Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Państwa Bliskiego Wschodu szykują się na niespokojne dni i godziny. Spływają informacje o pierwszych atakach na Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn i Kuwejt.
W Jerozolimie i innych najważniejszych miastach na terenie Izraela słychać sygnały ostrzegające przed możliwym kontratakiem. Izraelska armia informuje o wykryciu pocisków wystrzelonych z Iranu w kierunku Izraela. Potwierdzają to irańscy strażnicy rewolucji za pośrednictwem państwowych agencji informacyjnych.
Stany Zjednoczone zamknęły swoje placówki w Jordanii oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich i nakazały personelowi ukrycie się w bezpiecznym miejscu. Niespokojnie jest między innymi w Bahrajnie, gdzie stacjonują amerykańskie wojska. Tamtejsza agencja informacyjna podaje wiadomości o atakach skierowanych na cele w granicach kraju.
„Krajowe Centrum Komunikacyjne (NCC) poinformowało, że miały miejsce ataki na obiekty i instalacje znajdujące się na terytorium Królestwa, przeprowadzone spoza jego granic, co stanowi rażące naruszenie suwerenności i bezpieczeństwa Bahrajnu. Właściwe organy bezpieczeństwa i wojskowe natychmiast uruchomiły plany reagowania kryzysowego i podjęły niezbędne działania w terenie” – podała Bahrain News Agency. Irańska telewizyjna agencja IRIB podaje, że trafione zostało centrum serwisowe amerykańskiej armii w Bahrajnie.
„W niektórych częściach Bahrajnu, wyspiarskiego kraju w Zatoce Perskiej, gdzie znajduje się siedziba Centralnego Dowództwa Sił Morskich Stanów Zjednoczonych i Piątej Floty, rozległy się syreny alarmowe. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Bahrajnu wysłało alerty na telefony komórkowe, w których wezwało obywateli i mieszkańców do »zachowania spokoju i udania się do najbliższego bezpiecznego miejsca«.” – relacjonuje New York Times.
Pod ostrzałem znajduje się również Katar, kolejny z sojuszników USA w regionie. Tamtejsze władze przyznają, że zestrzeliwują rakiety wymierzone w swoje terytorium.
Przeczytaj także:
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zabrał głos po ataku na Iran.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu opublikował nagranie po ataku na Iran. Rozpoczął „operację, by usunąć egzystencjalne zagrożenie ze strony irańskiego reżimu”.
„Dziękuję naszemu wielkiemu przyjacielowi, prezydentowi Donaldowi Trumpowi, za jego historyczne przywództwo” – stwierdził izraelski lider.
„Przez 47 lat reżim ajatollahów krzyczał »Śmierć Izraelowi«, »Śmierć Ameryce«. Przelał naszą krew, zamordował wielu Amerykanów i dokonał masakry własnego narodu. Ten morderczy reżim terrorystyczny nie może posiadać broni jądrowej, która pozwoliłaby mu zagrozić całej ludzkości” – stwierdził Netanjahu, zwracając się do Izraelczyków.
„Apeluję do Was, obywatele Izraela, o słuchanie poleceń Dowództwa Frontu Wewnętrznego. W nadchodzących dniach, w ramach operacji »Ryk Lwa«, wszyscy będziemy musieli wykazać się wytrwałością i hartem ducha. Będziemy stać razem, razem będziemy walczyć i razem zapewnimy wieczność Izraelowi” – mówił premier Izraela.
Netanjahu wyraził nadzieję, że atak może „stworzyć warunki, w których dzielny naród irański będzie mógł wziąć swoje losy w swoje ręce”.
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Przeczytaj także:
Po ataku Izraela i USA na Iran premier Donald Tusk opublikował oświadczenie, informując, że na razie polscy obywatele są bezpieczni.
„Odebrałem meldunki MON i MSZ w związku z atakiem Izraela i USA na Iran. W tej chwili nasi obywatele, w tym personel polskiej ambasady w Teheranie, są bezpieczni, ale jesteśmy przygotowani na różne scenariusze. Jedność Polaków w kwestii bezpieczeństwa jest dziś szczególnie ważna” – napisał premier na X.
Wydział Konsularny polskiej ambasady w Izraelu pozostaje zamknięty dla odwiedzających do odwołania – poinformowała w sobotę rano ambasada.
Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych, poinformował, że Agencja Wywiadu i Służba Wywiadu Wojskowego „we współpracy z sojuszniczymi służbami przekazują na bieżąco odpowiednim instytucjom informacje o sytuacji w Iranie i regionie”.
28 lutego rano Izrael przypuścił „prewencyjny atak” na Iran – poinformował minister obrony Izraela Israel Kac. Dodał, że ze skutkiem natychmiastowym wprowadził „stan wyjątkowy w całym kraju”. Iran szykuje się do odwetu za sobotni atak Izraela; będzie on miażdżący – powiedział agencji Reutera przedstawiciel władz irańskich, chcący zachować anonimowość.
Donald Trump w oświadczeniu w mediach społecznościowych powiedział: „Naszym celem jest obrona narodu amerykańskiego poprzez wyeliminowanie bezpośredniego zagrożenia ze strony reżimu irańskiego, okrutnej grupy bardzo twardych, strasznych ludzi. Ich groźne działania bezpośrednio zagrażają Stanom Zjednoczonym, naszym żołnierzom, naszym bazom zagranicznym i naszym sojusznikom na całym świecie”.
Przeczytaj także:
W sobotę rano armia izraelska i siły USA w regionie zbombardowały cele w Iranie. Zbombardowana została m.in. siedziba dowództwa wywiadu Gwardii Rewolucyjnej.
Izrael przypuścił „prewencyjny atak” na Iran – poinformował w sobotę rano minister obrony Izraela Israel Kac. Dodał, że ze skutkiem natychmiastowym wprowadził „stan wyjątkowy w całym kraju”.
Irańskie media państwowe poinformowały, że w Teheranie słychać było eksplozje. Zaatakowana została m.in. siedziba wywiadu Gwardii Rewolucyjnej (IRGC), a także cele w centrum Teheranu.
Mieszkańcy Teheranu zgłaszali, że widzieli dym unoszący się z dzielnicy, w której znajduje się pałac prezydencki i Rada Bezpieczeństwa Narodowego.
Zaatakowane zostały także inne miasta w Iranie m.in. Kom, Isfahan, Kermanshah i Karaj.
W atakach rakietowych na Iran uczestniczą też siły USA w regionie. Źródła izraelskie potwierdziły agencji Reuters, że operacja była planowana od miesięcy we współpracy z Waszyngtonem, a data rozpoczęcia została ustalona kilka tygodni temu.
Amerykańskie źródła, cytowane przez New York Times, twierdzą, że ataki będą znacznie bardziej rozległe niż amerykański atak z czerwca ubiegłego roku, który był wymierzony w trzy oddzielne irańskie obiekty jądrowe. Jeden z amerykańskich urzędników powiedział, że dziesiątki amerykańskich ataków są przeprowadzane przez samoloty bojowe z baz i lotniskowców w całym Bliskim Wschodzie. I że ataki mogą potrwać kilka dni.
Prezydent Donald Trump w wideo opublikowanym na platformie Truth Social powiedział: „Naszym celem jest obrona narodu amerykańskiego poprzez wyeliminowanie bezpośredniego zagrożenia ze strony reżimu irańskiego, okrutnej grupy bardzo twardych, strasznych ludzi. Ich groźne działania bezpośrednio zagrażają Stanom Zjednoczonym, naszym żołnierzom, naszym bazom zagranicznym i naszym sojusznikom na całym świecie”.
Jednocześnie wezwał irański naród do „przejęcia władzy” po zakończeniu działań wojskowych.
„To prawdopodobnie jedyna szansa dla waszego pokolenia” – powiedział. „Przez wiele lat prosiliście Amerykę o pomoc, ale nigdy jej nie otrzymaliście. Żaden prezydent nie był skłonny zrobić tego, co ja zamierzam zrobić dziś wieczorem. Teraz macie prezydenta, który daje wam to, czego pragniecie, więc zobaczymy, jak zareagujecie”.
W momencie ataku izraelskie siły zbrojne wysłały do wszystkich obywateli ostrzeżenie, aby pozostali w pobliżu schronów. „To ostrzeżenie ma przygotować społeczeństwo na ewentualność wystrzelenia rakiet w kierunku państwa Izrael” – poinformowały izraelskie siły zbrojne.
Najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, nie przebywa w Teheranie i został przeniesiony do „bezpiecznej lokalizacji” – dowiedziała się agencja Reuters od irańskiego urzędnika.
Jednocześnie irańscy urzędnicy przekazali Reutersowi, że „Teheran szykuje się do odwetu; odpowiedź będzie miażdżąca”.
Jak pisze Jerusalem Post, jednym z celów ataków jest „likwidacja zagrożeń dla Izraela, ze szczególnym uwzględnieniem wyrzutni rakietowych i baz bezzałogowych statków powietrznych”.
25 lutego polski MSZ wezwał wszystkich obywateli RP do natychmiastowego opuszczenia Iranu.
New York Times cytuje przedstawicieli władz USA, którzy przewidywali szybką reakcję Iranu i ataki rakietowe na amerykańskie bazy i ambasady w regionie. Spodziewali się także, że ugrupowania paramilitarne wspierane przez Teheran również zaatakują amerykańskie interesy w regionie. Powodem tak znacznej mobilizacji wojskowej sił USA na Bliskim Wschodzie była między innymi chęć ochrony amerykańskich baz przed ewentualnym kontratakiem Iranu.
Jak pisał w piątek 27 lutego Jakub Szymczak w OKO.press, są trzy opcje ataku USA na Iran, a szef Dowództwa Centralnego amerykańskich sił zbrojnych przedstawił je Donaldowi Trumpowi. To ustalenia telewizji ABC i portalu Axios.
Dziennikarze podają również, że zdaniem wielu osób z otoczenia prezydenta USA w ataku przewodnią rolę powinien odegrać Izrael. Według doniesień ABC i Axiosa jeden z najwyższych rangą amerykańskich wojskowych generał Dan Caine, ostrzegł Trumpa, że zaatakowanie Iranu może doprowadzić do przeciągającego się konfliktu i mocno nadwyrężyć zapasy rakiet obrony powietrznej.
Mimo to prezydent USA przekonuje o potrzebie reakcji na rzekome prace nad irańskimi pociskami o zasięgu obejmującym Stany Zjednoczone. Zdaniem sekretarza stanu Marco Rubio Iran znajduje się „na drodze do opracowania broni, która mogłaby dotrzeć do kontynentalnej części USA.” Według Waszyngtonu atak Iranu będzie możliwy już „wkrótce”.
Według niektórych źródeł agencji Reutera w analizach amerykańskiego wywiadu nie ma dowodów na wystąpienie takiego ryzyka. Reuters podaje, że oficjalne dokumenty wskazują na możliwość powstania takiej broni, ale z perspektywą roku 2035. Na razie pewne jest to, że Iran zbudował infrastrukturę pozwalającą na wystrzeliwanie satelitów w przestrzeń kosmiczną, która w przyszłości, po modyfikacjach, mogłaby posłużyć również pociskom balistycznym.
W czwartek 26 lutego zakończyła się kolejna tura rozmów w Genewie, w której brały udział delegacje USA i Iranu. Obie utrzymują, że w żadnym momencie nie rozmawiały ze sobą bezpośrednio, a jedynie za pośrednictwem szefa dyplomacji Omanu.
„Obie strony dalej podtrzymują iluzję, że nie rozmawiają w Genewie bezpośrednio, by Irańczycy mogli pokazywać swoim obywatelom, że z Amerykanami się nie rozmawia. Jasne jest, że za kulisami dochodzi do spotkań twarzą w twarz. Nie jest natomiast jasne, czy spotkania te prowadzą do czegokolwiek innego niż wybuch wojny” – pisał na naszych łamach Jakub Szymczak. Jak ocenia, negocjacje mogły nie doprowadzić do wyczekiwanego przełomu. Trump nadal przekonuje o śmiertelnym zagrożeniu ze strony Iranu, choć wcześniej oceniał, że irański program jądrowy został całkowicie zniszczony przez USA w atakach z czerwca 2025 roku.
„Wszyscy zachowują się tak, jakby wojna była nieunikniona. Dalej nie widać szybkiej ścieżki, na której obie strony mogłyby zbliżyć swoje stanowiska do siebie. Jeśli ma się to zmienić, kolejna szansa w przyszłym tygodniu w Wiedniu (jeśli Trump w międzyczasie nie zmieni zdania i nie zarządzi ataków). W międzyczasie znów pozostaje nam w napięciu śledzić kolejne dwuznaczne sygnały z jednej i drugiej strony” – pisze Szymczak.
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Przeczytaj także:
Mateusz Morawiecki trafi przed partyjną komisję etyki, co może skończyć się zawieszeniem go w prawach członka. Podobny los może czekać trzech innych polityków PiS. Powodem jest ostra wymiana zdań z Patrykiem Jakim i konflikt między frakcjami w partii.
Mateusz Morawiecki trafi przed partyjną komisję etyki po tym, jak w ostrych słowach odpowiedział Patrykowi Jakiemu na jego wypowiedź podczas czwartkowego spotkania ze studentami w Lublinie. Jeden z jego uczestników zapytał Jakiego, czy gwarantuje, że w razie powrotu PiS do władzy Polska nie zaciągnie pożyczki podobnej do programu SAFE.
Przeczytaj także:
„Proszę spojrzeć na stanowisko partii. My mimo całej tej propagandy twardo zachowujemy się tak jak trzeba. Żadne sondaże, żaden szantaż finansowy – nic na nas finalnie nie wpłynie. Wyciągnęliśmy wnioski. Nie ukrywam, że bałem się tego, jak zachowa się nasza partia, ale teraz jestem podbudowany. Oczywiście jest kilku posłów u nas, którzy zachowują się inaczej, którzy nie uczą się i nie wyciągają wniosków” – stwierdził Jaki.
O SAFE pozytywnie wypowiadał się między innymi Michał Dworczyk, były szef kancelarii Morawieckiego z czasów, gdy ten był premierem. Sam Morawiecki w Kanale Zero stwierdził, że „nie kupuje się kota w worku”, ale nie odrzucił definitywnie perspektywy przystąpienia do krytykowanego przez wielu polityków PiS programu. Były premier, widocznie dotknięty wypowiedzią Jakiego, postanowił odpowiedzieć mu na platformie X (Twitter):
„Skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN? Dopiero gdy cokolwiek się robi, to w ogóle jest szansa na ich popełnienie. Od dłuższego czasu zajmujecie się głównie krytykowaniem — i to nie Donalda Tuska, a dorobku rządu PiS z lat 2015-2023. Rządu, w którym sami byliście. To właśnie dlatego od wygranych wyborów prezydenckich tak bardzo spada nam poparcie” – pisał Morawiecki.
„W związku z wczorajszym naruszeniem wydanego przez kierownictwo PiS zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw następujących posłów: p. Mateusza Morawieckiego, p. Ireneusza Zyski i p. Mirosławy Stachowiak-Różeckiej. Wypowiedzi i wpisy innych członków partii, w tym sprawa p. Patryka Jakiego, są wciąż analizowane ze względu na złożony kontekst. Do komisji etyki trafiła już wcześniej sprawa p. Jacka Kurskiego w związku z jego wypowiedzią w jednym z programów telewizyjnych” – poinformował w piątek po południu rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.
Ireneusz Zyska i Mirosława Stachowiak-Różecka również wzięli udział w wymianie postów na platformie X.
„Panie pośle, przyznaję, że odwagi Panu nie brakuje, ale to nie wystarczy, żeby być mężem stanu. Dobrze, że bierze Pan przykład z Mateusza Morawieckiego i spotyka się ze studentami. Wskazana jest praca nad rozwojem osobistym. Klasy Mateusza Morawieckiego jednak Pan nie osiągnie”- pisał Zyska.
Kurski z kolei już wcześniej był na cenzurowanym za krytykę politycznego środowiska Mateusza Morawieckiego.
W tle decyzji Kaczyńskiego znajduje się ciągnący się od miesięcy konflikt pomiędzy partyjnymi frakcjami. Pierwsza z nich, pozostająca po stronie Morawieckiego, nazywana jest M&M-sami. Po drugiej stronie mają znajdować się Jacek Kurski, Przemysław Czarnek i sam prezes PiS Jarosław Kaczyński, którzy w politycznym żargonie nazywani są „maślarzami”. Według obserwatorów sceny politycznej tarcia spowodowane są dołującymi wynikami sondażowymi. PiS traci między innymi na wzmacniającej się pozycji Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej.
Przeczytaj także:
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ