Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Unia Europejska nie nałoży teraz sankcji na Izrael w związku z wojną w Strefie Gazy, ale na razie też nie wycofała się z tych planów” – powiedziała w poniedziałek szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas ogłosiła, że Unia robi przerwę w nakładaniu sankcji zarówno na Izrael, jak i na osoby odpowiedzialne za eskalację konfliktu po obu stronach.
Dziesięć dni po wejściu w życie wynegocjowanego przez USA zawieszenia broni, 27 europejskich ministrów spraw zagranicznych, którzy zebrali się w Luksemburgu, stwierdziło, że sytuacja jest zbyt „delikatna”, aby w pełni zdjąć presję z władz Izraela.
Kallas tłumaczyła, że sytuacja się zmieniła od czasu, gdy sankcje były proponowane. Ministrowie mają różne zdania, więc – jak powiedziała – „nie wdrażamy tych środków teraz, ale też ich nie wycofujemy”.
Kallas mówiła też, że „zawieszenie broni zmieniło kontekst, co jest jasne dla wszystkich. Jeśli jednak nie zobaczymy rzeczywistych i trwałych zmian w terenie, w tym większej pomocy docierającej do Strefy Gazy, groźba sankcji pozostaje aktualna” – powiedziała Kallas na konferencji prasowej.
Inne warunki wstępne obejmują dostęp do Strefy dla dziennikarzy i pracowników pomocy humanitarnej oraz nieograniczoną rejestrację organizacji pozarządowych.
Ale ten ruch wstrzymania sankcji na Izrael spotkał się z falą krytyki. Sven Kühn von Burgsdorff, był przedstawiciel Unii na terytoriach palestyńskich, powiedział w rozmowie z „The Guardian”, że Kallas nie zrozumiała kwestii odpowiedzialności karnej. „Sankcje to nie tylko narzędzie nacisku politycznego. To też sposób, w jaki Unia reaguje na łamanie prawa zarówno europejskiego, jak i międzynarodowego” – podkreślił.
W czerwcu UE stwierdziła, że Izrael złamał zapisy umowy stowarzyszeniowej dotyczącej praw człowieka, która reguluje handel i współpracę między obiema stronami. Prawnicy przypominają też, że Unia powinna dostosować swoją politykę do opinii Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z 2024 roku, która wzywa Izrael do jak najszybszego zakończenia okupacji terytoriów palestyńskich.
Burgsdorff współtworzył oświadczenie podpisane przez ponad 400 byłych dyplomatów i urzędników, którzy zaapelowali do UE o bardziej stanowcze działania wobec „ekstremistów i sabotażystów po obu stronach” – osób, które utrudniają stworzenie przyszłego państwa palestyńskiego.
Autorzy listu poparli plan Trumpa, ale zwrócili uwagę, że kwestia samostanowienia Palestyńczyków została tam potraktowana bardzo ogólnikowo.
Z kolei Nathalie Tocci, była doradczyni unijnych szefów dyplomacji, powiedziała, że wycofanie się z sankcji byłoby „najgorszym możliwym krokiem”. „Trzeba właśnie teraz wywierać presję. Wszyscy wiemy, że nie ma żadnej pewności, że ten plan w ogóle wypali” – powiedziała w rozmowie z „The Guardian”.
Pierwsza faza planu Trumpa już doprowadziła do przemocy, a dyplomaci w pośpiechu próbują utrzymać kruche porozumienie.
Jak pisze Euronews, w obliczu pogarszającej się sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy i izraelskiej blokady dostaw pomocy do Gazy, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała w zeszłym miesiącu trzy środki.
Pierwszym z nich było częściowe zawieszenie umowy stowarzyszeniowej między Unią Europejską a Izraelem, zamrożenie dwustronnej pomocy z wyjątkiem wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego i centrum pamięci o Holokauście Yad Vashem, a także indywidualne sankcje wobec dwóch izraelskich skrajnie prawicowych ministrów i brutalnych osadników na Zachodnim Brzegu.
Propozycje te nie zostały jednak zrealizowane, ponieważ państwa członkowskie mają bardzo różne poglądy na te kwestie.
Jak donosi „The Guardian” przywódcy europejscy mają w czwartek rozmawiać o konflikcie w Strefie Gazy podczas szczytu, ale od dawna są głęboko podzieleni w kwestii Bliskiego Wschodu. Część krajów, takich jak Hiszpania czy Irlandia, otwarcie popiera Palestynę, podczas gdy inne – jak Węgry czy Czechy – pozostają lojalnymi sojusznikami premiera Izraela Benjamina Netanjahu i jego rządu.
Ogromne protesty w wielu państwach UE przeciwko liczbie ofiar i cierpieniu w Gazie skłoniły jednak Komisję Europejską do zaproponowania w zeszłym miesiącu zawieszenia preferencyjnej umowy handlowej z Izraelem oraz wprowadzenia sankcji wobec osób odpowiedzialnych za podsycanie konfliktu po obu stronach.
Przeczytaj także: