0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:37 13-06-2026

Prawa autorskie: 29.06.2021 Warszawa , plac Zbawiciela . Tecza zbudowana na potrzeby filmu . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl29.06.2021 Warszawa ...

Miasteczko Równości w Warszawie już działa, parada rusza o 14

O 11 rozpoczęła się oficjalnie 25 edycja warszawskiej Parady Równości. Przedstawiamy plan dnia i postulaty organizatorów Parady

Co się wydarzyło?

Od 11 w Parku Świętokrzyskim pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie działa Miasteczko Równości z prawie 50 stoiskami organizacji działających na rzecz środowisk LGBTQ+. To tradycyjny wstęp do Parady Równości, która wyruszy spod PKiN o 14. Uczestnicy Parady wyruszą z ulicy Świętokrzyskiej, przechodząc następnie ulicami: Krakowskie Przedmieście, Miodową, Senatorską, Marszałkowską i Świętokrzyską. Kluczowymi punktami na trasie Parady będą w tym roku Plac Bankowy i Pałac Prezydencki – tam organizatorzy Parady odczytają postulaty społeczności LGBTQ+.

„Tegoroczna trasa Parady Równości w Warszawie to głęboko przemyślany i naładowany symbolicznie manifest obecności osób LGBTQ+ w samym sercu stolicy. Przejście tym konkretnym szlakiem, przez historyczne i polityczne centrum miasta, pokazuje, że społeczność queer nie kryje się na obrzeżach, ale dumnie i jawnie zajmuje przestrzeń kluczową dla polskiej tożsamości narodowej oraz społecznej” – informują organizatorzy.

Trasa będzie miała charakter pętli – Parada ma skończyć się około 16 również w Miasteczku Równości, które będzie działać do 21.

Jaki jest kontekst?

To już 25 edycja organizowanej od 2011 roku warszawskiej Parady Równości. Organizatorzy przedstawili tegoroczne postulaty Parady podzielone na cztery działy dotyczące: praw człowieka, społeczeństwa otwartego, kultury debaty i edukacji oraz praw zwierząt:

  • państwo ma obowiązek prowadzenia aktywnej polityki antydyskryminacyjnej obejmującej wszystkie grupy mniejszościowe, by zapewnić ochronę przed dyskryminacją i wykluczeniem
  • przepisy muszą ułatwiać osobom transpłciowym proces medycznego i prawnego uzgodnienia płci, uznając, że prawa osób transpłciowych są prawami człowieka
  • wszyscy obywatele powinni mieć równe prawo do zawierania związków partnerskich, małżeństw oraz adopcji dzieci bez względu na płeć czy orientację seksualną
  • kobiety, mężczyźni i osoby niebinarne muszą być traktowani równo w każdej sferze życia, z poszanowaniem praw reprodukcyjnych, parytetami w zatrudnieniu i polityce oraz wsparciem rodzicielstwa
  • regulacje prawne muszą skutecznie chronić przed przestępstwami motywowanymi nienawiścią oraz mową nienawiści, z uwzględnieniem tożsamości płciowej i orientacji seksualnej
  • przestrzeń publiczna musi być dostępna i sprzyjać integracji, z likwidacją barier architektonicznych oraz przeciwdziałaniem wykluczeniu komunikacyjnemu
  • chcemy, aby społeczność LGBTQ+ była wolna od dyskryminacji i uprzedzeń, również wewnątrz własnego środowiska
  • procedury związane z migracją muszą zapewniać humanitarne traktowanie osób ubiegających się o azyl oraz szybki dostęp do m.in. zakwaterowania i rynku pracy
  • edukacja w szkołach i przedszkolach powinna być neutralna światopoglądowo, nowoczesna i dostosowana do wieku i potrzeb odbiorców, obejmująca edukację seksualną, antydyskryminacyjną i etyczną
  • media powinny zaprzestać promowania seksistowskich oraz homofobicznych i dyskryminujących treści. Chcemy debaty opartej na szacunku i rzetelności, w której różnorodne głosy mają przestrzeń do wyrażania opinii
  • przepisy dotyczące ochrony zwierząt muszą skutecznie eliminować działania naruszające ich dobrostan
  • działania na rzecz ochrony środowiska i zasobów naturalnych powinny być priorytetem, traktowanym jako wspólny obowiązek wszystkich

09:16 13-06-2026

Prawa autorskie: Mourners hold smoke flares during the funeral ceremony of Yaroslav Varnak, 23 years old a serviceman who was killed in action in Kyiv on June 8, 2026, amid the Russian invasion of Ukraine. (Photo by Tetiana DZHAFAROVA / AFP)Mourners hold smoke ...

Ukraina podnosi żołd w armii i zwiększa rekrutację obcokrajowców

Ukraińscy żołnierze dostaną znacznie wyższe wynagrodzenie za służbę na pierwszej linii frontu. Ukraina będzie też rekrutować większą liczbę obcokrajowców – przyczyną są problemy mobilizacyjne i ekstremalnie trudne realia nowej wojennej rzeczywistości na froncie

Co się wydarzyło?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił znaczącą podwyżkę uposażenia żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy ze szczególnym uwzględnieniem jednostek walczących na froncie. Podwyżka ma obowiązywać już od czerwca.

Żołnierze piechoty walczący na linii frontu otrzymają średnią miesięczną pensję w wysokości 300 000 hrywien (około 7000 dolarów), w porównaniu z obecnymi 100 000 do 150 000 hrywien. Zostaną im również zaoferowane nowe rodzaje umów na czas określony na 10, 14 lub 24 miesiące.

Bez wchodzenia w szczegóły Zełenski zapowiedział również intensyfikację rekrutacji obcokrajowców do ukraińskiej armii. „Poleciłem stworzyć znacznie więcej możliwości rekrutacji zagranicznych ochotników do armii ukraińskiej i w tym zakresie będzie więcej możliwości rekrutacji” – mówił w sobotę 12 czerwca Zełenski.

Jaki jest kontekst?

W piątym roku wojny Ukraina stale zmaga się z problemami mobilizacyjnymi. Oprócz wszystkich obserwowanych wcześniej procesów, w ostatnim czasie dodatkowo wpływa na to głęboka zmiana sposobu prowadzenia wojny. Obecnie dominującą rolę w działaniach obu stron konfliktu na linii frontu odgrywają drony FPV. Sprawia to, że długotrwałe przebywanie w okopach stało się dla żołnierzy doświadczeniem jeszcze trudniejszym do zniesienia niż walka w pierwszych latach wojny.

Mamy do czynienia z realiami, w których rozpoznanie dla obu stron prowadzą przede wszystkim drony, większość ataków jest również dokonywana przez drony, podobnie rzecz ma się z dostarczaniem zaopatrzenia na pierwszą linię frontu. W nowej wojennej rzeczywistości ukraińscy żołnierze na pierwszej linii frontu przebywają niemal nieustannie w ukryciu, bez przerwy pilnując przede wszystkim tego, by nie zostać zaobserwowanym przez operatorów drony FPV. Z ukrycia wychodzą niemal wyłącznie wtedy, gdy niezbędne jest odpieranie rosyjskich ataków w bezpośrednim ataku bojowym. Skutkuje to intensyfikacją problemów z morale oraz kondycją psychologiczną żołnierzy. Podobnym procesom podlegają oczywiście również Rosjanie.

W związku z tym walczące strony muszą niezwykle poważnie traktować kwestię rotacji jednostek walczących na pierwszej linii.

Z problemami mobilizacyjnymi coraz mniej radzi sobie również Rosja. Kilka tygodni temu dyktator Rosji Władimir Putin ogłosił gigantyczne (nawet kilkusetprocentowe) podwyżki żołdu, wprowadził również program umarzania długów ochotnikom, którzy zgłoszą się do służby na froncie.

Przeczytaj także:

19:34 12-06-2026

Prawa autorskie: "Wiesti", 12 czerwca 2026"Wiesti", 12 czerwca...

Putin nie radzi sobie z dronami, zapowiada krwawy odwet na Ukrainie

Putin publicznie przyznał, że ukraińskie drony stwarzają poważne problemy na froncie i w głębi Rosji. Obiecał, że rosyjski przemysł zbrojeniowy znajdzie na to rozwiązania. Na razie zaś Putin zwiększy liczbę ataków rakietowych i „z użyciem nowoczesnej broni” na Ukrainę.

„Rosja musi odpowiednio zareagować na użycie dronów przez wroga, aby zniechęcić go do ataków na rosyjskie cele cywilne” – powiedział Putin.

„Będziemy zwiększać nasze ataki na infrastrukturę wroga – aby zniechęcić ich do atakowania naszych obiektów cywilnych”.

Co się stało?

W Dniu Rosji, obchodzonym 12 czerwca, w rocznicę ogłoszenia suwerenności Rosji w 1990 r. Putin spotkał się na Kremlu z żołnierzami frontowymi. Spotkanie pokazywane w telewizji różniło się od poprzednich tym, że wojskowi byli w mundurach polowych, nie w galowych. Putin natomiast był po cywilnemu – już od dawna w mundurze polowym się nie pokazuje. Ta inscenizacja miała więc tworzyć wrażenie „braterskiej rozmowy”, a nie wizyty u cara.

Duża część wystąpienia Putina poświęcona była przewadze ukraińskich dronów i tego, jak Rosja stara się swoje zaległości nadrobić.

Putin opierał się na meldunkach, z których wynika, że nadrabianie to idzie mu znakomicie. Przyznał jednak, że różnica technologiczna między tym, czy dysponuje Ukraina i Rosja, jest ogromna. Tłumaczył to tym, że na Rosję napadło całe NATO, a „kraje NATO charakteryzują się wysokim poziomem rozwoju i wysoko rozwiniętymi gospodarkami”.

„Drony krążą jak muchy”

„Jeśli chodzi o bezzałogowe statki powietrzne, widzimy, że wróg rozszerza wykorzystanie tego sprzętu wojskowego” – powiedział prezydent. „Nieustannie zmienia swoje parametry. Musimy stworzyć system, który będzie mógł elastycznie reagować na działania wroga i wyprzedzać go o krok. Ministerstwo pracuje nad tym, ale cały przemysł również” – obiecał. Ale przyznał też, że „w strefie operacji specjalnych” Ukraińcy opierają się na „ścianie dronów”.

„Wiem, jak to jest, gdy w niektórych sytuacjach trzeba patrzeć w górę, gdy drony krążą jak muchy. Dlatego ten problem jest zrozumiały” – tłumaczył wojskowym, choć sam nigdy w pobliżu frontu nie był. Podkreślił, że zarówno dowódcy, jak i władze zdają sobie z niego sprawę. „Oni (dowódcy) mówią nam o tym cały czas, uwierzcie mi – każdego dnia”.

„Rzeczywiście, to jedno z najważniejszych zadań, nad którym pracuje przemysł, podobnie jak wasi dowódcy, całe Ministerstwo Obrony i inne agencje, w tym cywilne” – zapewnił Putin. „Ministerstwo Obrony koncentruje się dziś na wielu obszarach, a ten trend będzie się nasilać. Mówiąc wprost, Ministerstwo Obrony staje się agencją zaawansowanych technologii”.

„Staramy się niczego nie uciskać”

Putin mówił też, że problem dronów rozwiąże nie tylko przy pomocy centralnych zamówień, ale i oddolnej produkcji, dzięki „ludowemu przemysłowi” – czyli tak, jak w Ukrainie. Władze rosyjskie dołożyły wszelkich starań, aby ograniczyć biurokrację związaną z zaopatrzeniem i dostawą różnego sprzętu dla wojska.

„Czasem jestem zdumiony, jak ta praca idzie, niemal na pierwszej linii frontu… Wygląda na to, że chłopaki odnoszą sukcesy i postaramy się zapewnić im jak najbardziej bezpośrednie wsparcie” – mówił Putin. Wywód ten wywołała uwaga jednego z żołnierzy, że

ukraińskie drony zmieniają częstotliwości, na których operują, więc rosyjska obrona ich „nie widzi”.

Putin zapewniał też, że zrobi wszystko, by rosyjska machina biurokratyczna nie dławiła też innowacji dla frontu:

„Starałem się zapewnić – Ministerstwo Obrony podjęło tę kwestię – żebyśmy niczego nie uciskali, (…) żeby wszystko, co wartościowe, co się pojawi, otrzymało wsparcie i odpowiednie finansowanie. I tak właśnie się dzieje”

Obecny na spotkaniu minister obrony Biełousow pospieszył z zapewnieniem, że już teraz wojsko na froncie dostaje wszystko, co trzeba, a wkrótce powstanie „przenośnym system walki elektronicznej, najskuteczniejszy i sprawdzony w boju, zarówno pod względem masy, jak i zakresu częstotliwości. Będziemy nad tym pracować i w pełni zaspokoimy potrzeby”.

Do tego przemysł obronny już produkuje drony „od 10 do 40 kilogramów… W tym roku dostarczymy żołnierzom około 20 000 sztuk. Asortyment znacznie się poszerzył. W zeszłym roku był praktycznie tylko jeden taki typ, 80. To dobrze znany produkt, ale nie był zbyt wysokiej jakości. Obecnie jest udoskonalany. W tym roku jest ich już ponad dziesięć” – powiedział Biełousow.

Rosja ma już prawie swojego Starlinka

Sam Putin ogłosił, że Rosja prowadzi prace nad produkcją ciężkich dronów sterowanych satelitarnie. „Te prace trwają. W 2023 roku nasze pierwsze satelity zdolne do rozwiązania wspomnianych przez pana zadań znajdą się już w kosmosie. Prace te były kontynuowane w latach 2024-2025” – powiedział w odpowiedzi na pytanie, czy Rosja mogłaby wyprodukować ciężkie drony sterowane za pośrednictwem satelity.

Rosja miała już stworzyć system podobny do Starlinka, tyle że on jeszcze nie działa, ale wkrótce będzie:

„Już mówiłem, że mamy taki system. Jest gotowy i jest wdrażany. Problemem jest jego skalowanie, a to wymaga czasu, ale jest gotowy i działa. Problemem jest rozbudowa konstelacji satelitów. I ta rozbudowa jest w toku. Niedawno mieliśmy kolejny start… Wystrzeliliśmy kolejne 16 satelitów. To oczywiście absolutnie niewystarczające. Ale najważniejsze jest to, że problem został rozwiązany technologicznie i intelektualnie”.

Wróg chce wywołać niezadowolenie społeczne w Rosji

Putin jak zwykle przekonywał, że jego armia posuwa się w Ukrainie do przodu. Tym razem dodał jednak, że dzieje się to „nie tak szybko, jak byśmy chcieli”.

Potem było o atakach na głębokie zaplecze Rosji.

„Jeśli chodzi o bezzałogowe statki powietrzne ze stałym skrzydłem, widzimy, że wróg rozszerza wykorzystanie tej technologii wojskowej głównie w jednym celu. Celem tym jest sianie niezgody w rosyjskim społeczeństwie, wyrządzanie szkód moralnych, sianie zamętu wśród obywateli Rosji i wyrządzanie szkód gospodarczych. To się nie uda” – zapewnił Putin.

Tyle że najpierw trzeba poprawić rosyjską obronę.

Musimy zająć się kilkoma kwestiami. Po pierwsze, musimy wzmocnić zróżnicowane systemy obrony powietrznej kraju. Nie będę teraz wdawał się w szczegóły; eksperci to wiedzą. Musimy to zrobić, aby móc operować na szerokim zakresie wysokości, przeciwko różnorodnym celom. I robimy to i będziemy to kontynuować”.

Jeśli chodzi o konsekwencje ukraiński ataków na rosyjskie zakłady przemysłowe, to Putin starał się bagatelizować ich skutki: „Owszem, oczywiście wyrządzają nam szkody, ale szybko się podnosimy i nie będą w stanie sprawić nam żadnych poważnych problemów”. Przyznał, że ataki mają wpływ na rosyjskie społeczeństwo – ale znów podzielił się z publicznością przekonaniem, że „wrogowi nie uda się podzielić rosyjskiego społeczeństwa.

To nie moja wina

Putin kolejny raz podkreślił, że wojna nie jest jego winą, bo to Zachód próbował zniszczyć Rosję. Sukcesem Putina jest to, że Zachodowi nie udało się jednak „zadać nam strategicznej klęski. Próbowali, ale teraz zdają sobie sprawę, że to niemożliwe”. „To oni rozpętali wojnę. Powtarzam to, ale chcę to powtórzyć jeszcze raz: nie rozpoczęliśmy działań zbrojnych wraz z rozpoczęciem specjalnej operacji wojskowej. Nie. To oni przeprowadzili zamach stanu na Ukrainie, który następnie zmusił nas do ochrony mieszkańców Krymu, a następnie rozpętali wojnę”.

Żołnierzy pocieszył:

"Każdy człowiek kiedyś umiera. To naturalny proces.

Liczy się to, jak dana osoba przeżyła swoje życie”. A „polegli żołnierze SWO – red. położyli podwaliny pod wzmocnienie Rosji”.

Na froncie – powiedział Putin – jest tera ponad 700 tys. rosyjskich żołnierzy.

Jaki jest kontekst?

Putin nigdy do tej pory nie mówił o ukraińskich atakach i wojnie dronowej tak otwarcie.

Ukraińskie ataki nazywane przez prezydenta Zełenskiego „sankcjami dalekiego zasięgu” osiągnęły jednak w Rosji ten poziom, że propaganda Kremla nie może ich już ignorować. Nie może też ignorować tego, że front w Ukrainie praktycznie utknął w miejscu, a Krym żyje w stanie oblężenia – z odcinanymi dostawami zaopatrzenia.

Przeczytaj także:

Putin proponuje więc w odpowiedzi tradycyjną opowieść o Rosji, która nigdy nikogo nie napadła, tylko się broni i która wysiłkiem całego narodu w końcu – kiedyś w przyszłości – zyska przewagę technologiczną nad wrogiem. A na razie musi przetrwać. Użyje więc przewagi tam, gdzie ją ma – czyli w mszczeniu się na Ukraińcach atakami na ślepo.

Przeczytaj także:

Putin starał się też ataki ukraińskie bagatelizować – w ogóle nie wspomniał o ofiarach cywilnych jego wojny w samej Rosji. Nie było nawet słowa o „dzieciach Starobielska”, czyli 21 studentów, którzy zginęli w ostrzale akademika. Putin koszty wojny ignoruje, bowiem jedynym z niej wyjściem jest „zwycięstwo”. Choć dziś – mimo wszystkich pokrewnych tłumaczeń – nie wiadomo, jak miałby je osiągnąć. Ale Putin mówi: „Zgadzamy się prowadzić negocjacje, ale tylko z należytym uwzględnieniem naszych interesów narodowych. I nie tylko dzisiejszych, ale i długoterminowych, uwzględniających perspektywy historyczne”. Co oznacza, że Putin nie ma pomysłu na koniec wojny.

Przeczytaj także:

Linki do depesz RIA Nowosti nie otworzą się bez VPN

17:26 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Marta RebzdaFot. Marta Rebzda

Taksówkarz z Azerbejdżanu pobity w Warszawie. „Wyp... stąd!”

Na Dworcu Gdańskim w Warszawie mężczyzna pobił taksówkarza z Azerbejdżanu od kilku lat mieszkającego w Polsce. Wszystko to atmosferze tropienia Ukraińców w rządzie i administracji, i prawicowej panice związanej w wejściem w życie unijnego paktu migracyjnego.

Co się wydarzyło?

W piątek (12 czerwca) przy Dworcu Gdańskim w Warszawie mężczyzna zaatakował taksówkarza z Azerbejdżanu, Naiba Tahmazilego, wynika z relacji Marty Rebzdy, pasażerki i świadkini zdarzenia, która zamieściła relację w mediach społecznościowych. Kobieta wsiadła do taksówki, gdy obcy mężczyzna podbiegł do auta, kopnął w nadkole i zaczął krzyczeć: „Wypierdalaj stąd!”.

Według relacji świadkini napastnik otworzył bagażnik swojego samochodu, wyjął pałkę teleskopową i bił nią Tahmazilego po głowie i ramieniu. Kierowca pytał po angielsku: „What do you want from me?” i próbował się bronić.

Napastnik odjechał. Rebzda zadzwoniła pod 112. Według jej relacji na miejsce przyjechały policja i karetka. Ratownik opatrzył mężczyznę, a zespół ratownictwa zabrał azerskiego taksówkarza do szpitala. Na szczęście szczegółowe badanie głowy nie wykazało urazów.

Naib mieszka i pracuje w Polsce od czterech lat, jest tu legalnie i ma PESEL. Powiedział świadkini, że wcześniej nic podobnego mu się nie przydarzyło. W sobotę ma stawić się na komisariacie z tłumaczem. Asystować ma prawnik Fundacji Ocalenie.

„Bez wątpienia była to napaść na tle narodowościowym. Wczoraj wysłuchałam przemówienia premiera Tuska, który ostrzegał przed brunatną falą, która nadchodzi. Ona już nadeszła. To się dzieje” – mówi OKO.press Rebzda.

Jaki jest kontekst?

Atak nastąpił w tygodniu, w którym w Sejmie i mediach wróciła ksenofobiczna retoryka. We wtorek, 9 czerwca, PiS-owski kandydat na premiera, Przemysław Czarnek — nawiązując do pochodzenia wiceministra nauki, Andrzeja Szeptyckiego — żądał wyjaśnień „dlaczego w rządzie są Ukraińcy”, a Janusz Kowalski (poseł niezrzeszony, do niedawna w PiS) zapowiadał kontrolę „ukrainizacji” administracji.

W reakcji na te słowa premier Tusk przypomniał, że państwo polskie jest silne dzięki różnorodności i otwartości – wtedy jest prawdziwą Rzecząpospolitą, res publiką, która jest szanowana w świecie i ma wpływ na to, co się dzieje w świecie. To zauważalna zmiana retoryki prmiera, choć na razie trudno powiedzieć, czy nie tylko doraźna – w ostatnich miesiącach Tusk raczej próbował płynąć na ksenofobicznej fali niż z nią walczyć.

Przeczytaj także:

Pobicie azerskiego taksówkarza to kolejny przypadek opisywanej przez OKO.press przemocy wobec osób uznanych za „obce”. W maju doszło do pobicia ukraińskich nastolatków w Warszawie. Ofiary takich ataków nie zawsze zgłaszają je na policje, bo nie ufają służbom i boją się odwetu sprawców.

15:15 12-06-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Vadim GhirdaAP Photo/Vadim Ghird...

USA dadzą Polsce pożyczkę 4 mld dolarów na sprzęt wojskowy

W piątek poinformował o tym Thomas DiNanno, podsekretarz stanu USA ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego. Będzie to kolejna pożyczka w ramach programu Foreign Military Financing.

Co się wydarzyło?

Dziś podczas uroczystej ceremonii przyjęcia myśliwców F-35 do Sił Zbrojnych RP Thomas DiNanno zapowiedział, że USA udostępnią Polsce kolejne 4 mld dolarów na współpracę wojskową w ramach programu Foreign Military Financing. Program zakłada przyznawanie sojusznikom i partnerom USA pożyczek i grantów na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego.

Oznacza to, że łącznie zwiększy się pula amerykańskiego finansowania wojskowego dostępnego dla Polski do około 20 mld dolarów.

„Polska nie czeka na innych, żeby dbać o swoją przyszłość, Polska sama dba o swoją obronę, a Stany Zjednoczone z dumą współpracują z takim sojusznikiem, który bierze swoją odpowiedzialność w pełni na swoje barki i jest poważny w tym, co robi” – mówił DiNanno.

W rozmowie z PAP sekretarz zaznaczył, że Polska będzie mogła wykorzystać pieniądze na zakup potrzebnego sprzętu amerykańskiego, w tym kolejnych samolotów F-35.

Do tej pory Polska w ramach Foreign Military Financing pożyczyła łącznie ok. 15 mld dolarów. Ostatni raz umowę pożyczkową – na taką samą kwotę – w ramach programu FMF Polska podpisała ze Stanami Zjednoczonymi w lipcu 2025 roku.

Program pozwala Polsce szybciej modernizować armię bez konieczności natychmiastowego wydawania całej kwoty z budżetu państwa.

„To jest dobra możliwość, będziemy ją oczywiście rozpatrywać i jeżeli będą potrzeby wojska i możliwości finansowe, to na pewno warto korzystać” – odniósł się do informacji o możliwości kolejnej pożyczki z USA na briefingu prasowym po uroczystości Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON.

Jaki jest kontekst?

Dziś, 12 czerwca 2026 roku odbyła się oficjalna ceremonia wcielenia pierwszych polskich F-35A do Sił Zbrojnych RP. Rano trzy F-35 wykonały pokazowy przelot nad polskimi miastami, a później rozpoczęły się oficjalne uroczystości w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku.

W wydarzeniu wzięli udział najważniejsi przedstawiciele władz państwowych, w tym prezydent Karol Nawrocki, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Na naszych oczach podczas tej uroczystości (…) dochodzi do nowoczesnego, przełomowego skoku dla Wojska Polskiego, polskich Sił Zbrojnych, szczególnie Sił Powietrznych – i w tym kontekście jest to dzień historyczny” – mówił prezydent Nawrocki. Dodał, że dzięki wielozadaniowym F-35 „Rzeczpospolita Polska jest i będzie w kolejnych latach mocniejsza, silniejsza, będzie bezpieczniejsza”.

Prezydent podziękował amerykańskim partnerom za gotowość do dzielenia się z kluczowymi sojusznikami swoimi technologiami.

Przeczytaj także:

Dzisiejsze uroczystości zakończyły się chrztem nowych myśliwców. Maszynom nadano imię „Husarz”. Jak informuje MON, matką chrzestną samolotów F-35 została Paulina Kosiniak-Kamysz oraz kpt. Magdalena Boryc-Krakowian, wdowa po tragicznie zmarłym pilocie majorze Macieju „Slabie” Krakowianie, który zginął w katastrofie samolotu F-16 w sierpniu ub. roku.