Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Komunikator Telegram dawał duże poczucie bezpieczeństwa zarówno opozycjonistom walczącymi z autorytarnymi reżimami, jak i pospolitym przestępcom. I właśnie to drugie może zaprowadzić twórcę tego serwisu do francuskiego więzienia
Aresztowany w sobotę 25 sierpnia na lotnisku Le Borquet pod Paryżem rosyjski miliarder technologiczny Pawieł Durow usłyszał zarzuty współudziału m.in. w przestępstwach pedofilskich, praniu brudnych pieniędzy i handlu narkotykami. Durow nie uczestniczył bezpośrednio w żadnym z tych procederów, ale zarzuty są bardzo poważne. Durow ma bowiem odpowiadać jako twórca i właściciel komunikatora Telegram, za pośrednictwem którego dochodziło do wskazanych przez francuskich śledczych przestępstw. A współwinnym ma czynić Durowa to, że konsekwentnie odmawiał współpracy z organami ścigania – przede wszystkim nie udostępniając im danych użytkowników podejrzanych o popełnienie przestępstw.
Aresztowanie Durowa ma spory wpływ na nastroje milionów użytkowników Telegrama. Ten popularny szyfrowany i dający dość wysokie gwarancje anonimowości użytkowników komunikator jest wykorzystywany do bardzo różnych celów.
W zaatakowanej przez Rosję Ukrainie pełni rolę jednego z ważniejszych social mediów – tam na przykład pojawiają się oficjalne oświadczenia władz dotyczące rosyjskich ataków, tam też toczy się spora część ukraińskiej debaty polityczno-społecznej. Rosyjska armia używa z kolei Telegrama jako nieoficjalnego, za to względnie niezawodnego (i uważanego za względnie bezpieczny) kanału komunikacji, gdy zawodzi zwykła wojskowa łączność – co w realiach wojny w Ukrainie zdarza się regularnie. Telegram bywał używany przez polityków opozycji demokratycznej z różnych krajów świata – w tym Polski – jako kanał potencjalnie trudny do infiltracji przez podległe obozom rządowym służby. Telegram jest też jednym z głównych kanałów łączności wykorzystywanych przez obrońców praw człowieka na granicy polsko-białoruskiej.
Jednocześnie jednak – dokładnie z tych samych powodów – jest to również komunikator bardzo powszechnie wykorzystywany przez przestępców. Również z niemal całego świata.
Sam Durow natomiast to postać zarówno kontrowersyjna, jak i niejednoznawcza. Miliarder pozostaje w otwartym konflikcie z władzami Rosji od 2014 roku, kiedy to odmówił udostępnienia im danych użytkowników swego pierwszego serwisu społecznościowego, czyli VKontakte – będącego rosyjskim odpowiednikiem Facebooka. Opuścił wtedy Rosję i od tego czasu jest konsekwentnym krytykiem Putina i putinizmu. Telegram – będący jak na swoje czasy relatywnie bezpiecznym komunikatorem – promował jako idealne narzędzie dla opozycjonistów chcących przeciwstawić się autorytarnym reżimom – w Rosji i nie tylko. Telegram rzeczywiście takim narzędziem był i pod wieloma względami nadal jest – głównie w krajach byłego Związku Radzieckiego, przede wszystkim w Rosji, Ukrainie i Białorusie.
Zarazem jednak Telegram stał się jednym z komunikatorów najczęściej używanych przez przestępców – i to bardzo poważnego kalibru. Polityka władz firmy polegająca na konsekwentnym odmawianiu współpracy z jakimikolwiek organami ścigania poddawana była w związku z tym wielokrotnie ostrej krytyce. A sam Durow znalazł się w rejestrach poszukiwanych przez kilka krajów – niemających nic wspólnego z autorytarnymi reżimami, których monopol informacyjny miał przełamywać Telegram.