0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:49 01-09-2026

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

Ujawniono postanowienia umowy Zondacrypto z PKOl

Zgodnie z umową Zondacrypto otrzymała bardzo szerokie prawa do wizerunku polskich olimpijczyków – ich twarzy, sylwetki i głosu. Prawa miały dotyczyć także byłych olimpijczyków, począwszy od igrzysk w Londynie w 2012 roku.

Co się wydarzyło?

Dziennikarze Szymon Jadczak (Wirtualna Polska) oraz Michał Fuja (TVN24) dotarli do umowy sponsorskiej, na podstawie której Zondacrypto zostało w październiku 2025 roku sponsorem generalnym PKOl. Jak wynika z opublikowanego we wtorek 1 września materiału, umowa przewidywała znacznie więcej niż standardową współpracę reklamową. Dokument, podpisany 28 października 2025 roku przez Radosława Piesiewicza, sekretarza generalnego PKOl Marka Pałusa i Przemysława Krala, został zawarty formalnie z czeską spółką Expofer Servis House, działającą w imieniu giełdy.

Zgodnie z umową sponsor otrzymał bardzo szerokie prawa do wizerunku polskich olimpijczyków – ich twarzy, sylwetki i głosu. Mogły one być wykorzystywane bez ograniczeń terytorialnych i we wszystkich mediach, także po przekształceniu lub modyfikacji materiałów. Uprawnienia obejmowały również siedem spółek należących do grupy sponsora oraz współpracujące z nim agencje reklamowe i wydawnictwa. Co istotne, prawa miały dotyczyć także byłych olimpijczyków, począwszy od igrzysk w Londynie w 2012 roku.

Dziennikarze poprosili o komentarz eksperta, mecenasa Jarosława Chałasa, który ocenił, że nie jest to zwykła umowa sponsorska, lecz „znacznie dalej idąca umowa komercjalizacji aktywów PKOl i polskiego ruchu olimpijskiego”. Jego wątpliwości dotyczą m.in. tego, czy PKOl rzeczywiście miał odpowiednie zgody do komercyjnego wykorzystywania wizerunków byłych reprezentantów. Prawnik zwrócił też uwagę na inne wątpliwe zapisy umowy, jak na przykład możliwość zobowiązania sportowców do nagrywania materiałów reklamowych, udzielania wywiadów czy publikowania treści na ich prywatnych profilach w mediach społecznościowych.

Szczególnie niekorzystny dla PKOl był zapis dotyczący odpowiedzialności za ewentualne roszczenia zawodników. Komitet zapewnił sponsora, że olimpijczycy nie będą zgłaszać wobec niego roszczeń. Gdyby jednak do tego doszło, PKOl zobowiązał się zwrócić sponsorowi wszelkie poniesione z tego tytułu koszty. Zdaniem eksperta oznaczało to przeniesienie ryzyka finansowego sporów na komitet.

Umowa wiązała również PKOl finansowo z powodzeniem kryptowalutowego projektu. Komitet miał otrzymać 18,49 mln zł netto, 5 mln zł w tokenach ZND, 35,5 proc. wszystkich tokenów TMPL oraz 50 proc. przychodów netto z ich sprzedaży. Musiał przy tym założyć zweryfikowane konto na platformie sponsora. Oznaczało to, że w ten sposób PKOl przestawał być wyłącznie beneficjentem sponsoringu i stawał się jednocześnie ekonomicznie uzależniony od powodzenia tokena, który sam musiał promować przy pomocy swoich zasobów i zasięgów.

Kolejne kontrowersje dotyczą danych i promocji. PKOl miał co miesiąc przekazywać sponsorowi dane wszystkich obserwujących profil TeamPL na Facebooku. Umowa przewidywała również kody QR prowadzące do platformy ZND, bonusy kryptowalutowe z kodem PKOl, reklamy emitowane z profili reprezentacji oraz narzędzia śledzące, takie jak piksele reklamowe.

Ekspert zwrócił także uwagę na klauzulę poufności i zakazu krytyki projektu. PKOl zobowiązał się również po zakończeniu umowy powstrzymywać od wypowiedzi mogących zaszkodzić sponsorowi lub tokenowi, pod groźbą kary 50 tys. euro. Wypowiedzenie umowy bez wskazanej podstawy kosztowałoby natomiast milion euro. W ocenie Chałasa całość została skonstruowana wyraźnie na korzyść sponsora: PKOl przekazywał szeroki zakres swoich aktywów, jednocześnie przejmując znaczną część ryzyka.

Do części ustaleń dziennikarzy WP i TVN24 odniosł się dzisiaj w mediach społecznościowych PKOl, twierdząc, że nie przekazywano danych osobowych obserwujących profile osobom trzecim:

„PKOl udostępnił grupę osób obserwujących stronę PKOl (nie dane osobowe, bo PKOl takowych nawet nie posiada) na platformie Facebook za pomocą funkcji Custom Audiences w czasie obowiązywania umowy z zondacrypto. To oznacza, że sponsor mógł trafić z komunikatem do wskazanej grupy wyłącznie poprzez działania reklamowe. Funkcja ta nie wymaga przekazywania danych konkretnych osób znajdujących się w tej grupie, a wgląd w takie informacje ma tylko firma Meta, do której należy platforma Facebook".

Jaki jest kontekst?

W śledztwie dotyczących upadku giełdy kryptowalut Zondacrypto badane są nie tylko wątki finansowej szkody na osobach, które tam zainwestowały, ale także powiązań biznesowych i politycznych wokół jej prezesa Przemysława Krala. Zondacrypto w październiku 2025 roku została sponsorem generalnym PKOl, a umowę zawarł i forsował jego prezes Radosław Piesiewicz. Wątpliwości budzi m.in. to, że mimo problemów wokół giełdy Piesiewicz nie zdecydował się na zerwanie współpracy, a według ustaleń mediów miał otrzymać od Krala luksusowy zegarek wart ok. 40 tys. euro i obiecywać mu pomoc w sprawie zainteresowania działalnością Zondacrypto przez UOKiK. Piesiewicz został 27 sierpnia zatrzymany i usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz działania na szkodę wierzycieli.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: