Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Tysiące martwych ryb spłynęło wodami rzeki Wkry. Przyczyną były zanieczyszczenia z pól uprawnych.
O tysiącach martwych ryb na rzece Wkra od tygodnia alarmowali mieszkańcy mazowieckiego Lubowidza, Brudnic i Poniatowej, którzy na początku próbowali ratować ryby na własną rękę. Alarmowali też o gęstej, brunatnej cieczy w wodzie. Sytuacja znacznie pogorszyła się w weekend. Wtedy zaczęły spływać relacje o potężnej liczbie martwych ryb. Zareagowała straż pożarna, a sobotę w gminie Lubowidz zebrał się sztab kryzysowy.
Według służb na rzece wystąpiło zjawisko przyduchy, czyli braku tlenu w wodzie. Wskazywała na to powiatowa Kontrola Nadzoru Wody w Żurominie. Przyczyną mogą być zanieczyszczenia spływające po ulewnych deszczach z okolicznych pól. Do wystąpienia przyduchy dokładają się między innymi nawozy azotowe oraz fosforowo-potasowe, które obniżają utlenienie wody. W wyniku procesu eutrofizacji na morzu i w zbiornikach wodnych mogą powstawać martwe strefy, a w rzekach następować zjawiska masowego wymierania ryb.
Na rzece pracują strażacy, wyposażeni w aeratory, czyli urządzenia natleniające wodę. Jednocześnie Urząd Wojewódzki w Warszawie apeluje o włączenie się wędkarzy w pomoc służbom.
„Na rzece Wkra zostały uruchomione cztery aeratory, aby poprawić stan natlenienia wody. W związku z brakiem poprawy zostały uruchomione kolejne urządzenia. Łącznie działa już sześć aeratorów. Państwowa Straż Pożarna i Ochotnicza Straż Pożarna w dalszym ciągu wspiera odławianie śniętych ryb tam, gdzie służby lokalne nie dają rady. Z ustaleń służb wynika, że to brak tlenu jest odpowiedzialny za sytuację na rzece. Natomiast nie ma w wodzie żadnych substancji ropopochodnych ani komunalnych. Szczegółowe wyniki padań próbek wody pobranych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie będą znane po weekendzie. Wojewoda mazowiecki współpracuje z samorządami zlokalizowanymi nad Wkrą i jest w gotowości, żeby skierować dalsze wsparcie jeśli lokalne władze zgłoszą taką potrzebę” – czytamy w komunikacie urzędników.
O trudnej sytuacji na Wkrze wypowiedziała się również wiceministra środowiska Urszula Zielińska. „Służby lokalne, WIOŚ, Wody Polskie i wojewoda zareagowali. Zespół kryzysowy zebrał się w sobotę. Sprawdzam też sygnały o brakach w sprzęcie – jeśli potwierdzą się, dopilnuję, żeby to poprawić na przyszłość. To kolejny sygnał, że stan polskich rzek wymaga systemowych działań. Ponad 90 proc. z nich jest w złym stanie!” – napisała w facebookowym poście. Zielińska pochwaliła się, że rząd walczy z zanieczyszczeniem, w tym z zasoleniem, na którego wzrost mogą wpływać również stosowane przez rolników nawozy.
Nad zmianami dla polskich rzek pracuje między innymi Zespół ds. Odry, powołany w reakcji na katastrofę odrzańską z 2022 roku. Wtedy w drugiej z najdłuższych polskich rzek zginęły miliony wodnych organizmów. Przyczynami były gwałtowny wzrost poziomu zasolenia i rozwój złotej algi, co wiązało się z niskim stanem rzeki i wysoka temperatura. Urszula Zielińska zapowiedziała, że niebawem do pilotażowego użytku dopuszczona zostanie polska technologia oczyszczania i odsalania ścieków spływających z zakładów przemysłowych, na których napływ mocno narażona jest Odra. Warto jednak pamiętać, że w przypadku Wkry zadziałały zanieczyszczenia rolnicze, które rozprzestrzeniają się w inny sposób, niż solanki zrzucane między innymi z kopalni.
Przeczytaj także: