Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premier Donald Tusk w rozmowie z brytyjskim dziennikiem mówi, że „surowa i rozszerzająca” interpretacja Europejskiej Konwencji Praw Człowieka utrudnia zarządzanie migracjami. „Jeśli 46 sygnatariuszy Konwencji nie może dojść do porozumienia w sprawie jej reformy, to całkiem rozsądnym rozwiązaniem jest po prostu ją wypowiedzieć” – uważa Tusk.
Premier Donald Tusk udzielił dużego wywiadu brytyjskiemu dziennikowi „The Sunday Times”, czyli niedzielnemu wydaniu „The Times”. Tusk rozmawiał z gazetą o wojnie w Ukrainie, bezpieczeństwie europejskim i wyzwaniach związanych ze skutecznym zarządzaniem migracjami w Europie.
Jego zdaniem migracja to nie tylko „największe zagrożenie” przed którym stoi Zachód i UE, ze względu na „coraz trudniejsze relacje etniczne i kulturowe w naszych społeczeństwach”. Zarządzanie migracjami utrudnia zbyt restrykcyjny reżim praw człowieka wynikający z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
„Wczoraj przez godzinę rozmawiałem m.in. z Giorgią Meloni [premierką Włoch – red.] i Mette Frederiksen [premierką Danii – red.] na temat możliwości deportacji skazanych przestępców, gwałcicieli lub terrorystów (...) W niektórych krajach jest to nadal niemożliwe ze względu na orzeczenia sądów, zgodnie z którymi prawa człowieka są znacznie ważniejsze niż bezpieczeństwo” – relacjonował Tusk.
Podkreślił, że problem jego zdaniem wynika z surowej i rozszerzającej interpretacji Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPC). Polska, wraz z Włochami i Danią, naciska na reformę Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który nadzoruje jej przestrzeganie – zwraca uwagę „The Sunday Times”.
„Jeśli 46 sygnatariuszy konwencji nie może dojść do porozumienia w sprawie jej reformy, całkiem rozsądne jest rozważenie po prostu jej opuszczenia” – miał powiedzieć Tusk w wywiadzie.
O tym, jak fatalne skutki miałby taki krok, pisze w OKO.press Anna Wójcik:
Przeczytaj także:
Główna część wywiadu była poświęcona kwestii wojny w Ukrainie i zagrożeń ze strony Rosji. Tusk mówił m.in. o tym, że jest przekonany, że Ukraińcy są w stanie walczyć o swoją wolność jeszcze nawet przez dwa-trzy lata. Kijów bardzo obawia się jednak tego, że wojna będzie trwała dłużej.
„Nie mam wątpliwości, że Ukraina przetrwa jako niepodległe państwo” – powiedział Donald Tusk dziennikowi. „Ale głównym pytaniem jest to, ile jeszcze będzie ofiar tej wojny. Prezydent Zełenski powiedział mi [w czwartek podczas spotkania przy okazji szczytu UE w Brukseli – red.], że ma nadzieję, że wojna nie będzie trwała jeszcze dziesięciu lat i że Ukraina jest gotowa walczyć jeszcze dwa, trzy lata” – mówił Tusk.
Tusk przestrzegł też, że jego zdaniem Wielka Brytania znalazłaby się na linii ognia, gdyby Kreml zaatakował kraj należący do NATO. Dodał, że jest „zszokowany” poziomem „beztroski” Brytyjczyków, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. Nawiązał do sprawy podpaleń nieruchomości i samochodu niegdyś należącego do premiera Keira Starmera. Brytyjskie służby podejrzewają, że za atakami stoi Rosja.
„Problem polega na tym, że nikogo w Wielkiej Brytanii jakoś szczególnie nie zaskoczyła ta wiadomość. Szczerze mówiąc, byłem w szoku” – powiedział Tusk. „Kiedy informacja ta pojawiła się w brytyjskiej prasie, reakcja była taka, jakby chodziło o mecz piłki nożnej pomiędzy Arsenałem a Liverpoolem. Ale jeśli Rosjanie są gotowi i zdolni do zorganizowania czegoś takiego, oznacza to, że są gotowi i zdolni do wszystkiego” – mówił Tusk.
Premier podkreślił też, że jeśli Rosja zdecydowałaby się na rozmieszczenie w Kaliningradzie swoich nowych pocisków hipersonicznych Oresznik, zagrożona byłaby niemal cała Europa.
„Dlatego nie można żyć w słodkiej iluzji, że jest się daleko od nich [od Rosji – red.] i że to nie jest wasza wojna, tylko Ukrainy lub Polski” – mówił Tusk.
Tusk był też pytany o sprawę ekstradycji Wołodymyra Ż., ukraińskiego nurka podejrzanego o wysadzenie gazociągu Nord Stream 1 i 2 w 2022 roku. Zdaniem premiera, Ukraina ma prawo atakować cele powiązane z Rosją gdziekolwiek w Europie i to właśnie dlatego warszawski sąd nie zgodził się na ekstradycję Ukraińca.
Podkreślił, że nie jest „naiwny” i wie, że niektórzy w Europie chcieliby powrotu do robienia interesów z Rosją.
„Kiedy słyszę, jak niektórzy politycy w Europie mówią: »Musimy już dziś zacząć myśleć o tym, jak odbudujemy nasze stosunki z Rosją w przyszłości«, jestem zbyt stary i nie jestem naiwny, by wiedzieć, że to oznacza, że niektórzy w Europie chcą przywrócenia działania Nord Stream. Po to, żeby robić dobry biznes na ropie i gazie z Rosji. Dla mnie to zawsze jest dzwonek alarmowy” – podkreślił premier.
Przeczytaj także: