Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Szpitale będą miały pół roku na renegocjację kontraktów z medykami – ogłosił premier Donald Tusk. Chodzi o maksymalne stawki godzinowe i ograniczenie liczby etatów
Podczas publicznej części posiedzenia rządu premier Donald Tusk zapowiedział przyspieszenie w sprawie reformy płac lekarzy. „Polacy w przygniatającej większości, także lekarze, z którymi cały czas rozmawiamy, chcą mieć system, w którym nikt nie będzie podejrzewał środowiska medycznego o nadużywanie władzy, nadużywanie pieniędzy” – mówił Tusk.
Jak dodał, rząd chce ukrócić metody, które zbudowały grupę milionerów, którzy korzystają z różnych luk w systemie. Chodzi o pracę równolegle na kilku etatach, fikcyjne 72-godzinne dyżury, czy oferowanie dostępności w wielu miejscach naraz.
Szef rządu przekazał, że maksymalna liczba etatów zostanie ograniczona do dwóch, a wynagrodzenie w skali roku nie przekroczy miliona. Nowa stawka godzinowa wyniesie 240 zł brutto, a minimalny wymiar zatrudnienia to pół roku.
Najważniejsza zapowiedź dotyczy jednak tempa wprowadzenia zmian. 12-miesięczny okres przejściowy rząd chce skrócić do pół roku. „Nowe umowy będą już w tym rygorze nowej ustawy. Umowy stare, które nie wygasają jeszcze w tej chwili, będą wymagały dużo pracy od jednostek. To jest poważny wysiłek, ale postanowiliśmy z panią minister, aby w tym projekcie jednak skrócić czas przygotowania wszystkich jednostek do nowego systemu i to nie będzie 12 miesięcy, tylko maksimum sześć miesięcy” – mówił szef rządu.
Reforma płac lekarzy to odpowiedź rządu na aferę w Szpitalu Południowym w Warszawie. Przed wakacjami portal Zero.pl ujawnił, że młody lekarz-rezydent Dawid Kacprzyk zarabiał horrendalne sumy na abstrakcyjnych i fałszywych dyżurach na SOR, którym kierował, trwających nawet 96 godzin ciągiem. Kacprzyk był powiązany z warszawskimi strukturami KO, a w Szpitalu Południowym miał dodatkowo stworzyć prywatny salonik VIP dla „swoich”. Afera zatrzęsła nie tylko stołecznym magistratem, w którym dymisje złożyły dwie wiceprezydentki, ale także rządem. I właśnie dlatego Donald Tusk polecił ekspresowe rozprawienie się z patologiami w ochronie zdrowia. Najpierw rząd przyjął ustawę o jawności lekarskich płac, drugim krokiem miała być właśnie reforma sposobu zatrudniania i wynagradzania medyków. W wakacje temat przycichł, wrócił na nagłówki mediów dopiero w ostatnich dniach za sprawą rozmowy z Dawidem Kacprzykiem, nagranej ukrytą kamerą przez dziennikarzy portalu Zero.pl. Lekarz uznał, że „ma w dupie” aferę. Ubolewał głównie nad tym, że nie może już jeździć swoim Porsche Panamera, bo wzbudziłoby to zbyt duże zainteresowanie.
Przeczytaj także: