0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:16 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.plFot. Krzysztof Zatyc...

Tysiące martwych ryb w Dolinie Bobru. RDOŚ zawiadamia prokuraturę

Jezioro Pilchowickie zostało opróżnione z wody, żeby Tauron mógł naprawić tutejszą zaporę. Podczas osuszania zniszczono jednak cały ekosystem. Kontrola RDOŚ wykazała szereg nieprawidłowości i zaniedbań

Co się wydarzyło

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przeprowadziła kontrolę na Jeziorze Pilchowickim na Dolnym Śląsku. Na przełomie czerwca i lipca podczas ostatniego etapu osuszania zbiornika, niezbędnego do naprawy zapory, zginęły tysiące ryb. A to wszystko na terenie chronionego obszaru Natura 2000, w Parku Krajobrazowym Doliny Bobru, gdzie żyje wiele zwierząt, które korzystają z rzeki, w której najprawdopodobniej umarł cały ekosystem. Inwestycją i pracami zarządzała spółka Tauron Ekoenergia.

Kontrolerzy z RDOŚ ustalili, że na placu budowy nadzór przyrodniczy miał charakter wybiórczy. Nie wyznaczono bowiem specjalistów, którzy oceniliby ryzyko dla tamtejszej fauny. „Nadzór ornitologiczny z góry założył brak zagrożeń dla lęgów, nie uwzględniając wyników wcześniejszych inwentaryzacji przyrodniczych oraz występujących w okresie lęgowym wahań poziomu wody” – stwierdził RDOŚ. Co więcej, sprzęt budowlany skierowano w koryto rzeki, bez uprzedniego sprawdzenia dna przez ichtiologa, co mogło zniszczyć zimowiska gatunków dennych. Mimo pogarszających się warunków bytowych ryb oraz zaleceń nadzoru zoologicznego nie wstrzymano też zrzutu wody, co miało katastrofalne skutki. W rezultacie zebrano i przekazano do utylizacji 23,47 ton martwych ryb, a akcja ratunkowa ocaliła zaledwie około 2,22 tony żywych zwierząt.

„Wyniki kontroli i postępowania wyjaśniającego wskazują na naruszenia obowiązujących warunków, co miało negatywny wpływ na środowisko. Zaniechanie działań ochronnych doprowadziło do naruszenia warunków decyzji derogacyjnych i postanowienia naturowego” – napisali pracownicy RDOŚ.

I skierowali sprawę do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim. Zarzucają spółce spowodowanie zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach oraz wykonywanie czynności wbrew warunkom określonym w zezwoleniach na odstępstwa w stosunku do gatunków chronionych.

Jaki jest kontekst

O cmentarzysku w Dolinie Bobru pisała już w lipcu w OKO.press Katarzyna Kojzar. „Na naszych oczach te zwierzęta umierały, próbując łapać tlen. Widok był makabryczny” — tak sytuację opisywał wówczas Igor Glinda, wędkarz, właściciel agroturystyki w dolinie rzeki Bóbr. „Nie chodzi tylko o ryby, ale też o bezkręgowce, płazy, gady, ptactwo wodne, które zniknęło momentalnie z tego odcinka rzeki” – dodawał. Straty dla całego ekosystemu są dziś trudne do oszacowania, ale poprzednia akcja spuszczenia wody, przeprowadzona w 1977 roku, zabiła życie na rzece Bóbr na wiele lat. Tauron w oświadczeniach wysyłanych do mediów przekonywał, że sytuacja była nie do uniknięcia, a o skali tragedii przesądziły przedłużające się upały. Według mieszkańców można było zadbać o zmniejszenie skali tragedii. „Przecież można było przewidzieć, że w okresie letnim temperatury będą najwyższe. Dlaczego nie zostało to przeprowadzone tak, aby końcowy etap spuszczania wody odbył się na przykład wczesną wiosną, kiedy mamy jeszcze duże pokłady śniegu w górach? Albo jesienią, kiedy temperatura wody jest niższa? Takie warunki byłyby znacznie korzystniejsze. Robiono dla tej inwestycji profesjonalne analizy, przecież to są fachowcy, wiedzieli, co może się stać. Ale dopóki tabelki w Excelu i wyniki finansowe dalej będą decydowały o przebiegu tego typu projektów, będzie się to kończyło w ten sposób – śmiercią ekosystemów” — mówił OKO.press Igor Glinda.

Przeczytaj także: