0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:07 06-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Robert Kowalews...

Tusk o zatrzymaniu żołnierzy: „budzi gniew”. Kosiniak-Kamysz tłumaczy się na konferencji

Szef rządu zareagował na opisaną przez Onet sprawę 3 żołnierzy zatrzymanych przez Żandarmerię Wojskową po oddaniu serii strzałów ostrzegawczych na granicy

„Odebrałem meldunek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie Prokuratury i Żandarmerii Wojskowej wobec naszych żołnierzy budzi uzasadniony niepokój i gniew ludzi. Oczekuję szybkich wniosków i decyzji organizacyjnych, prawnych oraz personalnych.” – napisał w serwisie X premier Donald Tusk.

Jeszcze w nocy ze środy na czwartek 6 czerwca w podobnym duchu wypowiadał się w mediach społecznościowych szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. „Zatrzymanie żołnierzy oddających strzały alarmowe w kierunku atakujących migrantów jest nie do przyjęcia. Działania Żandarmerii Wojskowej wobec zatrzymanych zostaną bezwzględnie wyjaśnione. Żołnierze stojący na straży bezpieczeństwa państwa muszą być pewni, że procedury prawne ich chronią. Będę zawsze stał po stronie honoru” – napisał minister.

Po wpisie Tuska Kosianiak-Kamysz wystąpił na konferencji prasowej. Przyznał, że był poinformowany o sprawie. I że to dowódca Wojskowej Grupy Zadaniowej „Podlasie” (do 29 marca był nim gen. bryg. Rafał Miernik) zadecydował o „skierowaniu materiału, który otrzymał od Straży Granicznej do Żandarmerii Wojskowej, a ta podjęła kolejne decyzje o skierowaniu sprawy do pionu wojskowego prokuratury” – mówił minister.

Chodzi o opisaną przez Onet sprawę trzech żołnierzy zatrzymanych przez Żandarmerię Wojskową po oddaniu tzw strzałów ostrzegawczych w kierunku grupy ok. 50 mężczyzn usiłujących siłowo przekroczyć granicę polsko-białoruską. Łącznie oddali 43 strzały – nikt nie został poszkodowany. Sytuacja miała miejsce na przełomie marca i kwietnia. Dwóch z trzech zatrzymanych żołnierzy zostało oskarżonych przez prokuraturę o przekroczenie uprawnień i narażenie życia innych osób.

„Jest prowadzone dochodzenie w sprawie przekroczenia uprawnień na wniosek dowódcy WZZ Podlasie – mówił na konferencji Kosiniak-Kamysz. ”Jeśli ktokolwiek z dowódców analizuje i ma jakieś wątpliwości, to jest zobowiązany do podjęcia działań. I tak się stało w tym wypadku" – dodał minister. Podkreślił, że wojsko w samym tylko maju użyło broni ponad 700 razy.

Według Kosiniaka-Kamysza żołnierze będący obiektem zainteresowania prokuratury nie zostali pozostawieni sami sobie – jak wynikało z publikacji Onetu. „Od razu po tamtym zdarzeniu dowódca 1. Warszawskiej Brygady Pancernej gen. Artur Kozłowski udał się na miejsce, do swoich żołnierzy, z prawnikiem i psychologiem. Przez cały czas informowani są żołnierze, którzy są zawieszeni, o możliwej dostępności prawnika, o pomocy dla nich” – mówił Kosiniak-Kamysz.

„Po tym zdarzeniu gen. Kozłowski wydał kolejne rozkazy dotyczące użycia broni, bo żołnierze przy granicy mogą używać broni. Te przepisy są jasno określone, choć moim zdaniem wymagają one zmiany” – zaznaczył minister. Podkreślał, że żołnierze zostali zatrzymani, ale nie zostali aresztowani. A działania prokuratury określił mianem „nadgorliwości”.