Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Konie miały pokonywać tylko część szlaku do Morskiego Oka od początku 2026 roku. Zbliża się majówka, a w Tatrzańskim Parku Narodowym bez zmian – turyści w długi weekend dalej będą mogli korzystać z wozów konnych na całej trasie.
Co się wydarzyło?
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) Szymon Ziobrowski przyznał w rozmowie z Onetem, że podczas zbliżającej się majówki na całej drodze do Morskiego Oka nadal będą jeździć wozy konne. “Wciąż mamy za mało pojazdów, by obsłużyć cały ruch i wprowadzić docelowy model zmian.Chcemy ich kupić więcej, ale park na razie nie ma na to wystarczająco dużo własnych pieniędzy” – powiedział. Zastąpienie wozów konnych busami to zapowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ). Zmiana na trasie do Morskiego Oka zapowiadana była od początku 2026 roku – na razie jednak odciążenie koni pozostaje tylko zapowiedzią.
TPN złożył wniosek o dofinansowanie zakupu busów elektrycznych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Na razie jednak nie ma decyzji, czy środki zostaną przyznane.
“Być może nowy system przewozu turystów na tej trasie uda się nam wprowadzić na lato. Na majówkę będzie to działało prawdopodobnie na starych zasadach” — powiedział Ziobrowski.
Onet ustalił, że TPN zaproponował, żeby fiakrzy (czyli osoby, które prowadzą wozy konne na turystycznej trasie) dobrowolnie skrócili swoją trasę i jeździli między Palenicą Białczańską a Wodogrzmotami Mickiewicza. Ci jednak odpowiedzieli w liście do władz TPN, że skoro MKiŚ nie dotrzymało swoich zapowiedzi, to oni również nie będą trzymać się ustaleń dotyczących transportu nad Morskie Oko.
Jaki jest kontekst?
Aktywiści zajmujący się prawami zwierząt walczą o likwidację transportu konnego nad Morskie OKO od kilkunastu lat. “Punktem zwrotnym był rok 2009, kiedy na Polanie Włosienica, na oczach turystów umierał koń Jordek. Jeden z turystów nagrał ten moment, kiedy koń leżał na asfalcie i nie potrafił wstać. Umieścił go później w internecie. Wtedy cała Polska dowiedziała się o cierpieniu koni z Morskiego Oka.Od tej daty, od śmierci Jordka, zaczęła się ogólnopolska kampania, która jest prowadzona przez organizacje społeczne i prywatne osoby, którym zależy na dobru zwierząt” – mówiła w OKO.press Anna Plaszczyk z Fundacji Viva,
Dyskusja na temat koni wożących turystów w Tatrach nabrała rumieńców po majówce 2024. Po kolejnym opublikowanym w sieci filmiku z przewracającym się, osłabionym koniec, Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło, że zmiany są konieczne. Zwołano okrągły stół dla ratowania koni, do rozmów zaproszono zarówno fiakrów, jak i organizacje społeczne. Udało się wypracować pierwszy krok do polepszenia sytuacji koni z Morskiego Oka. Porozumienie miało 12 punktów.
Zapisano w nim m.in., że na wozy będzie mogło wsiadać mniej osób, a postój koni między kursami zostanie zwiększony z 20 minut do godziny. Do komisji weterynaryjnej, oceniającej stan koni, została przyjęta lekarka weterynarii zarekomendowana przez ministerstwo, a TPN zgodził się na testy elektrycznego busa na trasie z Włosienicy do Morskiego Oka.
“W czerwcu ministerstwo zadeklarowało, że będzie dążyć do całkowitej likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka” – opowiadała Anna Plaszczyk.
W lutym 2025 roku resort klimatu podpisał z TPN i fiakrami list intencyjny. Organizacje społeczne podnosiły wtedy, że odbyło się to bez ich udziału. Ustalono wtedy, że konie na trasie zostają, ale będą jeździć na krótszej trasie – od Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Jeśli turysta będzie chciał zostać dowieziony do samego Morskiego Oka, skorzysta z elektrycznych busów.
Takie zmiany miały obowiązywać od początku 2026 roku. W grudniu 2025 pisaliśmy w OKO.press, że to się nie uda – według TPN brakuje 16 busów, żeby obsłużyć ruch turystycznych na tej trasie.
Przeczytaj więcej w OKO.press
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Ukraińskie rakiety uderzyły w rosyjski Taganrog, a celem ataku były zakłady zbrojeniowe.
O eksplozjach w mieście za pośrednictwem serwisu Telegram donosili mieszkańcy. Ukraiński Sztab Generalny przyznał, że jego siły uderzyły w fabrykę Atlant Aero, odpowiadające między innymi za produkcję dronów typu Mołnia, często używanych przez rosyjską armię przeciwko Ukrainie. Proste bezzałogowce o niskim zasięgu służą przede wszystkim do ataków tuż za linią frontu. Zakład produkuje również podzespoły do większych maszyn typu Orion, zdolnych do przenoszenia do 250 kg ładunków.
„Zniszczenie tego przedsiębiorstwa ograniczy zdolności przeciwnika w zakresie produkcji dronów oraz osłabi możliwości rosyjskiego agresora w przeprowadzaniu ataków na cele cywilne na terytorium Ukrainy” – przekazało ukraińskie dowództwo.
Ukraińska armia ujawniła, że do ataku użyła rakiet Neptun własnej produkcji.
Ukraiński atak jest częścią serii działań skierowanych przeciwko rosyjskiemu przemysłowi. Drony i pociski uderzają między innymi w zakłady zbrojeniowe i rafinerie. W ostatnich dniach płonęły między innymi rafinerie w Syzraniu i Nowokujbyszewsku, około 900 km od granicy z Ukrainą. W marcu liczba dronów zestrzelonych nad Rosją była wyższa (7347) niż liczba rosyjskich dronów zestrzelonych nad Ukrainą (6462), co świadczy o intensywnych działaniach na rosyjskim niebie.
Przeczytaj także:
W planie jest między innymi Marsz Pamięci, w Warszawie zawyją również syreny.
Mija 83 rocznica rozpoczęcia powstania w getcie warszawskim. Przez miesiąc słabo uzbrojona Żydowska Organizacja Bojowa stawiała czoła niemieckim żołnierzom i funkcjonariuszom w nierównej walce. Zbrojne wystąpienie przeciwko okupantowi zakończyło się przegraną powstańców i zrównaniem terenu getta z ziemią. Było to pierwsze zbrojne wystąpienie miejskiej ludności przeciwko Niemcom w Europie.
W uroczystościach rocznicowych weźmie udział ministra kultury Marta Cienkowska, wiceszef tego resortu Marek Krawczyk złoży kwiaty pod pomnikiem Bohaterów Getta Warszawskiego. O 12:00 w Warszawie w hołdzie poległym w stolicy zawyją syreny. O 12:30 ma wyruszyć Marsz Pamięci, który przejdzie trasą pomników pamięci i ulicami dawnego getta. Przemarsz zakończy się przed Pomnikiem Umschlagplatz, gdzie zaplanowane są dalsze uroczystości rocznicowe. W Audytorium Muzeum POLIN w Warszawie wieczorem zaplanowany jest rocznicowy koncert Sinfonii Varsovii. „Kulminacją wieczoru będzie prawykonanie kompozycji »Yellow Daffodil«, napisanej specjalnie na 83. rocznicę wybuchu powstania – utworu, który, jak podkreśla kompozytor, wyrósł z refleksji nad ludzkimi emocjami w obliczu zagrożenia i trwogi” – zapowiada ministerstwo kultury.
Przeczytaj także:
Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta – poinformował w sobotni wieczór Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.
Iran nie będzie przepuszczał statków przez przeprawę pomiędzy Zatoką Perską a Morzem Arabskim póki USA blokuje ruch z irańskich portów. Jednostki próbujące tamtędy przepłynąć będą atakowane. Iran otworzył ruch przez Cieśninę w piątek, tylko by ponownie zabronić przepływu w sobotę przed południem. Według Teheranu amerykańska blokada stanowi naruszenie warunków zawieszenia broni, które trwa do nocy z 21 do 22 kwietnia.
„Zbliżenie się do cieśniny Ormuz będzie uznane za współpracę z wrogiem, a dana jednostka zostanie zaatakowana” – poinformował Korpus. Jak dodali jego przedstawiciele, w nocy część statków przepłynęła Cieśninę pod eskortą irańskich sił.
Amerykańska blokada Cieśniny Ormuz trwa od poniedziałku. Według informacji amerykańskiego dowództwa do tej pory 23 jednostki zawróciły na polecenie sił marynarki USA.
Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych „wąskich gardeł” dla światowej logistyki. Przepływa tamtędy około 20 proc. wszystkich światowych transportów ropy naftowej, a także ładunki gazu ziemnego oraz materiałów potrzebnych do produkcji nawozów. Teheran zablokował przeprawę w odwecie za amerykańsko-izraelski atak. W efekcie od końca lutego utrzymują się wysokie ceny ropy, które sięgają momentami powyżej stu dolarów za baryłkę. Jeszcze w styczniu stawki wynosiły około 60 dolarów.
Przeczytaj także:
W sobotę, 18 kwietnia po południu w Kijowie nieznany mężczyzna otworzył ogień do ludzi i wziął kilka osób jako zakładników. Są ofiary śmiertelne i ranni. Ukraińska policja zlikwidowała strzelca.
Jak poinformowała ukraińska policja, w Kijowie nieznany sprawca otworzył ogień do ludzi.
Policja rozpoczęła operację mającą na celu zatrzymanie strzelca. Później pojawiły się informacje, że strzelanina odbywała się na ulicy Demijewskiej w dzielnicy Hołosijewskiej.
„Ukraińska Prawda” pisze, że według relacji mieszkańców do ludzi strzelał mężczyzna w wieku około 60 lat. Podobno zamknął się w jednym z supermarketów sieci „Welmart” i wziął kilka osób jako zakładników.
Teren został otoczony przez policję.
„Według wstępnych informacji, w supermarkecie również słychać strzały. W wyniku strzelaniny są ranni i kilka ofiar śmiertelnych” – pisał w mediach społecznościowych mer Kijowa Witalij Kłyczko.
Według ostatnich informacji w sumie w wyniku strzelaniny zginęło sześć osób.
4 osoby zginęły na ulicy, gdy strzelec przemieszczał się z budynku mieszkalnego do sklepu, jedna osoba zginęła w samym sklepie. Około 10 osób odniosło rany i trafiło do szpitala, w tym dziecko. Jedna z rannych kobiet zmarła w szpitalu. Trwa ustalanie jej tożsamości, miała około 30 lat.
„Ponadto ratownicy medyczni udzielili pomocy na miejscu sześciu poszkodowanym. Wśród nich znalazło się czteromiesięczne dziecko, które zatruło się tlenkiem węgla w mieszkaniu sąsiadującym z tym, które przed tragedią na ulicy i w supermarkecie podpalił strzelec” – napisał Kłyczko.
Wkrótce minister spraw wewnętrznych Ukrainy Ihor Kłymenko poinformował, że strzelca zlikwidowano podczas zatrzymania. Według ministra funkcjonariusze oddziału specjalnego Jednostki Szybkiego Reagowania Operacyjnego przy Państwowej Policji Ukrainy przeprowadzili szturm na sklep, w którym przebywał sprawca.
„Mężczyzna ten wziął ludzi jako zakładników i strzelał do policjantów podczas zatrzymania. Wcześniej negocjatorzy próbowali nawiązać z nim kontakt” – pisał Kłymenko.
Później Kłymenko, udzielając komentarza dziennikarzom, powiadomił, że terrorysta, który dokonał strzelaniny w Kijowie, używał broni posiadającej pozwolenie.
„Miał broń, karabin, który był zarejestrowany. Co więcej, w grudniu 2025 roku mężczyzna ten zwrócił się do organu wydającego zezwolenia z prośbą o możliwość oddania strzałów z tej broni, ponieważ upłynął termin ważności zezwolenia. Przedłożył zaświadczenie lekarskie. Śledztwo ustali, która placówka medyczna wydała to zaświadczenie. Złożył wniosek o przedłużenie pozwolenia na użytkowanie tej broni” – mówił minister spraw węwnętrzynych Ukrainy.
Według Kłymenki, terrorysta nie postawił żadnych żądań. Negocjacje z nim trwały około 40 minut.
„Zdając sobie sprawę, że tam znajdowała się ranna osoba, proponowaliśmy przyniesienie opasek uciskowych, ale on nie reagował. Dlatego wydano rozkaz jego likwidacji, zwłaszcza po tym, jak zastrzelił jednego z zakładników” – powiedział minister.
„Ukraińska Prawda” ustaliła dane osobowe mężczyzny. Sprawca nazywał się on Dmytro Wasyliowycz Wasylczenkow, 21 kwietnia 1968 r.
Urodził się w Moskwie, posiada obywatelstwo ukraińskie. Wcześniej mieszkał w Bachmutie w obwodzie donieckim, a następnie w dzielnicy Hołosiejewskiej w Kijowie.
Rusłan Krawczenko, prokurator generalny Ukrainy potwierdził, że sprawcą strzelaniny w Kijowie był 58-letni mężczyzna urodzony w Moskwie.
„Według wstępnych informacji używał broni automatycznej” – napisał prokurator generalny Ukrainy. Dodał, że w tym samym czasie wybuchł pożar w mieszkaniu, w którym był zameldowany napastnik.
„Uważam, że jest to kwestia zasadnicza: państwo musi działać stanowczo i zdecydowanie, gdy w grę wchodzi zagrożenie życia ludzkiego. W takich sytuacjach nie ma miejsca na kompromisy – istnieje jedynie obowiązek ochrony obywateli” – podsumował operację Krawczenko.
Według Wołodymyra Zełenskiego w trakcie operacji służbom udało się uratować czterech zakładników. Prezydent Ukrainy powiedział, że polecił służbom przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie.
„Wiadomo, że napastnik podpalił mieszkanie, a następnie wyszedł na ulicę z bronią. Wcześniej był już karany. Długo mieszkał w obwodzie donieckim, urodził się w Rosji” – poinformował w wieczornym nagraniu ukraiński prezydent.
„Obecnie ustala się wszystko, co można o nim wiedzieć, oraz dlaczego dopuścił się tych czynów. Należy sprawdzić każdy szczegół. Śledczy mają kilka wersji wydarzeń. Zostaną sprawdzone wszystkie jego urządzenia elektroniczne, telefon oraz wszystkie kontakty. Minister spraw wewnętrznych Ukrainy, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy oraz prokurator generalny Ukrainy będą informować społeczeństwo. Wszystkie zweryfikowane informacje muszą zostać przekazane naszym obywatelom”.
Przeczytaj także: