Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy Keith Kellogg potwierdził, że Ukraina ma zgodę Stanów Zjednoczonych na atakowanie celów w głębi Rosji. Ale kluczowa decyzja o dostawach pocisków dalekiego zasięgu jeszcze nie zapadła
„Sądząc po jego słowach, a także po wypowiedziach wiceprezydentaVance’a i sekretarza stanu Rubio, myślę, że odpowiedź brzmi: tak. Niech Ukraina korzysta ze zdolności do uderzania w głębi.” – tak odpowiadał specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy Keith Kellogg zapytany w nocy z niedzieli na poniedziałek 29 września według polskiego czasu o to, czy Donald Trump wyraził zgodę na przeprowadzanie przez Ukrainę ataków dalekiego zasięgu bronią z amerykańskich dostaw.
Walczący z Rosją kraj wciąż jednak czeka na decyzję Trumpa dotyczącą dostaw pocisków manewrujących Tomahawk o zasięgu do 2,5 tysiąca kilometrów. Według pierwotnej koncepcji miały one zostać sprzedane wybranym europejskim krajom NATO – te zaś miały następnie przekazać je Ukrainie. Stany Zjednoczone wstrzymują się jednak z tą operacją.
W poniedziałek wypowiedział się w tej sprawie Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. „Rosyjscy specjaliści wojskowi monitorują kwestię ewentualnych dostaw amerykańskich rakiet dalekiego zasięgu Tomahawk Ukrainie” – stwierdził Pieskow. Rzecznik Putina od razu jednak zaznaczył, że osobiście uważa, że takie dostawy nie zmieniłyby sytuacji w wojnie.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski prosił Donalda Trumpa o wyrażenie zgody na dostawy Tomahawków podczas wizyty w siedzibie ONZ w Nowym Jorku 23 września. Dostarczenie amerykańskich pocisków manewrujących dalekiego zasięgu znacząco poprawiłoby zdolności Ukrainy do rażenia celów położonych w głębi Rosji. Ataki przeprowadzane przez Ukraińców na obiekty i infrastrukturę rosyjskiego przemysłu naftowego świadczą zarazem o tym, że walczący z Rosją kraj już teraz ma możliwości atakowania celów położonych nawet dalej niż 2,5 tysiąca km od ukraińskich granic, wykorzystywane do tego są jednak nie pociski manewrujące lecz różnego typu drony dalekiego zasięgu.