączenia do Rady Pokoju, której zadaniem ma być nadzór nad sytuacją na Bliskim Wschodzie – podaje Onet.
Podobną propozycję Donald Trump złożył także m.in. Władimirowi Putinowi oraz Viktorovi Orbánowi. Nie zabrakło także zaproszenia dla białoruskiego przywódcy Alaksandra Łukaszenki.
„Prezydent Putin otrzymał drogą dyplomatyczną propozycję dołączenia do Rady Pokoju. Obecnie analizujemy wszystkie szczegóły tej propozycji. Mamy nadzieję skontaktować się ze stroną amerykańską, aby doprecyzować wszystkie szczegóły” — powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow cytowany przez agencję TASS.
Rada ma koncentrować się na monitorowaniu procesu pokojowego w Strefie Gazy oraz wspieraniu lokalnych władz, tzw. Narodowego Komitetu Administracji Strefy Gazy. Według Trumpa gremium to ma składać się z „palestyńskich technokratów”.
Rada Pokoju w Strefie Gazy ma być międzynarodowym gremium, które miałoby nadzorować proces polityczny, rozmowy pokojowe oraz odbudowę enklawy.
Jak ustaliła agencja AFP, udział w Radzie Pokoju zaproponowano przedstawicielom prawie 60 państw, w tym przywódcom Kanady, Rumunii, Włoch i Turcji.
W piątek Biały Dom ujawnił, że w skład Rady Pokoju, mającej zarządzać Strefą Gazy, wchodzą m.in. sekretarz stanu USA Marco Rubio, specjalny wysłannik Steve Witkoff, zięć prezydenta USA Jared Kushner i były brytyjski premier Tony Blair. Na czele Rady stanie Donald Trump.
Agencja Bloomberga informuje, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa chce, by kraje wpłaciły co najmniej po 1 mld dolarów za stałe członkostwo w jego Radzie Pokoju.
W projekcie napisano, że każdy kraj należący do Rady byłby jej członkiem przez nie więcej niż trzy lata od wejścia statutu w życie. O odnowie członkostwa miałby decydować przewodniczący. Trzyletni okres członkostwa nie dotyczy krajów, które wpłacą do Rady Pokoju ponad 1 mld dolarów w ciągu pierwszego roku wejścia statutu w życie.
Bloomberg podkreślił, że krytycy tego rozwiązania obawiają się, iż Trump próbuje zbudować alternatywę czy wręcz rywala wobec ONZ, którą od dawna potępia.
Jedna z osób zaznajomionych z planem stwierdziła w rozmowie z „Financial Times”, że administracja USA postrzega Radę Pokoju jako „potencjalny substytut ONZ” i „rodzaj równoległego, nieoficjalnego organu zajmującego się konfliktami również poza Gazą”. Według dziennika nowe gremium mogłoby przyglądać się także sytuacji w Ukrainie oraz Wenezueli.
Pierwsze spotkanie Rady Pokoju Gazy ma się odbyć w tym tygodniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii.
Przeczytaj także: